majqa Posted January 31, 2011 Author Posted January 31, 2011 Banerek Marysiu super, o to szło! ;-) Wraz z banerkiem drepcze reklama. :-) Quote
Smyku Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 Cacuniu , ciotka już jest i tuli , tuli cieplutko . Quote
majqa Posted January 31, 2011 Author Posted January 31, 2011 A ciotka majqa da w kimę na ciutkę i potem zrobi wpisaaa (dopiero pan spec remontowy opuścił łazienkę). Smyku, jest OK. :-) Quote
Smyku Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 UUUFFFFF !!! , to idź Pani spać , teraz też idę odpocząć ( na ćmika ) Quote
majqa Posted January 31, 2011 Author Posted January 31, 2011 Dzień jak... :shake: Niech to szlag... Napiszę skrótem, bo... nie mam siły wałkować tego w detalach. Dziś na 13.00 jechaliśmy z Cackiem na kastrację. Do kastracji nie doszło. Byłam przy ważeniu, zastrzykach... Narkoza podawana była porcjami, nie na raz. Na stole, na etapie przygotowywania pola zabiegu, Cacuś poderwał główkę, by ugryźć doktora :-o, potem zasnął, chwilkę później ustał jego oddech. Serduszko biło mocno, miarowo ale Cacuś nie oddychał. Pół godziny dwójka lekarzy wracała go do... :-( Organizm nie tolerował któregoś ze składników narkozy, piorun wie, którego. Temat kastracji uważam więc za zamknięty, Cacek nie będzie wykastrowany. Nie zaryzykuję też narkozy wziewnej, fakt, bezpieczniejsza ale część leków do podania pokrywa się z tymi, które dostał w klasycznej. Atrakcji mam aż nadto... :roll: Ponieważ poszło po linii pecha odczekujemy 2 - 3 tyg. i robimy krew, biochemię, by za jakiś czas coś kolejnego mnie nie zaskoczyło. Jak go odbierałam już marudził i biegał, w domu, choć nim zarzucało, szukał kotów = dobry objaw. Mama wytuliła go ze łzami w oczach i radością, że wciąż jest z nami. Na 17tą byliśmy znów w lecznicy na wtórne oględziny, zdjęcie wenflonu (miał zostawiony na wszelki wypadek). Na miejscu cudował jak nakręcony, zdejmowanie plasterka w kagańcu, bo chciał zagryźć doktora. Już jest OK, nic złego się z nim nie dzieje. W lecznicy w Łodzi z kolei, w poczekalni rzucił się na Bogu ducha winnego psiaka, który nie szukał z nim zaczepki. Zawadiaka skubany, taka zadziora. :shake: A ja mam ze dwie dychy lat więcej... Quote
Marycha35 Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 Dzięki:), podejmę próbę, ale jak coś to potem też zrezygnuję. Jeszcze w tym dniu mam popieprzony egza na studiach, chiba fiknę!!!! Quote
Marycha35 Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 Majeczko matko bosko błagam, nie strasz, ja 4 lutego z Fila jadę!!! Dobrze, że już jest ok, ale cholera współczuję, się strachu najadłaś bidulo!!! Cacusiowi nocha ucałuj, czego to chłopaki nie wyczynią, żeby organy priorytetowy mieć w komplecie;) A banerek zrobiony by polubek:) Quote
majqa Posted January 31, 2011 Author Posted January 31, 2011 Wiem i właśnie obawiałam się tego wpisu, że Cię wystraszę... :-( Eh... musi być dobrze z Filą. Quote
Marycha35 Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 dzięki majeczko, już mi troszku lepiej:) Quote
sylwiaso Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 Cioteczki a ja tu po raz pierwszy u Cacuchy!to już tyle stron i nikt ciotce nie podesłał psiny bo ja niezbyt laptopowa jestem i z szukaniem nawet problem mam a i czasu nie za dużo!!!!Majciu daj mi przepis na siłę którą Ty jeszcze masz bo ze mnie to flak się zrobił!Cacucha do góry!!! Quote
majqa Posted January 31, 2011 Author Posted January 31, 2011 Właśnie dlatego, że masz swoich zmartwień full Sylwuś nie podsyłałam Ci wątku. :-) Quote
