Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Heh, cieszę się. Muszę go (i jego Panią/Pana) poznać :P . Jak jego zdrowie? Czy on już nigdy nie będzie chodzić bez wózeczka?

A propos odwiedziń: mejbi jakieś namiary ;)

  • Replies 2.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rozliczenie z dnia 28.07-25.08.07

100,00-Barbara Godecka
300,00-Paszkowski Bogdan
15,00-Anita Matuła
50,00-Dorota Białas
14,00- Jaaga za bazarek Fidelek2
11,50-annap
19,00-Majoka-bazarek Fidelek2
50,00-ciocia Gabriella
25,00-Pucka69- bazarek Eloise (torba)
100,00-Gugusia7
15,00-bo Dobermanii za bazarek Puski 69
50,00-M. Stołowska
100,00-Anna Rogowska
15,00od Pucki69 dla Alaa

Razem:864,50 PLN

W SUMIE DO 25.08
.07 WPŁYNĘŁO: 6 002,45- 800 (środki do jego pielęgnacji, środki czystości, jedzenie, dodatkowe opłaty za wywóz śmieci, zapłata za opiekę p. Renaty itp.).

W związku z tym kwota jaką dysponuje Oskar to 5202,45

[quote name='asiaf1']Rozliczenie z dnia 21-27.07.07
Allegro-cegiełki

25,00-Grangeroad25
Razem: 25,00

pozostałe wpłaty 21-27.07.07

100,00-Joanna Godecka
150,00-Izabela Pańczugow
150,00-Dariusz Łagodziński
15,00-Eloise bazarki
200,00-dla Oskarka od 2 psów z Rzeszowa :lol:
24,00-anula 1959-bajki zestaw 3
15,00 -Eloise bazarki
40,00-Zbyszek Grajewski-Oskar książka
42,00-Bodziulka bazarki
10,00-deisunia-bazarek filelek2 dvd Pan Kleks
53,00-diabełkowa bazarek na rzecz Oskara
100,00-Narzynska Gażyna
50,00--Eloise bazarki
30,00-Eloise bazarki
50,00 Pucka69za bazarek AniSoni

Razem: 1029,00

W SUMIE DO 27.07.07 WPŁYNĘŁO: 5 137,95:multi::multi::multi::multi:

Posted

Pieniądze na "moje psiaki" od 28.07-25.08.07

500,00-Fortin Małgorzata
100,00 -ciocia Ulka18
26,00 Eloise bazarki
70,00-Aleksandra Pill

razem:696,00


W sumie:1 187,00 PLN

[quote name='asiaf1']Pieniądze na "moje psiaki"
30,00-od Gackon za bazarek Ani Soni
20,00-Deszczowa za bazarek Bodziulki
30,00-Ulaa za bazarek Pucka69
razem:80,00

W sumie: 491,00 PLN:multi::multi::multi:

Posted

Witam Wszystkich,
Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale bieżące informacje o Oskarku przekazywałam przez inne Ciocie.
Wczoraj byłyśmy w odwiedzinach u niego.
Oskarek jest w wyśmienitej formie fizycznej i psychicznej.
Rana na plecach już porasta gęstym włosem i zostało po niej tylko wspomnienie. To samo z ogonkiem, już go dobie dale nie obgryza.
Wstrętne odleżyny, które tyle czasu mu się nie goiły juz sa prawie w zaniku.
Zaczęły nawet porastać już włoskami:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
Mówię Wam to nie ten sam pies.
Pani Basia jest osobą wyjątkową, wkłada w niego całe swoje serce i ogromny, prawie ponadludzki trud, ale efekty są zadziwiające.
Oskar ma czyściutko jest pachnący jak z kąpieli.
Zatrudniliśmy do pomocy Pania Renatę, pielęgniarkę środowiskowa, która odciąża Panią Basię bo jedna osoba chcąc utrzymać go w takiej kondycji jak jest wykończyłaby się po kilku tygodniach.

Oskar ma teraz towarzystwo 2 suczek (rezydentki i przyjezdnej (zapomniałam jak ma na imię-Basia woła na nią PIPI).
Jest w niej zakochany bo sunia ma cieczkę. Mam nadzieję, że nie zostanie ojcem:evil_lol:

Oskar stał się bardzo zaborczy. Kocha już tylko swoją Panią i Panią, które jej pomaga (no i oczywiście nas). Innych osób nie potrzebuje bo tylko odciągają uwagę Pańci od niego:evil_lol:.

