leni356 Posted February 8, 2010 Author Posted February 8, 2010 [quote name='elinka']leni, 50zł ode mnie od razu dałam Pati do ręki jak przywiozła do mnie Maję, więc moja wpłata już do Ciebie nie dotrze ;)[/QUOTE] Oki to dopiszę :) Quote
haliza Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 [quote name='leni356']Haliza, jeszcze nie doszła wpłata, może jutro będzie. Wysłałam przez bank w piątek -myślę, że dotrze :lol: A Majeczka jest bardzo kochana :loveu: Quote
haliza Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 [quote name='panbazyl']Oj żebyś wiedziała! Ale mam takich twardzieli, ze nawet zaspy po pachy im niestraszne! Ale ostatnio wykorzystuję gości do przywożenia żarła dla moich psów, bo my nie mamy samochodu. Każę im robić zakupy w jakiś mięsnych i przywożą mi torby gnatów i innego mięcha dla psów (ja karmię swoje surowym) Też socjalizuję moich gości z psami - bo muszą z nimi dzielić przestrzeń strychu.[/QUOTE] No i tak trzymać :evil_lol: niech sobie nie myślą że tylko sielanka :lol:ha ha ha..... psiaki dają miłość ale mają też swoje potrzeby taki zwyczajne :eviltong: a swoją drogą to fajni goście :p Quote
panbazyl Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Moi goście..... mam wrażenie, że moja chałupa się jakoś w cudowny sposób powiększa. najwięcej mialam ich ok 40 osob.... To było w czasie jak dach byl zdjęty, bo podwyższaliśmy go, prąd był odlączony, kuchnia węglowa nie dzialała, bo komin byl rozebrany do remontu, woda tylko w studni a na dodatek gaz się skończyl w butli a byla to niedziela. I wszystkim się podobało! Acha - to byl listopad. Pozdrowienia dla kudłatej Mai!!!! Quote
elinka Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 panbazyl, mi się wydaje, że ta 40-stka gości zmieściła się w Twoim domu właśnie dlatego, że dach miałaś zdjęty. Quote
panbazyl Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 a żebyś wiedziala!!! Bo część z nich spała pod gołym niebem właśnie.... Ale to warszawiacy byli - oni gotowi na takie poświecenia dla doznania ekstremalnych doświadczeń z polskiej wichury. Majka! Trzymaj się! Quote
elinka Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 No to goście mieli piękne widoki A swoją drogą Twój dom z tamtych czasów bardzo przypomina niektóre schroniska górskie. Takie mało popularne i zaszyte głęboko w górach. Ech! kiedy znowu tam pojadę?.... Quote
panbazyl Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 wiesz u mnie teren pagórkowaty, ale nie górzysty niestety.... Dużo wąwozów, lasów, źródlisk. Jeśli znasz tereny okoliczne Kazimierza Dolnego to coś w tym stylu, ale zupelnie pozbawione turystow. W górach to ostatnio tylko na Bałkanach byłam - zupelnie nieporównywalne z naszymi. Po tych wizytach rozumiem, ze mogą tam nadal byc jeszcze jacyś kolesie z bronią co nie wiedzą, ze już po kolejnej bałkańskiej zadymie. To dzikie, bardzo dzikie góry! Quote
elinka Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Dzisiaj Maja prawie cały dzień spędziła w domu. Moja córka w przedszkolu ma jutro swój pierwszy bal karnawałowy i cały dzień biegałam pomiędzy wypożyczalnią strojów, babcią i pasmanterią. Pieski, niestety, musiały zostać same w domu. I co zauważyłam? Otóż to, że po wyjściu z mieszkania Maja już nie ujadała za mną pod drzwiami. Panowała aż niepokojąco błoga cisza. Zdążyłam zejść na dół z czwartego piętra i nie było żadnego szczeknięcia. :multi: Oczywiście, przed wyjściem dziewczynki otrzymały do zagryzania pałeczki