Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Trudno się dziwić suńce ,która nie zna innego świata, że się chowa i stresuje.
Wierzę, że jej ludzie to rozumieją i dadzą jej czas na poznanie świata.
Trzymam za ciebie Dumeczko.

Posted

Od 5.30 rano zaglądam do Dumki, do ogrodu, ponieważ obudził mnie hałas. Okazuje się, że Dumka od samego rana nic innego nie robi, tylko kombinuje jak się wydostać z wygrodzonej dla zwierząt części ogrodu.....
Jest zestresowana, biega niespokojnie wokół płotu, nie reaguje na miłe słowa ani gesty....W trzech miejscach trzeba było od rana wzmocnić ogrodzenie, bo mało brakowało, a mogłaby naruszyć konstrukcję i się wydostać.....
Miejsca zostały zabezpieczone , a Dumka "wyposażona" w dwa identyfikatory( mój i ten ze schronu z Konina) naprędce dopięte do paska na szyi, tak na wszelki wypadek .....
Co chwilę zaglądam do ogrodu, bo przyznaję, że się trochę lękam aby Dumka nie spróbowała podkopać się pod tą częścią ogrodu, gdzie płotem jest tylko siatka, bez podmurówki (bo dotąd nie było potrzeby robić takich zabezpieczeń....)....Była próba ograniczenia Dumce "pola działania" poprzez czasowe uwiązanie jej do drzewa obok jej domku, ale...jeszcze się bardziej zestresowała i aż się zaplatała w pasek, tak walczyła o "wolność"! Więc nie tędy droga.....Myślę, że po prostu trzeba będzie trochę czasu, aby przywykła do miejsca. Myślę, że przez 11 lat bardzo się jednak zżyła ze schroniskiem, w którym spędziła życie, które było jej DOMEM, i nawet zmiana na lepsze, dla niej w tej chwili jest zmianą na gorsze....Dla Dumki jej światem było tamto miejsce, w którym czuła się bezpieczna, mimo gorszych warunków bytu.....
Patrząc na Dumkę, zastanawiam się , czy rzeczywiście powinno się "przesadzać stare drzewa", jeżeli nie dzieje się krzywda która by była przesłanką do dokonania rewolucji w życiu zwierzęcia.....Mam tylko nadzieję, że Dumka w miarę szybko przyzwyczai się i polubi nowy DOM....Mam nadzieję, że WSZYSCY nie zrobiliśmy jej krzywdy tą odmianą losu......
My jesteśmy przekonani, że pomogliśmy Dumce, że daliśmy jej na starość DOM,
ale boję się, że Dumka myśli inaczej : na starość wyrzucili mnie z mojego miejsca na ziemi i odebrali mi mój dom.....
To dopiero pierwszy dzień pobytu, więc trzeba być dobrej myśli, ale jednak trzeba się BARDZO ZASTANOWIĆ, czy należy odmieniać NA SIŁĘ starym psom ich los, jeżeli nie działa im się krzywda usprawiedliwiająca taką NASZĄ decyzję.....
Może to co mówię brzmi GORZKO, ale......patrzę na Dumkę od 5.30 i jest mi jej po prostu strasznie ŻAL,
bo widzę że ona cierpi, że odmiana losu na starość nie została przez nią potraktowana jako odmiana na lepsze.....

Posted

ja tak mialam ze swoim kotem..ktorego wzielam ze schroniska w starszym wieku...przyzwyczajenia trwaly przez miesiac...siedzial caly czas bez ruchu pod biurkiem...
potem malutkimi kroczkami zaczely sie zmiany:-)
mialam takie same mysli jak Ty Milot....
choc teraz patrze juz z innej perspektywy...teraz moj kot jest Panem domu i naszych serc..wiem,ze bylo warto..choc rowniez mialam mase watpliwosci...
mamy jeszcze przed soba kilka lat i nie moglabym sobie juz teraz wyobrazic,ze ten moj siersciuch moglby byc w schronisku....
mam nadzieje,ze wytrwacie a Dumka bedzie miala kilka lat prawdziwy dom...i choc schornisko w jej mniemaniu jest domem to wierze,ze tylko dlatego,ze nie wie czym jest on naprawde.....
zycze sily i sle wielkie serce dla wAs..............

