Onaa Posted February 23, 2010 Author Posted February 23, 2010 kizimizi napisał(a):ja niestety pomyslow na tymzcas nie mam. I z Szczecina do Zuzi to kawał drogi. A pewne jest,z e pies sie rzuca czy moze sie znudzil? Pani sobie z psiakiem nie radzi. Czyli trzeba szukać domu a narazie biedak gdzieś się musi podziać. Po prostu : to nie ten Właściwy Dom dla Kudłacza. Ale taki gdzieś na pewno na niego czeka. Quote
leni356 Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 carolinascotties napisał(a):pomyslalam o tym, czy nie sprobowac skontaktowac sie z Michalem/Marcinem (?) z TOzu, wiem ze on bywa tymczasem dla psiutow z TOZu - moze mozna byloby poprosic, zeby wzial psiuta na platny tymczas? trzeba byloby podjechac do TOZu - wiecie, gdzie to jest? Oczywiście gdyby się zgodził to super, bo odpada transport. Zapytajcie go proszę Ja już zaczęłam walczyć z funduszami dla niego Quote
kora78 Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 dobrze widziałąm, że lika1771 daje 200zł na hotel??? ja też coś dorzucę, jeśli trzeba pilnie ale jestem za tym, by jak najdłużej mieszkał u tej pani, za darmo, bez wychodzenia nawet poza ogród. Pani ma jednego psa pod opieką to ma masę czasu na pieszczenie go i głąskanie. A w hotelu rąk do tego brakuje. U pani za darmo może czekać kilka tygodni ?? Albo właśnie podmianka na innego hoteliwkowego kudłaczka. Tylko taki trans to kupa kasy, kawał drogi, z 300km w jedną stronę to minimum chyba? Póki się da, niech mieszka u pani, w ogrodzie nawet. Lepsze to, niż zamknięty kojec w hotelu, czy schron w ogóle. A na tresurę pani nie może z nim chodzić? Jak jakąś część ksztów się zwróći? Jak pani stoi finansowo?? Quote
carolinascotties Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 :( to znaczy - pies moze czekac u tej Pani na tymczas? czy ma natychmiast opuscic jej dom? Quote
koss Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 kosu32 napisał(a):Jestem i ja. Ręcę po prostu mi opadają... Dogo mnie zaalarmowała bo nie byłam przez weekend na wątku. Dziś pustka w głowie - może jutro będę mieć jakąś wenę. Jedno jest pewne - Kudłacz nie może wrócić do schroniska !!! Jeny, a On tak zaufał tej Pani, tak mocno Ją pokochał. Dlatego pojawiła się agresja w stosunku do innych psów - to przecież jest Jego Pani !!! Ukochana, troskliwa, jednyna. Ta która dała mu szczęście i odmieniła Jego los. W schronisku spędził sporo czasu i jakoś dogadywał się ze swoimi współtowarzyszami niedoli. Jutro poszukam znajomych z tamtych okolic. Może ktoś będzie w stanie się poświęcić trochę czasu i popracować z Panią podczas wizyt u Niej. Tak czy siak - trzeba ruszyć z deklaracjami, bazarkami. Nie możemy Go tak zostawić. A mnie zaalrmowła KOSU :) A w tm,co pisze jest sama prawda. Słuchajcie, a może tak napisać do Pani, 2 tyg. - zaprawdę Pani dała mu niewielką szansę!. Mam troszku doswiadczenia z psami azylowymi, bądż po przejściach- wiem, ile cierpliwości, spokoju i konsekwencji wymaga taki pies- mój Drab (onkopodobny 35-kg wagi)był misIem -przytulanką wobec ludzi - psożercą wobec swego gatunku. Typowe zachowanie psa. który dostał swojego człowieka po latach czekania" nie podziele się z nikim" - nawet suczki były dla niego - rywalem o moje względy. Nigdy się nie skończyło , tak zupełnie ,ale bardzo się wyciszyło - czas, system nagród - podziałał( kiedy mijał nas pies - kucałam obok swojej gadziny , patrzyłam mu w oczy i zapewniałam,ze na całych jeziorach ...on, i kedy nie darł mocno mordy i umiarkowanie szarpał - dostawał ukochana parówkę - niepedagogiczne ale skuteczne.. Jeżeli poawolicie, to mogę spróbowac z Panią porozmawiać - żeby chociaż dała mu realna sznsę -toż to nie pies cyrkowy!, i aby poszukać domu, a moze sama też porozgląda się wśród znajomych. Obiecuję , nie będę krzyczała:), a kulturalna jestem od urodzenia:) Quote
leni356 Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 Pani go nie wyrzuci oczywiście. Koło 2 tygodni go potrzyma dopóki mu czegoś nie zorganizujemy. Lika, dzięki wielkie za fundusze dla biedaka Quote
carolinascotties Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 moze ktos moglby z psem popracowac..tylko KTO????? :( Quote
Nemko Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 moze ten michal z tozu wlasnie. On ma podejscie - wydawaloby sie...Juz nawet niech go nie bierze, ale szkoli psa.. Quote
carolinascotties Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 ja tam dzis dzwonilam i nie bylo go - i chyba nawet nie ma na imie Michal - hehe - bo dziewczyna, ktora odebrala nie wiedziala o kogo chodzi... w kazdym razie moze moglby ktos pojechac do TOZu - albo jesli kojarzy tego mlodego mezczyzne (o ktorym myslalam, ze to Michal )- skontaktowalby sie z nim? ;) Quote
Agmarek Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Brykaj piesku z rana na pierwszą stronę. Quote