ze ścięgien wołowych. Być może Maja od razu się taką pałeczką zajęła, bo skąd ta cisza? Ale to nie jedyny postęp w edukacji Mai. Ostatnio Maja cały czas zagląda do szkoły. W kuchni w perspektywie smacznego kęska nauczyła się już bezapelacyjnie siadać. Na spacerku ciągle uczy się przybiegać na komendę. Umie też już siadać, gdy ubieram lub odpinam jej smycz. A to jest bardzo istotna umiejętność, bo Maja ze schroniska(?) przyniosła brzydki nawyk wspinania się przednimi łapami na człowieka. Prawie, a właściwie zawsze miałam przez to brudne spodnie. Teraz po powrocie ze spacerku do domu sunia próbuje wspiąć się na moje nogi, ale gdy widzi moją dezaprobatę rezygnuje z tego zamachu i siada zniecierpliwiona obok mnie czekając, aż ściągnę buty. A to jest już duży postęp!!! Widzę, że sunia zaczyna myśleć co robi. Jednak nie mogę wtedy patrzeć w jej kierunku. Jeśli spojrzę, Maja od razu się podrywa i merdając ogonkiem w podzience za spacer zostawia na moich spodniach śliczne odciski swych przednich łapek. :bluepaw::bluepaw: Quote
Szarotka Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 No tak przeciez musi Ci jakos podzekowac :):) Quote
leni356 Posted February 9, 2010 Author Posted February 9, 2010 Nowe zdjęcia Mai można podziwiać w 3 poście. Jest przecudna :) Quote
leni356 Posted February 9, 2010 Author Posted February 9, 2010 W czwartek wieczorem jestem umówiona na wizytę przedadopcyjną w bardzo obiecująco zapowiadającym się domku. Zielony Żoliborz, w pobliżu park, a pani przemiła Quote
polubek Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 cieszę się jak nie wiem co, oby to był przyszły domek :modla:. trzymam i nie puszczam :thumbs: Quote
haliza Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Ja też trzymam z całych sił :thumbs:-cudna maleńka i taka mądra :buzi: Panbazyl mam takie małe niedyskretne pytanie :bye:czy Ty jesteś z okolic Piask :evil_lol: Quote
ewtos Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 A Ty Elinko , jesteś gotowa na oddanie Majki? Quote
elinka Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 ewtos napisał(a):A Ty Elinko , jesteś gotowa na oddanie Majki? ewtos, będę bardzo , a zwłaszcza jak pomyślę o tym przytulaśnym, słodkim pycholu. Jednak chyba nie ma innego wyjścia. Po pierwsze moja sytuacja ekonomiczna mnie do tego zmusza. Od lipca szukam pracy i nic! Dlatego nie wiem, czy by było mnie stać na utrzymanie aż dwóch psów. Na przykład już na marzec umówiłam się z wetem na szczepienia suczek, a pieniążków w portfelu brak. :sad: A bazarków na psy adoptowane przecież się nie robi. Drugim problemem, jak wiesz, jest to, że po PIXI dmucham już na zimne. A niestety, Maja troszeczkę zaczyna pokazywać różki. To jest doskonały piesek, ale do domku ze starszymi dziećmi. Dziecko kilkuletnie, jak np. moja córka, może kiedyś popełnić błąd, a gdy tak przyglądam się tej suni to nie jestem już pewna, jak wtedy może zareagować?:niewiem: Oczywiście, wolałabym tego nigdy nie sprawdzać. Żeby nie być gołosłowną może opiszę dzisiejsze zdarzenie. Maja uwielbia głaskanie , ale nie po brzuszku! Jako jej tymczasowa pani pomyślałam, że już mogę i pogłaskałam sunię właśnie po brzuszku. Maja uwielbia głaskanie. Kiedy tak ją miziam sunia mruży oczy, stoi jak zahipnotyzowana, a gdy tylko przestaję trąca moją rękę, abym dalej ją głaskała. No to dzisiaj wzięłam sunię na kolana i tak głaskałam ją po mordce, po główce, po łapkach, drapałam za uszkiem i na boczku. Ale kiedy