dorobella Posted July 13, 2011 Author Posted July 13, 2011 3 sierpnia będzie rok jak mam Merlina DT. Dzisiaj zjadł 3/4 frykasa z indyka Sheby, czasem się pobawi. Na razie upały i duchota. Przez ten czas były dwa domy chętne, daleko.... nie takie. Nie wyślę kota kurierem na drugi koniec Polski i nie dam do domu, gdzie są problemy z kontaktem. Quote
dorobella Posted July 14, 2011 Author Posted July 14, 2011 Jeżeli miałam kiedykolwiek wątpliwości co do tego, że Merlin nie ma uczulenia na jad osy, pszczoły itp. to po dzisiejszej akcji ich nie mam. Kot został użądlony przed 13, teraz wiem,ze dwa razy i w górną wargę i w dół, na pewno w środku gardła. Po podaniu sterydu,po 15 minutach nie było poprawy, dostał kolejną dawkę. Jeszcze widać opuchliznę na górze, jeszcze ma lekki obrzęk. Ugryzł mnie, syna, wyrywał się :( Ale udało mu się zastrzyki zrobić. Szybko puchł, szybciej niż ostatnio. Tak wyglądał po podaniu zastrzyku, niestety opuchlizna lewej strony się zwiększał i dostał drugi. Kolejny raz cienka granica dzieliła Merlina od TM - Żyj szybko, umieraj młodo :( Quote
OlaLola Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 Jak on tak dalej będzie gonił te osy to nie dożyje pierwszego roku w Dt.... Czy ktoś ma moskiteirę na zbyciu dla Doroty i Merlina?? Quote
dorobella Posted July 14, 2011 Author Posted July 14, 2011 Jutro jadę do lecznicy po steryd w iniekcji dla Merlina, muszę mieć w domu, bo.... :( Quote
dorobella Posted July 15, 2011 Author Posted July 15, 2011 Wet powiedział, że mogłam przyjechać daliby mu hydrokortyzon w żyłę. Najpierw musieliby go spremedykować. Obrzęk zszedł dopierook. 20, a ok.13 został użądlony. Kupiłam mu dexafort. Quote
dorobella Posted July 16, 2011 Author Posted July 16, 2011 Ola to musiałaby być porządna moskitiera na ramie. Są drogie.Testy alergologiczne i odczulanie też. Utrzymanie Merlina nie jest tanie,znowu mu się karma kończy. Daję mu Shebę,to przynajmniej podziubie. Nie ma apetytu,źle się czuje po tym użądleniu,dużo śpi. Dodatkowo dexafort trzeba ostrożnie podawać u zwierząt z chorymi nerkami i koło się zamyka. Leki mu podaję na siłę.Rzuca się, gryzie.Mocz ba bardzo intensywno-śmierdzący zapach,idzie dużo żwirku, bo trzeba wyrzucać. Chudnie. Mam mieszane uczucia. Nie jest dobrze. Quote
kabaja Posted July 16, 2011 Posted July 16, 2011 Ile ten kot musi przejść .Te objawy ,które opisujesz niestety nie brzmią dobrze . Ten zapach moczy może świadczyć o pogorszeniu się stanu nerek . Quote
dorobella Posted July 16, 2011 Author Posted July 16, 2011 Na razie dostaje antybiotyk, inne leki, dużo leków.On ma krwinki w moczu,może to krwinki dają taki zapach, masakryczny. Sierść mu wychodzi nadal. Dostaje preparaty z żelazem. Najważniejsze to opanować stan zapalny,a potem zobaczymy. Chyba,że w międzyczasie użądli go osa albo pszczoła, jak mnie nie będzie w domu. Pilnuję jak mogę, ale... Albo jak będę sama,bo sama mu zastrzyku nie podam,muszą go trzymać dwie osoby, jedna osoba go nie utrzyma. Quote
