Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 weeks later...
  • Replies 449
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='monia3a']Wyjaśniam.
Piksel jest w tej chwili w hotelu ale on potrzebuje domowego DT i przyjedzie do mnie na płatny tymczas, ponieważ nie jest już mnie stać na utrzymanie kolejnego psiaka. Jeśli ktoś ma chęć mu dać darmowy domek tymczasowy najchętniej w Białymstoku to z przyjemnością go przekażę.
Po niedzieli chcę również zabrać rudaska do siebie stąd moja decyzja o płatnym tymczasie.
Jeszcze tylko dodam aby nie było niejasności - reszta pieniędzy z hotelowania Piksela będzie przeznaczona na karmę dla pozostałych moich tymczasów.

kerad powiedz mi czy miałbyś jak dowieść rudego do Białegostoku?? On nie może tam zostać, jest małym psiaczkiem na moje oko z 10 kg więc nie powinien długo szukać DS ( mam taką nadzieję ;) ) Jeśli nie możeszto będziemy jakoś kombinować, może Karina znów pomoże ??
monia3a to o tym wczoraj mówiłam.

Edit: Biorąc pod uwagę powyższy cytat z twojego wpisu wytłumacz jak to się stało, że TOZ zapłacił za leczenie Piksela 680,78 + szczepienie, odrobaczenie i leczenie (ze zbiorczej faktury dlatego nie wiem dokładnie ile) oraz zakupił mu karmę na kwotę 534,17,- tj. 72,5kg karmy (taka sama kwota i ilość została wydana na karmę dla Fidżi twojego drugiego tymczasa). Do kasy TOZ nie wpłynęła ani złotówka z przeznaczeniem na Piksela.

  • 4 weeks later...
Posted

Witajcie.
Nazywam się Kacper i od jakiegoś czasu jestem zainteresowany adopcją psiaka. Moją uwagę zwrócił Piksel. Byłem już kilkakrotnie u Moniki. Poznałem tam również Fidżi i mam dylemat, ponieważ oba psiaki są świtene, grzeczne i lubią dzieci cojest dla mnie priorytetem..
Adoptować psa mogę dopiero latem 2012 roku. W tej chwili się buduję i planuję skończyć właśnie w połowie następnego roku.Teraz mieszkam w małej kawalerce z synem i kotem więc póki co pies nie wchodzi w rachubę. Uzgodniliśmy, że psy będą dalej ogłaszane i jeśli znajdą domki to poszukamy dla mnie innego psiaka, który i tak zapewne zagości u Moniki ( choć ona się zarzeka, że po oddaniu Fidżi i Piksela nic więcej nie weźmie :D ) Jeśli dom znajdzie jeden ( Fidżi lub Piksel ) to ja wezmę tego, który zostanie.
Teraz raz w tygodniu biorę jena spacer i poznajemy się.
Piksel to szczekacz i niby odważny ale jak przychodzi co do czego to zwiewa za Kiarę jakby prosił pomóż :D Jest bardzo grzeczny i posłuszny, ładnie chodzi na smyczy, na spacerze pilnuje się, wraca na zawołanie. W domu jest bardzo natrętny i chciałby aby go cały czas głaskać i głaskać. Miałem okazję widzieć jak bawi się z najmniejszym domownikiem Molly, jest bardzo delikatny i czuły, ona go gryzie tą swoją krzywą buźką a on cierpliwie znosi jej zaloty.

Zobaczymy jak to będzie, póki co tak jak już pisałem raz w tygodniu zobowiązałem się do wychodzenia z nimi na spacery.