Posted

Milot, ona się po prostu boi. Wszystko co znała, zniknęło.
Wokół niej inni ludzie, inne zapachy...
Wierzę, że przekona się do Was, ale potrzeba jej czasu. Ciesze się, że to rozumiesz.
Czy istnieje możliwość wzięcia Dumeczki do domu?
Mielibyście ja na oku.
Trzymam za Was kciuki, żeby szybko Dumka pojeła, ze to jej dom.

Posted

Oj trzeba, trzeba "przesadzac stare drzewa", choc trudno na poczatku w to uwierzyc. :cool3: Ja adoptowalam schroniskowa weteranke z Mielca dwa lata temu. Na pierwsze kilka dni ze schronu zabrala ja wolontariuszka i przez jakis czas bylo tak:

kaskadaffik napisał(a):
Dziewczyny błagam o psychiczne wsparcie:placz:
Pojechałam, Pan zapiął Psinę na smycz i się zaczęło.......
Rzucała się po prostu niemiłosiernie, ja jak na to patrzyłam miałam łzy w oczach bo myślałąm że Jej głowa odpadnie..O doprowadzeniu na smyczy nie było nawet mowy, Pan mi ją wsadził do auta, w błocie po pyszczek, nie zdążyłam nawet drzwi zamknąć i uciekła. przyszedł drugi Pan, łapali Ją, ok znów w aucie znów uciekła.....Ten Pan z wąsem Ją złapał, wsiadł do mnie na pakę, przywiózł do mnie, wsadził mi Ją do wanny, obmył i Bida siedzi już drugą godzinę między pralką a wanną.Pogryzła tego Pana aż ma wielkiego siniaka i szramy na dłoni, co ja teraz mam zrobić??
Tak mi Jej szkoda szyneczki nawet nie powąchała wiem że się boi, najgorsze jest to że ja Jej za Chiny na podwórko nie zaprowadzę:-(
Pan mi radził kupić szelki ale jak je założę jak ta bida chce mnie gryźć.
Czasu, czasu, czasu........boję się myśleć jak to będzie


A teraz jest tak: :lol:








Oczywiscie nie stalo sie to z dnia na dzien, trzeba bylo na to czasu i cierpliwosci.

Posted

Milot jest tak: dla Dumki schron to był jej normalny świat innego nie zna i człowiek nie ma jak jej przekonać inaczej niż miłością i cierpliwością że to co teraz to jest normalne.
Rozmawiałem z internowanymi w latach 80 którzy po 2,5 roku byli zamknięci w normalnych kryminałach,spacer wtedy raz na tydzień w betonowym spacerniku,cały czas cela itd. wiesz oni mówili że największym szokiem po wyjściu na wolność była możliwość "iść prosto" i przebywanie poza zamknięciem.Najbezpieczniej się czuli przy zamkniętych drzwiach.Myślę że gdyby Dunka mogła więcej przebywać z wami i miała możliwość spaś chociaż w korytarzu blisko Was było by jej łatwiej.
Sabina02 ma rację trzeba czasu, przed Wami trudny okres ale niedługo zobaczycie efekty i myślę że obecne trudności jeszcze bardziej Was zbliżą do Dunki.
My wszyscy trzymamy kciuki żeby Wam się udało bo serce macie czułe na psią krzywdę.

Posted

PACZEK napisał(a):
Milot jest tak: dla Dumki schron to był jej normalny świat innego nie zna i człowiek nie ma jak jej przekonać inaczej niż miłością i cierpliwością że to co teraz to jest normalne.
Rozmawiałem z internowanymi w latach 80 którzy po 2,5 roku byli zamknięci w normalnych kryminałach,spacer wtedy raz na tydzień w betonowym spacerniku,cały czas cela itd. wiesz oni mówili że największym szokiem po wyjściu na wolność była możliwość "iść prosto" i przebywanie poza zamknięciem.Najbezpieczniej się czuli przy zamkniętych drzwiach.Myślę że gdyby Dunka mogła więcej przebywać z wami i miała możliwość spaś chociaż w korytarzu blisko Was było by jej łatwiej.
Sabina02 ma rację trzeba czasu, przed Wami trudny okres ale niedługo zobaczycie efekty i myślę że obecne trudności jeszcze bardziej Was zbliżą do Dunki.
My wszyscy trzymamy kciuki żeby Wam się udało bo serce macie czułe na psią krzywdę.


Aha, wlasnie... Czy Dumka jest teraz psem podworzowym??

