ewatonieja Posted June 27, 2010 Author Posted June 27, 2010 wiesz co Ania jesli ktoś by miał ochotę np zasponsorować szczepienie albo karmę to powinnaś sie zgodzić w końcu dokarmiasz regularnie od kilku lat waszą brzezinska stale powiekszajacą sie bandę bezdomniaków a garnca na końcu tęczy nie znalazłas więc... Quote
szajbus Posted June 27, 2010 Posted June 27, 2010 Z tym tymczasem się tak nie ciesze, bo musimy sprawdzić jak przyjmą nowego lokatora psiaki tamtej pani. Czekam na wiesci od Malgosi, wróci wieczorem to się ze mna skontaktuje. Dom staly nadal potrzebny. Quote
ewatonieja Posted June 27, 2010 Author Posted June 27, 2010 http://chomikuj.pl/ewatonieja stad można pobrac plakat adopcyjny Chipa Quote
szajbus Posted June 27, 2010 Posted June 27, 2010 Maly na razie zachowuje sie ok. Chodzi za swoja tymczasowa "mamcią" merda do niej ogonkiem. Zjadl kolacje, zwiedził sobie kilka razy podwórko i szybciutko wracał do domku. Lubi byc noszony na rękach. Quote
ewatonieja Posted June 28, 2010 Author Posted June 28, 2010 prawdziwy księciunio :) szukamy mu domu pilnie!!! Quote
Ania i Kajber Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 To wspaniale, ze CHIP bezpieczny ,póki co. I to jak szybko sie udało, jeszcze w sobotę rano rozmawiałam z Anią i juz miałam uruchamiać p.TERESĘ BORCZ, a tu dobre wieści.:-). Quote
szajbus Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Mały zrobił podkop pod siatką i dał nogę. Pani go goniła na rowerze, dogoniła, zrugała i potulnie wrócił z nią do domu. Teraz siedzi zamknięty w domu - za karę. Chip lubi suche bułki, wyrwał pani bułkę i zjadł ją łapczywie. Lubi tez mleko, Kiedy ona piła je do śniadania piszczał, dała mu troszkę, to rzucił się na nie jak na rarytas. Boje się,z eby nie zwiał, bo widać chłopak jest pomysłowy. Podwórko ogrodzone, brama zamknięta a ten szczyl i tak sobie poradził. Martwię się tez tym, że jak będzie miał zapędy do ucieczek to ona nie da sobie z nim rady. Spodziewałam się , ze tak będzie. Bidulek był przepędzany z miejsca w miejsce i wszystkiego się boi. Musi upłynąc trochę czasu, zanim dotzre do niego,z e tu nikt go nie kopnie i nie przepędzi. Quote
minia7 Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Porozsyłałam linka znajomym. Może ktoś się zakocha w Chipusiu :loveu: Martwi mnie tylko, że zbliża się sezon urlopowy i.....:-( Quote
szajbus Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Mnie tez to martwi. Psiaków coraz wiecej. Na jego korzyśc pzremawia to, ze jest psiakiem młodym, ładnym i łapie za serducho. To taki CZaruś, potrzfi oczarowac. Quote
ewatonieja Posted June 28, 2010 Author Posted June 28, 2010 ania znowu się zakochała :)) będziesz płakała jak znajdzie dobry dom? :) Quote
asiulek-85 Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Dzięki za zaproszenie. Widze ze psina bezpieczna w DT. Quote
Awit Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 No to będzie chłopak siedziała w domu. Dobrze, że się znalazł, martwiłam się. Quote
szajbus Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Nie zdążył uciec za daleko, a pani jak zauważyła, że mu dupa wystaje zza siatki, zaczęła go wołac, a on myk - już go nie było. To ona na rower i za nim. Dogonila go. Domyślił sie,z e źle zrobił, bo pokornie przyszedł z nią do domu. Pzred godzina dostałam sms, że jest OK. Quote
asiulek-85 Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Moze się czegoś wystraszył, albo poprostu będzie miał takie skłonności, oby nie. Quote
szajbus Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Niczego się nie wystraszył, bawił się z psiakami na podwórku pod okiem pani,. Ona poszła przygotować im jedzenie, psiaki były na zamkniętym terenie wiec byla spokojna. Gdy wyszła to małemu już dupka wystawała z podkopanej dziury i dal nogę. Mnie to nie dziwi, że on ucieka. Nie wiemy ile się wałęsał, ale chyba od dłuższego czasu biorąc pod uwagę jego niedożywienie. Miesiąc temu był widziany na Przedwiośniu, został przepędzony przez duże psy, gdzie koczował później zanim nie trafil na moją ulicę? Psina się zaczynała bać widoku człowieka, a to nie wróżyło niczego dobrego. Na jego widok chował się pod parkującymi samochodami. Co by było jakby samochód ruszył i rozjechał koczującego tam psiaka? Jak ktoś na niego krzyknął to uciekał w popłochu środkiem jezdni. Nigdy nie był pewny miejsca w którym się znalazł, bo był przepędzany, poniewierany. Do mnie też się bał podejść. Potem nie tylko jadł mi z reki, ale czekał na pieszczotki i zabawy ze mną. Trzeb mu dać trochę czasu, na oswojenie się z nowa sytuacją. Nie pojadę tam dla jego dobra, bo musi się przyzwyczaić do nowej opiekunki. Nie będzie miał tez takich skłonności. To młody psiak kochający kontakt z człowiekiem, ale takim , któremu zaufa, do którego się przekona. Do mnie się przekonał i koczował na wprost mojego balkonu, może czuł się bezpieczniej, ze w pobliżu jest ta ręka, która nie tylko nakarmi, ale popieści, przytuli? A ta ręka wsadziła go do klatki i kazała wywieźć znów w nieznane! Kurde, znów ryczę! Dom stały pilnie potrzebny dla malucha w potrzebie Quote
ewatonieja Posted June 28, 2010 Author Posted June 28, 2010 kurde to ja przyjade i odetnę te wstretne ręce :P a dzieki rekom pachnącym kurczakiem do mnie przyszedł przy pierwszym spotkaniu :) co mu do łba strzeliło żeby tak zwiewać? mam nadzieję, że nie weszła mu w krew włóczęga Quote
ewatonieja Posted June 29, 2010 Author Posted June 29, 2010 Nikogo za serce nie złapał ten pluszak? Szkoda Quote
asiulek-85 Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 Oj psiak jest piękny :) Miejmy nadzieje ze szybko znajdzie dobry domek Quote
ewatonieja Posted June 29, 2010 Author Posted June 29, 2010 nikt nie dzwoni nie pisze nie pyta :/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.