Guest monia3a
Posted

Potwierdzam jest osoba chętna na adopcję Pikselka ale jestem do tego nieco sceptycznie nastawiona ze względu na dość odległy termin. Mam pewne niemiłe doświadczenia z odległym teminem adopcji związane i dlatego umówiliśmy się, że szukamy domku dalej i jak się znajdzie to Piksel pojedzie a jak nie to będzie czekał dalej.
Nie wyrzucę go przecież ;)

Posted

Na wczorajszym soacerze Piksel coś zwąchał i poszedł w las, ja przerażony wołałem i leciałem za nim. Okazało się, że gonił małego kotka, takiego dwu miesięcznego. Na szczęście udało mi się złapać psa i ściągnąć kociaka z drzewa. Szukałem po lesie innych kociaków bądź matki ale niestety nie znalazłem. Ktoś w bestialski sposób wywalił maluszka do lasu. Smutne to jest.
Kotek dochodzi do siebie u Moniki, szukamy mu domku.

Posted

jaanna019 napisał(a):
Do kasy TOZ nie wpłynęła ani złotówka z przeznaczeniem na Piksela.


No jak to ???? ja nie rozumiem? Piksel jest przecież pod TOZem tak, tylko, że na dt u Moniki, tak jak np. była u mnie Sonia? Dziewczyny chyba, że sie gubię??

Posted

Ja też nie rozumiem i tego i wielu innych rzeczy. Sama dawałam Monice pieniądze od ciebie 50,-, wiem też, że dostała pieniądze od kerada na leczenie Piksela 500,- i wystawiła mu nawet za to pokwitowanie tyle że te pieniądze nigdy nie trafiły do kasy TOZu z której to było opłacane leczenie psa. Monika na początku stwierdziła, że Piksel to jej prywatny płatny tymczas więc nie powinna go utrzymywać na koszt TOZ. A ona nie utrzymywała i leczyła go na koszt TOZu jednocześnie biorąc od ludzi kasę na leczenie i utrzymanie, którą zatrzymała dla siebie. Sonia to co innego, była u ciebie na bezpłatnym pobycie i jak wiele potrzebujących psów była wspierana przez TOZ. Gdyby nie to, że Monika wzięła Piksela na płatny tymczas to byłby finansowany jak Sonia. Po prostu takie postępowanie jest naganne, ale jak widzę tylko dla mnie bo nikogo to nie interesuje.

Posted

To znaczy, że TOZ umywa ręcę od psa w potrzebie??
Z tego co doczytałem to koszt jego leczenia i utrzymania był bardzo duży.To, że ktoś wziął przez miesiąc pieniądze na tymczasa to nie uważam tego za naganne, koszty utrzymania są duże, a pies z tego co widzę siedzi już prawie 8 miesięcy i nie widać aby szybko znalazł dom. Uważam również, że Monika robi dla tych dwóch psów bardzo dużo, Piksel był psem bardzo absorbującym, jeździła z nim do weterynarza, dbała, nadskakiwała, przemywała rany, których nie chciał dawać przemywać. Nie posiada samochodu i musiała żebrać o każdą pomoc. Pieściła się z nim jak z jajkiem, powinna dostać dużo więcej i nie uważam nic z tego co piszesz za naganne. Mając w domu chorego Piksela w niedługim czasie wzięła niewidomą Fidżi, z którą jak wszyscy wiemy też nie było i nie jest różowo.
Wydaje mi się kobieto, że szukasz zadymy i tylko czekasz aby zrobić aferę na wątku. Nie lubię TOZu i wszystkiego co z nim związane, mam dużo do tej instytucji żalu i pretensji, a Ty tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

Posted

Kacper.M napisał(a):
To znaczy, że TOZ umywa ręcę od psa w potrzebie??
Z tego co doczytałem to koszt jego leczenia i utrzymania był bardzo duży.To, że ktoś wziął przez miesiąc pieniądze na tymczasa to nie uważam tego za naganne, koszty utrzymania są duże, a pies z tego co widzę siedzi już prawie 8 miesięcy i nie widać aby szybko znalazł dom. Uważam również, że Monika robi dla tych dwóch psów bardzo dużo, Piksel był psem bardzo absorbującym, jeździła z nim do weterynarza, dbała, nadskakiwała, przemywała rany, których nie chciał dawać przemywać. Nie posiada samochodu i musiała żebrać o każdą pomoc. Pieściła się z nim jak z jajkiem, powinna dostać dużo więcej i nie uważam nic z tego co piszesz za naganne. Mając w domu chorego Piksela w niedługim czasie wzięła niewidomą Fidżi, z którą jak wszyscy wiemy też nie było i nie jest różowo.
Wydaje mi się kobieto, że szukasz zadymy i tylko czekasz aby zrobić aferę na wątku. Nie lubię TOZu i wszystkiego co z nim związane, mam dużo do tej instytucji żalu i pretensji, a Ty tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja oszustwa i krętactwa nie popieram i nie mam zamiaru kryć.

