Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mmd powtarzam mu morfo z biochemią na tym samym aparacie, mocz robię w tym samym labie, żeby mieć wiarygodne wyniki porównawcze. Maszyna do krwi nie działa i wożą krew, gdzie indziej. Muszę czekać, aż naprawią, czy coś tam wymienią, chyba rozpuszczalnik jest nie taki. Jak będzie naprawiona zrobię mu mocz. Ważne, żeby pomiędzy wynikiem moczu, a krwi nie było dużej różnicy w czasie. I wtedy mu powtórzę USG na haju. Do badania krwi musi zostać uśpiony.

W wolnej chwili doczytam wątek. Na razie mam kociego 11 letniego staruszka, którego muszę karmić ręcznie kilka razy dziennie, bo nie je. I się tak zastanawiam czy jak się zbuntuje i nie będę go karmić - umrze, czy też się weźmie w garść. Ostatnio karmiłam go przez rok kilka, kilkanaście razy dziennie. Wiem, że jak przestanie jeść to będzie koniec. Już go karmiłam na siłę strzykawką przez ponad dwa tygodnie. Jak Merlina nasika do kuwety (a mocz ma dziwny zapach), to Bazyl nie chce, muszę wymieniać, sypać odświeżacz. Masakra.


Wiesz mmd byłam, jestem DT. Z DT mam kota. I z DT nie wezmę już kota. Po tym co przeszłam z Bazylem. DT wydał mi kota chorego jako zdrowego, w ciągu dwóch tygodni zaserwował kotu 8,5 letniemu choremu na zapalenie uszu, przewlekłe pęcherza moczowego i struwity, zapalenie dziąseł, z niedowagą 1,5-2 kg, grzyba, świerzb, gronkowca - szczepienie na wirusówki, odrobaczenie, szczepienie na grzyba, narkozę, usunięcie kamienia, wyrwanie zębów, bez antybiotyków. W DT w ciągu pół roku było ok. 5 kocich zgonów.
Merlina zgarnęłam z ulicy przypadkiem. Wiem, że gdyby nie ja - Merlin byłby wspomnieniem. Ja podchodzę do tego odpowiedzialnie. Co za dużo to nie zdrowo.

Posted

Zastanawiam się czy Merlin nie chciałby być wegetarianinem..... pomidorki,winogronka (należy mu je zetrzeć lub rozdrobnić), sok pomidorowy, lody, jogurt, ryż z ostrym sosem. Rybę można powąchać, kurczaka można powąchać, mięso można polizać - nie trzeba go jeść, a jak już to żuje się jak gumę i jak nie smakuje należy wypluć...

Moje dziecię nie ma jeszcze lekcji,szkoła czeka na zgodę z wydziału edukacji. Książek na razie też nie ma....takie przedłużone wakacje ;) Pisma żadnego nie dostałam,oni mają czas i terminy gdzieś. Terminy sądlaszarych ludzi,jak się nie zmieszczą mają pecha.

Posted

Przeczytałam dzisiaj całą historię Merlina od deski do deski. PODZIWIAM PANIĄ!!! Nie wiem jak Pani daje radę to wszystko ze sobą pogodzić. Porcja głasków i mizianek dla Kociaczków

Posted

My sobie na forum mówimy per ty :)

Jakoś muszę ;) Optymalnie byłoby, gdyby footra nie chorowały. Niestety tak nie jest. Ja mam jakieś takie szczęście, że trafiają do mnie footra, którym coś dolega, schorowane, z problemami. Na zasadzie jak nie urok, to..... Za to są znane w lecznicy.... szczególnie Merlin. Jak się skończą osy ;) odetchnę.

Czasem myślę, że kocie życie Merlina mogło być warte na początek tylko 50 zł lub aż 50 zł... Tyle mogło zdecydować o kocim życiu.

Może dlatego mając świadomość tego nie wyadoptuję go gdzieś, gdzie parę stów może zadecydować o byciu czy nie byciu. I nie chodzi o potencjalny brak,ale o "oszczędzanie na zwierzakach".

