KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Rico właśnie pokazał zęby...na kota...aż sama się wystraszyłam... : ( Quote
Paula95 Posted May 23, 2011 Author Posted May 23, 2011 Katarzyna Janik napisał(a):Rico właśnie pokazał zęby...na kota...aż sama się wystraszyłam... : ( Kurcze. ;( A co kociak zrobił, że tak Rico zareagował? Quote
KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Paula95 napisał(a):Kurcze. ;( A co kociak zrobił, że tak Rico zareagował? Kicia wchodziła do pokoju (Rico leżał/leży w legowisku, obok drzwi zaraz)... Quote
Paula95 Posted May 23, 2011 Author Posted May 23, 2011 Katarzyna Janik napisał(a):Kicia wchodziła do pokoju (Rico leżał/leży w legowisku, obok drzwi zaraz)... Trzeba mu jakoś pokazać, że kociak jest fajny... Quote
Agnieszka_K Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Katarzyna Janik napisał(a):Rico właśnie pokazał zęby...na kota...aż sama się wystraszyłam... : ( o kurcze;/ no ale może po prostu znienacka jakoś tak i go kicia zaskoczyła? Quote
KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Paula95 napisał(a):Trzeba mu jakoś pokazać, że kociak jest fajny... Oni się siebie boją wzajemnie, jak myślę... Nie skoczył do niej, tyle dobrze. Ale wyszczerzył zęby tak, że aż sama podskoczyłam na fotelu... :X Agnieszka_K napisał(a):o kurcze;/ no ale może po prostu znienacka jakoś tak i go kicia zaskoczyła? Ona obok niego bardzo powoli chodzi (bo się boi), może to go wkurzyło, że się tak "skrada"...? Quote
Paula95 Posted May 23, 2011 Author Posted May 23, 2011 Katarzyna Janik napisał(a):Oni się siebie boją wzajemnie, jak myślę... Nie skoczył do niej, tyle dobrze. Ale wyszczerzył zęby tak, że aż sama podskoczyłam na fotelu... :X To są też jego pierwsze dni, więc to też może robić swoje. Ale mam nadzieję, że potem to będzie ok... Quote
Agnieszka_K Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Katarzyna Janik napisał(a): Ona obok niego bardzo powoli chodzi (bo się boi), może to go wkurzyło, że się tak "skrada"...? przyzwyczai się i do skradania ;) Quote
Paula95 Posted May 23, 2011 Author Posted May 23, 2011 Za każdym razem, jak widzisz, że kicia będzie wchodzić, to chwal go, dawał smakołyki. Quote
KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Paula95 napisał(a):To są też jego pierwsze dni, więc to też może robić swoje. Ale mam nadzieję, że potem to będzie ok... Tak, wiem, wciąż o tym pamiętam. Po prostu nieźle nas nastraszył... :X Mam nadzieję, że się zintegrują na tyle, żeby na siebie nie naskakiwać :X Wiecie, bo to jest tak, że Luna jest BARDZO ULEGŁA i ja wiem, że "mogę jej ufać", mimo wszystko. Ona nawet, kiedy lata za kicią po całym mieszkaniu i warczy, szczerzy zęby, to WIEM, JESTEM PEWNA, że to tylko straszenie, że nic, absolutnie nic Margo' nie zrobi. A Rico jeszcze nie znam, więc mam obawy... Quote
KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Paula95 napisał(a):Za każdym razem, jak widzisz, że kicia będzie wchodzić, to chwal go, dawał smakołyki. Ha, właśnie! Smakołyki! Na dworze próbuje mu dawać - za zrobione siku, ale on..."olewa" smakołyki! :-o :P Quote
_Goldenek2 Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Nie ma niczego za czym przepada? Spróbuj krążków paróweczek, albo maleńkie kosteczki sera żółtego..... Musi być coś co lubi :). Quote
KatarzynaJanik Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 _Goldenek2 napisał(a):Nie ma niczego za czym przepada? Spróbuj krążków paróweczek, albo maleńkie kosteczki sera żółtego..... Musi być coś co lubi :). Jeszcze tego nie wiem ;) Znamy się dopiero drugi dzień ;) Ale staramy się współpracować ;) Skoro nie chce smakołyków, dostaje same głaski za siku, póki co ;) Quote