Oskarek je teraz wszystko czego sobie zapragnie, a to kurczaczek, a to indyczek, goloneczka od czasu do czasu, rybka, rano obowiązkowo biały serek i to najlepiej z Garwolina.Tak go Pańcia rozpaskudziła:loveu:

Nasz Oskarek to bohater:lol: Wczoraj ratował sunię z sąsiedztw. Cały czas szczekał i wyglądał przez balkon a my nie wiedziałyśmy na co. Dopiero po jakimś czasie zobaczyłyśmy, ze pod bramą swojego domu siedzi czarna pudliczka. Jakoś wydostała się na ulicę i nie mogła wrócić. Oskar nas poinformował o tym fakcie i Basia z Marzeną poszły ją odprowadzić do domu.

Cały czas modlę się, żeby Basia miał jak najwięcej siły do opieki nad nim bo to jest jego jedyna szansa na życie. Nie wiem czy w dobrze płatnych i najlepszych szpitalach ludzie mają tak wspaniałą opiekę jaką ma Oskar dzięki Niej!!!!!!

Zdjęcia będą później jak zgra je mój brat.

Co do wydatków to jak Oskar został u Basi to zostawiłam 800 PLN na wydatki (środki do jego pielęgnacji, środki czystości, jedzenie, dodatkowe opłaty za wywóz śmieci, zapłata za opiekę p. Renaty itp.).

W związku z tym kwota jaką dysponuje Oskar to 5202,45

Posted

Chciałam tez podziękować osobom, które wpłaciły pieniądze na moje psiaki.

Tak jak pisała Ania Sonia mam na swoim utrzymaniu 12 psów. Za sam hotel miesięcznie płacę ponad 6,000 do tego dochodzi specjalistyczna karma dla Misia, koszt szczepień odrobaczeń odkleszczeń itp.


Niestety pomimo ogłoszeń w przeciągu kilku tygodni nikt rozsądny nie zgłosił się w sprawie adopcji.

Do tego codziennie z Marzeną dokarmiamy 3 psy i 8 kotów u pijaków.
Dziś jednego z psiaków musiałyśmy zawieźć do lecznicy na strzeleckiego ponieważ został poważnie pogryziony. Będzie tam ponad tydzień. Drugi pies już prawie nie widzi, ma bardzo powiększoną prostatę więc też niedługo czeka go operacja.
Wszystko to wiąże się z kolejnymi kosztami.

Jak wiecie ja staram się sama radzić sobie ze swoimi kłopotami ale niestety sytuacja mnie przerosła.
Jest mi bardzo niezręcznie ale chciałabym prosić Was o pomoc:oops:
W mojej sytuacji liczy się dla mnie każda złotówka.

Posted

[quote name='asiaf1']Witam Wszystkich,
Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale bieżące informacje o Oskarku przekazywałam przez inne Ciocie.
Wczoraj byłyśmy w odwiedzinach u niego.
Oskarek jest w wyśmienitej formie fizycznej i psychicznej.
Rana na plecach już porasta gęstym włosem i zostało po niej tylko wspomnienie. To samo z ogonkiem, już go dobie dale nie obgryza.
Wstrętne odleżyny, które tyle czasu mu się nie goiły juz sa prawie w zaniku.
Zaczęły nawet porastać już włoskami:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
Mówię Wam to nie ten sam pies.
Pani Basia jest osobą wyjątkową, wkłada w niego całe swoje serce i ogromny, prawie ponadludzki trud, ale efekty są zadziwiające.
Oskar ma czyściutko jest pachnący jak z kąpieli.
Zatrudniliśmy do pomocy Pania Renatę, pielęgniarkę środowiskowa, która odciąża Panią Basię bo jedna osoba chcąc utrzymać go w takiej kondycji jak jest wykończyłaby się po kilku tygodniach.

Oskar ma teraz towarzystwo 2 suczek (rezydentki i przyjezdnej (zapomniałam jak ma na imię-Basia woła na nią PIPI).
Jest w niej zakochany bo sunia ma cieczkę. Mam nadzieję, że nie zostanie ojcem:evil_lol:

Oskar stał się bardzo zaborczy. Kocha już tylko swoją Panią i Panią, które jej pomaga (no i oczywiście nas). Innych osób nie potrzebuje bo tylko odciągają uwagę Pańci od niego:evil_lol:.

Oskarek je teraz wszystko czego sobie zapragnie, a to kurczaczek, a to indyczek, goloneczka od czasu do czasu, rybka, rano obowiązkowo biały serek i to najlepiej z Garwolina.Tak go Pańcia rozpaskudziła:loveu:

Nasz Oskarek to bohater:lol: Wczoraj ratował sunię z sąsiedztw. Cały czas szczekał i wyglądał przez balkon a my nie wiedziałyśmy na co. Dopiero po jakimś czasie zobaczyłyśmy, ze pod bramą swojego domu siedzi czarna pudliczka. Jakoś wydostała się na ulicę i nie mogła wrócić. Oskar nas poinformował o tym fakcie i Basia z Marzeną poszły ją odprowadzić do domu.

