Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Myślę Kaju, ze się nie odezwie. Psa pewnie u niej już nie ma. To zły człowiek, zrobi, co chce, nie patrząc na dobro psa.
Tu rozum nie jest potrzebny, serca trzeba.
Typ, który kocha tylko siebie, nie okaże współczucia czlowiekowi ani zwierzęciu.
Mam tylko nadzieje, ze sprawiedliwy los stosownie wynagrodzi jej ten postępek.
Życzę jej wszystkiego najgorszego; zawodowo i prywatnie. Za Esti!

Lilka, dawaj foteczki nowej suni.Niech nas trochę podbudują.

Posted

[quote name='akucha']Witanko siostro :lol:

Tola od dwóch dni dobrze. Wczoraj nawet same zostały na kilka godzin.
Pynia ma o wiele lepsze wyniki krwi, tak sie ucieszyłam :multi:[/QUOTE]

To trzeba wirtualnie chlapnąć za zdrowie dziewczyn:chlup:. bardzo się cieszę, że lepiej:multi::multi::multi::multi::multi:

Posted

[quote name='akucha']:megagrin: Dziękujemy !!! Tfu, tfu, niech tak trwa jak najdłużej.[/QUOTE]

Musi i koniec, a zdjęcia Zu w tym śniegu mnie rozwaliły:evil_lol:. MAły szaleniec:evil_lol:, ale że Pynia tak popyla:-o

Posted

Zu to kompletna szczeniacka szajba, tylko jakas kurduplata jest. Ogladałam na molosach jej siostre, to taki kawał dziewuchy, a ona mikrus. Pewnie w matkę poszła, bo to taka malutka sunia była.

Bila, Pynia popyla tak cały czas, po domu lata jak szalona, skacze po meblach. Ona sie rozkreciła bardzo.
Jak ją ze schronu wzięłam, to po trawie chodzić się bała. Miastowa była i grzeczna.

Posted

Wiesz, ja nie wiem czy ona dojdzie do dawnej formy. Wydaje mi się, ze już będzie taka trochę inna - taka jęczaca trochę i przymulona. niech sobie bedzie, zeby tylko te ataki przeszły na dobre.

Achaaa, teraz sobie przypomnialam, że Tola ma anginę. Nazarła sie sniegu i od razu ją wzięło. Zu i Pynia zdrowe - tez żrą jak głupie. W ubiegłym roku Tola też to miała. Dostaje antybiotyki w zastrzykach, już się tak nie ślini.

Posted

[quote name='akucha']Wiesz, ja nie wiem czy ona dojdzie do dawnej formy. Wydaje mi się, ze już będzie taka trochę inna - taka jęczaca trochę i przymulona. niech sobie bedzie, zeby tylko te ataki przeszły na dobre.

Achaaa, teraz sobie przypomnialam, że Tola ma anginę. Nazarła sie sniegu i od razu ją wzięło. Zu i Pynia zdrowe - tez żrą jak głupie. W ubiegłym roku Tola też to miała. Dostaje antybiotyki w zastrzykach, już się tak nie ślini.[/QUOTE]

Spoko, Akucha, ja tam wierzę, że Tolka będzie szaleć. Jak się uda przystopować te ataki, to i ona się lepiej poczuje, bo to straszny stres dla zwierzaka.

Posted

Akuszko, a pamiętasz tego małego pieska który koło mojej pracy się kręcił i który później zniknął? Ten długowłosy, któremu domu szukałaś...
Znalazł się, ma dom:) jak jeżdżę do Szczytna, to go widuję jak maszeruje na spacer z panią i dzidzią w wózku, to jest jakaś wioska na trasie do Lidzbarka...
Całusy wielkie dla dziewczyn, szczególnie dla chorutkiej i biedniutkiej Tolci.

Posted

uffff,to w końcu jakieś dobre wieści.

A co do mnie,to mam złe wieści.Robię sie pani Proszowska z Leśnej Jani.Nie wiem o co chodzi,ale cała gryząco-wrzeszcząca Leśna Jania mnie uwielbia :( czują bratnią duszę czy co? A do tego ja odczuwam niebywałą sympatie do tych psów i satysfakcje z kontaktu z nimi.Są niesamowite.Dzis część z nich została ochrzczona,jest Racuch,Dosia,Marzenka,Jola i Bobek,aaa i Violcia Dwa.Nie mam pomysłu na biszkoptowego urokliwego liska o podstępnym charakterze.Może ktoś ma wenę?

Posted

Ogolnie to bardzo grzeczna je spi i wychodzi na spacerki, troche wredniutka potrafi kiełki pokazac nie jest taka do głaskania nieraz ja wołam to nie przyjdzie tylko wtedy jak ma ochote ksiezniczka zdjecia wstawie tylko musze corke poprosic bo ja nie umiem.Pojde z nia do weta ale nie teraz mysle ze nic jej nie dolega ma troche kaszelek i robi mi w domu siku i kupe siku myslałam ze moze pecherz przeziebiony ale kupe jeszcze zobaczymy

Posted

i Szuja i Mupet na pewno zostana wykorzystane,super imiona! ale on chyba bardziej Mupet.

Liko,jak kaszelek to może byc serducho.Dzięki regularnemu podawaniu leków psy zyją z chorym sercem komfortowo.Czekam na fotki!

