Asia & Ginger Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 kasiafiona napisał(a):Dziś spanielek poszedł do kontroli. Rana nie goi się tak jak trzeba i są potrzebne maści i leki - są to kolejne koszta. Myślę, że allegro teraz głównie na pokrycie kastracji i leki. Ciekawe jakie leki będzie przyjmował. Ja mam jeszcze Augumentin, który dostawał moj były tymczasowicz po kastracji. Mogłabym wysłać, tylko kurczę zanim dojdą, to już pewnie będzie za późno, bo on już musi brać, żeby szybciej się zagoiło. Rankę przemywaj Rivanolem. Za Allegro już się zabieram. ;) kora78 napisał(a): poprosze o zmianę w tytule i 1 poście, że szukamy kasy na leki po kastracji :) Tytuł i pierwszy post zmienione. ;) Quote
Asia & Ginger Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Link do Allegro cegiełkowego: http://www.allegro.pl/show_item.php?item=1002880301 Quote
Cockermaniaczka Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Ale urwis z tego spanielastego,no no;) Mam nadzieje ze znajdzie super domek,fajnie ze z Nim pracujecie:loveu: Jedno trzeba jednak pamietac,agresja nie zniknie do konca,zawsze trzeba bedzie juz pewne zasady wcielac w zycie i nie odpuszczac "bo on tak slodko patrzy";) Quote
Faflok Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Ja dzisiaj byłam z Rudym u weta i muszę potwierdzić że dostał sporo antybiotyków maści i innych medykamentów bo rana wyglądałą strasznie. Dostał też syrop na wyciszenie bo za bardzo sie nakręcał i przez to potegował uczucie bólu czy szczypania. Wygryzł zewnętrzne szwy ale poza tym nie ma tragedii. Za te wizyty i leki trzeba będzie niestety zapłacić ale ja sie nie zajmuję rozliczeniami żeby nie wprowadzać haosu. Ogólna kondycja psa jest dobra, jajcuchy mu zostały więc większej straty nie odczuł. Ogólnie cały dzień praktycznie u mnie przespał, a na spacerze wiadomo - żywioł. Nowy kołnierz JESZCZE żyje ale podejrzewam że ten stan długo nie potrwa. Chyba że Kasia tak myślę, może na spacery zamiast kołnierza założysz mu kaganiec? Bo najbardziej na spacerze ora glebę i krawężniki zalicza. Quote
Asia & Ginger Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Faflok napisał(a):Ja dzisiaj byłam z Rudym u weta i muszę potwierdzić że dostał sporo antybiotyków maści i innych medykamentów bo rana wyglądałą strasznie. Dostał też syrop na wyciszenie bo za bardzo sie nakręcał i przez to potegował uczucie bólu czy szczypania. Wygryzł zewnętrzne szwy ale poza tym nie ma tragedii. Za te wizyty i leki trzeba będzie niestety zapłacić ale ja sie nie zajmuję rozliczeniami żeby nie wprowadzać haosu. Ogólna kondycja psa jest dobra, jajcuchy mu zostały więc większej straty nie odczuł. Ogólnie cały dzień praktycznie u mnie przespał, a na spacerze wiadomo - żywioł. Nowy kołnierz JESZCZE żyje ale podejrzewam że ten stan długo nie potrwa. Chyba że Kasia tak myślę, może na spacery zamiast kołnierza założysz mu kaganiec? Bo najbardziej na spacerze ora glebę i krawężniki zalicza. A dlaczego jajka mu wet zostawił? :-o Przecież testosteon nadal się będzie wytwarzał, a przynajmniej tak mi się wydaje. A tego chcieliśmy właśnie uniknąć. A może ja źle myślę? Quote
Faflok Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Rozmawiałam z Panią wet. i powiedziała że coś ma w środku usunięte (nie pamiętam nazwy a nie chce gafy strzelić, jakby coś Kasia jutro dopyta) i testosteronu nie będzie organizm produkował, zostały same "wydmuszki". Tak jest podobno dla psa lepiej, szybciej sie goi i pies nie odczuwa aż takiej różnicy. Ja rano zadzwonie do kasiafiona i Ona dokładnie napisze to co Jej przekaże wet-ka. Quote
Cockermaniaczka Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 :crazyeye: pierwszy raz o czyms takim slysze szczerze mowiac... Ciekawe... Quote
