Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moi drodzy,złosliwośc to chyba domena dzisiejszego koszmarnego dnia.Wysiadł mi internet i nie byłam w stanie połączyć się przez dłuższy czas,aby napisac obiecanego posta.Zatem dzisiaj napisze kilka istotnych spraw,a jutro podam szczegóły.

Niestety Beria ma rację!

Już na wstępie naszej wizyty,kierowniczka oznajmiła,że przeglądała dogo i jej zdaniem została obrzucona oszczerstwami.Zarzuciła dziewczynom kłamstwo,oczernianie jej,brak znajomości faktów i szereg innych tego typu rzeczy.
Po dzisiejszej awanturze,zdaje sobie sprawę,ze cały przebieg będzie dokładnie przedstawiony.
Snucie planów wydobycia suni jest beznadziejne.
Ja jestem prawnikiem.Wprawdzie Pajunia zdenerwowana i zbulwersowana pomyliła mój zawód,ale to niczego nie zmienia,bo byłam tam jako osoba prywatna iprawdziwy przyjaciel zwierzat.Otóz powiem Wam jedno:dla kierowniczki i jej wspacia duchowego w postaci wiekowej przedstawicielki TOZ-u,prawo nie istnieje.Schronisko to enklawa,która rządzi się wyłącznie swoimi prawami ustanowionymi przez wymienione wyżej osoby.Reszta personelu przyklaskuje.Argumenty,polecenia władz miasta ,przepisy nie mają tam znaczenia.Argument jest zawsze ten sam:nie ,bo..nie!:diabloti:
Wojownicza babcia z TOZ-u zarzuciła Pajuni,że chce...handlować psami lub też przeznaczyć je do eksperymentów medycznych!Kierowniczka oczywiście przyklasnęła.Obie ,,damy,,,które nigdy nie widziały Pajuni,nie czytały o jej osiągnięciach zaczęły od steku wierutnych bredni podsłyszanych na plotkarskim poletku.Nadmienię moze jeszcze,że pod koniec kilkugodzinnej batali do schroniska przybyły jeszcze ,,posiłki,,Wypasiona fura podjechała kobieta bez nazwiska,bez funcji,za to potrafiąca wylewać potoki słów.To,że bredziła od rzeczy jest mniej ważne.Od razu tez tajemniczo oznajmiła Pajuni,,ho,ho,my tu mamy rózne źródła informacji,my wiemy o was rózne rzeczy,to sie jeszcze okaze,,Bliżej niestety nie chciała owych ,,rzeczy,,ujawnić.Przypomniały mi się minione czasy,kiedy to w wiadomych instytucjach,okreśłonej profesji osoby tez starały sie zastraszyc na dzien dobry człowieka,,my tu o was wszystko wiemy,więc lepiej mówcie,,
Obiecuję rzetelne sprawozdanie jutro,ale powiem szczerze,że działac trzeba i to gdzie się da,bo inaczej nie ma szans na rozbicie betonu.
Jełśi ktoś chciałby uzyskac informacje,których może,mówie moze tu nie ujawnie,prosze kontaktowac się ze mną na priv.

