Jump to content
Dogomania

Kolejna bokserowa bida znaleziona na cmentarzu...już pod opieką SOS Bokserom w DT


Recommended Posts

  • Replies 107
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tak , zaraz wszystko napisze tylko nakarmię mojego Piracika, biedaczek nie dostał obiadku , pańcia od 12 była w lecznicy z Barcikiem i DT i dopiero teraz wróciłam do domu.

Posted

Kurcze co się dzieje z boksiem, czy już jest jakaś diagnoza, czy to odwodnienie i osłabienie? Czy Faro to osoba która wczoraj zabierała od nas Barta? Próbowałam dzwonić i coś się dowiedzieć ale nie odbiera, pewnie zajęta psiakiem.

Posted

Wczoraj Bart przyjechał wieczorem do naszego DT . Był smutny, nie wykazywał zainteresowania towarzyszami mieszkającymi w DT. Dziś przed południem jego opiekunka z DT zadzwoniła do mnie informując, że nie jest dobrze, Bart nic nie chce jeść , nawet kabanosik go nie zainteresował, nie chce pic - poiła go strzykawką. Na dodatek nie nie wysikał sie od przyjazdu , mimo iz kilka razy wychodzili (nawet nocą , bo sygnalizował) przykuca i nic. Uzgodnilismy , ze spotkamy sie w lecznicy. Gdy go zobaczyłam ..... Piekny pies , ale zupełny brak zainteresowania życiem , otoczeniem , tak smutnego i zrezygnowanego boksia widziałm do tej pory tylko raz ( Taki Kapselku był Maksik , gdy go zobaczyłam po raz pierwszy) Pani doktor zbadałą Barta , pobrała krew - wyniki morfologii nie były najgorsze, wskazywały na silne odwodnienie , ale nie było jakis stanów zapalnych . Biochemia będzie jutro rano. W międzyczasie wyszłąm z poczekalni z Bartem by się załatwił i Bart sie wysikał, więc jedno już było "z górki" bowiem bałam sie czy nie trzeba go będzie cewnikować. Niestety jednak okazało się, ze Barta ma bardzo silne parcie na stolec . Cały czas - tak jak wczesniej w DT przykucał, by by zrobic kupona , jednak jego wysiłek był na nic. Wróciliśmy na kroplówkę Bart dostał płyny nawadniające - w międzyczasie był bardzo niespokojny , więc znów wyszliśmy , mysląc , ze chce siku po kroplówce, ale on znów usiłował zrobic kupona - i znów nic , chodził cały wygiety , opiekunka twierdziła, ze w domu wogóle nie chciał wstawać , był bardzo smutny (choć ozywił sie chwilowo gdy ......władował sie do łózka na poduszkę..!) Podejrzewałyśmy z p. Doktor, że mógł mieć biegunkę, stąd jeszcze to uczucie parcia na stolec, ale w trakcie badania przez odbyt okazało się że w jelitach są ślady uformowanego kału - więc nie może być mowy o biegunce. Zrobiłyśmy więć Bartowi RTG brzucha , które potwierdziło, że w jelitach "coś " zalega , są bardzo zagazowane. To "coś" było na wysokosci miednicy , była szansa wypukania lewatywami. Nie będe wam opisywać szczegółów , robiłyśmy te lewatywy w trójkę , musiałyłmy założyć Bartowi kaganiec, bo biedaczek usiłował się bronić , myślałam , ze mi serce pęknie, ale nie było innego wyjścia. Pani doktor " wyłuskała" z jego jelit kilka drobniutkich kostek , troche udało sie wypłukać tymi lewatywami. Cała nasza trójka była ............. ale pomogło , W gabinecie Barcik dostał kilka chrupek z indestinala , ale niestety nadal go nie interesowało jedzenie. Wtedy p. doktor przyniosła talerzyk ze swoim jedzonkiem (była w pracy od rana aż do wieczora na dyzurze ) powiedziała do Barcika "zobacz jaki ciocia Madzia ma pyszny makaronik z salami i podała mu świderek makaronu i .....Bart ZJADŁ , A POTEM ZJADŁ DRUGI MAKARONIK od cioci Madzi. ....
Wiedziałyśmy już , że jest lepiej . Wracając kupiłam dla chłopaka trochę szyneczki i boczku (wiem , że czytacie to z przerażeniem , ale to mój wypróbowany sposób dla niejadków - przypiec plastry boczku , zamknąć na parę minut w w pojemniku wraz z makaronem , wtedy makaron przechodzi zapachem boczku i psiak zjada ten pachnący makaronik) W samochodzie Bart dostał odrobinę szyneczki - zjadł ją i byl zainteresowany co jest w papierze ....
Dzwoniłam juz dwa raz do DT. jest lepiej Bart po powrocie (koło 19) zjadł zjadł z chęcią trochę szyneczki i trochę makaronu z puszką indestinal Royala , był tez zainteresowany wątróbką drobiową , która jedli domownicy. Pił sam wodę . Chlusnęło jeszcze z niego 2 razy po tych lewatywach (dywan do prania a podłoga do szorowania ) - wypadły jeszcze dwie kostki. A wieczorem po 22 gdy rozmawiałam telefonicznie DT powiedział, że Bart to zupełnie inny pies niż przed wizytą u lekarza - zaintersowan koleżanką , macha ogonem , zwiedza mieszkanie . Co chwilke wychodzą na podwórko, jest znacznie lepiej !!!!