kasiafiona Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Wielkie dzięki za allegro. :) młody ma zostawione nazwijmy to "woreczki" cięcie przy mosznie aby wyciągnąć zawartość czyli to co wytwarza testosteron. Co do spacerów to zobaczymy czy będzie można kołnierz zdjąć. Poprzedni kołnierz rozwalił w domu "chodząc" skacząc po ścianach. Jutro idę rozliczyć się z weterynarzem - ponieważ psiak miał dziś drugi zabieg po rozwaleniu tamtych szyć. Kondycja dziś naprawdę dobra. Lekarka widzi problem w jego ADHD więc farmakologicznie go wyciszamy. Rana ma się goić ok 2 tygodni. Okazało się, że kołnierz, który miał był zły i idę jutro pokłucic sie do zoologicznego, w którym dopasowywali kołnierz do psa - chyba że pani doktor zrobiła to pierwsza bo była wściekła na kobiety z tego zoologicznego. /A mieszczą się obok niej/. Nie zmienia to faktu, że sytuacja i tak pewnie by miała miejsce bo mały raną ociera się o wersalkę, fotel, poduszki lub koc. Ma też wspaniałe pomysły aby z wyciągniętymi tylnymi nogami się po prostu czołgać i drapać ranę. Brunerowi trzeba przyznać, że pomysłów mu nie brakuje. Ranę przemywałam rivanolem już wczoraj bo wczoraj mu się to zaogniło. Dostaje augumentin ale od wczoraj więc faktycznie przesyłka chyba nie dojdzie. Może jakiś inny psiak będzie potrzebować a będzie na miejscu. Więcej napisze po wizycie u weta jutro. Quote
Faflok Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Ja też się pierwszy raz spotkałam, ale długo rozmawiałam z tą Panią za każdym razem jak tam byłam i przedstawiała mi różne innowacyjne rozwiązania między innymi także narkozy. Bez sensu teraz dyskutować, jutro dokładnie będzie opisane co to i jak to no i czym się to je. Bo jeszcze coś poplątam albo źle powiem, w każdym bądź razie wydmuszki na pewno zostały, dzisiaj widziałam przy okazji oczyszczania rany jak to konkretnie i z każdej strony wygląda. Quote
Cockermaniaczka Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Opisz opisz bo to ciekawy temat:) Malo wetow stosuje nowe metody wiec jestesmy ciekawe;) Dobrze ze go wyciszacie farmakologicznie,u mojego agresora to naprawde duzo dalo:) Przynajmniej bedzie sie dalo z psem pracowac:) Quote
Asia & Ginger Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 A to wariat z tego Brunerka, zawsze znajdzie jakiś sposób żeby się po "jajkach" podrapać. :evil_lol: Może mu majciochy ubrać, choćby takie ludzkie, dziurkę na ogon zrobić, gumkę jakoś związać albo zszyć, żeby nie spadały? To bardzo ciekawe co wetka zrobiła z jego jajuszkami, też czekam na opis, czy zostały jajka, czy tylko woreczek. ;) Jak kastrowaliśmy Rafcia, to wetka też zastosowała jakąś metodę szycia wewnątrzskórnego czy jakoś tak, woreczek mu został (ma się wchłonąć do pół roku), a sam szew był maluteńki na 1,5 cm i prawie niewidoczny. Psiak się kompletnie nie interesował ranką i chyba nawet nie zauważył, że cokolwiek stracił. Po tygodniu ranka się pięknie zagoiła (miał szwy rozpuszczalne), nie było nawet potrzeby iść na wizytę kontrolną. Rafi dostał też od razu do przyjmowania Augumentin tak na wszelki wpadek. ;) Quote
Asia & Ginger Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Aaaaaaaaa właśnie mi się przypomniało, wczoraj dostałam takiego maila: "Witam ! ja w sprawie pieska, 1,5 roku skradziona mi spanielka, ale nadal nie porzuciłam nadziei ze go odnajdę. Ten z Pani aukcji bardzo mi go przypomina. Jeśli to nie sprawi problemu, mogłaby Pani sprawdzić, czy nie ma on brodawki na brzuchu i czy nie reaguje na imię Fred. Byłabym bardzo wdzięczna :)" Pani jest z Nowego Miasta nad Pilicą (woj. mazowieckie, powiat grójecki). Quote
Faflok Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Sprawdzimy ale ja żadnej brodawki sobie nie przypominam. Można bliżej opisać jak by to miało wyglądać? Mała, duża? coś ala pieprzyk? Quote
kora78 Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 gdyby byłcięty w schronisku to żadnego kołnierza by nie nosił i zawsze psy sobie tam mimo to jakos radzą ma chłopak i tak farta, to tylk osię cieszyć Quote
kizimizi Posted April 16, 2010 Author Posted April 16, 2010 Kasia iona zcy mogłabym poprosic Cie o zdjecia tych faktur bo sa potrzebne aby moc oddac ci chociaz te 70zł które mamy. Quote