kabaja Posted July 17, 2011 Posted July 17, 2011 Może to rzeczywiście od tylu leków .Oby tak było . A nie możesz narazie zastosować moskitiery takiej co się samemu przylepia do okna.Nie jesto to może zbyt trwałe ,ale choć trochę zabezpieczy okno .Oczywiście jest to rozwiązanie gdy ma się uchylene okna . Sama mam taka i trochę mniej wlatuje owadów . Co do dawania leków to sama wiem jakie to trudne.Myślałam ,że po latach podawania leków jednemu kotu mam nie wiem jakie doświadczenie .Jak się okazało jak podawalam teraz moim kotom to ta jakbym podawała pierwszy raz.To cały rytuał. Quote
dorobella Posted July 17, 2011 Author Posted July 17, 2011 Musiałabym założyć moskitierę do wszystkich okien i na balkon, nie upilnuję go, to będzie moment jak osa wleci np. z balkonu do domu i on ją capnie. Moskiterę siatkową na przylepiec miałam, ale Merlin siatki uważa za super rzecz do drapania. Na razie jego organizm na pewno jest osłabiony przewlekłym chorowaniem, staję na rzęsach,żeby mu pomóc. Dzisiaj był ciut żywszy, może uderzeniowa dawka sterydu się wypłukała. Merlin ma dość podawania mu leków, pluje, gryzie ;( Quote
dorobella Posted July 18, 2011 Author Posted July 18, 2011 Zapomniałam dopisać,że miałam rację, że z Merlinem coś się dzieje jak mrużył oko i moczył piłkę w misce i sączył z tej piłeczki wodę. Biedak miał wysoki mocznik i chciał się nawadniać, żeby sobie pomóc. Mam w domu przemeblowanie,bo we wrześniu znowu przyjdą nauczyciele do syna i drapak własnej roboty był jakiś czas niedostępny,wczoraj Merlin oszalał na jego punkcie, aż zdezelował górę drapaka- taki punkt obserwacyjny. Całą noc spał na drapaku. Quote
dorobella Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 Myślę poważnie nad zakupem moskitiery na ramce do dwóch okien, żeby był przewiew. Teraz jeszcze nie ma tylu os, ale w sierpniu, wrześniu się zacznie. Merlin i tak na razie nie pójdzie do żadnego domu, a niestety ryzyko użądlenia i zgonu po jest bardzo realne. Quote
dorobella Posted July 20, 2011 Author Posted July 20, 2011 Moskitiera do połówki okna 2x to koszt ok. 80 zł wstępnie. 20 zł już mam. Ina balkon będzie wychodził pod nadzorem,bo nastepnym razem kilkukrotne dawki leku mogą nie zadziałać, a teraz obrzęk schodził ok. 6 godzin. Quote
dorobella Posted July 22, 2011 Author Posted July 22, 2011 Na razie będę miała około 50 zł z bazarku na opak - dziewczyny chciały kupić irysy. Moskitiera do dwóch okien 80 zł plus niestety na balkon też musi być, ale to na balkon wyjdzie około 55 zł. Teraz pada, ale jak się ciepło zrobi zaczną fruwać. http://allegro.pl/moskitiera-na-drzwi-uniwersalna-hit-sezonu-i1712237454.html Lipiec udało nam się przeżyć,nie mam terminu odwołania na komisji, wygląda na to, że w sierpniu również dostanę 91 zł zasiłku rodzinnego :( Quote
Olga7 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Mam zapisany wątek pięknego Merlina i zagladalam tu wczesniej owszem ,ale ostatnio poczytalam zalegle posty i zwrocilam uwagę na to ,że Merlinkowi podaje cioteczka często jogurt ,aby chronic ,oslaniać organizm przy podawanych antybiotykach. Upewnialam się teraz dodatkowo u swego weta ,iż ani kotom ani psom nie wolno podawać żadnych przetworów mlecznych i samego mleka , gdyż koty i psy nie trawią wszelkich mlecznych wyrobów -ani samego mleka i podawanie im wszelkich mlecznych przetworów --nabialu /jogurtow,serków,sera bialego oraz samego mleka/ moze doprowadzić do odbiałczenia