amstel Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 cudenko , maly energiczny wydrzyryjek :loveu: niech znajdzie sie szybko domek taki na stale! Quote
agula Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 oktawia6 napisał(a):to maleństwo może bało się, że go znowu wywalą z samochodu i skopią-jak ostatnio-dlatego tak się rzucał:-( biedak-on zasługuje na dobry i kochający domek-jest przepiękny:loveu: aż strach pomyśleć co czuł całą drogę. Quote
supergoga Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 To nir tylko strach, bo w domu całą noc też buszował, zaczepiał spokojnie śpiących kolegów, taki mały dzikus. Niestety - czarna seria trwa, a ja musze Wam napisać - choc chciałam jeszcze poczekać. Wiem że nalot i nagonka czeka mnie wielka, znam dogo i wiem. Koda uciekł. Pani Beata ma sąsiada, z którym działka graniczna nie ma płotu. Sąsiad wydawał się ok - własnie jemu chciała zaproponowac adopcję Atosa, bo wspominał o psie. Wczoraj po południu dzieci bawiły się na dworze z psiakami - wszystko było dobrze ale Koda wbiegł w trakcie zabawy na działke sąsiada. Druga połowa sąsiada narobiła wrzasku i awantury a sąsiad (niby spokojny człowiek), wygonił Kodę - nie z powrotem tylko na drogę. Koda uciekł, przestraszył się i pobiegł. Do 22.00 cała rodzina razem z kolegami dzieciaków rowerami, pieszo z Atosem, samochodem - szukała psa. Tam nie ma wielkiego rucjhu. Bytów to niewielkie miasteczko (18.000 mieszkańców) a tam gdzie mieszka p. beata, jest spokojnie. Pobiegł w strone drogi, gdzie są tylko nieuzytki, krzaczki, jakiś stawek. P. Beata powiadomiła Policję, weterynarzy w okolicy, dzis porozlepiała w całym Bytowie plakaty z obietnica nagrody za znalezienie Kody lub wiadomość o nim. Policja stwierdziła, że w tej okolicy małe psiaki są często zabierane przez starszych ludzi i przygarniane - może Koda tez, ale p. Beata musi sie upewnić. Dzisiaj nadal szukają - podpowiedziałam żeby wystawiała miseczki z jedzeniem w rejonie gdzie pobiegł i ewentualnie podjechała do najbliższej wioski po tej drodze, aby tam tez powiadomoś ludzi. Tak wygląda sprawa. I powiem Wam że nie musicie już mnie dołować - bo co nie napiszecie, nie pognębi mnie bardziej, niż jestem. Mam tak ogromne poczucie winy za to wszystko - że zabrałam go z azylu, myślałam, że ratuje go przed schronem, a co mu zgotowałam. p.Beata załamana ale to w jakim stanie jestem od wczoraj wieczorem ja - no cóż, tego nie opiszę bo nie ma takich słów. Zrobimy wszystko żeby odnaleźć Kodę - tą nagrodę za znalezienie psiaka zapłacę z własnych pieniędzy. U p. Beaty psy maja dobrze, teraz już nie biegają po ogrodzie, wychodzą na spacery pod kontrolą. Ale co to zmienia. Najbliższe schronisko jest o 60 km - prosiłam żeby tez zadzwonić. Nie wiem co moge powiedziec oprócz tego, że wiem iż to moja wina. Tempo tej akcji, groźna Mysłowic w piątek - chciałam pomóc psom, aby tam nie pojechały, stąd może stępiła mi się intuicja. Ale rozmawiałam z tymi ludźmi, mam stały kontakt - telefoniczny, sms-owy, emailowy - szukają cały czas. Jeśli będzie trzeba wezme urlop i pojade do Bytowa tez go szukać - co ja mogę oprócz tego, że nie mam już łez, żeby nimi płakać, że nie spałam w nocy. Co jeszcze mam Wam powiedziec, skoro tak bardzo Was zawiodłam. Może dać sobie spokój ze wszystkim, nie wiem. Rozmawiając z p. Beata opowiadałam jej o Bordi, o Kajusi - i teraz nas to spotkało. Biedny Kodi - chciałam dobrze, zgotowałam mu taki los. Po prostu nie mam łez, tylko wielkie poczucie winy w sobie. Quote
Azyl_Zory WebAdmin Posted September 1, 2006 Author Posted September 1, 2006 O cholera:crazyeye::crazyeye::crazyeye:Musi się odnalejść!! Quote