Cały czas modlę się, żeby Basia miał jak najwięcej siły do opieki nad nim bo to jest jego jedyna szansa na życie. Nie wiem czy w dobrze płatnych i najlepszych szpitalach ludzie mają tak wspaniałą opiekę jaką ma Oskar dzięki Niej!!!!!!

Zdjęcia będą później jak zgra je mój brat.

Co do wydatków to jak Oskar został u Basi to zostawiłam 800 PLN na wydatki (środki do jego pielęgnacji, środki czystości, jedzenie, dodatkowe opłaty za wywóz śmieci, zapłata za opiekę p. Renaty itp.).

W związku z tym kwota jaką dysponuje Oskar to 5202,45

wspaniałe wieści :multi: :multi: :multi:

Posted

Wspaniała relacja, Pani Basia jest prawdziwym Aniołem! :multi:
Oskarku, ciesz się życiem, bo wiem i widziałam, że potrafisz się nim cieszyć! Wiele można się od Ciebie nauczyć Oskarku...

Podziękowania dla wszystkich darczyńców Oskarka i pozostałych psiaków Asi !!! :loveu: :lol:
Dziękujemy i prosimy o jeszcze :oops:

Posted

Dziękuję wszystkim za wpłaty.
Dziś znalazłyśmy kolejnego psiaka :-(.
Marzena spotkała go jak wygrzebywał jedzenie ze śmietnika. Dała mu jeść i myślała że poleci do jakiegoś domu a om szedł za nią przez pół miasta.
Potem zadzwoniła po mnie. Jechałam z nastawieniem, że trudno jakoś sobie poradzi damy mu jeść, pić i go zostawimy ale po tym jak się do mnie zaczął przytulać, lizać i patrzeć w oczy nie mogłam zostawić go na ulicy. Liczyłam że może sobie pójdzie ale on położył sie przy samochodzie i sobie leżał.
W związku z tym, że nie miałam go gdzie umieścić zawiozłam go do kliniki na Strzeleckiego. Mikuś (tak go nazwałyśmy) całą drogę spał, tak był zmęczony.
A zapomniałam napisać, że dzieciaki mówiły, że błąkał się od soboty-pewnie ktoś przyjeżdżających na targ musiał go wywalić (w dni targowe zostaje sporo porzuconych psów) .
Mały był tak zapchlony, że pchły skakały po Marzenie.
Mikuś jest wielkości wyrośniętego latrerka (waży niecałe 5 kg).
Jest młodziutki wg. lekarzy ma ok rok-1,5.
Jest bardzo przyjazny. Strasznie płakał za człowiekiem jak go zostawiłyśmy w klatce.
Może ktoś mógłby wziąć go na tymczas. PLEASE!!!

Posted

[quote name='asiaf1']

Do tego codziennie z Marzeną dokarmiamy 3 psy i 8 kotów u pijaków.
Dziś jednego z psiaków musiałyśmy zawieźć do lecznicy na strzeleckiego ponieważ został poważnie pogryziony. Będzie tam ponad tydzień. Drugi pies już prawie nie widzi, ma bardzo powiększoną prostatę więc też niedługo czeka go operacja.
Wszystko to wiąże się z kolejnymi kosztami

To rudzik pogryziony pies.
Jeździmy do niego codziennie z Marzeną.
Jest bardzo fajny i coraz bardziej lgnie do człowieka ale nie można wychodzić z nim na spacery bo tylko patrzy gdzie można zwiać. Lata na ulicy zrobiły swoje :shake:
Tak strasznie mi go żal bo on bardzo cierpi w samotności, w klatce. nie wie co się z nim dzieje. Leży godzinami smutny. Ożywia się tylko kiedy my przyjdziemy. Bierzemy go wtedy do pokoju kąpielowego, w którym był m.in. Oskarek i miziamy, gadamy do niego głupoty, dajemy ugotowane przez Marzenę jedzonko.
Pies ma dużą ranę, do tego pogryzione prącie i jądra (musi być cewnikowany). Chcemy przy okazji go wykastrować, żeby nie latał tak za pannami.
Pewnie jeszcze z tydzień tam będzie. Potem zawozimy go z powrotem do pijaków bo cóż innego nam pozostaje?:shake:
Gdyby ktoś go adoptował to miałby fajnego psiaka (oczywiście na początku musiałby uważać na ucieczki) ale z nami Rudzik już sie bawi i widać , że potrzeba mu kontaktu z człowiekiem. Ze strony pijaków może najwyżej liczyć na parę kopów.:-(





PROSIMY O POMOC DLA NIEGO!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...