kota ,czy psa. Ludzie też nie powinni lączyć przyjmowania leków z mlekiem i potrawami mlecznymi ,gdyż mleko osłabia dzialanie leków. Przy podawaniu antybiotyków kotom i psom można podawać natomiast PROBIOTYK dla dzieci . A jogurtow-NIE. Taki drobny kot pewnie niewiele zje tego jogurtu, ale lepiej by nie jadl go wcale. Muszę przyznac,że cioteczka dorobella -Dorota zasluguje na wyjątkowe uznanie za to ,że mimo swej trudnej sytuacji rodzinnej potrafi znalezc jeszcze czas i tyle sily w sobie,by zajmować się chorym Merlinem a szczegolnie leczeniem go i podawaniem wszelkich leków oraz zastrzyków ,co jest w przypadku niemal każdego kota bardzo trudne ,wymaga wiele sily ,cierpliwości oraz nerwów i odwagi .Ktos kto mial/ma kota a szczegolnie chorego, wie ,co to znaczy.Nawet samo obcięcie pazurów,czy zastrzyk u weta jest cięzkim przejsciem dla kota i jego wlasciciela i weta też , a co dopiero codzienne zmagania ,by podawać choremu kotu inne leki samemu w domu. Piękny i miły jest ten Merlin i mial dużo szczęscie,że trafil na taką wybawicielkę jak dorobella. Quote
dorobella Posted July 22, 2011 Author Posted July 22, 2011 To nie tak. Dorosłe koty nie trawią laktozy, natomiast produkty fermentowane zawierają zmniejszoną ilość laktozy. Dlatego nie powinny pić mleka. Dodatkowo w jogurtach są bakterie kwasu mlekowego np.Lactobacillus. Probiotyki trzeba zmieniać co 2- 3 tygodnie patrząc na skład. Po zakończeniu antybiotykoterapii powinno się spożywać probiotyk przez około 2 tygodni. Zapomniałam dopisać,że jest też mleko bez laktozy,które kotki i pieski mogą sobie pić do woli. http://www.we-dwoje.pl/jogurt;zamiast;mleka,artykul,2920.html Ja mam wrażenie, że Merlin jest wpisany na listę śmierci i gram z nią w kółko i krzyżyk. W końcu nie po to brałam go z ulicy :shake: Jednakże jestem świadoma, że może mi się nie udać. Niestety ani z nerkami,ani też ze wstrząsem anafilaktycznym nie ma żartów. Quote
Olga7 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Zatem wynika z tego,że zostalam poinformowana przez weta tylko tak ogólnie ,w szerokim pojęciu określenia ,iż nie wolno podawać kotom i psom w ogole żadnych jogurtów ani innych pochodnych od mleka ,jak i samego mleka.Ja sama nie ma aż takich doświadczeń ani wiedzy ,jesli chodzi o zwierzęta a kota mamy tylko w rodzinie,sami nie mamy kota. Wiedzy nigdy za wiele i wiem już teraz nieco więcej,dziękuję. Quote
dorobella Posted July 22, 2011 Author Posted July 22, 2011 Ja się też cały czas uczę. Nie przejmuj się wczoraj spotkałam koleżankę nauczycielkę i poinformowałam ją,ze może mój syn będzie "uczniem" w ich szkole (nauczanie indywidualne). Zapytała dlaczego nie chodzi do szkoły,po usłyszeniu autyzm- stwierdziła,ze moje dziecko go nie ma. Na moje,że ma diagnozę zapytała, a co to jest ten autyzm i jak się objawia u mojego syna. Czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Tak jak ja, gdy podaję Merlinowi steryd dexafort,po użądleniu. Dexafort powinno się ostrożni podawać pacjentom z chorymi nerkami,ale nie podam mu hydrokortyzonu w żyłę, bo musiałabym mu najpierw poddać premedykacji, która też ma wpływ na nerki i koło się zamyka. Quote
