kinia098 Posted July 28, 2011 Author Posted July 28, 2011 Szukam transportu z Bydgoszczy do Warszawy na 8 sierpnia. Jedzie mały kociak ;) Quote
kinia098 Posted July 31, 2011 Author Posted July 31, 2011 Proszę o kciuki ! :) Tymczasem mamy kolejna kotkę i maluchy... i jeszcze raz maluchy w wersji rudej i białej z rudymi plameczkami :/ Quote
kinia098 Posted August 2, 2011 Author Posted August 2, 2011 Jetrel napisał(a):Czy znajdzie się może mała, ruda koteczka? Znajdzie się na bank kocurek rudy ! Mam ze 3 rudziaki, ale no podejrzewam, że to jednak kocurrry :/ Taki wchodzi w grę ? Quote
kinia098 Posted August 3, 2011 Author Posted August 3, 2011 Jetrel napisał(a):Zapytam zainteresowanych;) Dziękuję ślicznie ! Quote
kinia098 Posted August 7, 2011 Author Posted August 7, 2011 No to tak :D : Żuku i ślepy ( ale możliwe, że tylko trochę niedowidzący ! ) Jogutek przekazani jadą już do Bydgoszczy :1luvu: :1luvu: :1luvu: Jogutek zostaje w DS w Bydzi, a Żuku jedzie do Warszawy, do Piotra :D Wiezie go 9-tego nowy domek Jogusia :1luvu: :1luvu: Jogi do towarzystwa będzie miał koteczkę, znajdkę :kotek: Ludzie młodzi, domek niewychodzący no i oczywiście serducha pełne miłości ! :1luvu: Żuczek też zamieszka w domu niewychodzącym z dwoma psami :D Piotr zakręcony na maxa na jego punkcie :ryk: Na maxa ! :ryk: Powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego odzewu na ogłoszenia Jogiego :!: Co prawda nie wychodziło z tego nic sensownego ( oprócz jednej oferty DT. Może podeślę tam innego kociaka ), ale samo to, że ludzie pytali, było dla mnie ogromnym szokiem ! 8O Wczorajsze ;) Raniutko przed wyjazdem na Koszalin :) I Żuczek w podróży, czyli totalna zlewka :mrgreen: Jogi za to się darł.. ło matko :roll: Aż musiałam go wyciągać :twisted: Dziękuję Dyktaturze za przetrzymanie kićków i dostarczenie ich na miejsce odjazdu w Koszalinie :1luvu: A także Karenie za załatwienie transportu na Bydgoszcz :1luvu: I dziewczynom wizytującym :1luvu: A także domkowi Jogiego za transport Żuczka :1luvu: Na koniec oczywiście wydatki :roll: -35zł- odpchlenie ( Fiprex ) i odrobaczenie ( Vetminth ) Jogiego i odpchlenie ( Fiprex ) Żuczka, -15zł- Miblemax dla Glucia, -5zł- paliwo, ( zgarnięcie maluchów w sobotę do mnie ;) ) Quote
kinia098 Posted August 10, 2011 Author Posted August 10, 2011 Potrzebuję transportu do Wrocławia z Darłowa/okolic. Może być też np. Warszawa, Poznań itp. ale wtedy trzeba będzie dograć terminy. Macie może cokolwiek na oku ? Do przewozu mały kociak ! Quote
kinia098 Posted August 13, 2011 Author Posted August 13, 2011 No i Zuza już w domu we Wrocławiu :D Quote
kinia098 Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Plamka zostaje u mnie na stałe ;) Maleństwo, które na zdjęciu tak jakby wychodzi z drzwi, takie z chorymi oczkami i zapchanym nosem.. uśpione [*] Karmicielka zaniosła ją do weta, a on nawet o malutką nie powalczył !!! :shake::shake: Quote
sylwija Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 przykre bardzo :( a jednocześnie gratulacje dla nowego domownika, no i dla Ciebie :) Quote
kinia098 Posted August 22, 2011 Author Posted August 22, 2011 Słuchajcie, jest tymczas dla 2 kociąt ! Ale potrzebne są "zapasy" finansowe, ponieważ Gosia nie będzie w stanie utrzymać kociąt za swoje pieniądze. Musimy mieć pewność, że nie zabraknie pieniędzy. Proszę, pomożecie ? :( Quote