doszłam do brzuszka dała się pogłaskać tylko dwa razy i ...zaczęła na mnie warczeć. Myślałam, że sunia się pomyliła i jeszcze raz spróbowałam ją pogłaskać po brzuszku. Niestety, tym razem zawarczała mocniej (zaznaczę, że ranka po sterylce bardzo ładnie się zagoiła, brzuszek jest zdrowy). Dlatego wydaje mi się, że Maja może zamieszkać w domku, ale bez małych dzieci. Takie kilkuletnie dziecko jak moja córka nie jest w stanie w pełni zrozumieć i zapamiętać na przyszłość, że po brzuszku psa nie wolno głaskać. Maja może trafić jedynie do domku ze starszymi, świadomymi już dziećmi. Do domu z małymi dziećmi raczej suni nie polecam. Po prostu piesek ten potrzebuje rozważnego traktowania, a małe dziecko może o tym zapomnieć. Leni, a czy ta Pani z Zielonego Żoliborza ma małe dzieci? Quote
zerduszko Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 elinka napisał(a):Żeby nie być gołosłowną może opiszę dzisiejsze zdarzenie. Maja uwielbia głaskanie , ale nie po brzuszku! Jako jej tymczasowa pani pomyślałam, że już mogę i pogłaskałam sunię właśnie po brzuszku. Maja uwielbia głaskanie. Kiedy tak ją miziam sunia mruży oczy, stoi jak zahipnotyzowana, a gdy tylko przestaję trąca moją rękę, abym dalej ją głaskała. No to dzisiaj wzięłam sunię na kolana i tak głaskałam ją po mordce, po główce, po łapkach, drapałam za uszkiem i na boczku. Ale kiedy doszłam do brzuszka dała się pogłaskać tylko dwa razy i ...zaczęła na mnie warczeć. Myślałam, że sunia się pomyliła i jeszcze raz spróbowałam ją pogłaskać po brzuszku. Niestety, tym razem zawarczała mocniej (zaznaczę, że ranka po sterylce bardzo ładnie się zagoiła, brzuszek jest zdrowy). A moim zdaniem, to ona sobie Ciebie ustawiła lub przynajmniej próbuje. To ona tobie karze ją głaskać, zakazuje jak głaszczesz nie tam gdzie pani sobie życzy ;) Są psy, które po zadomowieniu się zaczynają wprowadzać swój ład - wystarczy trochę stanowczości, konsekwencji i dyscypliny od początku (a nie tiutanko, bo biedny piesek ze schroniska), a psiak będzie ciągle uległym miziakim :) Pies z rogami do domu z dzieckiem jak najbardziej ok, szczególnie mały - jesli tylko rodzice sobie potrafią radzić z rogaczami :) Quote
elinka Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Widzisz zerduszko, z tym głaskaniem po brzuszku to od początku u Mai było coś nie tak. Już nawet jak chciałam ją drugiego dnia wyczesać to nie pozwalała dotykać siebie pod brzuszkiem lub chwytać za tylne łapki. Początkowo myślałam, że to wina tych piątych pazurów. Po ich obcięciu wydawało mi się, że problem zanikł. Nawet myślałam, że Loula mi w tym pomogła. Niestety, dzisiaj okazało się, że problem nadal istnieje. Maję traktuję tak samo jak Loulę, żadnego tiutanka tu nie ma. Jest dyscyplina, jest nauka, jest zabawa, ale jest też czas na przytulanie. Bo temu po prostu nie mogę się oprzeć. Maja i Loula to moje dwa najsłodsze słodziaki. Zaraz po córce. ;) No, po TZ niech będzie, że też. :diabloti: Natomiast to czy pieski z różkami są odpowiednie do domów z małymi dziećmi czy też nie pozostawmy może do osobistej oceny każdej matki. Jeśli chodzi o mnie, to przechodziłam już przez takie doświadczenie z "rogatym" pieskiem i zapewniam Cię, że do miłych wspomnień to nie należy. A jeśli domek w Zielonym Żoliborzu okaże się lepszym od mojego to będę szczęśliwa, że Maja tam trafi. Wszystko okaże się już niebawem po wizycie przedadopcyjnej tam Leni. Quote