Posted

terra napisał(a):
Milot, ona się po prostu boi. Wszystko co znała, zniknęło.
Wokół niej inni ludzie, inne zapachy...
Wierzę, że przekona się do Was, ale potrzeba jej czasu. Ciesze się, że to rozumiesz.
Czy istnieje możliwość wzięcia Dumeczki do domu?
Mielibyście ja na oku.
Trzymam za Was kciuki, żeby szybko Dumka pojeła, ze to jej dom.


Niestety, od początku rozmów o adoptowaniu Dumki było wiadomo, że ona nie bedzie u nas "domowa". Mamy na posesji gości-turystów, setkę ludzi do obsługiwania i od początku było wiadomo, że nie będzie żadnej możliwości aby zająć się tylko Dumką. Było ustalone, że zamieszka razem z Sońką w wydzielonej części ogrodu, otrzyma swój domek, swoje miski, spokojny kawałek świata w ogrodzie do końca lata, a na zimę schronienie w ciepłym pomieszczeniu- części garażu, gdzie też mieszkają koty.....
Ja wiele rozumiem, ale BOJĘ SIĘ, że Dumka stanie się bezdomna gy w końcu uda jej się podkopać z naszej posesji i uciec. Cała posesja jest szczelnie ogrodzona, ale duża część bez podmurówki, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Dzisiaj rano MAŁO BRAKOWAŁO, a Dumka już by stąd się wydostała i uciekła, bo nagle spostrzegliśmy że w kwadrans wykopała pod furtką wielką dziurę i MAŁO BRAKOWAŁO ! Szybko dobiegliśmy do wykopanego otworu i nanieśliśmy kamieni.....Ale płot bez podmurówki ma jakieś 15-20- metrów !! Nie damy rady czuwać nad Dumką całe dnie i noce, aby dobiegać do każdego podkopu....
Więc podsumowując: JESTEŚMY PRZERAŻENI na myśl, że chcieliśmy dobrze, a przyczynimy się do tego, że Dumka stanie się bezdomna, jak stąd ucieknie ! Nikt się nie spodziewał, że ona będzie TAK BARDZO AKTYWNA I ZDETERMINOWANA, ABY UCIEC !
Może ktoś poradzi (DO JUTRA MAMY CZAS NA NARADĘ!) co jeszcze można zrobić , aby Dumka nie starała się PODKOPAĆ I UCIEC ?!
Ja nie mam żadnej możliwości bardziej zabezpieczyć ogrodu , niestety. Nie mamy też możliwości zamknąć Dumkę (w garażu) i po prostu wyprowadzać na spacery, bo fizycznie NIE MAMY CZASU na indywidualne zajmowanie się 1 zwierzakiem.....To i na zimę było wiadome od początku....Jasno było powiedziane, co dajemy, co możemy zaoferować, a czego nie, bo NIE MA MOŻLIWOŚCI ! Wszystko zresztą by naprawdę było dobrze, bo na koty świetnie, to znaczy wcale nie reaguje, na Sońkę też, ale....DUMKA KOPIE DZIURY POD PŁOTEM ! - czego dotąd nie robił żaden nasz pies ! Nawet wolnożyjący Szogun , którym się opiekowaliśmy 10 lat i na zimą NA SIŁĘ wciągaliśmy go na posesję, a potem przez 3-4 miesiące nasze auta parkowały za płotem, bo jak by się bramę otworzyło, to by wybiegł.......POTRAFIMY SIĘ POŚWIĘCAĆ, ale za żadne skarby świata NIE CHCEMY SIĘ PRZYCZYNIĆ do tego, aby Dumka podkopała się, uciekła W NIEZNANE i stała się bezdomna.....

Posted

si_bcw napisał(a):
Marta napisała mi, że przywożą Dumkę z powrotem do Konina :(
Widać Dunka nie spełniła oczekiwań oczekiwań a pies miał już DT.Ludzie często nie chcą pomóc psu a tylko siebie dowartościować.Ciekawe co robią z dziećmi jak nie spełniają ich oczekiwań.
My Cię jednak kochamy Dumeczko i mam nadzieję że Cioteczki mają jakiś plan awaryjny.Może jednak F.B.