Posted

Kacper.M napisał(a):
To znaczy, że TOZ umywa ręcę od psa w potrzebie??
Z tego co doczytałem to koszt jego leczenia i utrzymania był bardzo duży.To, że ktoś wziął przez miesiąc pieniądze na tymczasa to nie uważam tego za naganne, koszty utrzymania są duże, a pies z tego co widzę siedzi już prawie 8 miesięcy i nie widać aby szybko znalazł dom. Uważam również, że Monika robi dla tych dwóch psów bardzo dużo, Piksel był psem bardzo absorbującym, jeździła z nim do weterynarza, dbała, nadskakiwała, przemywała rany, których nie chciał dawać przemywać. Nie posiada samochodu i musiała żebrać o każdą pomoc. Pieściła się z nim jak z jajkiem, powinna dostać dużo więcej i nie uważam nic z tego co piszesz za naganne. Mając w domu chorego Piksela w niedługim czasie wzięła niewidomą Fidżi, z którą jak wszyscy wiemy też nie było i nie jest różowo.
Wydaje mi się kobieto, że szukasz zadymy i tylko czekasz aby zrobić aferę na wątku. Nie lubię TOZu i wszystkiego co z nim związane, mam dużo do tej instytucji żalu i pretensji, a Ty tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.


A mi sie wydaje Kacper, że "za dużo" wiesz, piszesz najpier że od niedawna interesujesz sie adopcja Pikselka lub Fidzi, a teraz stajesz w obronie nieznanej ci osoby i wiesz tak wiele ile czasu jest pies u Moniki i ile ona nad nim spędziłą czasu i ile wyżebrała pieniędzy - NIBY SKĄD TO MIAŁBYŚ WIEDZIEĆ ????

Może niech Monika się wypowie - albo kto inny - jest tu ktoś?????? Bo ja też bym bardzo chciała poznać prawdę - ja np. teraz 500 zł muszę zapłacić za Martuśkę - jeżeli moje 50 zł nie poszło na Piksela - to STANOWCZO DOMAGAM SIĘ ZWROTU MOICH PIENIĘDZY bo przeznaczę je na POMOC PSOM. !!!!!!

Posted

Czasem tak bywa,że pieniądze z jednego celu przeznacza się na inny cel, ale o tym się od razu informuje darczyńcę.Wtedy jest przejrzystość sytuacji.W przeciwnym razie, osoba darczyńcy może czuć się, niestety, oszukana.

Guest monia3a
Posted

Twoje pieniądze w całości poszły na Pikselka. Piksel oprócz tego co było już napsiane miał robione m.in. pełną morfologię, badanie kału, był dwa razy prześwietlany.
Jeśli chcesz to pieniądze prześlę Ci na konto, nie ma najmniejszego problemu.

Posted

kaszanka napisał(a):
A mi sie wydaje Kacper, że "za dużo" wiesz, piszesz najpier że od niedawna interesujesz sie adopcja Pikselka lub Fidzi, a teraz stajesz w obronie nieznanej ci osoby i wiesz tak wiele ile czasu jest pies u Moniki i ile ona nad nim spędziłą czasu i ile wyżebrała pieniędzy - NIBY SKĄD TO MIAŁBYŚ WIEDZIEĆ ????