Posted

Ja też szukam domku dla moich maluszków i ich mamy oraz dwóch czarnych kocurów i też nie zależy mi na tym,żeby trafiły byle gdzie bo za bardzo je kocham. Niestety mieszkają na dworze bo ja już mam swój zwierzynec i więcej nie mogę. Codziennie drżę o ich życie.No niektórzy tak mają że przyciągają biedy, Ja też działam jak lep na koty i zawsze mam jakąś gromadkę pod opieką.

Posted

Dobre zdjęcia,dużo ogłoszeń i weryfikacja dzwoniących,czy piszących emaile. Niestety niektórzy debile małe kotki potrafią dać wężowi - bo taniej.
Dopóki jest ciepło, czyli im szybciej znajdą dobre domy -tym lepiej

Posted

Zawsze jest ta obawa,czy idzie do dobrego domku. Z Merlinkiem jest o tyle trudniej,że Bidulek choruje a choroba chyba najbardziej zbliża człowieka z kociakiem. Później każdy potencjalny domek musi być dokładnie obczajony,żeby Kici się krzywda nie stała. Ja bym nie mogła mieć kota na tymczasie bo nie umiałabym go póżniej oddać. Każdy z moich 3kotów był na chwilę,żeby podleczyć, nakarmić i tak już zostały.:) Z biedulkami na dworze mam 9 i co chwila przychodzą kolejne na jedzonko. Szkoda,że człowiek nie ma worka z pieniędzmi i własnej olbrzymiej fundacji,żeby mógł je wszystkie zabrać. Często mam wyrzuty sumienia,że nie pomogłam jakiemuś kotu, ale te wolnożyjące też mieszkaja pod chmurką i nawet nie ma budki,żeby dokoptować kolejne.

Posted

Wszystkich się nie uratuje,ale ratując życie trzeba myśleć, żeby nieodpowiedzialny,przyszły dom- nie wykończył footrzaka. Weryfikacja musi być ostra.

Merlin nauczył się używać łapy,otwiera drzwi,wyciąga książki z półek, a właściwie wyrzuca, otwiera szuflady..... potrafi łapą otworzyć kratkę z transportera i wskoczyć do środka.

Posted

Na razie zwątpiłam. Dostałam nowe orzeczenie,porażka. Będę się odwoływać co potrwa. Do prawnika telefonicznie, to też koszt jak się dzwoni po urzędach. I czas to może trwać nawet do roku.

Na razie tego nie ogarniam. Na razie się zastanawiam czy powiesić się już, czy jeszcze poczekać. W każdym razie,jeżeli mi się wydawało,że sierpień będzie masakryczny pod względem finansowym, to byłam w błędzie. Za 600 zł nie pociągniemy długo. Długi się zaczną nawarstwiać, aż mnie wyeksmitują.
Muszę znaleźć coś dorywczego,żebym mogła brać ze sobą młodego,bo pozdychamy z głodu. Te 600 zł nie starczy na opłaty. A mowa o żarciu.

Posted

Trzeba żyć dla syna, dla zwierzaków,bo Oni mają tylko Ciebie! Tak to już jest w tym chorym kraju,że człowiek ma za mało,żeby żyć za dużo,żeby umrzeć. Ja mam niewiele więcej kasy, mimo że pracuję, nie mam dzieci tylko koty i też często jest tak,że muszę przeliczać kasę,żeby starczyło na opłaty i jakieś tam jedzenie. Ja to się mówi z łapy do papy i tak wygląda życie. Moje koty się buntują bo frykasy dostają raz na jakiś czas a tak to zwykła karma. Mi już też uszami wychodzą zupki chińskie na obiad. Ciężko jest pocieszać kogoś jak się nie ma takiej samej sytuacji. Mimo wszystko głowa do góry!

Posted

Kochana znam realia w tym kraju. Niekompetentnych urzędników na stołkach po znajomości,lekarzy z brakami w wiedzy,psychologów bez etyki zawodowej.

Moja wetka mi dzisiaj powiedziała, że jak nie będę miała na chleb mam przyjść. Długi za opłaty zaczną się nawarstwiać, do pracy iść nie mogę, nie mam z kim zostawić młodego,który nie chodzi do szkoły. Młody nie je obiadów codziennie, bo są za drogie. Raz na tydzień, raz na dwa tygodnie coś mu zrobię. Ja nie muszę jeść ;)

W takiej sytuacji człowiek się zastanawia co dalej.