  • Replies 298
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Muszę powiedzieć, ze bulwersujące jest to co przeczytałam o uniemożliwieniu adopcji zwierząt. Ze strony, do której link podaję:
http://www.um.sosnowiec.pl/default.aspx?docId=6466
wynika, że prowadzenie akcji adopcyjnej - szukanie nowych opiekunów dla zwierząt należy wprost do obowiązków kierownika schroniska. Z tego co przeczytałam wynika, ze kierowniczka nie dość, że nie szuka nowych właścieli dla zwierząt to chętnym uniemożliwia adpcję. I chociaż nie jestem akurat prawnikiem to mogę powiedzieć, że można to podciągnąć pod dwa wykroczenia, własciwie trzy:
1. niewywiązywanie się ze swoich obowiązków,
2. działanie na szkodę zwierząt skazując je na dalszy pobyt w schronisku,
3. działanie na szkodę Urzędu Miasta, bo gdyby psy zostały adoptowane to urząd nie musiałby ponosić ich kosztów utrzymania.
W corocznym sprawozdaniu kierownik schroniska podaje wsród awoich osiągnięć między innymi jak dużo było adopcji. I mając do współpracy wolontariuszy i miłośników zwierząt ma łatwiejsze zadanie.
Dlatego ważne jest czy kierowniczka wypowiada WOJNĘ, czy były to jej złe dni (każdy może mieć zły dzień). Może po wyjaśniu swoich żalów współpraca poprawi się!!!! Nieraz zdarzało się, że po wyjaśnieniu problem i złość znikała. Nie znam kierowniczki i na dzień dzisiejszy nie lubię jej. Ale z drugiej strony dzisiaj nie życzę jej źle, a kiedy zdecydujemy się podjąć działania może okazać się, że skrzywdziłam dobrą osobę, która akurat miała "złe dni"!!!
Ja jestem spod znaku skorpiona i .....
W swojej wieloletniej już pracy nie spotkałam osoby, która w sprawach służbowych odmówiłaby wykonania swoich obowiązków na zasadzie "nie bo nie". I jeszcze działała na szkodę zwierząt, które powinna kochać z racji swojego stanowiska.
Liczę, że w najbliższych dniach po świętach okaże się, że nie ma już sprawy.
Jeżeli nic się nie zmieni to trzeba będzie zacząć i zainteresować odpowiednie organy terenowe.
Jestem tu blisko głównych urzędów-miłośnicy zwierząt zajmują różne stanowiska i posiadają różne zawody!!! Też zacznę, bo ten problem wymaga wyjaśnienia!!!
:roll: :roll:

Posted

paros niestety o wolontariacie nie ma mowy, kiedys w schronisku działala jedna wolontariuszka asia, ale widziała za duzo, za często "wpychała" ( w pozytywnym dla zwierząt znaczeniu) nos w sprawy schroniskowe i została usunieta :angryy:
jak wspomniałam wczesniej są dwie osoby, które nam pomagają, ale jesli sama pani kierownik jest przeciwko nam...
nic bedziemy rozmawiac narazie grzecznie...potem zobaczymy...

Posted

Życzę aby współpraca ułożyła sie z korzyścią dla zwierząt. Myślę, że kierowniczka przeanalizuje na spokojnie problem i współpraca powoli zacznie się układać. Nikt nie chce dodatkowych kłopotów - każdy ma przecież dość swoich prywatnych.
Trzymajcie się!!!
:razz: :razz: :razz:

Posted

Diabli mnie biorą,bo obiecałam sprawozdanie,a niestety słowa dotrzymac nie mogę.Wczoraj siadł internet,dzisiaj odmówiła współpracy myszką.Na mała chwilke pozyczyłam od sąsiadki,aby się wytłumaczyć.Jutro syn ma mi dowieźdź swoją,więc myślę,że już bez przeszkód opisze zdarzenie.
Powiem tylko jedno:kierowniczka nie zmieni zdania i nie podejmie współpracy.Całe zajście to tylko finał wcześniejszych kilkudniowych rozmów i pertraktacji.Z dnia na dzien było coraz gorzej,a nie lepiej.Kobieta jest uparta,a do tego widać,ze brak jej werwy,inicjatywy do działania ,odrobiny chęci,a co najgorsze nia ma własnego zdania.Co więcej powiedziec?Chyba nie warto.

Posted

Po pierwsze, kłania sie wzajemne oblewanie pomyjami na dogo między samymi dogomaniakami. To prawda, kazdy może wejść i przeczytac takze te zenujące, obrzydliwe kłótnie i jesli mu to potrzebne wykorzystac we właściwym czasie.
Natomiast jesli chodzi o to schronisko, ma ono bardzo złą opinię zwłaszcza od kiedy po TOZie ma nowe kierownictwo. Chcę zwrócić uwage, ze nie da sie kochać kogokolwiek w ramach obowiazków słuzbowych. Mozna tylko wykonywac te obowiązki z nalezytą starannnoscia. Im wieksza zwykła ludzka przyzwoitość, tym ta staranność większa. Im wnikliwszy nadzór, tym staranność większa. Ale w tym przypadku brak tak nadzoru za strony władz miasta(nie wierze ze nic nie wiedzą, a może jest to nawet po prostu danie wolnej ręki kierowniczce) jak i przede wszystkim brak zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Nie trzeba kochac zwierząt, żeby nie robić im krzywdy. Jeśli ktoś żyje z psiej krzywdy to właściwie nie ma co sie odwoływać do jego sumienia. Tam psy sa permanentnie głodne, nikt nie zwraca uwagi na to czy każde ma szanse zjesć chociaż swoja niedostateczna część. Mam nadzieję, że w ostatnich chwilach swojego życia kierowniczka i ci, którzy ja wspieraja w jej postepowaniu zobacza te wszystkie zwierzeta które zostały zagłodzone, zagryzione, uspione. I to one wyjda im naprzeciw w chwili śmierci. To ciężka klątwa, ale grzech tez bardzo ciężki. Ale na tu i teraz trzeba doprowadzic do nagłosnienia tej sprawy. I rzeczywiście poza forum.

