Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

kursien aż nie wiem co powiedzieć...
Jestem tak bardzo wzruszona Twoimi słowami...
Jak zacznę kiedyś wątpić w istnienie dobra na tym świecie to sobie przypomnę Ciebie i Twoją rodzinkę.
Tego co teraz czuję nie da się wyrazić słowami:loveu:

  • Replies 143
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

witam!
Pieska juz odebralismy z lecznicy, jest pelen zycia, troche ospaly, ale naprawde jest gigantyczna poprawa:)
leki juz wykupione, bedzie mial co jakis czas kontrole stanu narzadow wew, no i jesli przez najblizszy czas sie padaczki nei powtorza, to bedzie mozna zmniejszyc ilosc podawanych lekow.
przez tydz moze miec jeszcze ataki - ale nie musi.

tak weic wszystko sie skonczylo dobrze, mimo,ze bedzie bral leki i bedzie troche bardziej ospaly, to wszystko bedzie dobrze:)

juz mu podalismy leki w domu, jest bardzo ostrozny, boi sie wielu rzeczy, jest przestraszony, ale musimy uwazac - aby ne przestraszyl sie za bardzo, bo jeszcze dostanie ataku.

sonia na poczatku nie poznala go, znow byla na nie, a teraz juz na wzajem sie denerwuja, wiec jest fajnie.

w zdjeciach wysylam skan protokolu z przyjecia, leczenia psa w lecznicy.

pozdrawiam :)





Posted

Dziękuję:loveu:
Kamień z serca mi spadł...
Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z Krosna Odrzańskiego, jej Yoro, ośmioletni Husky też cierpi na padaczkę. Od pięciu lat nie miał ataku, a pierwsze objawy miał jak skończył dwa lata.

Posted

Nero, wczoraj i dzisiaj nie miał ataku. Mam nadzieję, że będzie tak nadal. Pierwszy raz zasnął spokojnie w domu. Jest coraz spokojniejszy. Dziękujemy za miłe słowa, bo byliśmy przerażeni jego cierpieniem.

Posted

kursien napisał(a):
Nero, wczoraj i dzisiaj nie miał ataku. Mam nadzieję, że będzie tak nadal. Pierwszy raz zasnął spokojnie w domu. Jest coraz spokojniejszy. Dziękujemy za miłe słowa, bo byliśmy przerażeni jego cierpieniem.

Oby!!! Oby juz nigdy więcej... biedactwo :(
Uwierz mi - ja też byłam przerażona, i zapewne nie tylko ja.
Nie potrafię sobie wyobrazić co by było, gdyby Neruś nadal pozostawał na ulicy lub w tym okropnym kojcu... przecież taki atak mógłby zostać niezauważony... NIE... wolę o tym nie mysleć.

Posted

Hurrra... Nero przyszedł spać na noc do domu. Teraz właśnie spokojnie śpi i w końcu może ja się wyśpię. Pod wieczór sam przychodził, aby go pogłaskać - SUKCES - bo wciąż miał uraz dotykania w okolicach głowy. Mam nadzieję, że jeszcze tydzień i będzie całkowicie zaaklimatyzowany. Ma jeszcze objawy tęsknoty (mam nadzieję, że nie za byłym kojcem...), bo głośno płacze, ale myślę, iż niebawem mu to minie. Ile on musiał przejść...

Posted

Neruś jak płacze to tylko za wolnością i swobodą którą wszystkie szpice uwielbiają.

Ale musi się przyzwyczaić do domku i do ludzia :lol: i będzie dobrze :lol:
On chyba nawet nie wie, jak bardzo dobrze może być w swoim domku :lol:

Posted

ona03 ma rację. Neruś długo się błąkał, zaznał smaku wolności i jeszcze nie wie, że spotkanie Was na swojej drodze to ogromne szczęście.
Mam nadzieję, ze z dnia na dzień będzie lepiej.

A jak zdrówko Nera?

Dla Was z okazji Walentynek:

Posted

na pewno będzie dobrze, może po prostu był w szoku, zmiana miejsca, nowe warunki, nowi ludzie, zastrzyki, kąpiele, ktoś, kto chce kochać a nie bić... to dużo bardzo silnych bodźców.
Ale trzymam kciuki :) Nie łamcie się, wspaniale, że się nie dajecie, poprawia mi humor jak widzę, że ktoś nie odda psa jak zepsutej zabawki bo w domu okazało się, że ma jakieś dolegliwości albo nie jest zaprogramowanym robocikiem. Jak to się mawia... "jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś".

Super :multi::multi::multi:

Posted

Nero czuje się dobrze. Nie ma ataków, ma apetyt i chętnie przebywa w domu. Właśnie smacznie śpi. Prawie już nie płacze, zaprzyjaźnił się z pieskami sąsiadów (przez siatkę) i urządzają sobie przebieżki. Dziękujemy za dobre słowa są wzruszające. Dla nas zwierzęta w domu są członkami rodziny.

Posted

Rewelacyjne wieści :)
Nie ma dnia bym nie myślała o Nerusiu.. I bardzo się cieszę z najnowszych relacji.
Neruś w avatarku!!! I banerek odlotowy!! A słowa jakie prawdziwe... gdyby nie "gorsza połowa" to u mnie też by się na Nalusi nie skończyło. Ale jak słyszę "albo ja, albo pies" to mam ochotę na... rozwód :)

Posted

Takie fotki mogłabym ogladać godzinami!!!
A Neruś "kołami do góry" - bezcenne :) Czyżby przytył??
Ktoś mu tylko obrożę źle zapiął... Nala ma dokładnie taką samą. Pasek przewleka się przez to oczko od smyczy i dopiero zapina sprzączkę :) U mnie w domu faceci przeszli specjalne szkolenie w tej kwestii :)
A wracając do fotek... tych nigdy za wiele :)

Posted

juz po 2 dniach przytyl prawie 2 kg:O niewiem jak on to zrobil:)
Obroza zostanie zmieniona:D
i dzis zamowione zostaly identyfikatory azeby w razie ewentualnej ucieczki mogl znalazca skontaktowac sie z nami

Posted

kursien napisał(a):
juz po 2 dniach przytyl prawie 2 kg:O niewiem jak on to zrobil:)

No widzisz... w kojcu nie chciał jeść :( Jak mogłam to przywoziłam mu coś smacznego...
A może to choroba dawała o sobie znać i przez to nie miał apetytu? Sama nie wiem :(
Cieszę się, że się chudzielec poprawia :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...