Posted

po wyjaśnieniu Milot, chyba zaczynam rozumieć - co stanie się z Dumką, jak ucieknie? Ona musi mieć domowe DT, bo inaczej zwieje. Milot twoje obawy są dla mnie oczywiste, na początku żal mi się zrobiło, że nie daliście jej szansy, bo to tylko jeden dzień, ale co będzie faktycznie, jak wreszcie zdoła pokonać płot z którym tak walczy - pomślmy realnie - nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ona tak zareaguje. Musimy jej poszukać domowego DT niestety - z podwórka zwieje

Posted

Cleo2008 napisał(a):
po ilu dniach proby???

Kochani, ja wiem jak to wszystko BRZMI ! Ja naprawdę mogę dać Dumce nawet tysiąc dni "próby", ale NIE O TO CHODZI ! Dumka W NICZYM NAM NIE PRZESZKADZA, to jest całkiem odwrotnie : my się O NIĄ BOIMY !!!!!!! Naprawdę nie ma problemu z żadnej INNEJ STRONY aby Dumka u nas została, ale .............BOŻE , JAK MY PRZEŻYJEMY GDY ONA PODKOPIE SIĘ W KOŃCU TAK, ŻE UCIEKNIE I SIĘ STANIE BEZDOMNA ?!
Może macie na to jakąś radę ?!
Czy ktoś mógłby z czystym sumieniem nam poradzić : PRÓBUJCIE, MOŻE NIE UCIEKNIE??????
A JAK UCIEKNIE ?! Pobiegnie przed siebie, nie wiadomo dokąd ! JA NORMALNIE NIE MOGĘ SPOKOJNIE O TYM MYŚLEĆ, bo to by było najgorsze, co by Dumkę mogło w życiu spotkać na starość (bezdomność i tułaczka o głodzie na starość ?!) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

No to PORADŹCIE CO JA MAM ZROBIĆ W TEJ SYTUACJI ?!

Posted

Serce mi peka, ale rozumiem Milot troche. Miotaja mna sama uczucia przerozne, ale Paczek pohamuj sie... Co na to Martka? Niestety nie ma mozliwosci adoptowania psa "na probe", ale jak uniknac takich sytuacji. Nie wiem czy wiecie ze jak sie adpotuje dzicko za granice to jest tzw kwarantanna 2 tyg w miejsu zamieszkania , z obserwacja psychologow. Jak cos takiego przeprowadzic z psem? Chyba niewykonalne. Dla mnie odpowiedzialnosc to wziecie zwierzaka na dobre i zle. Ale co zrobic gdy naprawde cos nie funkcjonuje???

Posted

Nie wiem jakim cudem Dumka trafila do takiego DS, ale to nie jest dom dla niej. Dumka potrzebuje socjalizacji, wlasnie indywidualnego zajmowania sie nia, a nie biegania po ogrodzie samopas, bez mozliwosci spacerow i bez obecnosci czlowieka. Nie twierdze, ze to zle miejsce, ale napewno nie jest to miejsce dla takiej psiny jak Dumka. Jestem potwornie zawiedziona. :shake:

Posted

Bardzo liczylam na to,że Milot i jej rodzina da dużo ,dużo więcej czasu na oswojenie się z nimi ,ich sunią oraz calym otoczeniem.
Nie można wymagać od psa ,ktory cale swe 11 let.życie spędzil w schronie,by przestawil się blyskawicznie i swoje życie w ciągu kilkunastu godzin. Rozumiem,że Milot kieruje się wspolczuciem wobec Dumki i żal jej psa,ktory miota się w nowym otoczeniu i jest wystraszony naglą ,ogromną zmianą w swoim życiu. Szkoda,że Milot nie miala na tyle odporności i sily wewnętrznej,by przetrzymać te pierwsze najtrudniejsze dla Dumki oraz dla nich samych dni ,tygodnie a nawet m-ce.
Może Dunka wpadla w rodzaj paniki ,ale opanowanie zachowania psa w takiej sytuacji jak Dumka wymaga więcej czasu niż 1-2 dni..Nieraz są to nawet tygodnie. Zabranie Dumki ze schronu i proba adopcji w nowym domu nie byla dla niej żadną krzywdą ,ale wymagalo to więcej Czasu oraz cierpliwości i pracy ze strony rodziny Milot-spkojnego oswajania Dumki z nowym domem i otoczeniem.Szkoda,że tak prędko/blyskawicznie zostala podjęta decyzja o odwiezieniu Dumki do schronu i nie dano jej więcej czasu na przystosowanie się do nowego domu.Wierzę ,że Milot kierowala się dobrem Dumki.Czy to jest jednak lepsze wyjscie dla tej suni-nie jestem pewna .
Czy Dumka nie może byc te pierwsze choć dni ,tygodnie blizej was -rodziny i waszej suni? Chocby w ciągu dnia ,by mogla poznać was i nowy dom? Tam żyla w schronie w zgielku i wśrod duzej ilości psów a teraz nagle zostala na obcym jej terenie i drugim psem zostawiona na ogrodzonym terenie .Może dlatego tak spanikowala ? Może trzeba jednak jakiś czas zostawiać ją w domu calą dobę ,zanim się nie przyzwyczai do nowego domu ? Ona nigdy nie żyła tak wśród ludzi ,tylko w schronie.Nie rozumie ,dlaczego jest w innym zupelnie otoczeniu.Może to pojąć,ale trzeba na to trochę czasu oraz waszej pomocy w tym.
Jesli jednak Milot jasno przedstawia teraz sytuację i określa na jakich warunkach miala żyć u nich Dumka -to wiemy teraz dużo więcej i rozumiemy,że największy problem tkwi w tym,że Dumka jako pies żyjący 11 lat w schronie nie będzie tak od razu chyba żyć u nich bez ciaglych prób wydostania się ,jesli z taką determinacją probuje wydostać się i uciec.
Wynika z tego,że mogą adoptować psa ,ktory jest zsocjalizowany już i nie będzie podejmowal prób ucieczki z posesji .Może po jakimś czasie Dumka zmienilaby swoje zachowanie,jednak tryb życia i prowadzenie pensjonatu ,nawal pracy w zwiazku z tym i niemożliwość częstego kontaktu z psami uniemożliwia Milot intensywne zajmowanie się adoptowanym psem,który wymaga przyzwyczajenie do zupelnie obecgo mu trybu życia.

Posted

Cleo2008 napisał(a):
po ilu dniach proby???
Po jednym!Ale wiesz jak poprawia wizerunek biznesu przygarnięcie psa ze schronu i to znanego z wydarzenia na F.B.

Posted

Spokojnie cioteczki, bez atakow... Milot sie poprostu boi, ze Dumka ucieknie. Nie mysle zeby miala zle intencje. Nie mniej jednak, Dumka musi miec dom, w ktorym bedzie miec wiekszy kontakt z ludzmi, bo w sumie to u Milot mialaby wlasciwie to samo co miala w schronisku... brak indywidualnej opieki, kanapy, spacerow. Tylko kawalek miejsca do biegania i miche... tyle to miala i w Koninie.

Posted

Sabina02 napisał(a):
Aha, wlasnie... Czy Dumka jest teraz psem podworzowym??

Żaden z naszych psów nigdy nie był "podwórzowym", bo nie mamy "podwórka". Ale od poczatku było JASNO powiedziane, że Dumka bedzie TAK JAK NASZE 2 POZOSTAŁE PSY I 20 NASZYCH KOTÓW mieszkala na posesji : w ogrodzie i letnich domkach latem, a zimą w ogrodzie i ogrzewanym ponad 30 m2 garażu, gdzie WSZYSTKIE NASZE ZWIERZĘTA mają kąt dla siebie.
ANI RAZU nie deklarowaliśmy, że Dumka będzie domowa, bo nie mamy takiej możliwości, co też było MÓWIONE.


I jeszcze coś : ktoś brzydko powiedział : że nie spełniła widocznie naszych oczekiwań......
Mieliśmy tylko jedno "oczekiwanie": aby DAĆ JEJ AZYL. Nie musi od nas wyjeżdżać. Może zostać. Tylko co nam powiecie, jak Dumka UCIEKNIE ? Zresztą, co wy powiecie, to naprawdę nieważne, ale JAK MY Z TYM BĘDZIEMY ŻYĆ ?!

