Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

yunona napisał(a):
Najdalej w środę uzupełnię kasę:)


Oki.:) Bardzo się cieszę,bo sama widzisz ,że bieda tutaj aż piszczy! Zresztą-wszędzie tak jest...:shake:

Posted

Dzięki,Paju!
Czyli:280 zł+56 zł=336 zł....I znowu mamy u Ciebie dług! Niewielki,ale jest...

Zaraz siadam nad tekstem dla p.Irka i natychmiast Ci wyślę.

  • 2 weeks later...
Posted

Ale z tego co widzę jakoś nie jest szkoleniowiec przekonany by zabrać go do siebie..może się mylę jutro lub pojutrze się okaże.

Jeśli go nie zabierze,niestety dziewczyny albo przeniesienie albo zakup kojca.On nikogo nie chce wpuścić już na podwórko(kiedyś mogły wchodzić swobodnie dwie Ole,Alexandra,moi znajomi i rodzina)teraz jest tak,że ja muszę wychodzić pierwsza i jak przychodzą goście iść upinać go bo leci z zębami i nie chce wpuścić.Brata już dawniej nie chciał wpuszczać do domu wiec jak dojeżdżał to dzwonił by zabrać psa bo zaraz będzie,dziś nie chciał mamy z praniem wypuścić na podwórku i ja obszczekał i obwarczał ,a wiec musiałam za ingerować i usunąć psa z drogi.
Raz mam przebłyski w lepsza strone raz w gorszą..

p.s Pan Marcin nie odpisała bo cos z moja pocztą nie tak połowa wiadomości nie dochodzi więc moze się tam jeszcze raz odezwe jak tu nic nie wyniknie...

Posted

No to mamy problem! Nie wiem już,co mam zrobić!
Pies naprawdę zachowuje się jak furiat (byłam-widziałam) i jest naprawdę niebezpieczny!
To nie może tak być,że Rodzina boi się wejść na teren posesji,bo jest na niej agresywny tymczas!!!

Posted







Rozmawiałam jeszcze z innym szkoleniowcem,który twierdzi ze nie ma co oddawać psa na szkolenie tz socjalizacje bo to nie ma sensu za bardzo.Pies oddawany na socjalizacje i tak będzie słuchał najbardziej albo tylko osoby która z nim pracuje a nie nikogo innego..
U niego trzeba behawioralnie leczyć zachowania tz ataki.
Poniekąd jestem tego samego zdania,u nie go nie tkwi problem w socjalizacji a w zachowaniach.

Posted

Jolu poczekamy na szkoleniowca który ma do mnie przyjechać lada dzień.Zobaczymy jak on się wypowie...Jak nic ciekawego będziemy szukać behawiorysty..

Posted

To wstawiam to co wysłała mi Kasia(szkoleniowiec):

Przesyłam wytyczne dotyczące programu modyfikacji zachowania dla Bezia
1. Praca z ludźmi (tak jak rozmawiałyśmy: wspólne spacery, rzucanie smaczków, szkolenie przez inne osoby, etc), proszę zaznaczyć wyraźnie ludziom, z którymi będziecie mieli do czynienia jak mają postępować- nie nachylać się, nie wyciągać rąk, nie głaskać, dopiero jak pies wyraźnie zaakceptuje osobę to można spróbować go pogłaskać ale tak żeby widział- nie może to być z zaskocznenia.
2. Rzucanie smaczków w momencie wychodzenia na podwórko.
3. Poznawanie nowych ludzi.
4. Zmiana diety na mniej białkową.
5. Odwrażliwianie na dotyk, szczotkę, obrożę. Powolutku, małymi kroczkami, tak jak tłumaczyłam.
6. Nie prowokować sytuacji, w których Bezio może się bać i tym samym ugryźć.


Najlepsze jest to ,że ja już ćwiczę to od dawna tz część od początku część po spotkaniu z p.Marcinem i co...?? Nic zero poprawy w zachowaniu chodż komendy zna doskonale...
Pytanie teraz jak ten pies ma poznawać ludzi...? skoro większa część na dzień dobry atakuje,a następna część zlewa...tak jak dziś ewidentnie miał Kasie w d... a dłuższą chwile temu pluł się tak na mojego znajomego,że musiałam zrezygnować ze spaceru ....
Każdy służy mądry radami ,ale jeśli chodzi o prace bezpośrednio z psem to nie potrafi wziąść psa i mi pokazać jak...i to mnie najbardzij wkurza...
Jedna jeszcze z cennych rad szkoleniowca najlepiej gdyby się znalazła osoba która będzie chciała go zaadoptować tz osoba która przed adopcja będzie przyjezdzać ponad miejsiac do mnie 2-3 razy w tygodniu i zapoznawać sie z psem i pracowac z nim pod moim okiem...tylko gdzie takiego znaleść?
Tyle szkoleniowców,behawiorystów i hoteli co ja obdzwoniłam w ostatnim czasie to głowa mała i każdy służy radami wie wszytsko najlepiej ,ale nie umie mi pokazać...najlepiej trzymac ręce w kieszeni(dotychczas tak zachowywał się każdy szkoleniowiec i behawiorysta którego poprosiłam o pomoc i spotkał sie z Bezem) i nie ruszać psa..
nie patrzyć na niego i go nie prowokować... pytanie tylko jak w takim razie pracować maja z psem inni?

Momętami brakuje mi siły,a momętami mam ochotę dac komuś w trąbe...Moje prawo w końcu każdy ma swoje zdanie i może je wyrazić...