Amanita Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Jezu, ciociu, a wiesz, że miałam chyba jakąś proroczą wizję:placz: W środę, kiedy wróciłam juz padnięta i leżałam w łózku - już z jedną nogą w jakimś dziwnym śnie, pojawiła się ta straszna myśl, że Koda może uciec:placz: Ciociu, ja Cię tylko proszę, nie obwiniaj się. To naprawdę nie Twoja wina. Chciałaś go uratować. Ja wierzę, że on się znajdzie - znajdzie się na pewno!!! Niech tylko nadal prowadzą akcję poszukiwawczą. Niech szukają tam, gdzie są ludzie - jakieś pobliskie sklepy. Koda pomimo swych przeżyć ciągnie do ludzi. Kiedy siedziałam z nim w przejściu pociągu, wyrywał się do każdego człowieka, który wychodził z przedziału. Koda proszę nie rób nam tego!!!!:placz: Quote
supergoga Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Oni szukają. Koda ma niebieskie szeleczki, to znaczna cecha - widać że to czyjś psiak. Chodza w okolicach sklepów i miejsc gdzie są ludzie. Może byc tak, że ktoś go zabrał. Może da znać, jak przeczyta ogłoszenie. Mnie nie chce sie żyć, nie wiem co mam robić - zaczęłam szukac mu domku - a on nie poczekał tylko uciekł. Poczucia mojej winy nikt ze mnie nie usunie. Bardzo mi źle. Quote
Amanita Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Ciociu on się znajdzie. Jeśli miał szeleczki to na pewno rzucił się komuś w oczy. On raczej nie będzie ukrywał się gdzieś z dala od ludzi, bo choć to taki mały dzikusek, to jednak musi mieć kogoś, kogo mógłby trochę pomęczyć. Quote
supergoga Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Miała jasnoniebieskie szeleczki, sama mu je założyłam. Koda - gdzie ty jesteś maluchu - daj się znaleźć. Wszyscy cie szukają. Quote
supergoga Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Dostalam wiadomość. Koda żyje. Wielu ludzi widziało go ale w innej części miasta niz oni szukali. Obietnica nagrody robi zwoje - dzieciaki szukają - p. Beata z dziećmi jutro od rana tam ida i tez będą szukać. Może dzieci go namierzą i do nich przyjdzie - da się złapać. Wtedy na gwałt będę szukac domu wszelkimi mozliwymi sposobami, żeby był bezpieczny. Quote
Kara. Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 No cioteczka ty nam nie popadaj w żadne depresje:mad:Bo kto bedzie wspaniałych domków szukał:crazyeye:A Koda się znajdzie bo go SZUKAJĄ!!! I to jest najważniejsze. Quote
amstel Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Koda sie znajdzie, musi sie znalezc:placz: , kajunia tez sie znalazla.........Trzymam kciuki , ciociu supergogo tylko prosze cie nie obwiniaj sie za to co sie stalo , Koda to maly dzikusek, pelny energii psiak, uciekla bo sie wystraszyl , szukal przygod. Wiem ze lada moment bedziemy miec wesola wiadomosc o psiaku.:oops: Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Supergogo! Masz się nie obwiniać i natychmaist pojawić na dogo, co my bez Ciebie zrobimy???!!!! Przecież bez Ciebie jesteśmy jak ślepe szczenięta!!! Ten mały skurczybyk się znajdzie-zobaczysz. Narozrabia coś i jeszcze o nim usłyszymy! Znalazła sie dzikus Kaja to on tym bardziej. I jeszcze te szeleczki...:cool3: Quote
oktawia6 Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 [quote name='supergoga'] To nir tylko strach, bo w domu całą noc też buszował, zaczepiał spokojnie śpiących kolegów, taki mały dzikus. Niestety - czarna seria trwa, a ja musze Wam napisać - choc chciałam jeszcze poczekać. Wiem że nalot i nagonka czeka mnie wielka, znam dogo i wiem. Koda uciekł. Pani Beata ma sąsiada, z którym działka graniczna nie ma płotu. Sąsiad wydawał się ok - własnie jemu chciała zaproponowac adopcję Atosa, bo wspominał o psie. Wczoraj po południu dzieci bawiły się na dworze z psiakami - wszystko było dobrze ale Koda wbiegł w trakcie zabawy na działke sąsiada. Druga połowa sąsiada narobiła wrzasku i awantury a sąsiad (niby spokojny człowiek), wygonił Kodę - nie z powrotem tylko na drogę. Koda uciekł, przestraszył się i pobiegł. Do 22.00 cała rodzina razem z kolegami dzieciaków rowerami, pieszo z Atosem, samochodem - szukała psa. Tam nie ma wielkiego rucjhu. Bytów to niewielkie miasteczko (18.000 mieszkańców) a tam gdzie mieszka p. beata, jest spokojnie. Pobiegł w strone drogi, gdzie są tylko nieuzytki, krzaczki, jakiś stawek. P. Beata powiadomiła Policję, weterynarzy w okolicy, dzis porozlepiała w całym Bytowie plakaty z