_Goldenek2 Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Wiem Kasiu, że Ci się uda.... Naprawdę mocno w to wierzę :). Quote
KatarzynaJanik Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Noc była sucha, poranek był suchy. (Na wszelki wypadek byłam z nim na dworze już o 5 rano :P) Jeśli znowu "wykraczę", to już nigdy więcej nie napiszę o sikaniu Rico! :P Ach, no i ścianę w kuchni rano sobie zaznaczył :X I jeszcze coś...Rico wył dzisiaj... Nie, żeby jakoś przeraźliwie głośno, ale wył. Gdy leżał...i zastanawiam się, dlaczego...? Quote
KatarzynaJanik Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Byliśmy u weterynarza. Wyniki krwi są w normie. Zaniosłam jeszcze mocz do zbadania. A teraz kto się przyzna, co zrobił z tym Rico, który tak grzecznie siedział u weterynarza na zdjęciach sprzed kilku stron? :P Wczorajsze pobieranie krwi było "przebojowe" :X Dzisiejsze czyszczenie uszu wypadło tak samo..."przebojowo" :X On na stole u weterynarza zamienia się w uroczego szatana ;) Szarpie, wierzga, ucieka w miejscu i najlepsze - próbuje gryźć :X To jest takie zabawne, bo on kłapie pyskiem, np. w rękę, ale nie zaciska, tylko tak jakby daje do zrozumienia: "Teraz nie ugryzłem, ale za chwilę to zrobię, jeśli mnie nie puścicie!" ;) Tak więc czyszczenie uszu trzeba będzie powtórzyć, bo dzisiaj udało się zrobić to tylko powierzchownie. Ponadto, dostał krople do oczu, ponieważ ma zapalenie spojówek. Także kropimy oczy, czekamy, aż preparat na kleszcze i pchły się wchłonie, no i cóż...spróbujemy go wykąpać :P Coś mi mówi, że to również będzie "kino"... ;) Jak już doprowadzimy go w powyższych kwestiach do ładu, chłopak będzie czysty, pachnący i przestanie się drapać, to damy mu odpocząć trochę i później pomyślimy o kastracji oraz o "odświeżeniu" zębów. Ale to nie teraz, bo niestety, nie mam koło bloku drzewek z pieniędzmi, a szkoda... : ( Quote
_Goldenek2 Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Hm... W takim razie do weta trzeba mu zakładać skórzany kaganiec lub chociaż kantarek.... Quote
Paula95 Posted May 24, 2011 Author Posted May 24, 2011 Rozmawiałam z p. Olą i dowiedziałam się, bo wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, że Rico miał taki zwyczaj, że smakołyki które dostawał postanawiał w dosłowny sposób zaznaczyć. Myślę, że to, że Rico był taki spokojny na wcześniejszych badaniach wynikało z tego, że p. Olę i p. Alę znał już długo i czuł się przy nich bezpiecznie. Myślę, że pieniądze, które były zbierane na Rico i na Sabcię można przeznaczyć na Rico. Myślałyśmy z p. Olą, żeby na kastrację, jeśli nie przestanie zaznaczać terenu albo na behawiorystę, jeśli po pewnym czasie jego negatywne zachowania nie przejdą. Kasia, jeśli chcesz, to mogę Ci wysłać na PW numer p. Oli i sobie porozmawiacie. :) Quote
KatarzynaJanik Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Może nie mówmy o negatywnych zachowaniach, póki co - liczmy na to, że chłopak się poczuje pewniej/swobodniej i nie będzie więcej próbował ani zjeść kota, ani mojej ręki podczas wizyt u weterynarza ;) (Dzisiaj na, przechadzającą się obok niego, kicię nie reagował jakby w ogóle.) Kastracja byłaby jednak jak najbardziej wskazana (a skoro wyniki krwi ma dobre - weterynarz nie widzi żadnych przeciwwskazań do narkozy), jak myślę. Po pierwsze dlatego, że to wyeliminuje ewentualne problemy z prostatą, a jeśli nadal będzie znaczył w domu (po powrocie od weta znów sobie "podlał" ścianę w kuchni) - możliwe, że i to automatycznie wyeliminuje. Korzyści więc są niezaprzeczalnie oczywiste ;) No i nie będę ukrywała, że jeśli jest możliwość przekazania na Rico jakichś "wolnych środków", będę wdzięczna za ich ewentualne przekazanie. Bo o ile "mój weterynarz" jest wyrozumiałym i dobrym człowiekiem, więc za wizyty pieniędzy ode mnie nie bierze, to jednak badania, leki czy zabiegi swoje kosztują, jak wiadomo... Quote