Szarotka Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Kazde usypianie czy psa czy czlowieka jest niebezpieczne.......... Na szczescie jestem w kraju gdzie wszystkie inne psy sa bez jaj :):), wiec moja jest nie sterylizowana i moze biegac spokojnie, bo nawet jak by bardzo chciala to nie ma z kim :):) Quote
majqa Posted February 1, 2011 Author Posted February 1, 2011 [quote name='Smyku']Szybko przytulam i znikam .[/QUOTE] Zaraz przeniosę te przytulanki na wariującego już Cacka (podstołowa walka z Jolką). No cóż... powiedziałam mężowi, że raczej już nie szukamy domku Cacuniowi. Właśnie się z tym newsem przetrawia. Oby mu się przetrawiło w właściwą stronę. No nic, muszę dać mężowi troszkę czasu. Nie przeżyję stresu, że wydaję w świat uczulonego na leki, wszędobylskiego, nie odjajczonego psa, który przy momencie beztroskiej nieuwagi da w długą. On wymaga max kontroli, chętnych na niego zero, o do rzeczy chętnych już nie wspomnę, bo skoro tych pierwszych brak, skąd mają się wziąć ci drudzy. Quote
Isadora7 Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 [quote name='Smyku']Szybko przytulam i znikam .[/QUOTE] ja też, ja też, ja też Quote
majqa Posted February 1, 2011 Author Posted February 1, 2011 Właśnie czekamy na pana speca łazienkowego, reszta zwierzów już rozparcelowana, na ostatni moment do pokoju spaniowego pójdzie CacoJol. Quote
Jasza Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Czytam...Majqo...przeżyć wczorajszych nie zazdroszczę...jak bardzo teraz musicie uważać na tego rozrabiakę, skoro każda narkoza może być dla niego niebezpieczna...i w ogóle to mi jakoś smutno... Trzymajcie się ciepło. Quote
majqa Posted February 1, 2011 Author Posted February 1, 2011 Ze mnie jeszcze nie do końca zeszło powietrze... :-( Qrczę, nie wiem, czy da się na niego uważać jeszcze bardziej niż dotąd, choć zakładam, że tak i postaram się dać z siebie max. On rozrabia na potęgę, cieszę się, że choć w czasie tych walk leżących, z Jolką trochę się zmęcza (niestety trochę), bo adrenalinka kapie z niego jak z kranu: wciąż czujny, wciąż gotów do akcji. Mój doktor powiedział, że dawno nie widział takiego tornada i do tego, jak to określił (pewno chciał użyć określenia wredny ale się powstrzymał ;-)), niepewnego. Swojej żonie odradził pogłaskanie Cacka, hihihihi. No fakt, kiedyś jak go tylko dotknął do pogłaskania to już Cacuś pokazał zęby. Ja to widzę nieco inaczej, mam wszak Cacka na co dzień. On zachowuje dystans wobec obcych, nie chce, by od razu startowali do niego z łapami, na to trzeba sobie zasłużyć. Pisałam przecież, że przy przenosinach, po zrobieniu fik, chciał udziabać męża, a teraz jest OK, czyli Cacek wymagał czasu, oswojenia się z myślą, że nie tylko ja mogę go tak podnieść i przenieść. Quote
Jasza Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Pod względem dziabania i nielubienia obcych, to mój Reksio jest taki sam, tylko, że on ciapuś a nie tornado. Moi rodzice, mój mąż i ja - potrafiłby nie schodzić z kolan i rozdaje buziaki - ktoś patrząc z boku powiedziałby, że przytulaczek. W stosunku do innych osób ( nawet właścicieli psów spotykanych codziennie na spacerach, sąsiadów) jest w NAJLEPSZYM razie obojętność. A jeśli ktoś chce go przekupić ciasteczkiem - patrzy spode łba, jakby chciał powiedzieć: Łapy precz. Znakomita większość żywych ludzi to niestety wrogowie, których trzeba przegonić, obszczekać albo jeśli się tylko uda - użreć. Przepraszam Majqo, że się rozpisuję na tematy swoje, choć to Cackowy wątek i jego historia... Quote