dorobella Posted July 24, 2011 Author Posted July 24, 2011 Wczoraj było ciepło, słoneczko i co....i znalazłam na balkonie dwie osy. Czyli się zaczyna. W tym tygodniu badanie moczu, żeby zobaczyć jak działa antybiotyk. Wczoraj znalazłam pióro, takie czarne ok.20 cm długości. Merlin oszalał na jego punkcie,polował na nie, aż się pióro zdewastowało. Quote
kabaja Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Moskitiery to dobry pomysł .Pewnie uchronią trochę przed wpadaniem os do domu .Nie jest to 100 % ochrona,ale zawsze jakaś jest .Najlepiej pewnie by było odczulić Merlina ,ale to pewnie jakieś duże koszty . Trzymam kciuki za badania moczu ,żeby wyszły do dobrze . Quote
dorobella Posted July 24, 2011 Author Posted July 24, 2011 Nawet nie pytam jakie to koszty, bo pewnie około 1000 zł (test plus odczulanie). Koszt moskitier to ok. 140 zł. Ale będę jutro w lecznicy, bo coś się dzieje z moim psem to zapytam o testy. Quote
Olga7 Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Co do tego autyzmu syna ,to pewnie sprawdzalaś u róznych lekarzy i psychologow ,czy pierwsza diagnoza jest na pewno uzasadniona i trafiona ? Może jednak syn moglby uczyc się normalnie w szkole a taka nauka wśrod rowiesnikow pomogla by w rozwoju dalszym syna i jego przyszlosci ? Dziecku to by pomoglo normalnie życ a tobie podjać może pracę by sytuacja finansowa i osobista takze znacznie poprawila się wam obojgu ? Quote
dorobella Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 Kochana pierwszą diagnozę jaką postawił pan dr n.medycznych (psychiatra) a zarazem mgr psychologii, który rozpoczął specjalizację dzieci i młodzieży (a mój syn był jego pierwszym małym pacjentem) - to było ADHD, bo młody przemieszczał się po jego gabinecie z prędkością światła. Szpikował go psychotropami i pojąć nie mógł dlaczego np. Thoridazin go nie wycisza, tylko pobudza. A leki antydepresyjne mu nie pomagają. A wystarczyło się douczyć,ale po co... Niestety mamy w kraju mało specjalistów,większości nie chce się dokształcać i działają rutynowo. Nie masz pojęcia u ilu lekarzy,psychologów,pedagogów byłam i w ilu poradniach, nie mówiąc o koszmarze szkoły,myślach samobójczych,które ma od 5 roku życia. Endokrynolodzy,poradnie metaboliczne,neurolodzy, neurochirurdzy, laryngolodzy, neurologopedzi, logopedzi, chirurdzy, psychiatrzy,laryngolodzy, alergolodzy, pulmunolodzy. Moje dziecko jest przebadane od A do Z. Grupa rówieśnicza działa na mojego syna destrukcyjnie, dochodzą regresy. Moje dziecko od 3 klasy podstawówki ma indywidualny tok nauczania,czyli ok.10-12 godzin tygodniowo. Jego rówieśnicy mają ok.3 razy więcej zajęć tygodniowo. Moje dziecko wytrzymuje max 4 lekcje pod rząd. Pomyśl, że ja tu nie mam rodziny, ex i jego rodzina nie widują młodego od ok. 7 lat. Idąc do pracy musiałabym wynająć opiekunkę. Młody ma też zaburzenia odporności,zaburzenia neurologiczne , metaboliczne, astmę, alergię, wadę wymowy, problemy skórne plus inne problemy. Ostatni jego pobyt wśród rówieśników skończył się poważnym regresem, gdzie 8 miesięcy zajęło przywrócenie go do stanu wyjściowego. Uwierz mi olga7, że to nie jest takie proste jak ci się wydaje. Nie wiem czy moje dziecko będzie kiedykolwiek normalnie funkcjonowało, bez pomocy. O relacjach w związku partnerskim nawet nie myślę. Robię wszystko,żeby kiedyś nie musiał być uzależniony od państwa, bo za 500 zł zdechnie z głodu,a w ośrodku zamknie się w sobie i będzie wegetował. Autyzm to nie katar, nie przejdzie w ciągu 7 dni. Wracając do tematu wet mi mówił, że ludzie odczulający swoje psy wcale nie byli zadowoleni, czyli różnie z tym bywa. mam nadzieję, że moskitiery chociaż trochę pomogą. Quote