Po pierwsze kaszanko nie bronię nikogo tylko uważam tak jak napisałem. Poza tym dokładnie przeczytałem oba wątki i to właśnie z nich dowiedziałem się większości, nie trzeba być matematykiem aby stwierdzić ile pies jest czasu w domu tymczasowym, skoro przyjechał w okolicach marca a mamy listopad to sama policz.Poza tym nigdzie nie napisałem o kasie, napisałem tylko, że każda osoba poświęcająca swój czas dla psów takich właśnie jak Piksel ( psów chorych, z którymi trzeba jeździć po lekarzach i opiekować się dodatkowo w domu ) warta jest więcej niż połowa osób tu będących.

Dla mnie liczy się pies i tylko pies!

P.S
Podaj wątek do tej Maruśki i jesli potrzebuje pieniędzy na leczenie to chętnie coś dołożę.

Posted

Aby nie być gołosłownym:



Jesteśmy.


Pies był u weterynarza, dostał w palnik , pobrałyśmy krew, został
obejrzany z każdej strony i zrobiliśmy zdjęcie łapy.


I jest tak:
- siusiak jest taki od urodzenia. Po prostu coś
tam się do końca nie wytworzyło i nie siedzi tam gdzie powinien - wylazł z lekka
wcześniej i dlatego sobie tak wisi. Wstępnie umówiłyśmy psa na plastykę
siusiaka. Jeżeli się uda plastyka, to się uda. Jeżeli okaże się, że się nie da,
trzeba będzie po prostu usunąć. Ale to w ostateczności, bo to nie jest miła
operacja.


- jest trochę potłuczony - miał na bank połamaną jedną łąpę - znaczy udo, ale
się już zrosło wiec tego nie ruszamy


- ma też problem z łapą przednią - i tu nie pamiętam z tego wszystkiego
czy to ścięgna czy też połamana, w każdym razie też tego nie ruszamy bo się
zrasta. Jeżeli się pogorszy komfort chodzenia, zrobi się operację - zadrutuje
ścięgna czy co tam, żeby ta łapa tak nie latała - to tak bardzo niemedycznie,
chyba że monia pamięta więcej szczegółów


Pies jest na razie w hoteliku. Ma ciepłą budę i na bank już śpi, bo o ile nie
chciał zasnąć po narkozie przed zdjeciem, to potem jak zszedł, to nie chciał się
obudzić .


Waży całe 20 kg, wiek tak 2-4 lata. Jest mniejszy od labka. W ogóle
bardzo sympatyczny pies, trochę wystraszony, ale jak go zawiozłyśmy to już
machał ogonem jak słyszał nasze głosy
Bardzo dobrze reaguje na mężczyzn -
pewnie dlatego, że bardzo dobrze kojarzy pana, który go dokarmiał


Monia robiła zdjęcia, także dla kolegi, który biedak został tam sam...



9.03.2011


Piksel jest u mnie
Jest cudownym psiakiem, ciągle się przytula, Kiarę
zaakceptował od razu, nawet troszkę ona go zachęcała do zabawy.


Ma straszną biegunkę i baaardzo śmierdzącą, jutro zaczynamy podawanie
antybiotyku i szykujemy się pomału do operacji. Jutro więcej info jak tylko coś
więcej będą mogła powiedzieć.


16.03.2011


Zabieg jest dziś o17
Denerwuję się okropnie, nie mogę w miejscu usiedzieć



Piksel dzisiejszej nocy nie nasikał pierwszy mały sukces


Jesteśmy już w domku. Niestety nie udało się zrobić plastyki, ponieważ miał
za mało skóry i penis by się ocierał i było by po pierwsze mu nie wygodnie a po
drugie ocierał by się i powodowałoby to zakażenie. Siusiak jest ucięty, Piksel
został wykastrowany. Jest bardzo zaniepokojony kołnierzem, choć teraz smacznie
śpi już spokojny, dostał Tramal więc mam nadziejęprześpi całą noc grzecznie. W
poniedziałek wyjęcie drenu. Jak przyszłam po niego do lecznicy to jak tylko
usłyszał mój głos zaczął się podnosić i iść do mnie chyba mnie już troszkę lubi