kasiafiona Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 fakturki prześle jak je fizycznie otrzymam. Dziś rano nie było lekarki więc rozmawiałam tylko z dziewczyna, która też tam pracuje. Fakturę odbiorę jak będzie lekarka. Będzie tez faktura za leki tylko muszę donieść receptę - bo załatwiam ludzką aby była zniżka. Leki dostałam i mały ma je aplikowane ale faktura może być dopiero jak będzie recepta. Byłam w zoologicznym gdzie źle dopasowano kołnierz i pozwalałam na nich winę. Kobieta ma iść do tego weta, który zajmuje się Brunerem i wyjaśnić sprawę. Kto wie może wezmą jakieś koszta na siebie. Ja na razie poza kastracja u Weta nic nie płaciłam. Jeśli chodzi o poszukiwanego psa to jak tylko będę w domku to sprawdzimy "Freda" Quote
Angel Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 PEGGI I MEGGI. [SIZE="4"]od 6 lat w schronisku czekają na wspólny dom!! Nie skazujmy ich na spędzenie całego swojego życia w schronisku i pomózmy znaleźć im wspólny dom!! ich wątek: http://www.dogomania.pl/threads/139168-Meggi-i-Peggi-psie-przyjaciółki-szukają-domu [SIZE="3"] rozsyłajcie ten wątek!! Quote
kasiafiona Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 Sprawa wygląda tak. Nie mam na imię Fred bo nie reaguję na to imię. Brodawki też nie widzę. Może ta osoba byłaby ewentualnie zainteresowana adopcją. Jeśli ta moja znajoma się nie zdecyduje. Byłam u weta i koszty za wczorajsze czyszczenie wyniosą nas ok 50 zł - to cena za leki zwłaszcza lek na wybudzenie z narkozy. Na dzień dzisiejszy nie zapłaciłam tej kwoty. Mam kolejna wizytę z nim u weta w poniedziałek. Może się okazać, że będzie potrzebne jeszcze jedno czyszczenie rany a wtedy pewnie kolejne 50zł. Na razie za kastrację rachunek jest - wieczorem zeskanuje. Koszt leków w aptece 30 zł bez paru groszy. I kołnierz 19,90zł. Kołnierz Nr 2 nie doliczony na razie - jest od weta więc może nie policzy. Quote
Asia & Ginger Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 kasiafiona napisał(a):Jeśli chodzi o poszukiwanego psa to jak tylko będę w domku to sprawdzimy "Freda" kasiafiona napisał(a):Sprawa wygląda tak. Nie mam na imię Fred bo nie reaguję na to imię. Brodawki też nie widzę. Może ta osoba byłaby ewentualnie zainteresowana adopcją. Jeśli ta moja znajoma się nie zdecyduje. Przesłałam tamtej Pani linka do allegro Brunersa i Pani stwierdziła, że to jednak nie jej psiak, bo jej miał kopiowany ogonek. 2 dni temu dostałam maila z Gumtree z zapytaniem o adopcję Brunersa, odpisałam ale wiadomość do mnie wróciła, coś musi być nie tak z mailem tej osoby. Ale będę jeszcze próbowała. ;) Quote
amensalizm Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 Niby wycięte kom. Leydiga? Słabo to widzę... Dla mnie to taka "kastracja na wesoło". Powinno się usunąć i jadra i nadjądrze. Quote
kizimizi Posted April 16, 2010 Author Posted April 16, 2010 Kasiufiono wysli ten 1 rachunek, co juz macz to i ja i amensalizm przeslemy Ci te pieniądze. Z każdej wizyty bierz faktury to sie rozliczymy z kosztow. JAk an arzie mamy: 100zl kastracja 20zł kołnierz 30zł leki 50zł jedna nieopłacona wizyta. To juz 200zł. Mamy na razie 70zł. Co do kastracji to ja posiedziałam trochę i poczytałam i szczerze powiedziawszy nikt nie potrafi nic pozytywnego o tym zabiegu powiedziec. Obawiam sie ze moze ona nie rozwiazac problemu Quote
Asia & Ginger Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 Eh, szkoda, że na naszym spanielku eksprymentują. Trzeba było zrobić narmalną tradycyjną kastrację i po krzyku, a tak teraz będziemy się zastanwiać czy ta kastracja w ogóle coś da. Psu przecież jajka nie są potrzebne do szczęścia. Quote
marta0731 Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 Tym bardziej ze mial sie mniej interesowac tym co mu tam sie pozmienialo, bo jajka dalej na miejscu, a on i tak sie interesuje az nadto... maly rozrabiaka;) A swoja droga rzeczywiscie ciekawe jak psy w schronach sobie radza po takich zabiegach... Quote
kasiafiona Posted April 17, 2010 Posted April 17, 2010 Dziewczyny zabieg, który miał nasz pupil jest pełno wartościowy. Różnica polega na sposobie cięcia. To co miało zostać usunięte zostało usunięte. Niżej daje Wam link do podobnego zabiegu. http://www.wet.pl/strona.php?p=63 Zabieg nie jest eksperymentem. Takie zabiegi się odbywają w wielu klinikach. A pozostawia mała rankę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.