Posted

Pierwszym,bardzo słusznym krokiem zrobionym w kierunku zwierząt ,było założenie tego wątku.Dyrektorka wie już, że straszna prawda wydostała się na światło dzienne i ludzi protestują.Nie czuje się już chyba aż tak pewnie- a to ogromny sukces.Trzeba jeszcze dodać oliwy do ognia i tak jak mówi Jotka nagłośnić sprawę.Przede wszystkim gazety, telewizja.Napiszcie do jakiejś prasy lokalnej dołączając zdjęcia ze Schroniska..

Posted

w całej tej sytuacji najbardziej cierpią zwierzęta i cierpią podwójnie...nie tylko przez fakt ze ktos je oddał i muszę siedziec w ciasnych klatkach ale przez to, ze jedna osoba wyzej postawiona nie daje im szansy na zmiane tego losu...a to boli mnie najbardziej...

Posted

Oto cały przebieg zajścia:
Dorota(Pajunia) zadzwoniła do mnie we środę wieczorem.Poinformowała mnie,ze własnie wyjeżdza do Polski,a konkretnie do Sosnowca,aby adoptować szczenne suki,przebywające w katastrofalnych waunkach w sosnowieckim schronisku.Prosiła o pomoc,bo nie znała miasta.Poza tym spodziewała się problemów.Już wówczas wiedziała,ze jedna z suk oszczeniła się,a szczeniaki zostały rozerwane przez psy.Dorota była zdruzgotana,zdenerwowana i wściekła.,,Obiecałam tym szczeniakom życie,rozumiesz,,mówiła wzburzonym głosem.Martwiła się,bo nie wiedziała,czy druga sunia już urodziła i czy przebywa w takich samych warunkach,a przede wszystkim,czy kolejne szczeniaki zyją.Znała nazwisko kierowniczki schroniska,ale nie miała telefonu.Odszukałam w książce telefonicznej i podałam jej.Po kiklunastu minutach Dorota znowu zadzwoniła.Była jeszcze bardziej zbulwersowana i zła niż poprzednio.Nie przebierając w słowach,poinformowała mnie o przebiegu niemiłej rozmowy z wrogo nastawiona do niej kierowniczką schroniska.Z potoku słów zorientowałam się,że szczeniaki chyba zyją,ale nie wiadomo jak się mają i w jakich są warunkach,ponieważ kiedy suka się szczenila,to kierowniczka własnie wychodziła do domu.Na drugi dzien ,już z trasy,Pajunia znowu zasypywała mnie telefonami.Z jej kolejnej rozmowy z kierowniczką wynikało,że szczeniaki i owszem zyją,ale o adopcji Pajunia może zapomnieć,bo sosnowiecki odział TOZ-u kategorycznie sprzeciwił się adopcji.Pajuni to nie zraziło bynajmniej,zastanawiała się jedynie nerwowo,co robić dalej.Poza tym jechała powoli,gdyż natrafiła na straszliwe korki.Zaczęłam zastanawiac się nad możliwością pomocy Dorocie.Na stałe jestem wolontariuszką schroniska w Wieluniu,które może być przykładem dobrej roboty i miłości do zwierzat.Zadzwoniłam do Ewy,która szefuje schronisku,a dla psich nieszczęśc jest jak najlepsza matka.była niesłychanie zaskoczona i zdumiona postawą kierowniczki z Sosnowca.Na marginesie dodam,że Pajunię traktuja w Wieluniu jak gwiazdkę z nieba,a wieluńskie ogony mają dzięki niej mnóstwo jedzenia,lekarstw,posłan,a przede wszystkim NOWE DOMY!
Ewa podpowiedziała mi kilka rozwiązan.Było późno,ale zadzwoniłam do Przewodniczacego Rady Miejskiej,przedstawiając mu całą sytuację.Wykazał zdziwienie,stwierdził,ze schronisko podlega pod Gospodarkę Komunalna i zaraz tę sprawę naswietli/Po jakimś czasie oddzwonił,mówiąc,że Pajunia już problemów miec nie będzie,gdyż ktoś z kierownictwa odbył,czy odbędzie z nią rozmowę.Zadzwoniłam do Doroty.Okazało się,ze w międzyczasie dodzwonila się ona do Urzedu Miasta,rozmawiajac z kilkoma osobami na wyższych stołkach.Obiecali równiez pomóc.Ponieważ było już koszmarnie późno,Pajunia zdecydowała się przenocowac po drodze,a do Sosnowca zawiatć następnego dnia .
Następny dzien okazał się jeszcze gorszy.Umówiłam się z Dorota w wyznaczonym miejscu i juz wspólnie miałyśmy podjechac do schroniska.Pajunia przywitała mnie ciepło.Przyjechała z dwoma osobami towarzyszącymi i piatka swoich własnych psów,które musiała zabrać w tę podróż.
