Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale ja nie mam kiedy pisać, a i nie ma o czym :-) Może tylko to, że już od kilku nocy nie słyszałam Hanki, chyba już nie wyje.

Ano i jeszcze wypraszam sobie insynuację o rozpalaniu młodzieży :evil_lol: Walczę z tym jak mogę, ale Hania, jak każda nastolatka, ma swoje zdanie na ten temat :-) Trzeba fajek pilnować jak oka w głowie! Generalnie najlepsza zabawka to coś z tektury, niezależnie od tego co to jest :-)
No i upychanie do budy jest dalej grane. Nawet były próby wciągnięcia do środka grabi :lol:, ale udaremnione przez panów robotników. Bo trzeba Wam wiedzieć, że Hania się nauczyła tolerować panów budujących :-)

Niestety, na froncie oswajania dziewczyny posuwamy się krok w przód, a zarado przodu, więc jest szansa, że przed 2010 rokiem sobie pogadamy z bliska :-)
Najpilniejsze jest teraz dla mnie zdjęcie Hani obroży (bo trochę ją jakby uciska, a na pewno w tym upale przeszkadza) i walnięcie jej zastrzyku przeciwcieczkowego. Nie wiem czy i kiedy wyjdzie jedno i drugie.

  • Replies 322
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zuza35 napisał(a):
Ale ja nie mam kiedy pisać, a i nie ma o czym :-) Może tylko to, że już od kilku nocy nie słyszałam Hanki, chyba już nie wyje.


stawiam na to, że tak przywykłas do spiewu Haneczki, że go już nie słyszysz :evil_lol:

a to upychanie do budy... Hania jest porządną gospodynią, to sprząta. Wszystko sprząta, grabie też :cool3: widać robotnicy zostawili byle gdzie :roll:

Zuza, ten zastrzyk, to takie doraźne zabezpieczenie?

Posted

Zuza35 napisał(a):
ANawet były próby wciągnięcia do środka grabi :lol:, ale udaremnione przez panów robotników.


:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:
jestem spłakana!

Posted

Camara napisał(a):
Zuza, ten zastrzyk, to takie doraźne zabezpieczenie?


Zastrzyk na razie, bo pan doktor powiedział, że ze względów psychologicznych nie należy jej teraz robić operacji - może to na nią wpłynąć bardzo negatywnie. A jeżeli miałaby dostać zastrzyk zapobiegający to już teraz i potem co miesiąc. Docelowo sterylkę oczywiście zrobimy, na jesieni.

Posted

PaulinaT napisał(a):
Na jesieni lepiej, jak nie będzie takich upałów to lepiej się będzie goiło.


To samo mówi pan wet, choć ja już bym chciała mieć to za sobą :-)

Posted

A to kilka zdjęć, które już dawno obiecałam :-)

Pani na swoich włościach - Haneczka się relaksuje u wejścia na własne pokoje:





Tu obsługa zdecydowanie opóźnia się z podaniem michy :mad:



Wnikliwy obserwator zauważy, że na poniższym obrazku są dwa psy, ale jeden jest zajęty zjadaniem ucha drugiego :-)



Jest co z suki wyczesywać... Ale na razie :shake:

Posted

o rany Zuza! jakie cudne! :loveu:

balsam na moje skołatane serce i psiego doła - ależ się cieszę!
nooo - i uszyska nadal takie podniesione pięknie :lol:

Zuza - i co - ona nadal tak za bardzo podejść nie daje?
znaczy się dzika taka suka z prowincji? :oops: :placz: - boszszsze co za wstyd :oops: :oops:

ale i tak dumna z Was obu jestem bardzo :lol: ( z Twojej cierpliwości ;) ...)