obietnica nagrody za znalezienie Kody lub wiadomość o nim. Policja stwierdziła, że w tej okolicy małe psiaki są często zabierane przez starszych ludzi i przygarniane - może Koda tez, ale p. Beata musi sie upewnić. Dzisiaj nadal szukają - podpowiedziałam żeby wystawiała miseczki z jedzeniem w rejonie gdzie pobiegł i ewentualnie podjechała do najbliższej wioski po tej drodze, aby tam tez powiadomoś ludzi. Tak wygląda sprawa. I powiem Wam że nie musicie już mnie dołować - bo co nie napiszecie, nie pognębi mnie bardziej, niż jestem. Mam tak ogromne poczucie winy za to wszystko - że zabrałam go z azylu, myślałam, że ratuje go przed schronem, a co mu zgotowałam. p.Beata załamana ale to w jakim stanie jestem od wczoraj wieczorem ja - no cóż, tego nie opiszę bo nie ma takich słów. Zrobimy wszystko żeby odnaleźć Kodę - tą nagrodę za znalezienie psiaka zapłacę z własnych pieniędzy. U p. Beaty psy maja dobrze, teraz już nie biegają po ogrodzie, wychodzą na spacery pod kontrolą. Ale co to zmienia. Najbliższe schronisko jest o 60 km - prosiłam żeby tez zadzwonić. Nie wiem co moge powiedziec oprócz tego, że wiem iż to moja wina. Tempo tej akcji, groźna Mysłowic w piątek - chciałam pomóc psom, aby tam nie pojechały, stąd może stępiła mi się intuicja. Ale rozmawiałam z tymi ludźmi, mam stały kontakt - telefoniczny, sms-owy, emailowy - szukają cały czas. Jeśli będzie trzeba wezme urlop i pojade do Bytowa tez go szukać - co ja mogę oprócz tego, że nie mam już łez, żeby nimi płakać, że nie spałam w nocy. Co jeszcze mam Wam powiedziec, skoro tak bardzo Was zawiodłam. Może dać sobie spokój ze wszystkim, nie wiem. Rozmawiając z p. Beata opowiadałam jej o Bordi, o Kajusi - i teraz nas to spotkało. Biedny Kodi - chciałam dobrze, zgotowałam mu taki los. Po prostu nie mam łez, tylko wielkie poczucie winy w sobie. Nagonka" nie-Nagonka na głupotę-tak, nagonka na osobę, która miała w domku tymczasowym kotkę z wydłubanymi oczami, nie zabezpieczyła okien-kotka wyszła przez okna i rozwalił ją na miazgę samochód, Ozzy-bez komentarza, Berusia-kąpana przez radosne opiekunki w nowym domu-chora, po leczeniu antybiotykami, głupota ludzka razi-zawsze i wszędzie-:angryy: i wiele innych kwasów:angryy: :angryy: :angryy: a idioci założyli mu adresówkę? zaraz im znowu "biedakom" ktoś "pogoni" psa a ci po jakimś czasie pójdą go szukać. "Namierzą" go oby nie tak jak ostatnio jak go skopali... Quote
supergoga Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 KODA W DOMU! Dzięki ogłoszeniu o nagrodzie (taki naród) wczoraj było wieczorem sporo telefonów, gdzie go widziano. Mały przemieścił się w inną część miasta. Dzis rano złapały go dzieciaki i córka p. Beaty poszła po niego. P.Beata zapłaciła 100 zł nagrody - i Koda w domu. Jest z nim wielki peoblem - wymyka się z każdych szelek i każdej obroży - taki mały świrus. Przydałby się szybko dom, zanim zwieje znów. Dobry byłby dom ze szczelnym ogrodzeniem lub mieszkanie. Pomóżcie też szukac tego domu, zawieziemy go gdzie będzie trzeba. P.Beata jest trochę zmartwiona, ja tez, bo nie sądziłyśmy że on jest taki dzikus. Każda pomoc w szukaniu domu jest cenna - oni sobie nie dadzą rady na dłuższą metę. Może też zmienić tytuł, np. Młody, malutki pinczerkowaty Koda - bardzo pilnie potrzebuje domu. Bo wtedy wejdzie ktoś, kto szuka akurat takiego pieska. Quote
syla00 Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 :multi: uff, wierzyłam że szybko sie znajdzie! A ty ciociu o nic się nie obwiniaj bo to nie twoja wina. Gdyby nie ty juz nie jeden psiak marnie by skończył i bez twojej pomocy żorłaki nie dadzą sobie rady! No, nic czas szukać odpowiedzialnego i bezpiecznego domku! Quote
supergoga Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Niestety z Kodusiem będą problemy, chyba zakosztował wolności. Próbuje się uwolnic z każdych szelek i obroży, nawet ciasno zapiętych. Musimy zewrzeć szyki i poszukac cos dla niego - domu ze szczelnym ogrodzeniem lub mieszkania i cierpliwych opiekunów. Sądzę, że przy charakterku Kodusia p. Beata na dłuższą metę nie da sobie rady. Z Atosem i Blackusiem - zero problemów, super mają i są bezpieczne. Z Kodą - jednak nie bardzo, więc pomyślcie o tej zmianie tytułu - i szukamy intensywnie. Quote