_Goldenek2 Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Kasiu..... wklejam ten tekst dla Ciebie.... Żeby wyobrazić sobie co przeżywa pies zabrany przez Ciebie ze schroniska lub z innego domu wyobraź sobie, że porywają Cię kosmici. Wyglądają jak ludzie, ale mają zieloną skórę i duże oczy. Zabierają Cię do statku kosmicznego i unieruchamiają na obco wyglądającej platformie. Statek rusza. Jesteś przerażony. Nie wiesz dokąd lecicie i co się będzie działo dalej. Możesz zacząć panikować, nawet wymiotować ze strachu... Nagle statek ląduje i otaczają Ciebie inni kosmici, którzy na powitanie wkładają Ci palce do uszu. Głaszczą też po brzuchu i podnoszą za ręce do góry. Czy czułbyś się dobrze w takiej sytuacji? A co to ma wspólnego z psem? Bardzo wiele. Zbierasz psa do samochodu, lub do pociągu, autobusu, tramwaju... To dla niego zupełnie nowe miejsce, z nowym człowiekiem, którego jeszcze nie zna i nie ma do niego zaufania. Stres jaki pies przeżywa jest ogromny. Może zwymiotować, może się trząść ze strachu, możesz zobaczyć, że sierść wypada mu całymi garściami a na skórze pojawia się łupież. Przez pierwsze dni może mieć biegunkę. Dlatego najlepiej jeśli nie będziesz powiększać tego stresu swoją nadgorliwością. Tulenie psa, uspokajanie go, głaskanie może mu wcale nie pomagać w tym momencie. Najlepiej, jeśli po przybyciu do domu pozwolisz psu odpocząć przez kilka dni. Zaaranżuj dla niego jakąś „norkę” - coś w rodzaju azylu, gdzie jest cicho i bezpiecznie. Może to być miejsce pod stołem, kojec, klatka przykryta kocem. Nie zmuszaj go do wejścia, niech sam sobie znajdzie miejsce, które jest dla niego optymalne. Nie wołaj psa, nie zapraszaj znajomych, żeby zobaczyli jakie to cudowne stworzenie masz w domu, nie zachęcaj dzieci, żeby się pobawiły z pieskiem. Nie przywołuj psa. Daj mu spokój i wodę do picia. Początkowo pies może odmawiać jedzenia, bo poziom stresu jest dla niego zbyt wysoki. Nie martw się tym i poczekaj. Jak sie uspokoi, to sam poprosi o jedzenie. Postaraj się nie zmieniać gwałtownie diety psa. Duży stres i gwałtowna zmiana diety mogą obniżyć odporność na choroby. Pies może się łatwo przeziębić. Jeśli musisz psa wykąpać – nie używaj szamponu dla ludzi. Najlepiej jednak, gdybyś mógł poczekać z kąpielą przynajmniej 2 – 3 dni, aż pies się trochę oswoi z nowym miejscem. Nowo przybyły do domu pies może reagować gwałtownym szczekaniem i niepokojem na wszystkie dźwięki, które są dla niego nowe: ruch na klatce schodowej, bicie zegara, odgłosy ulicy. Pierwsza noc może być dla Ciebie trudna, bo za bardzo się nie wyśpisz. Ale niebawem pies przyzwyczai się do nowych dźwięków i zapachów i uspokoi się na tyle, że zacznie sam nawiązywać kontakt z otoczeniem. Staraj się wykorzystać każdy moment, gdy pies z własnej inicjatywy podchodzi do Ciebie. Nagradzaj go karmiąc z ręki i spokojnie chwaląc. Na początku dobrze jest „spalić miskę”, pożywienie podawać psu z ręki, w zamian za podejście do Ciebie, a potem za podejście gdy psa zawołasz. Nie musisz podawać psu jedzenia w jednej porcji, jeśli chcesz – możesz go karmić podając po jednej granulce lub po jednej garści. Taki sposób karmienia przekonuje psa, że opłaca się do Ciebie podejść, a poza tym daje mu czytelną informację, że od Ciebie