Akrum Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 uf... dobrze,że już po i wszystko się udało :) dużo zdrówka Cofinko :) Quote
Delph Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Cofi już wraca do siebie, z powrotem nieśmiało bawi się w domu zabawkami :multi: Jej rola termoforka łóżkowego jest teraz wykorzystywana maksymalnie, bo się rozchorowałam i Cofinka bardzo się stara, żebym szybko wyzdrowiała :lol: Rana na główce ładnie się goi, nic się z niej nie sączy, szwy nienaruszone. Je normalnie, dzisiaj nawet chrupała surową marchewkę dla zabawy, więc chyba ząbki już nie bolą. Nie daję jej jeszcze suchej karmy, na razie korzystam z okazji, że siedzę w domu i rozpieszczam oba psiaki "domowymi" posiłkami ;) Quote
Atomowka Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 No to dobrze, że Cofi czuje się dobrze. Rozpieszczaj dziewczynę należy jej się :) A Tobie szybkiego powrotu do zdrówka zyczę Quote
Delph Posted September 26, 2010 Author Posted September 26, 2010 Dziękuję :lol: Zrobiłam właśnie próbę i stwierdzam, że Cofi chrupie suchą karmę jak szalona, wchłonęła całą michę przed chwilą. Wcześniej trzeba było namaczać, albo łykała kilka granulek w całości, a resztę zostawiała. Czyli jednak ząbki bolały, teraz tylko chodzi i się rozgląda, na czym można przetestować nowe uzębienie :diabloti: Ucierpiały już dwie maskotki, gazety i pojemnik plastikowy :evil_lol: Niestety zatrzymałyśmy się w postępach jeśli chodzi o lęki na spacerach :shake: Przez chwilę jak wychodzi może być ok, a potem coś głupiego wytrąca ją z równowagi i ciągnie jak szalona do domu... Zaczynam myśleć nad konsultacją z behawiorystą, bo samo jej nie przejdzie... Ona się nawet nie boi jakichś konkretnych rzeczy, po prostu przeraża ją cały świat na zewnątrz, traktuje spacery jak smutną konieczność, najchętniej wychodziłaby tylko za potrzebą :-( Nie oddam jej nikomu w takim stanie, nie mogłabym spać po nocach, że ucieknie, wyrwie się, albo ktoś ją bezmyślnie spuści ze smyczy. Może ktoś z Was pracował już z takim strachulcem i mu się udało? Quote
pumcia02 Posted September 26, 2010 Posted September 26, 2010 Wiesz co, pies mojej sąsiadki ma ostatnio jakieś dziwne "fazy". Właśnie czegoś się nagle przestraszy, ogon podkula i w nogi do domu. I tez nie sa to konkretne rzeczy, czasami wrecz nawet nie wiem o co jej chodzi. A wczesniej tak nie robiła.. I jak to wytlumaczyć? Quote
Delph Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 Nie wiem, momentami lepiej do mnie docierają motywy zachowań psów mocnych psychicznie niż takie bojące, ale to pewnie dlatego, że nie mam pojęcia co Cofi w życiu przeszła i czego tak naprawdę się obawia :-( Od kilku dni jest lepiej, szczególnie jak wychodzimy wszyscy razem na spacer, cieszy się i zachowuje względnie normalnie, a nie jak dzikie zwierzę z lasu ;) To jest wspaniały, uczuciowy psiak i moja frustracja nie wynika z niechęci, tylko z tego, że mi jest jej potwornie żal... szkoda żeby się psina tak stresowała, skoro nie ma powodu i nic złego nie pozwolimy jej zrobić. Jak będę miała okazję, to skonsultuję sprawę ze specjalistą, to nie zaszkodzi, a może dużo pomóc. Dzisiaj mój TZ prawie wrócił do domu z trzecim psiakiem, ktoś porzucił sunię przy placu zabaw dla dzieci... Pewna miła Pani się nią zajęła i zaprowadziła do weterynarza na sprawdzenie czipa, ale jeżeli teraz na spacerze okaże się, że sunia nadal tam jest, to chyba będziemy mieć "czipsy" zamiast dwóch... Quote