haliza Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Pozdrowienia dla Majusi, a to mały łobuziak.... Leni jak dzisiaj nie dojdzie wpłata pójdę sprawdzić do banku :oops: Quote
zerduszko Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 elinka napisał(a):Widzisz zerduszko, z tym głaskaniem po brzuszku to od początku u Mai było coś nie tak. Już nawet jak chciałam ją drugiego dnia wyczesać to nie pozwalała dotykać siebie pod brzuszkiem lub chwytać za tylne łapki. Początkowo myślałam, że to wina tych piątych pazurów. Po ich obcięciu wydawało mi się, że problem zanikł. Nawet myślałam, że Loula mi w tym pomogła. Niestety, dzisiaj okazało się, że problem nadal istnieje. Widzisz, łapy i brzuch to u psów baaardzo wrażliwe miejsca. Jak psy się gryzą i gryzą łapy i brzuch - to znaczy, ze walka jest poważna i ma na celu wyeliminowanie przeciwnika. Dlatego są psy, które nie zycza sobie tam dotykania (moja są nauczone miziania brzusia, tak jak patrzenia w oczy, ale jak próba wywalenia psa "kołami do góry", czy długotrwałe patrzenie w oczy psu, który nigdy nie zaznał tego, wywołuje u niego naturalne reakcje). Jeszcze mi się nie zdarzył tymczas, który by na mnie nie warkotał - jakaś obca baba gmera mu tu i ówdzie ;) Nie zarzucam Ci, że robisz coś źle. Na pewno jest to wielu osobom znaa syt., że pies przychodzi ze schroniska, jest cudnie grzeczny i po paru dniach/tyg. zaczyna się stawiać. Pies musi odnaleźć swoje miejsce w naszym domu, zaufać nowym opiekunom a naszym zadaniem jest pokazanie mu, że nie jest naszym dzieckiem, jest tylko psem. Oczywiście w zanim się wszystko poukłada, to takie kwiatki jak z Mają mogą wyskoczyć. Może byc tak, że ona teraz powarkota, a jak juz sie ją ustawi, to będzie słodziakiem do końca swoich dni. Dlatego tak wazne jest uczulanie chętnych, że pies w okresie adaptacji może zachowywać się różnie różniście, jak nie on i potrzebuje czasu. Mizianko jak najbardziej, przecież trzeba jakoś psom pokazać, ze człowiek to jednak fajna istota i nie ma co się oburzać na trochę mizianka, ot nie każdy zaakceptuje to od razu. Życie z rogaczem znam z doświadczenia, dla mnie to nie jest problem czy coś niemiłego ;) Jedna suke pilnuję żeby nie lizała dziecka po buzi, nie skakała, drugą żeby nie ugryzła. Quote
leni356 Posted February 10, 2010 Author Posted February 10, 2010 W domku na Żoliborzu nie ma małych dzieci, tylko dorosły syn, jutro będę na wizycie - wszystkiego się dowiemy. Moja sunia też czasami warknie jak się ją np chce przesunąć jak śpi, mimo tego warczenia do dzieci jest bardzo łagodna. Pytałam szkoleniowca - psy po schronie często mają takie reakcje zakodowane, warknięciem odgania się inne psy, ten który pokaże że jest słabszy może być męczony. Ja zawsze ostrzegam ludzi że decydując się na psa ze schroniska trzeba mieć świadomość wielu rzeczy. Chcę Mai znaleźć najlepszy domek, taki jak ma u Elinki Quote
ata Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 cyt. zerduszko "A moim zdaniem, to ona sobie Ciebie ustawiła lub przynajmniej próbuje. To ona tobie karze ją głaskać, zakazuje jak głaszczesz nie tam gdzie pani sobie życzy ;) Są psy, które po zadomowieniu się zaczynają wprowadzać swój ład - wystarczy trochę stanowczości, konsekwencji i dyscypliny od początku (a nie tiutanko, bo biedny piesek ze schroniska), a psiak będzie ciągle uległym miziakim " Zgadzam się z tym w 100%. Psiaki tak mniej więcej po 2ch tygodniach zaczynają próbować na ile mogą sobie w nowym miejscu pozwolić;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.