  • 2 weeks later...
Posted

Dzień zapowiadał się zwyczajnie. Panie wychodziły do pracy, gorąco jeszcze troszkę było, robotników miało nie być - jednym słowem nuda, panie, nuda.
I tak zapewne chodziła sobie Hanka po ogrodzie (szumna nazwa jak na te zarośla) i nagle... olaboga! prawdziwy SKARB, zostawiony pewnie przez panią bardziej bałaganiarską, czyli młodszą.
Od tego czasu się zaczęło, SKARB towarzyszył Hani wszędzie - nosiła go, przytulała, spała z nim w jednej budzie, nie sposób było zobaczyć psa bez SKARBU. Kiedy jadła - SKARB lądował w misce itd... Hanka nic piękniejszego w życiu nie widziała zapewne.
Tego feralnego dnia z kolei nic nie zapowiadało tragedii. Zapewne sunia sobie spała na słoneczku, już nie takim gorącym, SKARB koło niej. Nagle jak z podziemi, nagle, niespodziewanie pojawili się robotnicy. Hanka skupiła się na ucieczce do budy. Kiedy spostrzegła, że zostawiła SKARB w ogrodzie było już za późno. Sprawcy mówili, że wyjątkowo blisko do nich ten pies podchodził, ale nie zauważyli dramatu jaki się rozgrywał. Potem przyszło najgorsze. Robotnik, głupi jak każdy robotnik, wziął SKARB w rękę, nie poznał się na jego wartości i ... wierzcie lub nie, WYRZUCIL SKARB!!! Aż słońce zaszło z oburzenia i żałości z powodu tej tragedii.
Przyszła pani starsza (młodsza gdzieś się zmyła na parę dni). Zauważyła, że Hanka jest dziwna - ona już merda ogonem jak przychodzą panie, cieszy się i koziołki wywija, choć jeszcze nie podchodzi :-( Tego dnia była zaniepokojona, wypatrzywała czy pani nie ma czegoś w ręku. Pani starsza zmartwiona zachowaniem suczy wynosiła różne rzeczy - ciasteczka, czekoladki, kawałki surowego kurczaka - tylko ten ostatni został skonsumowany, ale bez entuzjazmu. Nawet do domu suka próbowała wejść, popiskiwała. SKARBU nie było...
Pani starszej zajęło - co dobrze o niej nie świadczy - całą dobę, zanim zorientowała się, że Hanka nie ma SKARBU. Przeleciała z Hanką cały ogród (zarośla), nigdzie SKARBU nie było. No to pobiegła do sklepu.
Podobno trzeba było zobaczyć wyraz pyska Hanki, kiedy zobaczyła moją matkę z ... butelką po 0,5-litrowej wodzie Arctic! TAK, życie znowu nabrało kolorytu - SKARB wrócił do domu!!! Yuppi!!!

Okazuje się, że mam własnego Golluma...

  • 1 month later...
Posted

Nie jest ze mną dobrze, znaczy bez Argona mi tak źle.
Ale jest jeszcze reszta. Agunia szukam i szukać nie przestanę. Ale nie mogę już o nim myśleć, nie mam siły. Chyba wezmę psa, sukę znaczy, już nawet jedną wybrałam. Nie ZAMIAST Argona, nigdy w życiu, obok... i tak planowałam powiększyć jeszcze ciut stadko.

Żeby w temacie pozostać Haneczka o czym wiecie doskonale jest psem, który przeszedł w życiu dużo i nigdy luksusowo nie miał. Tymczasem okazuje się, że to panienka z ansami...
Piłkę miała już trochę zniszczoną, pogryzioną, ale patrzy ona, a tu leży taka nówka sztuka nieśmigana. Problem polegał na tym, że ta nówka leżała między łapami Binga. Tak długo łaziła, aż PODMIENIłA starą piłkę na nową, z tą ostatnią do budy uciekając. Wiedziała, że kradzieży, bez pozostawienia zamiennika, jej Bingo nie popuści...
Panna Hanna nie jada... w brudnej misce. Nałożenie jedzenia do miski używanej (przez nią samą, wczoraj), równa się z wywaleniem jedzenia jednym sprawnym ruchem łapy.
Chappi suche (wiem, nie powinno się tego jeść, ale co ja poradzę na to, że mój biedny Aguś tak to lubi:( ) nie jest dobre... ląduje tam gdzie jedzenie z brudnej miski. Do sąsiadów konkretnie to ląduje, bo Hanik robi jakby grała w takie skaczące kapturki, jakimi pewnie każdy bawił się w dzieciństwie. A więc ta koszalińska przybłęda żywi się... Froliciem na śniadanie. Z jedzenia gotowanego fajny jest kurczak, w ostateczności wołowina... Żadnych tam podrobów, konina - sru do sąsiadów... Ludzki makaron (byle nie za często) może ostatecznie być, ale psi makaron? Smacznego drodzy sąsiedzi!!