może spodziewać się tylko dobrych rzeczy i że to, co dostaje ma związek z jego zachowaniem. W ten sposób stajesz się dla psa źródłem najważniejszych dobrodziejstw – bezpieczeństwa i pożywienia. Może się zdarzyć, że w pierwszych dniach pies będzie bał się wychodzić na dwór, albo że z powodu stresu załatwi się w domu. Nie denerwuj się i nie krzycz na psa. On nie zrobił tego „złośliwie”. A może nigdy wcześniej nie mieszkał w domu i nie wie gdzie ma się załatwiać? Pierwsze spacery Zanim spacery z twoim psem staną się przyjemnością włóż trochę wysiłku, by poinformować psa, jak mają one wyglądać. Przede wszystkim na początku miej psa zawsze pod kontrolą. Staraj się wybrać na spacer w miejsce bezpieczne, z dala od ruchliwej ulicy, niekoniecznie do najbliższego parku gdzie mnóstwo psów, dzieci i innych osób będzie zainteresowane poznaniem Twojego nowego przyjaciela. Do obroży (zwykłej, gładkiej obroży!) przyczep długą linkę, która swobodnie może wlec się po ziemi za psem. Gdyby pies postanowił gdzieś odbiec od Ciebie – zawsze możesz zareagować stając nogą na lince. W ten sposób masz psa stale pod kontrolą co zapewnia wam bezpieczeństwo. W kieszeni miej przygotowane smakołyki. Może to być coś ekstra super pysznego (pierś z kurczaka, żołądki kurze, ciasteczka wątróbkowe...). Gdy przywołasz psa, a on podejdzie – natychmiast chwalisz go i dajesz smakołyk. Powtarzaj to jak najczęściej, żeby uwarunkować przywołanie i imię psa. Jeśli pies ma tendencję do ciągnięcia na smyczy - kup dla niego halter (obrożę uzdową) odpowiedniego rozmiaru i zacznij jej używać. NIGDY nie stosuj kolczatki, łańcuszka zaciskowego czy innych podobnych narzędzi, które sprawiają psu ból i są świadectwem Twojej nieudolności w szkoleniu. Jeśli już musisz kogoś ukarać – to siebie. Jeśli pies robi coś nie tak, jak tego oczekujesz, to znaczy, że nie dowiedział się od Ciebie co i jak powinien robić. Nie jest to jego wina, lecz Twoja. Przemyśl jeszcze raz Twoje postępowanie i spróbuj w inny sposób uzyskać od psa to, czego od niego chcesz. Stwórz rytuały Pies jest zwierzęciem uwielbiającym zachowania rytualne. Jeśli od początku wie, że na kanapę w salonie się nie wchodzi, że smycz wisi w przedpokoju, że po powrocie do domu wyciera się łapki – to będzie bardzo szczęśliwym psem pod Twoim dachem. Poproś wszystkich domowników, żeby postępowali z psem według stałych zasad, które sobie ustalicie. Jeśli nie chcesz, żeby pies np. żebrał przy stole – nie pozwalaj mu ćwiczyć się w takim zachowaniu. Pierwsze dwa tygodnie psa w nowym domu to okres adaptacji, w którym warto ustalić zasady. Potem, gdy pies poczuje się pewniej w nowym domu, mogą pojawić się zachowania, które będą reminiscencjami dawnego życia, a które niekoniecznie będą się Tobie podobać. Jeśli zbudujesz mocną więź z psem – większość tych niepożądanych zachowań uda się zastąpić innymi. Problem z samotnością Wiele psów schroniskowych nie lubi samotności. Źle znosi oddzielenie od właściciela i wykazuje albo tendencję do niszczenia różnych rzeczy, co jest przejawem frustracji, albo też wyje godzinami, co doprowadza sąsiadów do furii. Dlatego dobrze by było, gdyby pies podczas nieobecności właściciela miał swoje bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie przebywać. Najlepszym wyjściem jest nauczenie psa wchodzenia do klatki, która kojarzy się mu z norką i w której nie ma zbyt wielkiej możliwości ruchu. W klatce można tylko leżeć i odpoczywać. Wiele psów przystosowanych do klatki wybiera ją jako idealne miejsce, gdy w domu dzieje się coś nieoczekiwanego, pojawiają się goście lub gdy zabieramy psa w obce dla