Aga-33-76 Posted March 13, 2010 Posted March 13, 2010 Jutro wielki dzień Bursztynka - trzymamy kciuki za wszystkich z ferajny, to trudny moment dla każdego z nich. Buniu, pyska całuję na drogę !!! ;) Ciotka trzymaj się, będzie dobrze - wspaniale dziecię wychowałaś, wielkie dzięki !!! Quote
obraczus87 Posted March 13, 2010 Posted March 13, 2010 Ja tez trzymam kciuki!!!!!!!!!!!! Dorotko będzie dobrze!!! Quote
tripti Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 Dorotka wysłała smski, że Bunio już w nowym domku!!!! Trzymamy kciuki za szybką aklimatyzację! Tak wygląda, że powolutku zbliża się pora na Puca... a ciekawe jak on się teraz zachowuje, po tym jak Bunio poszedł do swojego docelowego ludzia? Quote
obraczus87 Posted March 15, 2010 Posted March 15, 2010 SUPER!!!!!!!!!!!!! Bunio wszystkiego dobrego :) Quote
obraczus87 Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 Teraz szukamy domku dla Puca !!!!!!!!! Bunio ciekawe jak przeżyłeś kolejny powrót zimy :) Quote
Piromanka Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 No nareszcie!!!!!!! Bursztynek w domku!!!!!!!!!! Wspaniale i cudownie!!!!!!!!!!! Quote
Negri_2008 Posted March 16, 2010 Author Posted March 16, 2010 Cioteczki, nie mogłam nic wczoraj napisać, bo dogo nie działało. Dziś też jakiś serwis.... Bunio pojechał :-) W samochodzie dygotał ale tylko przez chwilę. Potem wyluzował i gapił się przez szybę. W bloku ( na Sadybie) upss...konstrenacja. ;-) Pani mieszka na I piętrze i Bunio rozkraczył się przed schodami, bo nigdy ich w takiej ilości nie widział. Ale powolutku weszliśmy. W domu wszystko było przygotowane: posłanko, smyczka i szeleczki, worek z karmą i zaraz pojawiła się miska z wodą. Na chłodne dni ma dostać kubraczek. Bunio był cały czas skulony i wystraszony, ale w normie. Uszy postawione, ogon swobodny ;-) Podpisałyśmy umowę i szybko pojechałam do domu. Umówiłyśmy się na telefon wieczorem. Dowiedziałam się, że Bunio ładnie poszedł na spacer i załatwił się jak trzeba. Nie chciał jeśc z miski, ale gdy dostał jedzenie w ręku to zajadał. Mało pił. Cały czas wlepia te swoje wielkie gały w nową Panią ale bez paniki :-) Pani wie, że ma Bunia zostawić w spokoju przez pierwsze dni. Zostawiłam Pani margines bezpieczeństwa: w razie niepowodzenia - Bunio do mnie wraca. Pani nie odda go jednak z byle jakiego powodu. Wie o Bursztynie wszystko. Za jakis niedługi czas pójdzie z nim do weta na szczepienie na wściekliznę. Tak mnie zapewniła. Powiedziała, że mam się o nic nie martwić. Więc się nie martwię..... Puc znosi rozstanie dobrze. Trochę jakby jednak posmutniał. :-( On jest taki spokojny: gdy pójdę do łazienki - on za mną. Ja do kuchni - on też. Zawsze gdzieś po cichutku, w kąciku :-( Spokojny, nie absorbujący swoją obecnością. Kochany. Na dworzu szaleje z Miśką, apetyt bez zmian. Jakiś spokój w ogóle nastał w naszym domu. Bunio jednak szaławiła był :-) ;-) Quote
obraczus87 Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 SUPER WIEŚCI!!!!!!!!!!!! :) Dorotko gratuluję adopcji!!!!!!! :) u Buniowi nowego domku! Quote
tripti Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 ja też jeszcze raz gratuluję:) Negrii a to myślisz, że już pora na Puca? Quote
Negri_2008 Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 tripti napisał(a):ja też jeszcze raz gratuluję:) Negrii a to myślisz, że już pora na Puca? Puc warczy na obcych. Gdy ktoś, kogo nie zna zbliża się do niego aż bulgocze mu w gardle :-( Pamiętacie, jak gryzł ciotkę Anouk, gdy go łapała z drewutni? Tz Tripti też próbował dziabnąć. Taka agresja lękowa to trudna sprawa. Wydając go teraz do nowego domu strasznie bałabym się o właścicieli :-( Jest taki nieśmiały pomysł, aby Puc zamieszkał a moim ojcem. Ojciec wpada do nas nawet często i oswaja się z Puckiem. Ale ten gagatek warczy nawet w tej chwili, gdy zjada z ojca ręki smakołyk: je i warczy. Pomysł z ojcem jest patykiem na wodzie jeszcze pisany, no ale jest ;-) Muszę też poszukać pomocy specjalisty. Quote
tripti Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 o to rzeczywiście charakterny, myślałam, że już przystopował trochę. Negri a on ma szczepienia? bo jakby kogoś obcego niechcący dziabnął to jak będzie ktoś upierdliwy to później problemów, a problemów. Quote