I tak usiłuję sobie nastrój poprawić i nic. Aguś, gdzie ty jesteś????

Posted

Camara, to dobrze, że Ci się uśmiechnęło. Płaczę i rozpaczam za Argonem, ale Hania tak ślicznie się bawi i uśmiecha, Bingo jest dalej wiernym, najmądrzejszym psem świata, a Matylda tak cudnie mruczy i się przytula. Jeżeli uda mi się nie zwariować przez Agusia to tylko dzięki nim. Bo ludzie, choć okazują się być cudowni i życzliwi w tym wszystkim (nawet obcy) - bardziej niż się spodziewałam, to nie są balsamem dla duszy. Zwierzaki moje są. I wszystkie inne.
Czy ja jestem jakaś dziwna?

Posted

Zwariuję. Jestem jak Jonasz dla swoich zwierzaków. Przynoszę im pecha i cierpią przez moją bezmyślność. Argon zginął, bo jak idiotka zaufałam robolom. Bingo jest chory. Nie zabezpieczyłam otworu wentylacyjnego i Matylda tam wpadła. A Hania?
Hania... Trzy dni temu zaczęli tynkować dom. W tym celu pozdejmowali kawałki ogrodzenia. Mając na uwadze to co się stało z Argonem zamknęłam ją w kojcu... Jak mogłam być taka głupia? Nie miałam czasu i głowy, poza jedzeniem nie chodziłam do niej. Przyjechałam dziś do domu i Hanik nie szalała z radości jak zwykle. Dopiero teraz wyjrzałam przez okno w kuchni. Sucz siedziała przy ogrodzeniu z dokładnie takim samym wyrazem pyska jak na zdjęciu, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam tu na forum... Nie ma uszu... Ona nie może zrozumieć dlaczego znowu została zamknięta... Gdybym ją mogła przytulić, ale ona jeszcze nie doszła do tego momentu. Także dlatego nie mogłam jej wziąć do domu, zamiast zamykać w kojcu. Teraz znowu muszę pracować na jej zaufanie.

Posted

Zuza35, nie przejmuj się, to się szybciutko daje odrobić. Ja mam u siebie od marca dziką sunię, ale taką naprawdę dziką, co to nie wiedziała co to człowiek i że można dla przyjemności do człowieka podejść.
Czasem robiłam coś, co cofało ją "w rozwoju" ,czasem cofało się z niewiadomego dla mnie powodu, zawsze szybciutko nadrabiała i powracała do najlepszego etapu i potem znowu oswajanie szło do przodu.

Naprawdę

Hej, nie możesz jej wytłumaczyć, dlaczego siedzi w kojcu, ale wiesz że tak jest lepiej i trzeba przeczekać, aż znowu będzie mogła chodzić po większym terenie:lol:

Posted

Zuza, Hania nie rozumie powodów zamknięcia. Jest psiakiem i to Ty jesteś za nia odpowiedzialna. Tak trzeba było postąpic dla jej dobra.
Skończą się roboty, Hania odzyska wolność i wróci jej humor.
Nie smutkuj się Zuzka:calus:

Posted

Dzięki, już mi dziś troszkę lepiej. Hanka wysunęła do mnie łapkę przez kratę :-) Jeszcze tylko parę dni. Ale to jej wina ewidentnie. Gdyby nie była taka małpa i uwierzyła mi całkiem, to byśmy poszły na spacer, albo by była w domu, a tak... No dobra, bo teraz wpadnę w fazę obwiniania wszystkich dookoła :-)

Paulinko, a co się stało z Migotką? To kotek, tak?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...