niego miejsce. Klatkę można spakować i wziąć ze sobą. Pies będzie się czuł doskonale mogąc leżeć w miejscu, które zna które jest jego azylem. Bądź mądrym przewodnikiem W dobie internetu nie jest trudno trafić na grupy dyskusyjne czy informacje, które pomogą Ci w dobrym ułożeniu relacji z Twoim psem. Szczególnie warte polecenia są strony internetowe i grupy, gdzie ludzie dzielą się doświadczeniami na temat pozytywnego szkolenia psów, klikera, metod wzmocnienia pozytywnego, psich sportów... Nawet jeśli mieszkasz na końcu świata – nie musisz wszystkich problemów rozwiązywać sam. Być może ktoś już poradził sobie z podobnym problemem i może poradzić Ci kontakt z dobrym specjalistą, lub zasugerować jakieś rozwiązania, które Ci pomogą. W wyborze metod postępowania ze swoim psem kieruj się własnym sercem i intuicją wspartą doświadczeniem i badaniami naukowymi na temat zachowania psa i jego rozwoju. Im więcej będziesz wiedział – tym lepszym będziesz przewodnikiem swojego psa i tym lepiej będzie układało się Wasze wspólne życie. POWODZENIA! TEKST by Jacek Gałuszka _________________ Quote
Paula95 Posted May 24, 2011 Author Posted May 24, 2011 Wiem, wiem. Tak mi się ujęło. Ale rozumiesz o co chodzi.;p A orientujesz się ile kosztowałaby kastracja Rico u twojego weta?;) Cieszę się, że z jego relacjami z kicią jest lepiej. :) A dziewczyny nadal uciekają, jak Rico leży na legowisku? Quote
KatarzynaJanik Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Mądry i pomocny tekst, jak najbardziej - tego typu informacje/rady z czasem przyswajałam. Staram się postępować z Rico dokładnie tak, jak postępowałam wobec moich poprzednich psów ze schroniska. Zwykle udawało mi się wypracować w nich nawyki, które odpowiadały obydwu stronom :) Wierzę, że w przypadku Rico będzie dokładnie tak samo, tym bardziej, że - jak już wspomniałam - on wydaje się być mądrym psem. Bez wątpienia natomiast, jest posłuszny. Pytałam dzisiaj właśnie weterynarz, ile kosztuje kastracja psa. Powiedziała, że standardowo 250 zł, ale "postara się, aby zabieg wraz z lekami wyniósł 200 zł" w jego przypadku. Powiedziała również, że jeśli zdecydowałabym się "odświeżyć" mu zęby, to także "postara się ustalić jakąś zniżkową stawkę" (za czyszczenie zębów Luny zapłaciłam ostatnio 140 zł, bez "zniżek"). Margo' w legowisku już się nie pokazuje w ogóle :X Luna natomiast, jak najbardziej, wciąż je uważa za swoje ;) Nie ucieka, kiedy Rico również do niego wchodzi, chyba, że chłopak się zaczyna rozciągać i rozpychać się (a robi to ewidentnie :P), to wtedy warczy na niego albo od razu wychodzi obrażona :X Ale odbija to sobie, kiedy z kolei Rico próbuje wejść do mojego łóżka - nie ma na to najmniejszych szans, póki co, wszak Luna jest "królową wszystkich łóżek" w mieszkaniu :P Chociaż, z czasem pewnie "pozwoli" mu wejść - kici w końcu zaczęła pozwalać ;) Quote
Paula95 Posted May 24, 2011 Author Posted May 24, 2011 Na kącie u Seci na Rico jest 35zł, a na Sabcię u Syli i Seci w sumie 210zł, czyli razem mamy 245zł, na kastrację starczy, gorzej z czyszczeniem ząbków. Quote
KatarzynaJanik Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Ja z czasem będę wydolna finansowo, by móc mu zapewnić te zabiegi, ale nie teraz, bo już "trochę na niego wydałam" i, po prostu, więcej nie jestem w stanie przeznaczyć na chwilę obecną... Dlatego napisałam, że byłabym wdzięczna za wsparcie... :) Quote
Paula95 Posted May 24, 2011 Author Posted May 24, 2011 To w takim razie kastracja, ale osobiście nie jestem za tym, żeby odbyła się ona w najbliższym czasie. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.