Posted

Zastanawiam się nad uśpieniem Bazyla. Ropa wokół pazurów pojawia się cały czas,pomimo leczenia. Stan zapalny dziąseł nawraca, karmię go ręcznie. Musiałabym mu usunąć część zębów,ale nie wiem czy to pomoże. Wiem, ze z jednej strony chciałby żyć, a z drugiej dolegliwości sprawiają mu ból. Musiałabym w przyszłym tygodniu jechać z nim na usunięcie zębów, potem antybiotyki i zobaczyć. Zanim chwyci mróz, żebym w razie śmierci mogła go godnie pochować, żeby nie musiał być częścią odpadów.

Posted

Bazyl jadł startera RC mini dla szczeniąt (distałam od dobrej duszy), niestety żarło się skończyło i nic innego jeść nie chciał. Kupiłam mu Whiskasa juniora, coś tam jadł. Niestety nie tylko Bazyl. Merlin mu podkradał, ból brzucha, śmierdzące kupy.

Bazyl jak usłyszał o uśpieniu i że może go poddam najpierw zabiegowi i zobaczymy czy będzie bolało po...zaczął mnie lizać po rękach. Dalej karmie ręcznie. Może jakoś przetrwam do jego 12 urodzin.

Posted

dorobella tak mi przykro ,że musisz zmagać się z tyloma problemami .Nawet nie wiem jak można Cię pocieszyć .Teraz jeszcze doszedł problem z Bazylem.Niestety musimy się rozstawać z naszymi zwierzakami ,ale dopóki jest jakiś cień nadzei trzeba walczyć .Oczywiście trzeba słuchać też rad weterynarza ,żeby nie przysporzyć zwierzakowi większego cierpenia jedynie dla naszego "czytego sumienia" .

Posted

Bardzo mi przykro z powodu Bazyla..Ja uśpiłam swoją 9-letnią Kicię i nie pochowałąm jej godnie...Życie jest podłe..JUż nie wiem co mam napisać..Z kasą u nie krucho, ale nie tak beznadziejnie..POza tym mam na utrzymaniu tylko siebie i koty, na szczęście na koty mi nie brakuje, chociaż od roku nie byłam u weta, ale moim kotom być może poza za długimi pazurkami nic nie dolega..Dorotko powalcz jeszcze, może napisz do Bożeny Walter ( chodzi o młodego)..Bo tak nie można, on przecież teraz jest w tzw. "kwiecie wieku", może jakieś dopłaty z opieki spłecznej..Zagladam na wątek, bardzo bym chciała coś pomóc, ale niestety nie mogę..I nóż się w kieszeni otwiera jak czytam co się dzieje...Nie pozostaje mi nic innego jak trzymanie kciuków za Ciebie i Twoich domowników...

Posted

Jutro porozmawiam z wetką odnośnie zabiegu. Pod narkozą usunięcie zębów o wyczyszczenie pazurów. Bazyl jak trafił do mnie, to przy kilku pazurach, czyli to są te pochewki, gdzie kot pazury chowa - miał brązową mazię i pod nią ropę. Leczę to, są nawroty. Dostał Convenię, ale rewelacji nie ma. Wolałabym, żeby odszedł sam.Już w zeszłym roku rozważałam uśpienie Bazyla. Myślę, ze jednak on chce jeszcze pożyć.

Wydaje mi się, że Merlin coś przeczuwał i chyba podejrzewał mnie, że ich hurtem pousypiam. Biedak lezał pod kołdrą.


Problem polega na tym, że młody ma nauczanie w domu. A właściwie powinien je mieć od pierwszego września,a przynajmniej od 5. Nie ma nauczania, bo w wydziale edukacji ktoś nie podpisał czegoś. W gimnazjum dzieci mają w nauczaniu indywidualnym tylko 10-12 godzin tygodniowo.
Kot do zabiegu musi być na czczo i rano. A ja nie wiem czy w przyszłym tygodniu będą lekcje. Co prawda dzwonię po urzędach, ministerstwach, delegaturach, kuratorium. Może jutro się coś ruszy, wysłałam pismo.