Myslę, ze dla Barta była to ostatnia chwila na ratunek - psina miał zapchane jelita kośćmi . Ktoś musiał go nakarmic moze szyjami indyczymi ?? bo tak kojarzą mi sie te drobne kosteczki , które z niego wyłuskała p. Doktor a potem wylatywały gdy chlustało z niego po lewatywach ... Psiak czując ból nic nie jadł , byłby zagłodził się na śmierć lub gazy gromadzące się z zapchanych jelitach doprowadziłyby do wzdęcia i skretu. Ale zdążylismy. Dzięki temu , ze DT pojechał i go wczoraj zabrał Bart zyje i myslę, ze będzie żyć.
a teraz kilka słów o nim jako psie - jest cudowny , pięknie zbudowany (choć okrutnie chudy ) , jest ostoją łagodności i spokoju. Ma aksamitna w dotyku śierść, pięknie przyciete pazurki i..... niesamowicie smutne oczy , mam wrażenie, ze pies nie błąkal się długo. Wygląda na psa domowego, o którego ktoś dbał, nie obcy mu samochód i wie do czego słuzy łózko . Pewnie dlatego tak trudno znosi bezdomność i tak łatwo zrezygnował i przestał "walczyć o siebie". Wiecie - myślę, że wartoby zrobić ogłoszenia i porozwieszać w miejscowości gdzie był znaleziony i jej okolicach, Może ktoś go szuka. Bo trudno mi uwierzyć, żeby tak zadbanego psa ktoś wywalił
Jutro Bart ma kolejną wizytę, będzie zrobione RTG brzycha by zobaczyć czy coś jeszcze zostało w tych jelitach , jeśli będzie potrzeba będzie miał podana kolejną kroplówkę nawadniająca .
Przyznam się, ze zakochałam sie w tych jego pięknych smutnych oczach ....... M.

Posted

Rozmawiałam przed chwilką z DT - Bart to zupełnie inny pies , zaczyna się bawić, JE , PIJE , zrobił siku i kupona(wprawdzie jeszcze sama woda , ale to wniosek , że jelita drożne ) zaczynam wierzyć, że będzie dobrze .

Posted

Kamilko, to Fundacji SOS Bokserom trzeba podziękować, że tak szybko się nim zaopiekowała, DT i Faro,:Rose::Rose::Rose: gdyby nie te cudowne osoby, mogłoby Barcika juz nie być. Tez się poryczałam, ze szczęścia :bigcry::bigcry::bigcry:
Też myślę, że trzeba szukać właściciela, też nie wierzę, że takiego skarba ktoś się pozbył :shake::shake::shake:

Posted

Wielkie dzięki Fundacji SOS Bokserom, DT i Faro :calus::calus::calus::Cool!::Cool!::Cool!:, bez Was już by Barcika mogło nie być, aż strach pomyśleć

Ale Tobie Kapselku za ten alarm poranny ;)

Posted

niech inne fundacje biora przyklad z SOS bokserom, szybkosc dzialania i decyzji godna pozazdroszczenia. Moj TZ nie mogl uwierzyc ze tak szybko znalazl sie DT

i dobra wiadomosc, Ta staruszka z siwna mordka z zabrzanskiego schronu ma wlasciciela, szukal jej bo sie zgubila.

Posted

Kochani zostawiłam okulary w pracy i piszę" na pamięć", więć z góry przepraszam za literóki, ale wiem , że czekacie na wieści.
Dziś nie było kroplówki, bo chłopak zaczął jeść i pić , więć nie było potrzeby nawadniania go kroplówką. Na zdjęciu RTG widać, ze jeszcze są kości w przewodzie, ale nie jest t juz tak zbrylowane jak wczoraj i jak powiedział doktor - wygląda , że sobie sam poradzi. Kolejna wizyta w środę - jesli jednak chłopak zacząłby wymiotować mamy go od razu przywożic do lecznicy - na "cito", bo będzie to swiadczyć iż znw przewód gdzieś się "przytkał".
Dzis przyjął go dr Orzeł (prowadził mojego Maksa - mam do Niego pełne zaufanie, ) - mimo iż Dart był wpisany do innego lekarza , bo do Dr Orła nie było miejsc - doktor Sam zaproponował iz to on obejrzy Barta (muszę podziękować "cioci Madzi" czyli doktor Magdzie Motyce , bo to Ona wczoraj tak "od serca" zajęła sie naszym chłopakiem i pewnie dzwoniła do dr Orła jak jest sytuacja i , ze dziś też będziemy - tak sie Kochana zmartwiła stanem naszego Barcika .Więcej szczegółow jutro jak będę mieć okulary. M.

Posted

Glutka z siemienia Bartuś dostaje ??




Mój się kością cielęcą surową przytkał pod koniec sierpnia .... to była ostatnia kość w jego życiu , przepłaciłam siwizną już teraz chyba 75% głowy .... na dodatek musiałam jechać do kliniki do Gliwic bo był piatek a u nas chcieli dopiero w poniedziałek lub wtorek ingerować ....wtedy to ja bym psa do czarnego worka już pakowała .... to był najdłuższy piatek w moim życiu i najdroższa kość ....400zł ...ale Ozzy żyje i ma się dobrze :multi: i Bart też da radę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...