irenaka Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Będzie teraz po przyjacielsku, kawę na ławę. Moim zdaniem robisz błąd zostawiając Cacka u siebie ( bo jak rozumiem do tego zmierzasz). On się zbyt mocno nakręca u Ciebie, bo ma choćby koty pod nosem. Jako jedynak, pod kontrolą i z odrobiną dyscypliny, to może być zupełnie inny pies ( choć genów nie zmienimy) A brak kastracji też nie wyklucza adopcji. Quote
majqa Posted February 1, 2011 Author Posted February 1, 2011 [quote name='Jasza'](...) Przepraszam Majqo, że się rozpisuję na tematy swoje, choć to Cackowy wątek i jego historia...[/QUOTE] No coś Ty... To, co opisujesz jest mi doskonale znane, poniekąd Twój Reksio to taka krzyżówka mojej Mani i Remka. [quote name='irenaka']Będzie teraz po przyjacielsku, kawę na ławę. Moim zdaniem robisz błąd zostawiając Cacka u siebie ( bo jak rozumiem do tego zmierzasz). On się zbyt mocno nakręca u Ciebie, bo ma choćby koty pod nosem. Jako jedynak, pod kontrolą i z odrobiną dyscypliny, to może być zupełnie inny pies ( choć genów nie zmienimy) A brak kastracji też nie wyklucza adopcji.[/QUOTE] Ależ oczywiście, że masz prawo wyrazić swoje zdanie. :lol: Gwoli wyjaśnienia. Jak dotąd lasu rąk o Cacka nie było. 1. Pani przelotem, która zabrałaby go bez sprawdzenia domu do dziecka. 2. Hodofffca, który chciał go kupić, gdyby był rasowy. 3. Pan, który planował dla Cacka budę i stróżowanie. 4. Państwo, którzy szukali w Cacku baseta bretońskiego, a którzy to się już nie odezwali. 5. Smyku - nie ma sensu tego kolejny raz omawiać, zdaniem Jej samej dobrze się stało, że Cacek nie pojechał (a ja tu się jeszcze momentami waham ;) między: a może byłoby tak... a może owak). Cacek jest u mnie 2gi miesiąc. Tymczasu liczonego w miesiącach nie przewiduję, pies nie zna tego pojęcia. [Mała dygresja... W pewnym sensie niezrozumiałe jest dla mnie oburzenie ludźmi (nie zmierzam tu do Twojej postawy Irenko, bo i sama mam taką), którzy np. po roku, dwóch oddają swojego pupila (znamy takie wątki). Co ten pies przeżyje..., wolałby...., przemyślcie to jeszcze... itd. Niczym się to nie różni od psa, który zasiedział się na tymczasie czy w hotelu (patrz: sytuacja Bingo, Niuni).] W kwestii nakręcania się... No cóż, idąc tylko tropem kotów należałoby mi odebrać Firę, bo choć ich nie zagryza startuje za nimi na okrągło. Nakręcona jest też i Jolka, wszystkim, chęcią przypodobania się nam, czasami chęcią zdominowania innych psiaków i kotów, ludźmi za siatką, na spacerach itd... więc i dla niej mój dom nie jest najlepszy. Cacek nakręca się zarówno kotami jak i psami (jego pogryzienia nie wzięły się znikąd). Na świadomy i odpowiedzialny dom, gdzie byłby jedynakiem, kochanym i hołubionym mogę sobie dość długo poczekać. Brak kastracji oczywiście nie wyklucza adopcji ale winduje poszukiwanie domu do mega odpowiedzialnego i czujnego. A czy robię błąd? Póki co ów błąd rozważam (nie spędziłam nocy na usuwaniu ogłoszeń). Jeśli go popełnię to nie będzie moim ani pierwszym ani ostatnim, takie życie. ;) Quote
irenaka Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Ani jednym słowem,ani jednym argumentem w tym poście mnie nie zaskoczyłaś;) Ale i tak uważam, że zbyt szybko na składanie broni. I biorę na świadka Isadorę, że w ub. niedzielę, obie nie miałyśmy wątpliwości która adopcja jest najpilniejsza, wbrew temu co Ty twierdzisz. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.