Olga7 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Zatem sprawa i problem jest dużo trudniejszy i poważniejszy niż przez chwilę myślalam.Nie chcę pisać o wspolczuciu,ale staram się choc nieco zrozumieć ,jakie to wszystko b.trudne,gdy nie można uzyskać skutecznej pomocy Twemu synowi a leczenie nie daje takich rezultatów ,jakich tacy pacjenci i ich najbliżsi oczekują.Tym bardziej podziwiam ,że mając tak trudne problemy ze zdrowiem syna ,znajdujesz zdrowie,czas i sily by pomagać bezdomnym zwierzętom a do tego jeszcze tak chorym jak Merlin. Quote
dorobella Posted July 26, 2011 Author Posted July 26, 2011 Powiem tak, nie wiem jakbym zareagowała biorąc Merlina z ulicy, gdyby ktoś mi powiedział jak to wszystko będzie wyglądać. Pewnie nie zostawiłabym go tam, na pewną śmierć bez szans. Pierwsze miesiące budził mnie w nocy, kladąc się obok,mrucząc, domagał się głasków. Teraz przychodzi rano. W czasie, kiedy miała być wizyta przedadopcyjna,do której nie doszło- obraził się. Unikał mnie. Wydaje mi się, że czuł, że z tamtym domem jest coś nie tak. W czasie ostatniego wstrząsu po użądleniu osy, gdy pierwszy zastrzyk nie zadziałał (organizm zapamiętuje reakcję i każdy następna reakcja może być silniejsza od poprzedniej) i musiałam podać mu kolejny -on walczył. Nakrzyczałam na niego,że umrze jak sobie nie da zrobić zastrzyku, że po cholerę leczyć jak on nie współpracuje. Uspokoił się na tyle, że udało się mu zastrzyk zrobić. Nie wykluczam, że jeśli się go nie upilnuje- na hydrokortyzon dożylnie może nie starczyć czasu. Napisałam do Laboklinu jaka jest cena i czekam na info. Olga7 w tym kraju specjalistów, czy fachowców z powołania jest niewielu. Wiele dzieci bezpowrotnie traci szanse na poprawę stanu funkcjonowania, z powodu czasu. W teorii dużo się mówi jakie to ważne, żeby rozpocząć wcześnie terapię. W praktyce mają problemy z diagnozą , popadają w rutynę, gdyby nie moja czujność młody nie żyje już kilka razy, jest bez oka etc. Gdyby nie ja, gdzie musiałam całkowicie sfinansować terapię młodego - dziś nie byłoby z nim kontaktu,pewnie w jakimś ośrodku waliłby głową w ścianę. Myślisz,że kogoś to obchodzi, że stosują się do etyki zawodowej. W d....ją mają. Pani dyrektor ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych w Radzionkowie próbowała wykonać testy IQ dziecku z nadruchliwością czytaj poruszającemu się z prędkością światła - w sali rehabilitacyjnej (materace, drabinki,klatka do rehabilitacji),a że nie potrafiła to stwierdziła,ze stan zdrowia mojego syna to moja wina,bo go sama wychowuję i na pewno mam zaburzenia emocjonalne i brak konsekwencji wychowawczych. A banalny problem w tle to zaburzenia integracji sensorycznej. Nie wspominając o biurokracji,schodach i kłodach rzucanych pod nogi rodziców. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.