Dziś w dzień nagrałam filmik jak bawi się moją Kiarą więc postaram się
wstawić niedługo


17.03.2011


Przeżyłam ale nie było lekko
Piksel nie spał pół nocy a ja razem z nim,
piszczał, nie mógł znaleść sobie miejsca, chodził po mieszkaniu i obijał się tym
kołnierzem, w końcu jak usiadłam do niego na ziemi przytulił się i zasnął, a ja
razem z nim o 3 nad ranem zerwał się i był jakiś nie spokojny, poszliśmy na
spacer, zrobił siku i do domu.
Rano jak wstaliśmy ( o 4:30 ) poszedł z Kiarą
na krótki spacer i wrócił z połamanym kołnierzem póki co posklejałam mocną,
srebrną taśmą i czekam aż otworzą lecznicę i polecę po nowy. Póki będzie nosił
kołnierz będziemy chodzić na spacerki na smyczy.
Zjadł, popił, dostał
antybiotyk, Tramal i za chwilę dostanie wyciąg z kasztanowca,który przyspiesza
gojenie ran. Śpi sobie smacznie.


W domu z tych nerwów zapomniałam rozpalić w piecu i rano miałam temp.
15 stopni


19.03.2011
Piksel ma się już całkiem dobrze
Przy sikaniu jeszcze czuje dyskomfort bo
niestety sika tylko rano i wieczorem, a nim do tego dojdzie to kręci się bardzo
długo nim się zdecyduje. Będzie i z tym dobrze ale na to trzeba czasu. Oczka już
mu się coraz częściej uśmiechają więc jest już lepiej.
Piksel pilnuje
miski, jak je nikt nie powinien do niego się zbliżać, warczy. Na szczęście na
mnie jeszcze nie warknął ale patrzy pytającym wzrokiem. Kiara się nie przejmuje
bo ona jak je też warczy ostrzegawczo na inne psy - to ją nakręca do jedzenia





Piksel ech ten mój Piksel






Pani, która umówiła się ze mną w niedzielę nie przyjechała wogóle, niech

żałuje






W piątek idę na wizytę przed adopcyjną w moje okolice, nie nastawiam się za

bardzo bo jakoś nie pasuje mi ten domek ale mogę się mylić więc jak sprawdzę
to
podejmę decyzję.






Piksel ma się dobrze, już doskonale radzi sobie z kołnierzem, ranka goi się

ładnie ale on nie daje jej sobie przemywać warczy na mnie doopek ale ja się
nie
poddaję i choć troszkę obmywam, jest to dość niewygodne zadanie ale dajemy radę,
Piksel nie chce się położyć przy czyszczeniu więc jamuszę się
położyć lub kucnąć
z głową na ziemi i jedną ręką trzymam psa aby mnie nie
dziabnął a drugą
przemywam. Ciężko jest i powiem szczerze, że już nie mogę
się doczekać
poniedziałku i zdjęcia szwów W piątek jedziemy na kontrol do
weta i ewentualne
oczyszczenie szwów.





Oczka już się jemu śmieją, jest pogodny i wesoły, pilnuje domu i szczeka na

obcych, a jak jest w domu to pcha mi się na kolana z tym chełmem






Dziś najlepszy był mój sąsiad, który spytał mnie po co mu ten kołnierz, pyta
czy to dlatego aby nie przeziębił sobie uszu, taka ochrona przed wiatrem ??

wytłumaczyłam mu, że miał operację i trzeba chronić szwy przed lizaniem,
śmiałam
się z niego



24.03.2011


Piksel nadal szuka domku


Dziś jest niespokojny i poddenerwowany, zrobił mu się strup i nie daje go
sobie rozmoczyć i oderwać jutro jedziemy do weta, na szczęście jest to strupek
na szwie a nie na siusiaku męczy już go ten kołnierz i widzę, że bardzo chętnie
by go zrzucił


