Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ale nie musisz jej golić tej kity na zero , tylko ją skrócić , zrobić chorągiewkę .. nie będzie widać załomków ;) bo te krzywizny , to niekoniecznie od złamań - ot taka wada genetyczna istnieje , jak załomki i może być ich kilka w różnym miejscu

Posted

Hm, ta kita jest już skrócona o połowę :evil_lol: A ogonek jest tak dziwnie załamany, że jak skrócę włos od spodu to będzie wystawać prosiaczkowy ogonek, więc chyba musi zostać jak jest ;) Jakoś nie mam serca jej pozbawiać kitki, bo ona jej intensywnie używa i kitka pomaga robić dobre wrażenie :lol:

Mam dowód, że Zu nie jest duża :grins:


I jeszcze bonus ;)



Wyrównałam okolice brzucha, dupsko i trochę kryzę, ale nie za bardzo, bo pies mi będzie szelki gubił :roflt:

Posted

Dostała też od dziewczyn w prezencie flexi (:mad:), więc wczoraj została wypróbowana (flexi, nie Zuza). Jakie to jest fajne urządzenie jak się ma w miarę sterowalnego głosem psa :cool3:

Jakie flexi? :cool3:

Zapewniam, że jest to fajnie urządzenie nawet jak się ma kompletnie głuche psy :eviltong: Przypatrz się dobrze swojej flexi bo przez kolejne 20 lat o ile Zu nie przegryzie linki, nie będzie ci dane ujrzeć żadnej innej - te smycze są nie do zdarcia ;).

Posted

Classic Long 2. Właśnie się lansowałyśmy na dzielni :evil_lol: To jest cudowny wynalazek, bałam się, że pies dostanie wściku i będzie ciągnął jak opętany, ale o dziwno na flexi ciągnie mniej niż na zwykłej smyczy... Ja wiem, że mam dziwnego psa, ale żeby aż tak? Poza tym, musimy dużo popracować ze smaczkami nad mijaniem psów, bo jednak delikatne napięcie linki źle działa na ten sznurek, co go Zu ma w głowie, żeby jej uszy nie odpadły :cool3: i ma zakusy do pyszczenia mała czarne. Dzisiaj sytuację opanowałam za pomocą piłki, ale może nie być lekko, zwłaszcza w przypadku np. ONków :roll:

No i stwierdziłam po raz kolejny, że nie wiem, jak ludzie mogą srać psami i odchodzić, jak gdyby nigdy nic. Nie sprzątnęłam zuzowej kupy, bo nie mogłam jej znaleźć w trawniku i strasznie, ale to strasznie mi z tym głupio :oops: Może jutro ją znajdę w ciągu dnia i sprzątnę, jak ktoś to zobaczy to chyba padnie :evil_lol: Chyba zacznę chodzić na wieczorne spacery z latarką albo czas już zmienić okulary :roflt:

Posted

dzis z rana musialam bardzo wczesnie wyjsc, wiec krotki spacer na lanie-kazda osobno, bo inaczej jakos wolniej idzie towarzystwu skupienie sie.

i moja starsza suka oczywiscie wlazla w gowno.
pierwszy raz w zyciu mi sie to przytrafilo-jakos zylam w przeswiadczeniu, ze psom sie to nie zdarza.
oczywiscie odkrylam to w domu-zauwazylam, ze dziwnie chodzi i z obrzydzeniem patrzy to na swoje lapy to na mnie i jeczy z obrzydzenia zupelnie jak wtedy, gdy mlode na nia zwymiotuje.

nie musze mowic, ze to rozniosla po calej chacie.

Posted

Zu też kiedyś wdepnęła, miała minę jakby chciała popełnić samobójstwo i wyleciała z trawnika jak z procy. Kurde, mam nadzieję, że nikt przez noc nie wdepnie w zuzokupę, zresztą jak będzie deszcz w nocy to do rana się ona rozsypie, bo to taka typowo pokościana barfowa była...

U nas jak zawsze dobre tematy :diabloti:

Posted

a u mnie na podwórku odkąd psy na barfie jakoś nikt nie wdepnął w baldasa :) a nawet jak wdepnął to nie zauważył :) Choć moje psy maja dziwną modę na srakanie w tujach tudziez innych krzunach. Dooopsko jest wsadzone w krzakulca, ryj na zewnątrz i srakanie. A po tujach nikt mi nie łazi, bo rosną tam zazwyczaj oprócz tuj równiez pokrzywy ( w koncu motyle muszą mieć gdzie się mnożyć!). Tylko ogar jeszcze na trawie musi robić, ale to dzieciak, zaskoczy potem w czym sprawa :)

Posted

taaak...moj pieseczek to jest taki wrazliwy na ohyde, ze jak raz dostala rzygiem z fontanny-mlodsza wypila cala miske wody, wbiegla do pokoju i normalnie wyleciala z niej fontanna, co bylo strasznie smieszne, to normalnie sie rozplakala.
kiedy ja kapalam to plakala.
potem lezala i kwilila zalosnie. ukoilam jej bol trojkacikiem sera hochland, ale dobrze wiem, ze miala mi za zle, ze sie z niej nasmiewam:)))

teraz nie mozna poruszac tego tematu na glos...heheheh

Posted

panbazyl napisał(a):
Dooopsko jest wsadzone w krzakulca, ryj na zewnątrz i srakanie.