Podjechaliśmy pod schronisko.Przed budynek wyszła kobieta w średnim wieku,pytając co nas sprowadza.Pajunia poinformowała ja,że przyjechała po sukę i szczenieta.Kobieta poleciła nam zaczekac na kierowniczke,która była zajęta wydawaniem psa.Czekalismy dośc długo.Trochę mnie dziwiła tak długa procedura adopcji,ale jak się okazało nie to było przyczyna naszego oczekiwania.Po jakimś czasie podjechała taksówka,z której wysiadła dziarska babcia i intensywnym krokiem pomaszerowała do budynku.Za chwilkę trzy kobiety-kierowniczka,pracownica i owa babcia wyszły przed drzwi budynku prosząc nas o podejście.Kierowniczka wskazała na starsza kobietę,komunikując,ze jest to ,,pani z TOZ-u,,Nastepnie zarzuciła Pajuni,że wydzwania do niej w nocy i straszy ją,utrata pracy.Dorota zacżęła zaprzeczać,tłumacząc swoje intencje oraz brak jakiejkolwiek chęci straszenia.Nastepnie kierowniczka zaatakowała wolontariuszki,twierdząc,ze kłamia,przeinaczaja fakty i obrzucają ja oszczerstwami na DOgo.,,To suka zagryzła swoje szczeniaki,bo tak suki robią,skwitowała,,Dobre kilka chwil trwała przepychanka słowna między nimi.w pewnym momencie do rozmowy wtrąciła się staruszka z TOZ-u,kategorycznym tonem komunikując,że nie zgadza się na adopcję suki i szczeniat,bo ,,Pani chce je wywieźc do Niemiec,,.Stalismy zaskoczeni.Nie wiem,jakie urazy owa babcia chowa do Niemców.Być może,biorąc pod uwage jej wiek,sa to uzasadnione żale.Tutaj jednak chodziło o ratowanie psiaków,a nie osobiste sympatie owej kobiety.
Natychmiast tez Dorota zaprzeczyła,mówiac,ze nie wie,skąd takie informacje się wzięły,ale nie ma mowy o wywozeniu tych psów do Niemiec.To z kolei zaskoczyło niesympatyczna babcię.Udajac,że nie słyszy odpowiedzi Pajuni,dalej ciągnęła,,jeśłi kierowniczka wyda te psy,to ja powiadomię policję,,.Nastepnie spytała,,a po co Pani che adoptowac te psy,,Zaskoczona Pajunia odpowiedziała,,jak to po co?Żeby uratowac im życie,,!Zapytałam wówczas,dlaczego faktycznie nie godzi się na adopcję,a babcia ze złośliwą satysfakcją odpowiedziała,że,,nie wiadomo po co tej pani te psy i co ona z nimi robi,,Ruszyło mnie.zaczęłam podkreśłac zalety Doroty,jej zaangazowanie,pomoc i fakt,ze wszystkie schroniska ubiegają się o to,aby im pomagała.Niezrazona babcia skwitowała:,,ale nasze nie i nie potrzebuje pomocy tej Pani,,Zapytałam zatem,czy gwarantuje,że znajdzie domy dla tych szczeniaków i zapewni im byt.Babsko kolejny raz ze złośliwa satysfakcją odpowiedziało,że,,woli uspic szczeniaki,niż dac je do adopcji do Niemiec,,.Kierowniczka przez większośc czasu biernie przysłuchiwała się rozmowie,ciesząc się,ze wsparcie duchowe w osobie babci wyręcza ja w trudnej sytuacji.
Po kilku minutach beznadziejnych tłumaczen i dyskusji,Pajunia zapytała kierowniczkę wprost,czy odmawia wykonania polecenia władz masta i wydania psów.Jednoznacznej odpowiedzi nie uzyskała.
Zadzwoniłam znowu z interwencją.Mimo póxnej pory udało mi się złapac Przewodniczącego Rady Miejskiej.Słysząc ,ze kierowniczka odmówiła wydania psów,zdębiał.Przyrzekł ponowną interwencję.
Zorientowaliśmy się,że nie pokonamy bariery złośliwości,niechęci,uporu i zacofania.Nasza wizyta była wszystkim nie na rękę,a jedynym celem betonowej brygady stało się pozbycie nas.
Pajunia zwróciła się do kierowniczki o wydanie na pismie odmowy do adopcji .Wówczas to wojownicza babcia,nagle wyskoczyła,,a czy Pani ma zezwolenie na adopcję,,Pajunia zdębiała.jakie,czyje?Babcia rzuciła nazwami kilku instytucji,które bynajmniej chyba nigdy w życiu nie słyszały,żeby miały komukolwiek pozwalac na adopcje schroniskowego kundla.Jeśłi Pani nie ma,to nie może adoptowac,zatriumfowała złośliwie babcia.