Delph Posted October 1, 2010 Author Posted October 1, 2010 Zła passa minęła (tfu, tfu) i znowu robimy postępy na spacerkach :multi: Małymi kroczkami i może jeszcze będą z Cofinki ludzie ;) Szwy już zdjęte, wszystko wygojone, sierść odrasta i niedługo już Cofi nie będzie straszyć łysiną. Humor jej dopisuje jak nigdy przedtem :cool3: Ponawiam pytanie, co zrobić z resztą funduszy Cofi (45 zł)? Czy komuś zwrócić, czy przeznaczyć na inną biedę, czy zostawić Cofi na bieżące potrzeby? Proszę o sugestie, to w końcu Wasze pieniądze :cool1: Quote
Bonsai Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Bardzo się cieszę, że Cofina robi takie postępy! A co z tą sunią, z którą niemal wrócił Twój TŻ do domu? Co do kwestii pieniędzy, co prawda ja nic nie wpłacałam, ale jestem za tym, by pozostało to do Twojej dyspozycji - jeśli uważasz, że Cofi się jeszcze przydadzą, to zostaw; jeśli uznasz, że dasz radę ją utrzymać - to przeznacz na inną bidę (na przykład na tego biednego Miłka :( ). Quote
pumcia02 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Delph chyba pora zaczac oglaszac Cofi... Quote
Jolanta08 Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Delph napisał(a):Zła passa minęła (tfu, tfu) i znowu robimy postępy na spacerkach :multi: Małymi kroczkami i może jeszcze będą z Cofinki ludzie ;) Szwy już zdjęte, wszystko wygojone, sierść odrasta i niedługo już Cofi nie będzie straszyć łysiną. Humor jej dopisuje jak nigdy przedtem :cool3: Ponawiam pytanie, co zrobić z resztą funduszy Cofi (45 zł)? Czy komuś zwrócić, czy przeznaczyć na inną biedę, czy zostawić Cofi na bieżące potrzeby? Proszę o sugestie, to w końcu Wasze pieniądze :cool1: Jeśli chodzi o mnie to zrobisz jak uważasz.Ja przeznaczyłam swoje dla Cofi i nich tak pozostanie,nie chcę zwrotu. Quote
Atomowka Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Jeżeli chodzi o moją wpłatę to też rób jak uważasz. Jeżeli Cofi kasa nie jest potrzebna przekaż jakiemuś biedakowi Quote
Delph Posted October 3, 2010 Author Posted October 3, 2010 Bonsai: Jak TZ poszedł sprawdzić, to suni już nie było. Mam nadzieję, że ta Pani się nią zaopiekowała i nie zadzwoniła po SM (TZ jej mówił, że to najgorsze wyjście...) Dobrze, w takim razie zobaczę jak się sprawy rozwiną i jeżeli Miłek z mojego podpisu będzie potrzebował funduszy, przeznaczę te pieniądze na niego. A jeżeli nie będzie zbiórki, pomogę innemu psiakowi, na pewno się nie zmarnuje ;) Zabraliśmy wczoraj Cofi na wycieczkę, pojechaliśmy na ogrodzoną działkę, żeby sprawdzić jak zachowuje się bez smyczy. Jestem mile zaskoczona, sunia pięknie się pilnuje, bawiliśmy się w chowanego między drzewami, szukała nas z przejęciem, a później baaardzo się cieszyła, jak udało jej się nas znaleźć :lol: Później pilnowała się tuż przy nodze, żeby już nas nie stracić z oczu. Gorzej jest przy ulicy, mimo że mało uczęszczanej, to od razu podkula ogon i wpada w popłoch (dobrze że teren ogrodzony). Różnica jest olbrzymia, na terenie bez samochodów to wesoły rozmerdany pies, a przy ulicy przerażony dzikusek... Ale już wiemy o co chodzi, ona nie chce uciekać, tylko po prostu się jeszcze boi wielu rzeczy, głównie ruchu ulicznego... Cofinka pięknie jeździ samochodem, w drodze powrotnej oba psiaki spały przytulone do siebie jak dwie fasolki :lol: Quote