Jak Iwan :D
Zu świetnie wygląda :)

Posted

Unbelievable napisał(a):
ja przyznaję się, że u siebie nie sprzątam ;) bo u mnie nikt tego nie robi. Sprzątam tam, gdzie trawniki nie są usłane gównami


U mnie też praktycznie nikt nie sprząta i całe osiedle jest właściwie kompletnie zasrakane, ale jakoś nie uważam, żeby to mnie zwalniało ze sprzątania. Dodatkowo, jak tylko mam okazję, to wręczam ludziom woreczki, ale bez jakichś chamskich komentarzy czy coś. Mam nadzieję, że im wtedy chociaż trochę głupio się robi.

Posted

Mu też kiedyś wdepnął w gówno, a chwilę później wskoczył do samochodu i usiadł mi na kolanach :diabloti:

Posted

BBeta napisał(a):
Mu też kiedyś wdepnął w gówno, a chwilę później wskoczył do samochodu i usiadł mi na kolanach :diabloti:


To z miłości, dzieli się z Tobą wszystkim, co ma, po prostu :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
U mnie też praktycznie nikt nie sprząta i całe osiedle jest właściwie kompletnie zasrakane, ale jakoś nie uważam, żeby to mnie zwalniało ze sprzątania. Dodatkowo, jak tylko mam okazję, to wręczam ludziom woreczki, ale bez jakichś chamskich komentarzy czy coś. Mam nadzieję, że im wtedy chociaż trochę głupio się robi.


mam identyczny poglad.

dodatkowo jeszcze mam taka granice wyznaczona, za ktora psy moga sobie srac, gdzie chca.
w parku tez sprzatam.

Posted

a ja jak jestem w mieście - nawet tym najbliższym to zawsze sprzątam po psach, to juz norma, coś tak normalnego jak codzienne zakupy czy mycie rąk. Ale u siebie mam swoje zasady - dziwne czasem, ale mam - u mnie jest bliżej natury - tu za moje jedza i na moim srakają i ja tez sprzatam po nich, ale nie wszystko - to w krzakulcach zostawiam. A poza tym moje psy mają swoje rewiry - i tylko tam chodza za potrzebą - bez badania DNA jestem w stanie stwierdzić które gooo jest jakiego psa :) Psy też lubią mieć coś stałego - nawet rewiry do srakania.
ale sie sympatyczny temat zrobil ;)

Posted

omry napisał(a):
To z miłości, dzieli się z Tobą wszystkim, co ma, po prostu :evil_lol:


Hahahaha, padłam :roflt:

Ej, ja na polach, łące czy w lesie też nie sprzatam, bez przesady ;) Ale na osiedlu chyba bym się ze wstydu spaliła, gdybym miała "srać psem" i sobie odchodzić w siną dal. Dzisiaj miałam nawet ochotę zwinąć jakaś pierwszą z brzegu, żeby bilans był na zero ale akurat żadnej w pobliżu nie znalazłam :roflt: Nic to, jutro pójdziemy szukać zaginionej kupy :diabloti:

Posted

dotarłam do domu nareszcie, to wlazłam i napisać chciałam, że Zu była grzeczna bardzo i dzielna i nie marudz juz na nią evel!
a tak na powaznie, to nie było tak źle jak się obawiałam...psy do siebie nie wystartowały, żaden nie stracił ucha;-) ani nic innego, było spokojnie:-D

Posted

evel napisał(a):
U mnie też praktycznie nikt nie sprząta i całe osiedle jest właściwie kompletnie zasrakane, ale jakoś nie uważam, żeby to mnie zwalniało ze sprzątania.

Też tak sądzę :)

Posted

dog193 napisał(a):
Też tak sądzę :)

ja jestem jedyną znaną mi osobą na osiedlu sprzątającą po swoich psach....ale za to czuje się doceniona, bo ostatnio dostawiono nowy smietnik na psie kupy:-D to chyba specjalnie dla mnie, bo do poprzedniego daleko miałam, a teraz postawili mi na mojej stałej trasie spacerowej:-D

Posted

Ja wyrzucam do zwykłego, mnie nikt jeszcze nie docenił :evil_lol: Wręcz przeciwnie, pewna miła pani wmawiała mi, że nie sprzątam, mimo że jako jedna z nielicznych robię to zawsze - pisałam o tym niedawno :D

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...