26.03.2011


To jest inna Fiona


Piksel już po oczyszczeniu szwów, jest czyściutki i wesolutki. Zaczynają mu
odrastać wygolone wcześniej włoski i chłopaka denerwują bo swędzą. Na szczęście
do poniedziałku już nie daleko i zostaną zdjęte szwy ale niestety w
kołnierzubędzie musiał jeszcze trochę pośmigać


Byłam wczoraj na wizycie przed adopcyjnej i niestety Piksel nie może tam
zamieszkać. W domu jest 3 dzieci ( 14, 16 i chyba 6 lat ) i Pani szuka łagodnego
psa, który nic najmłodszemu nie zrobi, a dziecko jest chore i czasem potrafi
przy zabawie np. wsadzić palec do oczka, a ja niestety nie zagwarantuję, że
Piksel nie ugryzie. Tak więc szukamy domku dalej. Dziś rano miałam jeden telefon
o niego ale miałby zamieszkać w kojcu bez możliwości wchodzenia do domu, a on
już zna dom i dobrze się w nim czuje więc nie wiem czy chcę go tam oddać i
pomyślałam o suni z Bondar, może ona by się tam nadawała??


Tak wogóle to pomyślałam sobie wczoraj, że musimy tam podjechać i zrobić
sesję zdjęciową i dla suczki i dla rudego, jest już wiosna i mogą oni sobie
pomieszkać pod blokiem skoro głównym awanturnikiem był Piksel to tak naprawdę
one teraz nie powinny przeszkadzać nikomu. Może znajdą się dla nich domki z
ogłoszeń, bo teraz zabrać rudego i zostawić samą suczkę to nie wchodzi w gre jak
zabrać to razem albo znaleść jednemu dom a drugiemu dt.


Kolejną moją myślą jest to aby zawieść suczkę do weterynarza aby sprawdzić
czy ma chipa, skoro ona nie rodzi to może jest wysterylizowana i jeśli była
operowana w Białymstoku na Zielonogórskiej to ma mikro chipa, może ktoś z nią
się przejechać do weta?? Ja mogę wypożyczyć ewentualnie czytnik jakbędę jechać
na zdjęcia ale to będzie najwcześniej za jakieś dwa tygodnie.


27.03.2011


Pikselek dziś znowu poddenerwowany jak go ten kołnierz denerwuje i mnie
zresztą pomału również wizja nie zdejmowania go przez jeszcze jakiś czas jest
denerwująca chyba jednak wolę suczki, które muszą nosić kubraczki


Ganek od kołnierza, a raczej od zaczepiania ścian i walenia nim po nich
wygląda masakrycznie, aż się boję pomyśleć co powie mój TZ jak wróci Piksel jak
wychodzi to cały czas zaczepia o ścianę, ponieważ ganeczek mam mały i ciężko się
jest w nim poruszać a Piksel z kołnierzem wogóle ma małe pole do manewru...


Chyba mnie czeka remont latem jak to mówią ryzyko zawodowe


09.04.2011


To nie straszenie, wysoko stoi u mnie poprzeczka jeśli chodzi o nowe domy,
wiele razy się przejachałam kosztem psów, że teraz naprawdę jestem przeczulona.
W tym wypadku wiem jaki dom potrzebny jest dla Pikselka i będę przebierać, choć
póki co telefon milczy


Dla Fionki też wybierałam najlepszy dom i chyba trafiłam, ponieważ po tylu
wybrykach i złych zachowaniach to inny dom by ją wywalił, a oni dalej ją
kochają, chodzą na szkolenia i cackają jak z jajkiem


Piksel dziś przekopał mi pół i tak małego podwórka, z Kariną zakopywałyśmy
dziurę z 15 minut łobuz jeden chciał się do Chin dokopać ??


14.04.2011


Piksel dziś narozrabiał, jakiś diabeł w niego wstąpił od samego rana


Rano wstałam i się przeraziłam, całe mieszkanie w strzępkach czegoś bliżej mi
nie znanego, a że 4 rano ( nie powiem przez kogo muszę się zrywać o świcie ) to
jeszcze nie bardzo kontaktowałam, po obudzeniu doszłam do wniosku, że to Asi
kapcie, pogryzione oba postrzępione na maleńkie kawałeczki a był taki grzeczny
...