W tym miejscu do rozmowy wtrąciła się dziewczyna ,ktora przyjechała z pajunią.Zaproponowała,ze w takim razie ona chce adoptowac psa..Którego,zapytała kierowniczka.Sukę i szczeniaki.Nie może pani.To w takim razie innego.Okazało się,ze tez nie moze,bo musi mieć...zezwolenie.
Obserwowałam rozmowe i czułam się,jakbym była wśród schizofreników,których własnie w kaftanach dostarczono na psychiatryczny oddział zamknięty.Po kilku minutach bełkotów ze strony ekipy schroniskowej,babcia nagle wyskoczyła,,a czy pani zapłaci za psy?oczywiście,ze zapłacę,powiedziała Pajunia.A ile,dociekała babcia?Tyle ile zazyczyła sobie kierowniczka:40 zł za dorosłego psa,po 30 zł za szczeniaka.Babcia była zdegustowana.Ta odpowiedź nie była po jej myśli.Znowu zaczęła z zezwoleniami,straszeniem policją i tym podobnymi
W międzyczasie zadzwonił telefon.Po krótkiej rozmowie kierowniczka oddała słuchawkę babci.Z rozmowy zorientowałam sie,ze telefon pochodził od Naczelnika Wydziału Komunalnego.Babcia przekonywała go,że do adopcji dopuścic nie wolno,a dlaczego to ona teraz mu nie powie,ale powie mu jak przyjdzie we wtorek o 9-tej.Po rozmowie,babcia stwierdziła,że to jej naczelnik pozostawił decyzję,a ona kategorycznie odmawia.kategorycznie odmówiła równiez wydania tejże odmowy na piśmie,polecając Pajuni ,,napisanie podania,,Poproszona o nazwisko,równiez odmówiła,informując,że podanie nalezy napisac do Prezesa TOZ-u w Sosnowcu.Jaka,że deszcz lał jak z cebra,cała rozmowa przeniosła się do ciasnego korytarzyka schroniskowego pomieszczenia.O krok dalej zjadowało się obszerne i wygodne biuro kierowniczki,ale do niego nas nie poproszono.No,cóz o to pretencji nie mamy.Dobre wychowanie wynosi się z domu,a w zakresie obowiązków służbowych go nie umieszczono.
Podczas naszej romowy pod budynek podjechał wypasiony Mercedes.Wysiadła z niego nienagannie ubrana blondynka.Nonszalancko pobrzekując kluczykami wtrąciła się do rozmowy.Nie musze mówić,że jak lwica broniła postawy babci i kierowniczki.To ona własnie wygłosiła owe,,ho,ho my tu o was wszystko wiemy..,Ale o tym juz pisałam wczesniej.
Kiedy przyszło do słynnego podania,elegantka złosliwie rzuciła,,na odpowiedź mamy 30 dni,,Bliżej nie chciała się przedstawić,twierdząc,ze równiez jest z TOZ-u.
Dalszy nasz pobyt nie miał sensu.Całe żałosne widowisko trwało kilka godzin i nie zdołalismy przekonac żadnej z zaciętych,złosliwych i upartych kobiet.
Nie wiem skąd czerpią wiedze na temat Pajuni,ale ich upór wyrzadza krzywde przede wszystkim zwierzetom.Dowiedzieliśmy się,że Pajunia handluje psami,zbiera je do eksperymentów i Bóg wie do czego.,Pewnie niedługo okaże się,że je zjada,nie mowiąc juz o psim smalcu,którym leczy schorowane,niemieckie kości.W tym wszystkim,żadnej z bab nie przyjdzie do głowy,że Pajunia poświęca swoje siły,środki i energię na faktyczne ratowanie zwierzat.Pewnie dla paniusi w Mercedesie wydawanie pieniedzy na takie cele jest niepojęte.
Moi drodzy,to schronisko i ten TOZ z jego Prezesem to nieszczęście i katastrofa.Jełsi chcecie pomóc,to wiem co i jak zrobić.Do tej pory miałam do czynienia tylko ze schroniskiem wielunskim,gdzie szef wie wszystko o kazdym psie,dla kazdego codziennie znajdzie czas na skontrolowanie i porcję mizianka,a śmierc któregokolwiek z psiaków traktuje jak osobista klęskę.Takie powinny być wszystkie schroniska i takich ludzi jak Ewa powinno wybierac się na kierowanie schroniskiem.Jeśłi ktoś nie ma czasu,nie lubi zwierzat i nie ma ochoty do działania,to powinien poszukac sobie innej pracy.
To co napisałam,to tylko skrót .Nie da się dokładnie napisac wszystkiego co tam usłyszelismy,ale każde słowo,ktore napisałam,jest prawda i mam na to dowody.
O sosnowieckim schronisku zawsze słyszałam złe opinie,dziają sie tam jeszcze inne bulwersujace rzeczy,na które równiez mam dowody.Czy tak musi być?Pomyslcie sami i pomózcie!