Posted

Uwielbiam nadawac imiona! Chcesz to pdsune Ci pare:
Wilson- Towarzysz wspolczesnego Robinsona Cruzoe na bezludnej wyspie- jego jedyny przyjaciel ("Cast away")
Lupus- po lacinie wilk, dla jakiegos wilkowatego
Splash- dzwiek rozplaszczania sie w komiksach, dla czegos z plaska morda:)
Florek- bo to takie sliczne imie, nawet napisalam bajke o krokodylu Florianie:)
Wiecej pozniej, bo musze leciec:)

Posted

[quote name='iwlajn']Akuszko, a pamiętasz tego małego pieska który koło mojej pracy się kręcił i który później zniknął? Ten długowłosy, któremu domu szukałaś...
Znalazł się, ma dom:) jak jeżdżę do Szczytna, to go widuję jak maszeruje na spacer z panią i dzidzią w wózku, to jest jakaś wioska na trasie do Lidzbarka...
Całusy wielkie dla dziewczyn, szczególnie dla chorutkiej i biedniutkiej Tolci.[/QUOTE]

Dziekjemy za całuski :lol: Tolka własnie poszła na spacer.
Iwlaj, on potem pojawił sie pod blokami w miejscu, gdzie mieszkaja moi rodzice. Próbowalismy z TZ-etem go złapać, ale on cwany był, żarerłko brał i w nogi. Potem kilka dni karmil go mój tata i nagle pies przepadł.
Mój wywiad doniósł, że zbrała go jakas kobieta do samochodu. Jak ona to zrobiła? Moze to był jej pies?
Jesli spacerował, to musi mieszkać w Pieszkowie. Tylko w tej wsi - na trasie Górowo/Lidzbark Warm. - są chodniki :evil_lol:
Cieszę się, że kudlaty u siebie.


Kaju, Pynia i mała Zu bardzo proszą o bajkę z krokodylem Florianem!!!!!! I ja też :lol:

Moja propozycja imienia dla szałaputy to Witek, Wituś, Witja - od Witalisa :p

Posted

"Krokodyl Florian"
Szeroką, asfaltową, dwupasmową drogą, pewnego jesiennego ranka, powoli,
ostrożnie jechała ciężarówka. Była cała wypchana, bo wiozła meble i
dobytek rodziny, która właśnie przeprowadzała się do nowego mieszkania.
Kierowca jechał uważnie, omijając wyboje i dziury. Nikt nawet nie
spostrzegł, że kiedy samochód stanął na światłach so środka
wskoczył Florian. Był to mały krokodylek, niewiększy od truskawki. Skąd się tam
wiziął? To proste. Gdy był malutki, zledwie wykluł się z jajka, został
wpuszczony do kanału, gdzie mieszkał wiele lat. Los chciał, że
studzienka, do której wpuszczono Floriana, była niedaleko fabryki, a
ścieki zmutowały go tak, że nie przypominał zwyczajnego krokodyla. Na
zawsze pozostał malutki, miał fioletowe łuski na grzbiecie i żółty
brzuszek. Jedno się nie zmieniło. Tak jak u wszystkich innych krokodyli
z paszczy wystawał mu komplet białych, silnych, ostrych jak brzytwa
ząbków. Florian przez lata zdążył poznać wszystkie kanały w mieście,
przeżył nawet wypad do oczyszczalni ścieków i znudziło mu się życie
pod ziemią. Gdy tylko wystawił pyszczek z kratki ściekowej, zauważył wielki
samochód do przeprowadzek i niewiele myśląc- wskoczył do niego. Jeszcze
w ciężarówce upodobał sobie wielką hebanową szafę, ukrył się w
niej i zasnął. Gdy się obudził, był już w ciepłym przytulnym domu. Wyjrzał
przez szparę w drzwiach i zobaczył ludzi, u których postanowił
zamieszkać. Byli to mama, tata i mały chłopczyk. Kiedy tylko któreś z
nich otwierało szafę, Florian czymprędzej znikał w jakimś rękawie lub
kieszeni. Jednak jak na żarłocznego krokodyla przystało, Florek szybko
zrobił się okropnie głodny. Podgryzał drewno, ale było niedobre, poza
tym korniki się awanturowały, próbował kożuchów, ale przegoniły go
mole.. Wszystkobyło już zajęte. Gdy już naprawdę kiszki grały mu
marsza, a dookoła nie było nic strawnego do jedzenia, dobrał się do skarpetek.
Zdziwił się bardzo, ale były naprawdę pyszne. Próbował po kolei.
Wygryzał w każdej po małej dziurce swoimi ostrymi kiełkami. Gdy rano
mama z tatą szykowali się do pracy, okazało się, że wszystkie skarpety
są uszkodzone, a niektóre w ogóle poginęły. Ciągle kupowali nowe i
codziennie rano jakiś brakowało. Po kilku miesiącach rodzina ta znana
była z tego, że zawsze noszą skarpetki nie do pary. Flarianowi jednak
ciągle było mało. Mimo niewielkich rozmiarów był strasznie żarłoczny.
Nie wystarczały mu już zapasy skarpet w hebanowej szafie. Wymykał się w
nocy i kanałem, który przecież znał jak własną kieszeń przemykał
się do innych domów. Odpływem z wanny lub zlewu wchodził do środka, zakradał
się do szafy i wygryzał skarpetki, a te najsmaczniejsze pożerał w
całości. Po pewnym czasie już nikt z nikogo się nie śmiał, bo wszyscy
chodzili w pocerowanych i połatanych skarpetach. Florian udał się w
dalszą podróż, zwiedził Azję, Amerykę, Australię i Afrykę, u Ciebie
też na pewno był, bo któż z nas nie miał nigdy chociaż małej dziurki w
skarpetce...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...