Aby nie było za słodko i abym za bardzo się nie nudziła to powrocie z dyżuru
miałam przekopane podwórko, caaaałe a ponoć jak to mówi moja córcia wypuszczała
tylkona 5 minut ... Chce ktoś może go adoptować, dopłacę


Z tego dowiedziałem się najwięcej, nie kopiowałem wszystkiego bo to bez sensu. Pozdrawiam wszystkich.

Posted

[quote name='Kacper.M']To znaczy, że TOZ umywa ręcę od psa w potrzebie??
Z tego co doczytałem to koszt jego leczenia i utrzymania był bardzo duży.To, że ktoś wziął przez miesiąc pieniądze na tymczasa to nie uważam tego za naganne, koszty utrzymania są duże, a pies z tego co widzę siedzi już prawie 8 miesięcy i nie widać aby szybko znalazł dom. Uważam również, że Monika robi dla tych dwóch psów bardzo dużo, Piksel był psem bardzo absorbującym, jeździła z nim do weterynarza, dbała, nadskakiwała, przemywała rany, których nie chciał dawać przemywać. Nie posiada samochodu i musiała żebrać o każdą pomoc. Pieściła się z nim jak z jajkiem, powinna dostać dużo więcej i nie uważam nic z tego co piszesz za naganne. Mając w domu chorego Piksela w niedługim czasie wzięła niewidomą Fidżi, z którą jak wszyscy wiemy też nie było i nie jest różowo.
Wydaje mi się kobieto, że szukasz zadymy i tylko czekasz aby zrobić aferę na wątku. Nie lubię TOZu i wszystkiego co z nim związane, mam dużo do tej instytucji żalu i pretensji, a Ty tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
Jak napisałeś, że Monia3a nie ma samochodu, to teraz ja zapytam dlaczego bez mojej wiedzy kupiła paliwo za pieniądze TOZu i na fakturze podała rejestrację mojego samochodu? Komu był tankowany samochód?
Owszem kilka razy dawałam swój samochód do dyspozycji TOZu, ale nigdy Moni. Też po takich zagrywkach mogłabym powiedzieć: nie lubię TOZu. Jednak ten brak zaufania zbudowała Monia3a, to że Jaanna019 chce to wszystko wyprostować jest dla mnie godne podziwu i szacunku. Ty to nazywasz zadymą. Cieszę się, że Monia3a tyle uwagi poświęciła psom, ale jak każdy tutaj.

Guest monia3a
Posted

Co jeszcze wymyślicie??
Raz w życiu tankowałyśmy Twój samochód jadąc z dogami i wtedy było brane paliwo na TOZ nigdy więcej! Jechała wtedy Anka i dokładnie wie za ile i na co było tankowane.

Posted

Oczywiście, ty chodziłaś płacić i ty brałaś fakturę i tak się składa, że wzięłaś wtedy dwie (o czym nie powiedziałaś), jedną za to wlałyśmy do samochodu jolasek dla dogów a drugą wystawioną minutę po pierwszej (na fakturze jest data i godzina) za jakieś paliwo, które kupowałaś ok. dwa tygodnie wcześniej, bo widzisz na fakturze zawsze jest numer i data paragonu, którego faktura dotyczy. Mam tę fakturę z adnotacją z tyłu napisaną twoją ręką. To tylko jeden z wielu "kwiatków".

Guest monia3a
Posted

Nie tłumacz mi co jest na fakturach.
W tamtym czasie na tej samej stacji tankowała Sylwia na interwencje i to ona brała fakturę po czasie bo tankując nie miała danych. Do f-ry musi być dopięta delegacja, ponieważ do ''moich'' wszystkich są dopięte, no chyba że jakimś trafem zaginęła. Na stacjach tak jest, że mają zapisane dane z ostatniej faktury i te dane wpisują. Ale przecież Ty jesteś najmądrzejsza i wiesz inaczej. Nie zamierzam nic więcej pisać bo to błędne koło, moje wypowiedzi będą dotyczyły tylko Piksela.