Posted

W burzy słusznego oburzenia, umyka jedna dość istotna moim zdaniem sprawa. W wypowiedzi Edyty osoba w podeszłym wieku, a w każdym razie mająca juz pierwsza i drugą młodość za sobą jest synonimem zła i okrucieństwa wobec zwierząt oraz złosliwości i głupoty w ogóle. Otóż zwracam uwagę, że zawsze należy ważyć słowa. Zresztą wciąż mam nieodparte wrażenie, że część osób z dodgo uważ że tylko młodość stać na działanie w kierunku pomocy zwierzętom. To jest przykre i tylko wyrozumiałość płynąca właśnie z nabytej z wiekiem mądrości życiowej pozwala na przejście ponad tym. Ja chętnie oczywiście włączę się do działań w związku ze schroniskiem w Milowicach. Mam czas, dobrą wolę i rozsądek. Samymi emocjami nie zdziała się nic dobrego. I jak pisałam wcześniej, nie tylko osoby mające na uwadze dobro zwierząt czytają to forum. Są wśród nich i takie, które pilnują tylko dobra własnego, niezależnie od tego jak je pojmują i jakimi sposobami chcą go bronić.

Posted

Rany Boskie dziewczyny co tam sie wyprawia?!!!
co to za Toz do cholery!!!!! nazwisk nie chciały podać?! ludzie!
normalnie nie wiem co powiedzieć.......:angryy::angryy::angryy:

Posted

madzia przeczytaj cały wątek.