kinia098 Posted August 28, 2011 Author Posted August 28, 2011 Glucia niestety już z nami nie ma.. :( [*] Quote
kinia098 Posted August 29, 2011 Author Posted August 29, 2011 Glucio od 2 dni miał dietę- jedno białko, czyli my dawaliśmy mu na początek kurczaka. Poprawiał się. Minimalnie, ale widziałam, że skóra jest już troszkę grubsza, mocniejsza. Trzeciego dnia rano nic nie zjadł i był troszkę inny. Myślałam, że to może przez gorąco. Wyszedł na dwór. Leżał na słoneczku aż do popołudnia, kiedy nagle siostra przychodzi i mówi, że Glucio jest strasznie niemrawy i pełno much na nim ! Much ?! Zabrałam go prędko do domu. Okazało się, że chyba ubrudził się w kuwecie ( bo przypomnę, że miał non stop biegunkę.. ) i był już tak słaby, że nawet nie obronił się przed muchami. To mój błąd, że wcześniej nie zauważyłam, że coś z nim nie tak. Zabrałam go do łazienki. Nie trzymał już sam główki, nie chciał pić, był bardzo słaby. Zauważyłam też, że ma na sobie jaja much.... Na szczęście jaja, a nie larwy. Nie potrafię sobie tego darować, że mogłam do tego dopuścić i nie podaruję nigdy. Zostawiłam to na później i zadzwoniłam do Agnieszki ( której serdecznie dziękuję za natychmiastową reakcję ). Ok. 16:30 byłyśmy już u weta. " Są dwie opcje: uśpienie albo kroplówka i zastrzyki ". Około 17 weszłyśmy do gabinetu. Glucio został podłączony pod kroplówkę, dostał zastrzyki. Kiedy wróciłam do domu, opatuliłam go kocami i przytuliłam do siebie, był taki zmarznięty. Po około 2-3 godzinach pod kocem trochę odżył. Miałam taką nadzieję, taką ogromną nadzieję, że będzie lepiej, że na pewno już jutro będzie dobrze. Glunio wtedy nawet zjadł kurczaka ! A wręcz się na niego rzucił, taki był głodny i żywszy. Ale później, było już tylko gorzej... W nocy wykąpałyśmy go w wodzie z octem i wyczesałyśmy jaja. Z tego wszystkiego, zapomniałam w ogóle wetowi o tym powiedzieć. W sumie, ledwo odpowiadałam na pytania weta, Agnieszka za mnie mówiła. Tak Glucio leżał opatulony ręcznikami i kocykami z butelkami z gorącą wodą pod spodem. Był słabiutki, mówiłam mu, że jeszcze nie teraz, jeszcze nie pora.. Nigdy nie zapomnę tych jego biednych, smutnych oczu. Był już tak słabiutki, że robił po siebie. Nad ranem obudził mnie, bo wbrew swojej woli przysnęłam pół godziny i musiałam go kąpać drugi raz, bo biedak się ubrudził. Około 6 postanowiłam się zdrzemnąć, bo o tej godzinie mama wstawała do pracy. Nie chciałam, żeby umierał sam, żeby nikogo przy nim nie było. O 6:20 mama przed wyjściem do pracy, zaszła do nas do pokoju. Glucio wtedy jeszcze żył. Słyszałam tylko głos mamy " Glutek, Glutek ". Obudził, a raczej wyrwał, mnie ze snu budzik nastawiony na 7. O tej godzinie Glucio już nie żył Jego małe serduszko zgasło, oczko zamknęły się już na zawsze. Odszedł sam, nikogo przy nim nie było. Gdybym nastawiła budzik kilka minut wcześniej, gdybym obudziła się, kiedy mama wyjeżdżała do pracy... nie musiałby umierać sam. A może on tak chciał ? Może chciał odejść sam ? :cry: W końcu byłam z nim całą noc, a on odszedł właśnie wtedy, kiedy spałam. :cry: To okropne, smutne, dołujące. Nie potrafiłam mu pomóc, a może jednak była jakaś szansa ? Gdybyśmy tylko zabrali go do Koszalina, Słupska na