KWL Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Może to nie najmądrzejsze, ale wygląda to wszystko na totalny brak socjalizacji w wieku dorastania, młodości i dawnym życiu Cofinki. Nie rzuca się w oczy bo Cofi ma niesamowicie łagodne usposobienie. Wydaje mi się że po prostu masa rzeczy które ciągle spotyka teraz będąc z Wami jest wciąż dla niej zupełnie nowe i zgodnie ze swoim charakterem na wszystko co nowe reaguje wycofaniem. Mój Vit w dość mocno dojrzałym wieku 7-8 lat po raz pierwszy wsiadł do autobusu i tramwaju - pierwsze podróże były koszmarnie stresujące, a teraz to mały pikuś, byle by głaskali :-) Quote
Delph Posted October 5, 2010 Author Posted October 5, 2010 Właśnie się zastanawiam, czy to jest tak jak piszesz, że ona po prostu nie mieszkała w mieście i nie zna ruchu ulicznego, czy też ma jakieś złe skojarzenia, np. potrącił ją samochód :roll: Tak czy siak pracujemy nad tym, nie ma tak łatwo ;) Cofi to straszna spryciula, ostatnio wykombinowała sobie, że jak już załatwi swoje potrzeby na spacerku i chce wracać, to można pańcię zaganiać do domu, skakać na nią i popychać lekko w kierunku domu, a jak nie działa, to owinąć jej nogi smyczą i mocno pociągnąć :eviltong: Gdyby nie bariera lękowa, Cofi uczyłaby się nowych rzeczy w mig, ma "owczarkowaty" charakter i inteligencję :loveu: Jak sobie pomyślę, kto mógł tak skrzywdzić takiego wspaniałego psa, to.. :mad: Quote
Delph Posted October 13, 2010 Author Posted October 13, 2010 Cofi dzisiaj chodziła po parku rozmerdana :loveu: Prawie poleciała z tej radości za piłeczką ;) Pojawili się pierwsi chętni na Cofinkę, znajomi naszego sąsiada... Jakoś mi z tym dziwnie, wcale się nie cieszę, tylko martwię, czy w razie czego Cofi sobie poradzi... Quote
morisowa Posted October 19, 2010 Posted October 19, 2010 Co u Cofinki? Chętni nadal zainteresowani? Przy okazji zapraszam na bazarek dla chorej Grizy: szalik, rękawiczki i Groszki Quote
Delph Posted October 19, 2010 Author Posted October 19, 2010 Na razie cisza.... Cofinka coraz odważniejsza, no i radosna jak nigdy przedtem. W domu mamy ubaw, bo we wszystkim papuguje naszego psa :lol: Quote
Delph Posted October 26, 2010 Author Posted October 26, 2010 Cofince przyplątała się choroba uszu, na szczęście dosyć wcześnie zauważona, bo Cofi jest bardzo mądrą psinką i sama nam powiedziała, że coś się zaczyna dziać ;) Leczymy i mam nadzieję, że niedługo będzie ok, trzymajcie kciuki :kciuki: Quote
Bonsai Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Trzymamy kciuki! A jak jej socjalizacja? Quote
Delph Posted October 26, 2010 Author Posted October 26, 2010 Ciężko, jesteśmy na etapie szukania behawiorysty z doświadczeniem w leczeniu psich lęków. Szkoda mi Cofi na spacerach, gdyby nie te lęki to byłby super wesoły pies. Jest dobrze w domu, w pomieszczeniach (czyli na przykład, o dziwo, u weterynarza), w miejscach zacisznych jak działka czy duży park. Tragicznie jest przy ulicy lub gdy dookoła jest głośno. Teraz przy chorych uszach to już w ogóle masakra, ale wcale jej się nie dziwię. Krople pomagają, bo od razu widać zmianę w jej zachowaniu. Ona jest po prostu nadwrażliwa na dźwięki, panicznie boi się huku, wystrzałów, szczekania psów, warkotu silników. Wiejący wiatr i szumiące liście też ją przerażają :shake: Cofi odbiera świat słuchem, to jest niesamowite, ale też dla niej bardzo trudne... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.