Posted

Miałam możliwość poznać Moni i zapamiętałam kontakt z nią, jako miły, rzeczowy i co najważniejsze konstruktywny.
Po pierwsze adoptowałam sunię – Łatkę, dla której domu szukała Moni. Sunia była po przejściach, jej wątek był na DOGO. W trakcie leczenia – chora trzustka, miała zrobione masę badań, które zostały mi przekazane, brała leki. Od Moni dostałam półroczny zapas pankreatyny (nie jest to tani lek). Interesowała się sunią, dzwoniła, pisała.
Dziś Łatka jest zdrowa, wesoła problemy z trzustką zniknęły.

Moni pomogła nam zorganizować sterylizację kotów, a nie było to całkiem proste jak się okazało i była naszą „ostatnią deską ratunku”.

Nie będę wypowiadać się w omawianym przez Was temacie, bo go nie znam, ale ja osobiście mam o Moni bardzo dobre zdanie.

Posted

A ja mam wielka prośbę do pań i panów...to jest wątek Piksela, psa który nadal szuka domu i nie może go znaleźć już tyle czasu. Załóżcie sobie proszę inny temat w związku z tymi rozliczeniami między wami i wyjaśniajcie tam do woli, bo tu moim skromnym zdaniem nie jest miejsce na tego typu wywody. Nie wiem kto ma rację z was i mówiąc szczerze mało mnie to interesuje...interesuje mnie los Piksela i to co się z nim stanie. Bez urazy!

Guest monia3a
Posted

[quote name='jaanna019']Właśnie rzecz w tym, że nie wypełniłaś delegacji, praktycznie żadnych. Łatwo ci zrzucać na Sylwię bo wyjechała za granicę.

Sylwia wyjechała ale nie umarła. Niczego na nikogo nie zrzucam tylko stwierdzam pewien fakt:
Delegacje były wypełniane w tym roku na każdą f-rę za paliwo ( na 80% napewno ), a że ich nie masz to nie moja już rzecz. Chcę tylko dodać, że 70% wszystkich interwencji jakie były w tym roku ( zeszłym podobnie ) zrobiłam ja i Sylwia co jest potwierdzone w zeszycie. Każda f-ra za paliwo jest opisana a do niej dołączona delegacja opisana szczegółowo. Zerknij sobie co było robione w tamtym okresie to się dowiesz.

kerad popieram w 100% to jest wątek Piksela i na nim się skupmy.

Piksel wpadł w tryb uciekania, kombinuje jak tylko otworzy się bramkę aby czmychnąć. Jak wchodzę ja to mała bieda bo na komendę zostań on zostaje ale czasem jak wchodzą inni to znajduje chwilkę nie uwagi i daje nogę. Na szczęście po max 5 minutach wraca ale jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ mieszkam przy dość ruchliwej ulicy. Na szczęście nie załapał, że z tyłu podwórka mam niższy płot i nadający się już tylko do wymiany, że można przeskoczyć i poszwędać się po okolicy.

Niestety zjada zabawki pluszaki, wyjmuje środki tę watę i czasem ją połyka, przytkał mi się ostatnio i myślałam, że już trzeba będzie go kroić ale jakoś pomału daliśmy radę. Zwymiotował dobrze po północy i obyło się bez weta, na szczęście, a z domu zniknęły wszystkie pluszaki. Gryzie również gazety lub papiery jak jakieś zostaną w jego zasięgu więc o tym trzeba pamiętać.

Mój brat ostatnio stwierdził, że mógłby go wiziąć :o ale ... mieszka w bloku na czwartym, sporo pracuje, w domu dwoje dzieci - szatan i diabeł to ich drugie imoina ;), dwa koty, bratowa co prawda jest cały czas ale sceptycznie nastawiona do tej adopcji. Jest to mój brat ale nie jestem przekonana w 100% czy chciałabym go tam oddać. Tyle jeśli chodzi o Piksia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...