ARKA Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 supergoga napisał(a):KODA W DOMU! Jest z nim wielki peoblem - wymyka się z każdych szelek i każdej obroży - taki mały świrus. :-o moze te szelki sa zle, zle dopasowane i koniecznie obroza tez z ADRESÓWKA!! Quote
supergoga Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Koda ma i szelki i obrożę. To zmyślniak - na razie dopasowali obróżke a Koda pomału sie uspokaja. Quote
supergoga Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Obiecane fotki Kodusia z Atosem na punkcie przerzutowym w Okonku: Quote
Amanita Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 No to wielkie ufff, że się odnalazł, ale odetchnąć ostatecznie będzie mozna dopiero, kiedy znajdzie ten właściwy dom. Wkurza mnie, kiedy psiak nie docenia tego, co robią dla niego ludzie:angryy: Koda przeżył wiele, ale nie wiemy, co przeżył Blacky, nie mówiąc już o Atosie, a jednak Kodzie nie wystarcza wielki ogród i ludzie, którzy o niego dbają. Będzie potrzebował naprawdę cierpliwego pana. Na zmianę tytułu wątku trzeba niestety poczekać, bo może to zrobić tylko Admin, a teraz nie ma możliwości pojawienia się na dogo. Ja wstrzymywałabym się od obwiniania kogokolwiek - no może poza tym sąsiadem, który znając historię Kody przepędził go. Pani Beata dała temu psiakowi wszystko - przede wszystkim szansę na normalne życie. Przecież nie wsadzi sobie Kody do kieszeni i nie będzie go wszędzie ze sobą nosić. Quote
supergoga Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Bo widzisz Amanitko, obwiniac jest niestety najłatwiej, zwłaszcza tych, którzy chcieli pomóc. To nie wina Beaty, że Koda troche przerósł jej oczekiwania czy może raczej wyobrażenia małego psiaka. Chciała dać mu szanse, aby ocalic go od schroniska. Może by do niego nie poszedł, bo na razie jest czas do 11.09 - ale może tak i co wtedy. Więc ja myśle, żeby z tym krytykowaniem się wstrzymac. Acha, Koda, dostanie w poniedziałek adresówkę. Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 ha! Wiedziałm że skubaniec się znajdzie:evil_lol: Goga, może te siwe włosy Ci się znów zabarwią...;) Wielkie dzięki dla Pani Beaty, dzieciaków i wszystkich którzy pomagali szukać w Bytowie. Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 3, 2006 Posted September 3, 2006 Mały łobuz czeka na swój własny, osobisty dom i ludzi dla których będzie ich pieseczkiem - na zawsze.:loveu: Quote
supergoga Posted September 3, 2006 Posted September 3, 2006 Mam wielkie błaganie o pomoc. Koda przerasta mozliwośco Beaty - tak jak z Blacky i Atosem na tymczasie nie ma kłopotów, tak z Kodą są i to duże. Zaczepia oba psy, nie daje im odpocząć, dzis ugryzł 2-letnie dziecko sąsiadów. To typowy pinczerowiec do tego z problemami które przerastaja Beatę. Ona nie ma doświadczenia z psami o takiej psychice, boję się, że nie da rady. Bardzo proszę, może ktoś, kto zna się na takich psiakach i ma mozliwość dania tymczasu - mógłby nam pomóc - i zaopiekować sie Kodą. Jestem na etapie szukania i kombinowania odpowiedniego domu, ale póki co - Koda nie może zostać u Beaty. Nie wiedziałam, jak zaoferowała tymczas, że to taki dzikusek - pewnie u kogoś z doświadczeniem większym niż ma Beata - byłoby lepiej. Beata ma wielkie serce dla psów - ale w przypadku Kody nie wystarcza serce. :-( Radźcie co robić - musimy Jej pomóc. Chciała dobrze, chciała uratować psiaka, niestety nie daje sobie z nim absolutnie rady. Gdzie go umieścić. Błagam o pomoc dla Beaty i przede wszystkim dla Kody. Musimy go przenieść gdzie indziej.:shake: Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 4, 2006 Posted September 4, 2006 może mu załóżmy nowy wątek.... a te leki uspokajające od weta jako doraźna pomoc? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.