Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 283
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Epson po kolacji dostał skrętu żołądka :placz:
Leży teraz na stole operacyjnym.
Kciuki bardzo potrzebne :-(

Jego serduszko jest bardzo słabe i chore. Nie wiadomo czy przetrzyma operację :-(

Posted

Biafra napisał(a):
Epson po kolacji dostał skrętu żołądka :placz:
Leży teraz na stole operacyjnym.
Kciuki bardzo potrzebne :-(

Jego serduszko jest bardzo słabe i chore. Nie wiadomo czy przetrzyma operację :-(


O rany Biafra - trzymam najmocniej jak potrafię...Epsonku walcz proszę... :(

Posted

Epson po operacji.
Żołądek skręcił się o 180 stopni, nie zdążył się obrócić dzięki czemu śledziona się nie przemieściła i nie trzeba było jej usuwać.
Na szczęście udało mi się szybko dojechać na operację .
Kochane wetki wróciły się do gabinetu bo już były w domu :shake:

Serduszko Epsona całą operację dzielnie pracowało, nie było żadnych bezdechów .
Epson był monitorowany i cały czas dostawał tlen.
Mam nadzieję, że te ostatnie miesiące kiedy ładowałam w nigo tony leków nasercowych troszkę go ustabilizowały.

Teraz się wybudza, jego szanse wzrosły do 30 %...
Jak będzie dalej pokażą dwie pierwsze doby
Kciuki bardzo potrzebne, żeby serce dało radę, wątroba wytrzymała i Epson zaczął funkcjonować ...

Normalnie jakieś fatum :placz:
w zeszłym roku w niedzielę Wielkanocną Baca zaczął wymiotować krwią i oderwał mu się jakiś śluzowaty ochłap.
Spedził kilka dni w klinice na kroplówkach i nic nie znaleziono :shake:
Od tamtego czasu kwitnie.

Chyba nie ma nic gorszego od starych i zdezelowanych kaukazów po przejściach :placz:

Posted

Biafra napisał(a):
Epson po operacji.
Żołądek skręcił się o 180 stopni, nie zdążył się obrócić dzięki czemu śledziona się nie przemieściła i nie trzeba było jej usuwać.
Na szczęście udało mi się szybko dojechać na operację .
Kochane wetki wróciły się do gabinetu bo już były w domu :shake:

Serduszko Epsona całą operację dzielnie pracowało, nie było żadnych bezdechów .
Epson był monitorowany i cały czas dostawał tlen.
Mam nadzieję, że te ostatnie miesiące kiedy ładowałam w nigo tony leków nasercowych troszkę go ustabilizowały.

Teraz się wybudza, jego szanse wzrosły do 30 %...
Jak będzie dalej pokażą dwie pierwsze doby
Kciuki bardzo potrzebne, żeby serce dało radę, wątroba wytrzymała i Epson zaczął funkcjonować ...

Normalnie jakieś fatum :placz:
w zeszłym roku w niedzielę Wielkanocną Baca zaczął wymiotować krwią i oderwał mu się jakiś śluzowaty ochłap.
Spedził kilka dni w klinice na kroplówkach i nic nie znaleziono :shake:
Od tamtego czasu kwitnie.

Chyba nie ma nic gorszego od starych i zdezelowanych kaukazów po przejściach :placz:


Biafra - dzięki za informacje, ja już mam skostniałe palce od trzymania kciuków, ale dla Epsonka zrobię wszystko... Epsonku, kochany futrzaku nie daj się...

Posted

Epson , staruszek, po przejściach, schorowany, a jednak smutno i żal :( Ostatnie miesiące pozwoliły mu poznać dzięki Izie tą dobrą stronę człowieka.
Izo, zbliżają się Święta życzymy Tobie, bliskim najlepszego. Żadnych przykrych niespodzianek, interwencji itp. Oby to był czas spokoju, choćby odrobiny wypoczynku z duuuuużą ilością słońca. Ewa

Posted

:placz: I ja się popłakałam :(
Biedny Epsonek tak niewiele dobrego w życiu przeżył i teraz kiedy wreszcie poznał co to być szczęsliwym, musiał odejść.
Dzięki za opiekę na Epsonkiem.