dogłębniejsze badania... może jeszcze teraz byłby z nami. W listopadzie miał jechać do swojego domu, Ania tak bardzo na niego czekała. Dziękuję Wam za słowa otuchy, ale tak ciężko jest nie winić siebie :cry: Byłam zdruzgotana po śmierci Glucia, odechciało mi się już wszystkiego, naprawdę :( Ale jeszcze tyle takich Glutków czeka na pomoc, na ratunek.. dlatego trzeba walczyć dalej. Gluciu, na zawsze zostaniesz w moim sercu, tyle razem przeszliśmy :( Śpij spokojnie, pod swoim ulubionym krzaczkiem, mój aniołku Przepraszam Cię za wszystko. Glutek 26.08.11r Quote
Isabel Posted August 29, 2011 Posted August 29, 2011 Gucio nie umierał sam, to nieważne, czy spałaś, czy nie. Ważne, że BYŁAŚ. I on o tym wiedział, czuł Twoją obecność. I nie rób sobie żadnych wyrzutów sumienia - zawsze tak reagujemy, bo wydaje nam sie, że czegoś nie zauważyliśmy, nie dopilnowaliśmy, nie staraliśmy się zbyt mocno. Ale to nieprawda. Bo jesteśmy tylko ludźmi... Quote
sylwija Posted August 30, 2011 Posted August 30, 2011 Bardzo mi przykro :( teraz już jest i bezpieczny, i nic mu nie dolega. Bądź szczęśliwy za TM Quote
kinia098 Posted September 2, 2011 Author Posted September 2, 2011 sylwija napisał(a):Bardzo mi przykro :( teraz już jest i bezpieczny, i nic mu nie dolega. Bądź szczęśliwy za TM tak, teraz na pewno biega bez bólu :( :( Isabel napisał(a):Gucio nie umierał sam, to nieważne, czy spałaś, czy nie. Ważne, że BYŁAŚ. I on o tym wiedział, czuł Twoją obecność. I nie rób sobie żadnych wyrzutów sumienia - zawsze tak reagujemy, bo wydaje nam sie, że czegoś nie zauważyliśmy, nie dopilnowaliśmy, nie staraliśmy się zbyt mocno. Ale to nieprawda. Bo jesteśmy tylko ludźmi... Quote
kinia098 Posted September 7, 2011 Author Posted September 7, 2011 CZARNY W DRODZE DO DS, CZARNY :loveu::loveu::loveu: Poza tym: - 3 kocięta w DT, - koteńka z wadą przełyku zostaje w DT na stałe :) ( matka dwójki rodzeństwa po sterylce; dziś ), - mam nowego tymczasa- Frugo, rudzielec. Bo ktoś podrzucił do dziczków 5 maluchów.............. Quote
sylwija Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 niekończąca się historia.. ale super, że są DT i koteńka ma DS :) Quote
kinia098 Posted September 9, 2011 Author Posted September 9, 2011 sylwija napisał(a):niekończąca się historia.. ale super, że są DT i koteńka ma DS :) dokładnie.. niekończąca się :( Quote
kinia098 Posted September 13, 2011 Author Posted September 13, 2011 PILNIE szukam osoby do wizyty przed adopcyjnej w miejscowości RYPIN. Kujawsko-pomorskie. Zwrócę za bilet, czy paliwo, ale ogromnie proszę o pomoc :-(:-( Quote
kinia098 Posted September 18, 2011 Author Posted September 18, 2011 Zrobiłam ogłoszenia plakatowe dla Miśki i Zozola. Czy ktoś byłby chętny je wydrukować i wywiesić w swoich miastach ? Może takim sposobem znajdą dom... Quote
kinia098 Posted September 20, 2011 Author Posted September 20, 2011 zapraszam do zakupu poidełka -> http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=132494 Quote
kinia098 Posted September 29, 2011 Author Posted September 29, 2011 2 maleńkie czarne koteczki mają szansę na DT u Gosi ! Ale potrzebne będzie wsparcie finansowe na weta i żwirek :( Pomóżcie, proszę :( Już w sobotę maluchy mogą iść do Gosi ! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.