tripti Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 co tam nowego u Negrii i Puca i reszty ferajny słychać? jakieś nowinki? Quote
Negri_2008 Posted March 29, 2010 Author Posted March 29, 2010 Przepraszam, że milczę. Nadrabiam prawie dwumiesięczne zaległości w pracy :-( Przez kilka dni byłam przez Bursztyna na wdechu ;-) okazało się, że mały leje w domu i byłam bardzo tym zaskoczona. Pani nie mogła sobie z tym poradzić i dzwoniła do mnie po radę. Okazało się, że kochana Pańcia postanowiła w szybkim tempie podtuczyć chudiniego i karmiła go 4 razy dziennie gotowanym ryżem z kurczakiem ;-). Bunio przestał więc pić wodę zadawalając się płynami w jedzeniu, co bystre oko nowej Pani natychmiast zauważyło i wzbudziło niepokój. Chcąc chłopakowi wyrówniać "braki wody" Pani dawała mu trochę rozwodnione jedzenie i tym samym Bursztyn zamienił się w nasiąkniętą gabkę i laaaaał na potęgę. Ale już sytuacja opanowana. Trochę się już zadomowił. Przez pierwsze dwa dni - wg relacji - spał na stojąco ;-) Ale już jest OK. Pani kładzie się z nim na podłodze i drapie go po brzuchu i tym samym zaskarbia sobie Buniowe łaski. Puc nie tęskni wcale :-) I zapadły decyzje co do jego przyszłości. Pucek zostaje z nami. Nie oddam go nikomu, nawet ojcu. Brakuje mi słów, aby opisać go, jaki jest fajny: spokojny, posłuszny i przywiązany do nas i do Miśki. Czasami patrzę z zachwytem, jak piją sobie z dziobków i jak wariują na spacerach :-) :-) Po odejściu Bursztyna wiele się zmieniło; żadnych psich sprzeczek, dzięki temu stary Dingo wyluzował. Są takie momenty, że wszystkie psy śpią na swoich posłaniach w tym samym czasie i jest spokój. Gdy były we czwórkę - cały czas były w ruchu ;-) Na spacerach też mniej stresu z całym stadem (Puc jest tak posłuszny, że mógłby być wzorem na szkoleniach PT ;-) ). W domu prawie nie daje się odczuć jego obecności, choć stara się zawsze być przy nas blisko, ale dyskretnie. Poza tym, ja przepadłam w tych jego oczach otwartych czujnie tak szeroko, że już szerzej chyba nie można ;-) :-) I uwielbiam jego poranne powitania i wtedy, gdy wracam z pracy :-) :-) Tak więc kończymy szczęśliwie epizod psiaków z Duczek :-) Co do szczepień na wściekliznę: Pucek jeszcze nie był zaszczepiony, ale mam zapaloną czerwoną lampkę, że jak najszybciej trzeba to zrobić. Jeżeli nie macie nic na przeciwko temu, to zapłacę za szczepienie z tych pieniędzy, które była zbierane na badania Bursztyna. Quote
Kinia1984 Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 Dorotko...brak mi slow...az sie poryczalam...po cichu marzylam o tym że nie oddasz Puca...jestes jego aniołem...to najlepsza wiadomosc od ostatnich paru tygodni na dogo...Zycze wam wielu udanych lat razem...:) Quote
obraczus87 Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 NEGRI Cioteczko Kochana!!!!! :multi::multi::multi::multi::multi::multi: Jejku czekałam aż w końcu podejmiesz taką decyzję no i się doczekałam :D Bardzo ale to bardzo się cieszę! Jesteś wspaniałą osobą, którą PUC Kocha ponad wszystko! Dziękujemy Ci bardzo, że adoptujesz Puca :) jejku ale super! HURRA!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Aga-33-76 Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 Negri, ciotko kochana!!!!!!!!!!!!!! Lepszego domu dla Pucyka nie można byłoby sobie nawet wymarzyć :) Pucusiu, pyska całuję i gratuluję wspaniałego domku!!! Pysiaki dla reszty też oczywiście z Lapisiem przesyłamy ;) Quote
tripti Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 Negri wspaniała decyzja:)!!! bardzo się cieszę i życzę Wam powodzenia:) to teraz wychodzi na to, że to Bursztynek napędzał całe towarzystwo do brykania:) Quote
anouk92 Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 Negri_2008 napisał(a):Puc nie tęskni wcale :-) I zapadły decyzje co do jego przyszłości. Pucek zostaje z nami. Nie oddam go nikomu, nawet ojcu. Ha, ha wiedziałam że go nie oddasz ;) Super! Gratuluje nowego członka stada. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.