Posted

Epsonku - kochany puchatku...:-(:-(:-( ...tak bardzo wierzyłam, że będzie lepiej...

Biegaj teraz szczęśliwie za Tęczowym Mostem po zielonych łakach... już bez cierpienia... :candle:

Biafra - dzięki za wszystko...

Posted

Chyba mi serce pęknie przez niego. :placz:
Taki biedny pies i tyle wycierpiał w życiu...
Chuchałam i dmuchałam na to jego serce, żeby nie padł na zawał.
Starałam się przygotować na to, że serce w końcu nie da rady
A on dostał skrętu żołądka :placz::placz::placz:

Życie jest niesprawiedliwe. Za dużo jak na jednego biednego psa.
Jeszcze ta dysplazja przez którą nie mógł biegać a tak bardzo kochał ruch i zabawę :placz:

Tyle lat był głodzony, że nie potrafił zrozumieć, że dostanie jedzenie i pożerał wszystko łapczywie w locie połykając.
Tak samo pił, jakby już więcej miał nie zobaczyć wody :-(

Normalny koszmar . Taki sie zrobił kontaktowy i wesoły.
I nie zdążył się tą radością nacieszyć :placz::placz::placz:

Posted

Biafra napisał(a):
Chyba mi serce pęknie przez niego. :placz:
Taki biedny pies i tyle wycierpiał w życiu...
Chuchałam i dmuchałam na to jego serce, żeby nie padł na zawał.
Starałam się przygotować na to, że serce w końcu nie da rady
A on dostał skrętu żołądka :placz::placz::placz:

Życie jest niesprawiedliwe. Za dużo jak na jednego biednego psa.
Jeszcze ta dysplazja przez którą nie mógł biegać a tak bardzo kochał ruch i zabawę :placz:

Tyle lat był głodzony, że nie potrafił zrozumieć, że dostanie jedzenie i pożerał wszystko łapczywie w locie połykając.
Tak samo pił, jakby już więcej miał nie zobaczyć wody :-(

Normalny koszmar . Taki sie zrobił kontaktowy i wesoły.
I nie zdążył się tą radością nacieszyć :placz::placz::placz:


Moje serce umarło wraz z Epsonkiem... On mnie przecież przyprowadził na dogo...Czas odejść stąd....:-(

Posted

Epsonku
[*]
Izuniu, dziękuję za to co zrobiłaś dla Epsona. Dzięki Tobie poznał, co to znaczy być kochanym.
Izuniu, Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Tobie : miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr , zdrowia, które pozwala przetrzymać najgorsze. Uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać :)

Posted

Znów zaglądam do Epsonka i uwierzyć nie mogę, że jego już nie ma :(
Dobrze, że choc odszedł szczęsliwy, a nie gdzies tam przywiązany do budy, głodny i zaniedbany.

Posted

Zajrzałam dziś do Epsonka i też uwierzyć nie mogę... biedactwo. Dobrze, że chociaż przez ostatnie prawie pół roku swego życia był szczęśliwy, odzyskał radość życia i przekonał się, że są ludzie którym można zaufać. To dzięki Tobie, Biafro.
Biorąc pod uwagę to, co przeszedł w swoim życiu, to i tak nieżle się trzymał. Na początku wątku jest napisane, że miał 7-8 lat. Mój kochany Czaruś (ten w awatarze) nigdy nie zaznał krzywdy od człowieka. Był z nami od szczeniaka, zawsze zadbany, kochany, rozpieszczany i żył tylko 7 lat i 9 miesięcy. Zabrała go też choroba serca (kardiomiopatia rozstrzeniowa). Odszedł za TM 5 listopada ubiegłego roku, a więc w tym samym dniu, w którym Epson został odebrany tej jędzy tzn. poprzedniej właścicielce. Tak bardzo mi brakowało mojego psiaka (i nadal brakuje), że zaczęłam szukać w internecie różnych informacji o psach i tak znalazłam dogo i wątek Epsonka. Natychmiast wysłałam dla niego resztę Vetmedinu jaka pozostała po Czarusiu, w ten sposób chociaż odrobinkę mogłam pomóc.

Niech sobie Epsonek biega szczęśliwy i zdrowy za Tęczowym Mostem, a Tobie Biafro dziękuję za wszystko, co dla Niego zrobiłaś.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...