Posted

Pewnie,że masz prawo-w końcu to właśnie Ty masz Bezia na co dzień i od wielu miesięcy z nim pracujesz...

No ,cóż? Będę dzwonić do obu panów szkoleniowców i spróbuję przekonać ich,by go poobserwowali i popracowali z nim na swoim terenie-dłużej niż kilka godzin....
Strasznie trudna sytuacja,ręce opadają!

Posted

Mi nie tylko ręce opadły :shake: Szczerze mówiąc liczyłam na więcej...

Skoro tak niewiele trzeba, żeby Bezio stał się "normalnym "psem, to rzeczywiście najlepiej byłoby, żeby go zabrali i spróbowali poćwiczyć z nim bez Paji, nawiązać kontakt. Wtedy dopiero przekonają się, jak on się naprawdę potrafi zachować.
Jeśli pani szła sobie udając, że kompletnie nie zwraca na niego uwagi, to on zachowywał się jak pies zadowolony ze spaceru ze swoją panią (Pają).

Oj, martwię się o tego psa bardzo! A jeszcze bardziej martwię się o wszystkich, którzy mają z nim bezpośredni kontakt...

Posted

Podkreślę tylko,że Pani szkoleniowiec była z własnym psem,którego zabrała na spacer jak ja szłam z Beziem z nią porozmawiać,pies latał luzem plątał się pod nogami ale to nic..normalnie rozpierd...mnie takie sytuacje.. albo proszę pracować z psem ,ale sie nad nim nie pochylać,nie wystawiac rak,nie głaskać to kurw.. jak my mamy z tym psem pracowac telepatycznie?No niech mi ktoś powie bo może jakaś nie normalna jestem i nie wiem o jakiś najnowszych metodach szkolenia..?

Posted

Co widzisz złego w niegłaskaniu i niepochylaniu się?

Ciężka sytuacja jednym słowem. Jesli on jest faktycznie taki trudny, to nic nie pomoże, ze szkoleniowiec go weźmie do siebie czy Paja go ułozy jak nei znajdzie sie dom chętny na psa z takim problemem.... w ds wszystko może wrócić jeśli ludzie nie będą potrafili się z nim obchodzić. A większość osób nie chce takeigo psa oznacza, co nie, ze nie ma takich.

Posted

Widzę to jako całokształt jak pracuje z psem wołam go on przychodzi wyciągam rękę daje smaksy,ale nie zawsze daje smaksy tylko nieraz głaskam i chwale głosowo(po tym jak nauczył się ,że za kazdym razem sa smaksy i bez nich nie chciał nic wykonać).Bez jest małym psem i by wziąć od niego łapę czy dać smakołyk musisz się nachylić czy kucnąć..bo raczej nie wyobrażam sobie rzucanie psu jedzenia na ziemię/błoto/wode itp a nie zawsze jest piękną i zielona trawka.

Jutro będę rozmawiać ze znajomym czy nie weżmie go do pilnowania firmy,ale to tez jest uzalerznione od tego czy dogada się z 2 pozostałymi psami


...koniec...

Posted

Paja napisał(a):
Widzę to jako całokształt jak pracuje z psem wołam go on przychodzi wyciągam rękę daje smaksy,ale nie zawsze daje smaksy tylko nieraz głaskam i chwale głosowo(po tym jak nauczył się ,że za kazdym razem sa smaksy i bez nich nie chciał nic wykonać).Bez jest małym psem i by wziąć od niego łapę czy dać smakołyk musisz się nachylić czy kucnąć..bo raczej nie wyobrażam sobie rzucanie psu jedzenia na ziemię/błoto/wode itp a nie zawsze jest piękną i zielona trawka.

Nagroda powinno być dla psa coś co lubi, jeśli nie lubi głaskania, to nie głaszczę (moją sukę chwalę głosem i np. poklepuję się po udzie czy wyciągam rękę w bok, a ona do niej podskakuje). Pomiędzy nachylaniem się nad psem, a kucaniem czy nawet nachyleniem się a podaniem smakołyka z boku jest spora różnica (na korzyść tego drugiego). Zawsze na początku pracy rozpatruję co działa korzystnie, a co nie i dostosowuję metody do psa (jednemu psu podawałam smaki na podkładce, bo się bał z ręki np.). Dla mnie to norma jak mam nowego psa, dlatego pytam co w tym złego.

Rozumiem, że to jest ciężka sytuacja dla Ciebie, ale nerwy Ci nic nie pomogą, wręcz przeciwnie. Szkoda zdrowia. Sama wiem jak ciężko jest znaleźć hotel, który by chciał pracować z takim psem czy ds... ale wierzę, ze mu się uda. Rozumiem, że dobrych rad masz po kokardkę, chcesz żeby go ktos zabrał. Sama niedawno czułam to co Ty, ale moje zniecierpliwienie i stres tylko nakręcały psa, który znacznie uspokoił się w ds. Trzymam kciuki żeby się znalazł jak najszybciej dt lub ds dla niego.

Posted

No niestety, pies chyba nadaje sie do kojca i tyle, chyba ze ktos jest za zamilowania szkoleniowcem i bedzie sie w to bawil, bo tak kazdy kto go zaadoptuje przestraszy sie i odda, sama nie wiem. Dobrze by bylo, gdyby mial do towarzystwa psy a nie byl sam, zawsze to jakeis pocieszenie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...