kora78 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 w gore kudlaczku a jak jego imię nadano? Quote
kizimizi Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 kora78 napisał(a):w gore kudlaczku a jak jego imię nadano? Na banaerku ma SKUBI Quote
danal1983 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 tylko z tym szkoleniem to nie tak, że on z nim popracuje a potem pani jesli nie bedzie konsekwentna , to wszystko pojdzie na marne.... Quote
Onaa Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 Dlatego chyba jednak ten domek mimo dobrego serca Pani to nie jest jednak tym Właściwym Domkiem dla Kudłacza. Szukamy DT, a najlepiej DS !!! Zbieramy też deklaracje , żeby Kudłacz mógł zamieszkać w hoteliku, tam będzie można dowiedzieć się coś więcej o psiaku i będzie bezpieczny, pod troskliwą opieką. Nie zostawimy przecież biedaka na pastwę losu :(. Ważne też żeby jak najszybciej nauczyć Kudłacza jak żyć wśród ludzi i innych zwierzaków, żeby mu się te negatywne zachowania nie utrwaliły. Żeby zrozumiał że może ufać człowiekowi, i że nie musi bronić tego co ma najcenniejsze. Quote
koss Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Wiesz, Pani ma dobre serce- ale takimi odruchami serca- całe piekło jest wybrukowane, ( jak wytłumaczyć to wszystko Kudłaczowi?, cholera jak ?), jezeli Jej serce dorównuje odpowiedzialności - to moze jednak spróbować pracowac z Panią i kudłaczem, przecież - nie masz zadnej pewności,ze kolejna dobra Pani też się nie zniechęci - a taki proces wychowawczy trrrrrrrrrrrrrrwa latami - wiem, to z autopsji. Jeżeli jest to porządny człowiek - powinno iść się w tym własnie kierunku , wspólnej pracy. Przepraszam, jestem jednoznaczna w tej kwestii- ale nienawidzę tzw. odruchów serca- końcżacych się ....cierpieniem psa.Moze jednak nalezy Pani pomóc- JEJ i Kudłaczowi ??? Jej też będzie trudno żyć, ze świadomoscia,iz zdradziła kogoś, kto tak bezwarunkowo kocha ( jezeli jest , jak piszesz osobą o dobrym sercu ...kurde) Quote
katarzyna kuczewska Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 rozmawiałam wczoraj z Pania Ela długo... bardzo długo ... po 1 pani byla po porade w TOZ Szczecin by w zaistnialej sytuacji pomoc sobie i Skubiemu, niestety szanse sa marne po 2 najlatwiej oceniac jak sie nie jest w danej sytuacji- to do Koss to starsza kobieta i ma prawo sie bac i ma prawo nie utrzymac psa na smyczy gdy on wpadnie w szał jak zobaczy na swej drodze innego przedstawiciela czteronogiej rodziny:) Pani ma dobre serce i na szczescie tez zna swe slabe strony i nie moze a nie nie chce byc wlascicielka Skubiego!!!! trzymajac psa caly czas na ogrodzie to tez by bylo wiezienie dla Skubiego a pamietac nalezy jeszce o tym ze syn pani Eli tez ma psa i moze to sie skonczyc zle Quote
koss Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Pani Kasiu z całym szacunkiem :- nie oceniam szybko i pochopne, oceniam fakty: Pani, wiedziała,iz Syn ma psa- czy to jest nowy nabytek, juz po Kudłaczu? Pani wiedziała,ze pies jest wagi sredniej? Wiedziała , ile moze od siebie oczekiwać.?Wiedziała,ze pies ma przeszłosc azylową a to zawsze jest ryzyko nieprzewidywalnych sytuacji? - Myślę, ze jezeli jest taką osoba, jak Pani pisze- to można by oczekiwać, iż rozumiejąc to wszystko - da Kudłaczowi realną szansę - 2 tyg. to bardzo niewiele jak na dobre serce...i Nie chodzi mi o żadne potępienie , po prostu lubię jasno nazwane sytuacje- niepodawanie czegoś brzydkiego w sreberku z kokardką - moze po prostu , jeżeli nie chce pracowac nad Kudłaczem -bo nie czuje się na siłach , bo to wymaga wysiłku , wyrzeczeń, czasu , cierpliwości , samozaparcia , niech to tak zostanie powiedziane. Po prostu. Bez żadnych ; ;nie moze ,a nie ,że nie chce - nie ma, nie moze - zawsze można - tylko trzeba zapłacić cenę , ponieść konsekwencje - a z tym różnie . I proszę mi wiierzyć - wiem, co mówię. Psów się nie oddaje, podobnie jak ludzi. pozdrawiam Quote
rita60 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Zgadzam sie z koss. Poza tym,wiele z nas ma duze silne psy,ja mam takiego przystojniaka,waga 32 kilo,jest porywczy,takie ADHD,jak go cos zainteresuje,to trzeba nad tym zapanowac:razz:sadzi sie rowniez na psy,takie w jego gabarytach,ale wystarczy troche szkolenia,odwracanie uwagi,przysmaki itp. Musze sobie radzic,bo naleze do tych małych wagowo:razz: Szkoda,ze Pani tak szybko odpuszcza:shake: Quote
lika1771 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Zgadzam sie z Wami On jest tak szczesliwy ze ma Pania ze nie chce sie z nia dzielic mysle ze czas i jeszcze raz czas duzo by zdziałał Quote
tanitka Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 ... i jak zwykle ucierpi pies, bo nie spełnił oczekiwań pani "dobre serce" Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.