Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 503
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

08-12-2010 Doszła wpłata od Katarzyny09 - 20,00 zł
Łącznie na moim koncie jest 100 zł dla Portosa + 20 z jednego bazarku.

Tak więc wysyłam na konto Czarodziejki 120 zł.

Posted

Właśnie wróciłam od psów. Wszystkie szczęśliwe i radosne, tylko nasz staruszek niknie w oczach...Łapa już wróciła do normy. Wymasowałam go, przewróciłam na boczek już kolejny raz dzisiaj. Zakropiłam mu oczy kropelkami, dałam syrop, zastrzyk...Portos wciąż nie wstaje chociaż więcej dziś zjadł i lizał sobie przednią łapę, bo na nią jedzenie spadało, kiedy pakowałam mu do pyska. Słabiutki, ale spokojny. Ma ciepło i staram się, by miał wygodnie i był najedzony.

Posted

Powiedz, czy on nawet nie usiłuje sie podnosic? Czy jest taki słaby, ze nie próbuje?
Ciagle widze moja Lore, ktora usiłowała pozbierac sie , wstac po operacji ostatnie godziny przed smiercia..:-( łapki rozjezdzały sie , ale probowała.:-(

Posted

Portosek wciąż nie wstaje, łapki już obie chude. Je mało, więcej pije, bo chyba ma problem z gryzieniem. Przygotowuję papkowate posiłki, żeby przełykał i dość ładnie mi zjada, ale tylko z ręki i wszystko długo ciamcia. Masujemy, klepiemy, rozcieramy. Czuję w nim oczekiwanie na śmierć i takie pogodzenie się z koleją losu. Oczko już w normie. Nie widzę żadnego ogniska bólu w jego ciałku wątłym, więc zakładam, że nie cierpi. Ma ciepło i przytulnie, obłożony termoforami - kupiłam 3 specjalnie dla niego - śpi sobie z pyskiem pomiędzy łapkami. Pod doopką gazeta na suchego bobka, sioo tylko troszkę, jak ptaszek.

Posted

Czarodziejko, moze przesle Ci chociaz czesc pieniedzy,za te Portoskowe termofory? Napisz ile zaplaciłas. Pali mnie doslownie w kieszen ta Portoskowa kasa, bo mała byc dla Niego.:-(

Posted

Belu, powtórzę to, co w rozmowie telefonicznej, żeby było oficjalnie ;) Termofory nabyłam w sklepie z tanimi rzeczami - jakiś rzut był, więc kosztowały 5,50 zł każdy, razem 16,50 zł. Nie rzucałabym się na te droższe. Portosek nadal bez zmian, chociaż znów więcej i ładniej zjadł. Może to ten syropek zaskoczył i teraz mu zaczęło jedzenie smakować. Chciałam go wyczesać, żeby po prostu być przy nim, chociaż np Carmen aż zdredziała z zapomnienia o szczotce, ale niech ma jeszcze kilka dni miłego psiemu sercu flejtuchostwa. Kiedy zobaczył szczotę warknął cichutko. Wiem, że nie lubi i nawet przed śmiercią nie zamierza polubić, więc nie chciałam go niepotrzebnie niepokoić i dałam spokój. Mam teraz na głowie również Rafiego z podwiniętą łapką. Szaleje po śniegu i obciera straszliwie...Nie chce nosić żadnych opatrunków. Muszę go jakoś dowieźć do Łasku - 35 km totalnie zaśnieżonej i oblodzonej drogi. Do tego leżący Portos, któego obawiam się teraz samego zostawić na dłużej.

Posted

Pieniążki doszły. Dzięki Luizo. Z Portoskiem jest już bardzo lichutko. Nie jest źle w sensie dosłownym, ale coraz mniej je i prawie się nie porusza, a taki wątły i lejący się przez ręce...:( Leży tylko i patrzy mi w oczy, kiedy koło niego chodzę, masuję, podkładam, wymieniam, sprzątam, karmię....Myślę, że taki byłby w każdej sytuacji kres jego życia. Leżałby gdziekolwiek i odchodził powoli. Pocieszam się, że teraz, kiedy mamy - 15 stopni ma ciepło i miękko. Podłożyłam mu grube panele styropianowe, żeby było bardziej miękko i ciepło. Leży na brzuchu z pyskiem między łapami i podnosi łeb tylko kiedy wchodzę, potem już tylko leży...

Posted

Dziękuję.
Biedak, dobrze że ma Ciebie i nie odchodzi samotnie. To był na pewno najpiękniejszy okres w jego życiu :) choć żal, że odchodzi tak szybko po tym gdy odkrył, że człowiek to nie tylko ból ale i miłość :(

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Kiedy na niego patrzę nie mogę uwierzyć, że to właśnie on odchodzi. Taki agresor, dominator, warchoł, gbur i wredzioch. Ale za to go uwielbiałam, a teraz taki bezbronny, taki uległy....


Na każdego w końcu przyjdzie pora, ważne że jest kochany i na pewno to teraz czuje.
Portos tak samo jak Aramis od samego początku dały się poznać jako psy które wiele przeżyły ale mimo to potrafiły kochać.. Kochać bezgranicznie osobę która je obdarzy miłością. Wiem, że brzmi to banalnie, ale ta dwójka zajęła w powodzi szczególne miejsce w moim sercu za swój charakter i nie tylko.

Posted

Właśnie...Pamiętam, kiedy Portos chodził za mną, żeby wtulić swój wielki łeb w moją nogę...:( Przyklejał się i tak stał, a kiedy go głaskałam, to warczał, że niby on nie z tych, co czułości potrzebują. Kochana psina.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...