Madzia i jeszcze jedno: wam nie wydali, wymagali zaświadczeń jakichś, ale sąsiadom mojej mamy - psychicznie chorym , niedorozwiniętym (to widać na 1 rzut oka) wydali psa. Pisałam w tym wątku jak to się skończyło - zabili go podczas jednej z codziennych libacji. Nie chcę mysleć ile się pies musiał nacierpieć :(((((((

Posted

No nie moge, rece opadaja.
To jakas paranoja, to co sie tam wyprawia :angryy:
I ci ludzie! Jakim cudem oni tam w ogole pracuja! Szok!
Powinno im zalezec przede wszystkim na dobru zwierzat i tym, zeby jak najszybciej znalesc im dobre domy a tu co?
Jeden wielki cyrk - przepychanki, krętactwa, ściemy, zero wspołczucia dla zwierzat i ZAERO jakiejkolwiek chęci pomocy im.Suczka i jej małe mogłyby byc juz teraz w ciepłym domu, otoczone miłoscia i troska a musza gnic w schronisku bo baby maja takie FOCHY! No nijak to inaczej nazwac.
Jestem wstrząsnieta!

Mniejsza z tym juz co i kto sobie na forum wyczytał o sobie czy o innych osobach ale do jasnej cholery u wazy sie los zwierząt a nie wzajemne sympatie czy tez antypatie!

Az mnie poniosło normalnie :mad:

Posted

pierozek_monika napisał(a):
madzia przeczytaj cały wątek.

Madzia i jeszcze jedno: wam nie wydali, wymagali zaświadczeń jakichś, ale sąsiadom mojej mamy - psychicznie chorym , niedorozwiniętym (to widać na 1 rzut oka) wydali psa. Pisałam w tym wątku jak to się skończyło - zabili go podczas jednej z codziennych libacji. Nie chcę mysleć ile się pies musiał nacierpieć :(((((((


monika prosze cie nawet mi nie pisz takich rzeczy bo mnie krew zalewa i noz sie otwiera, bo są ludzie którzy chcą pomoc i są potrzebne jakies pieprzone zaświdczenia nie wiadomo skad i od kogo i na co!!
dzisiaj zaczynamy działać, trzeba się sprężyc...

Posted

Chyba jednak moje intencje zostały źle odebrane.Nie mam nic przeciwko starszym osobom,zwłaszcza,że sama do najmłodszych nie należe.Szanuję ludzi w każdym wieku,ale też powiem otwarcie,że przede wszystkim szanuje w ludziach cechy charakteru i czyny z tych cech płynące.Jeśłi młoda osoba zachowywałaby sie tak jak owa przedstawicielka TOZ-u byłabym tak samo oburzona i zniesmaczona.Nie moge kogoś szanowac tylko dlatego,że ma swoje lata,jeśłi człowiek ten emanuje złością i uporem w dodatku głupim.Byc może babcia owa ma wiele zasług,ale ja oceniam konkretny przypadek i jej konkretne zachowanie w danej sytuacji.I żeby oddać sprawiedliwośc,to musze powiedziec,że to własnie dzięki tej przedstawicielce TOZ-u nie doszło do adopcji,bo kierowniczka w pewnym momencie zawahała się mówiąc,,sama nie wiem,co mam zrobić,,.I nie moge miec pozytywnego zdania o osobie dla której liczy się tylko własne zdanie.na sugestie ,ze będzie źle oceniana przez ludzi,że są oburzeni,kobieta stwierdziła,ze,,niec jej to nie obchodzi,bo nie zalezy jej na pozytywnej opinii ludzi i niech pisza i mówia co chcą,,.Tego zrozumiec nie moge,zwłaszcza,ze występowała jako przedstawiciel organizacji,a nie osoba prywatna.I nie moge zrozumiec,że można być głuchym na argumenty,nie mając żadnych własnych.
Znam mnóstwo osób starszych zaangazowanych w obrone praw zwierzat.Są to ludzie wspaniali,oddani sprawie,rozsądni i z wielkim sercem.
To własnie wiek i doświadczenie nakazuje bardziej rozwaznie patrzeć co jest lepsze dla psów,a przede wszystkim nakazuje oceniac ludzi po ich czynach,a nie bulwarowych plotkach rozpowszechnianych przez jednostki.Nie wiem czemu wszystkie z tych kobiet akurat chętnie wierza w plotki i oszczerstwa pod adresem Pajuni,niż w jej rzeczywiste zasługi i dobra wolę.
Prawda jest jednak taka,że w schronisku dzieje się źle i nie chodzi tu o ten jeden icydent,ale całokształt przeróżnych negatywnych działań.Dlatego to właśnie wymaga naprawy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...