Posted

olga7 napisał(a):
Bardzo liczylam na to,że Milot i jej rodzina da dużo ,dużo więcej czasu na oswojenie się z nimi ,ich sunią oraz calym otoczeniem.
Nie można wymagać od psa ,ktory cale swe 11 let.życie spędzil w schronie,by przestawil się blyskawicznie i swoje życie w ciągu kilkunastu godzin. Rozumiem,że Milot kieruje się wspolczuciem wobec Dumki i żal jej psa,ktory miota się w nowym otoczeniu i jest wystraszony naglą ,ogromną zmianą w swoim życiu. Szkoda,że Milot nie miala na tyle odporności i sily wewnętrznej,by przetrzymać te pierwsze najtrudniejsze dla Dumki oraz dla nich samych dni ,tygodnie a nawet m-ce.
Może Dunka wpadla w rodzaj paniki ,ale opanowanie zachowania psa w takiej sytuacji jak Dumka wymaga więcej czasu niż 1 doba.Nieraz są to nawet tygodnie a nawet m-ce. Zabranie Dumki ze schronu i proba adopcji w nowym domu nie byla dla niej żadną krzywdą ,ale wymagalo to więcej CZASU oraz cierpliwości i pracy ze strony rodziny Milot-spkojnego oswajania Dumki z nowym domem i otoczeniem.Szkoda,że tak prędko/blyskawicznie zostala podjęta decyzja o odwiezieniu Dumki do schronu i nie dano jej więcej czasu na przystosowanie się do nowego domu.Wierzę ,że Milot kierowala się dobrem Dumki.Czy to jest jednak lepsze wyjscie dla tej suni-nie jestem pewna .
Czy Dumka nie może byc te pierwsze choć dni ,tygodnie blizej was -rodziny i waszej suni? Chocby w ciągu dnia ,by mogla poznać was i nowy dom? Tam żyla w schronie w zgielku i wśrod duzej ilości psów a teraz nagle zostala na obcym jej terenie i drugim psem zostawiona na ogrodzonym terenie .Może dlatego tak spanikowala ? Może trzeba jednak jakiś czas zostawiać ją w domu calą dobę ,zanim się nie przyzwyczai do nowego domu ? Ona nigdy nie żyła tak wśród ludzi ,tylko w schronie.Nie rozumie ,dlaczego jest w innym zupelnie otoczeniu.Może to pojąć,ale trzeba na to trochę czasu oraz waszej pomocy w tym.

U nas nie ma czegoś takiego, jak "w ciągu dnia więcej czasu". Jasno stawialiśmy sprawę : nie mamy w ogóle czasu na INDYWIDUALNE zajmowanie się zwierzętami podczas sezonu letniego, nie mamy w swoim domu ŻADNEJ PRYWATNOŚCI, BO TO LATEM DOM PEŁEN GOŚCI - NASZYCH KLIENTÓW......Tego NAPRAWDĘ nie ukrywaliśmy.

Posted

Sabina02 napisał(a):
Spokojnie cioteczki, bez atakow... Milot sie poprostu boi, ze Dumka ucieknie. Nie mysle zeby miala zle intencje. Nie mniej jednak, Dumka musi miec dom, w ktorym bedzie miec wiekszy kontakt z ludzmi, bo z sumie to u Milot mialaby wlasciwie to samo co miala w schronisku... brak indywidualnej opieki, kanapy, spacerow. Tylko kawalek miejsca do biegania i miche... tyle to miala i w Koninie.
To nie atak po prostu dziwne by było gdyby Dunka zachowała się inaczej.
Nie trzeba mieś dużo wiedzy żeby to przewidzieć to było oczywiste.Dlatego trudno mi znaleźć jakieś racjonalne wyjaśnienie tej "adopcji".Przecież najbardziej z socjalizowany pies Też miałby problem z NATYCHMIASTOWą adaptacją do takich warunków.Oddzielając emocje i próby usprawiedliwienia się "strachem" o Dumkę ja widzę tylko jedno racjonalne wyjaśnienie o którym już wspominałem.Bo gdyby NAPRAWDę państwu zależało na psie to jest bardzo proste rozwiązanie DT który z socjalizuje Dumkę i gdyby myśleli kategoriami że to ICH PIES to nie szliby po najprostszej linii oporu "pies do schronu kłopot z głowy".

Posted

No właśnie, jak widać z wpisów Milot jasno informowali , jakie warunki zapewnią Dumce. Wygląda na to ,że potrzeby Dumki i możliwości Milot się rozminęły. I musimy zrozumieć, że nie każdy człowiek podporządkuje swoje życie pod psa. Myślę, że dom Milot byłby dobrym domem dla psa bez problemów , albo dla Dumki po socjalizacji w DT .
A co będzie , jak Dumka ucieknie ?????????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...