Dzwonię też po fundacjach, bo się muszę szybko odwołać do sądu. Jak dostane rachunek,to padnę.

No i muszę sobie z MOPSU załatwić ubezpieczenie zdrowotne.

Basia będzie dobrze, młody jest od zeszłego roku na diecie i oczyszczaniu. Przeżyje, nie ma wyjścia. Anorektykiem nie jest.

Na razie zamiast zbierania na czynsz szczepienie Casii, zabieg Bazyla i Merlin. Gdzieś tam upchnę leki młodego, tylko receptę załatwię.
Jutro muszę kupić karmę psom, bo mają niestrawność po tanich. I coś Bazylowi, bo nie je.Może ze 20 dag kittena (ma małe kawałki).

Posted

dorobella napisał(a):
.....

Basia będzie dobrze, młody jest od zeszłego roku na diecie i oczyszczaniu. Przeżyje, nie ma wyjścia. Anorektykiem nie jest.

Na razie zamiast zbierania na czynsz szczepienie Casii, zabieg Bazyla i Merlin. Gdzieś tam upchnę leki młodego, tylko receptę załatwię.
Jutro muszę kupić karmę psom, bo mają niestrawność po tanich. I coś Bazylowi, bo nie je.Może ze 20 dag kittena (ma małe kawałki).


Dorotko Kochana, strasznie mi przykro,również dlatego, że sama niewiele mogę... ale nie możesz i nie zostaniesz z tym wszystkim sama!!!! Napisz proszę co potrzebujesz dla zwierzaków - jaka karma dla psiaków i kociastych? wypunktuj wszystkie zabiegi, szczepienia i ile mniej więcej to będzie kosztować?
Podziwiam Cię za hart ducha i walkę i tak trzymaj!!!
Ale młody jeść musi i Ty też; nie mówiąc już o tym, że musi dostawać leki!! Podaj mi proszę konto na PM, przeleję choć grosik
Mocno ściskam!!!:loveu::loveu::loveu:

Posted

Kochana na razie posprzedaję co mogę. Kupiłam Bazylowi karmę z RC dla szczeniąt (20 dag, ale zawsze), bo to zawsze je,parę saszetek, bo karmię ręcznie. Merlinowi kupowałam RC kittena długo, bo biedak może i na jakimś tanim żarciu nie przeżył. Karmiłam ręcznie Merlina. Karmiłam Bazyla długo,już mi nie zrobi różnicy rok w tą czy w tą. Mam tylko nadzieję,że mi nie umrze jak będzie ziemia zmarznięta. Uśpiłam w czasie mrozów szynszyla, miałproblemy z zębami,karmiłam papkami, leczyłam, ale nie było poprawy. Biedak musiał czekać, aż ziemia odmarznie.

A swoją drogą dzisiaj się rozbawiłam. I spokojnie użyję obraźliwych słów.Pani neurolog i psycholog to debilki bez wyobraźni.
Dzisiaj czytałam o obowiązku szkolnym, mogą mnie obciążyć karą ( chyba ok.5 tys.)jeśli dziecko nie będzie go realizowało. Tylko, że jak nie wie kto- nie otworzy domofonu. Nie zapomnę jak byłam w wc i zadzwonił domofon. Nie otworzył. Pani na szczęście przyszłą po 5-10 minutach.
Telefonu nie odbierze, bo nie wie kto dzwoni. Ciekawe jak będą odwoływać lekcje....bo przecież moje dziecko nie wymaga staej opieki, to będzie wpuszczał i wypuszczał sam.... to są kpiny. No chyba,ze kiedys znowu odkreci gaz i nie zobaczy czy się pali płomień i wypieprzy mieszkanie w powietrze, albo spali. To będzie moja wina, że mu opieki nie zapewniłam.

Posted

Zapomniałam dopisać, ale to pewnie dlatego,że Bazyl chory, mój młody z gorączką, Merlin się od kilku dni dziwnie czuje. Nie wiem czy nie mocznik. Na razie dostaje sos z trzech saszetek dziennie, żeby go przepłukać. Pilnuję ile kulek zjada, takie mam już schizy.

Merlin wczoraj,pod kołdrą ;)



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...