Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 152
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rodzice mówili mi, że przez jakiś czas psiaki były dwa. Jeden cały kremowy, kulawy i przestraszony, a drugi w typie onka, bardzo kontaktowy i przyjacielski. Wchodził moim rodzicom na podwórko, dał się głaskać i był bardzo zadowolony z życia. To pewnie ten drugi psiak , o którym mówicie. On rzeczywiście gdzieś zniknął. Możliwe, że kręcił się w tej okolicy tylko dlatego, że suka sąsiadów miała cieczkę, a teraz po prostu wrócił do swojego domku... Mam nadzieję, że tak właśnie jest i że nic mus się nie stało.

Posted

Dorota napisał(a):
Nie ma zdjęć biedaka ?:-(SZkoda



Nie ma :(

Nie wiem czy nie jedynym sposobem, żeby go złapać jest klatka, która zamknęłaby się jak by do niej wszedł... Tylko czy by wszedł?

Posted

W raszynie koczuje od lata tez taki psiak , jest karmiony , ale nie da do siebie podejść , miałby nawet budę na terenie, na którym jest mały sklep spożywczy ale niestety boi się , starałam się zdobyc pomoc w odłowieniu, ale "nie pomogła spora dawka Sedalinu , nie pomogło łapanie przez kilka osób i wszystko "umarło smiercią naturalną . Niestety nie mogę mu pomóc a bardzo bym chciała:-(

Posted

No właśnie :( Ten też jest od lata. Wolę nie myśleć co te psiaki przeżyły, że tak się boją :( Sedalinu to teraz bym się chyba bala podać... Mógłby chyba zamarznąć gdyby zdążył uciec zanim środek zacząłby działać...

Posted

ciągle mam telefony o błąkających się psach. Dziś od rana informacja o dwójce małych wychudzonych psiakach, które od jakiegoś czasu mieszkają przy kapliczce w Paskach.
Wczoraj widziałam na rynku w Socho małą suczkę biegającą za każdymi nogami, które stanęły koło jej noska - sunia wygląda na ciężarną.
psy w Kampinosie.
Telefon o panu u którego dwa nieduże psiaki uwiązane do traktora jako dach mają wiatę i ani źdźbła słomy pod tyłki. Pan twierdzi że na wsi tak psy mieszkają a jego mają i tak dobre bo czsami dostają jedzeni.
przed wczoraj kilka telefonów z Teresina.
Zaczynam ze stachem nasłuchiwać dzwięku telefonu. ZAŁAMUJĘ SIĘ PO MAŁU. :placz::placz::placz:

Posted

[quote name='Pliszka']Rodzice mówili mi, że przez jakiś czas psiaki były dwa. Jeden cały kremowy, kulawy i przestraszony
To właśnie był ten pies,co go sąsiedzi dokarmiali.Kulał i był wystraszony na maxa.Teraz go nie ma na milion procent.On rezydował na przeciwko mojego domu w krzakach,a teraz gdzieś się przeprowadził

Posted

luka1 napisał(a):
ciągle mam telefony o błąkających się psach. Dziś od rana informacja o dwójce małych wychudzonych psiakach, które od jakiegoś czasu mieszkają przy kapliczce w Paskach.
Wczoraj widziałam na rynku w Socho małą suczkę biegającą za każdymi nogami, które stanęły koło jej noska - sunia wygląda na ciężarną.
psy w Kampinosie.
Telefon o panu u którego dwa nieduże psiaki uwiązane do traktora jako dach mają wiatę i ani źdźbła słomy pod tyłki. Pan twierdzi że na wsi tak psy mieszkają a jego mają i tak dobre bo czsami dostają jedzeni.
przed wczoraj kilka telefonów z Teresina.
Zaczynam ze stachem nasłuchiwać dzwięku telefonu. ZAŁAMUJĘ SIĘ PO MAŁU. :placz::placz::placz:

Zwijaj tę cięzarną, bo za chwilę będziemy ją mieć ze szczeniakami - póki czas, Luka.

Posted

luka1 napisał(a):
ciągle mam telefony o błąkających się psach. Dziś od rana informacja o dwójce małych wychudzonych psiakach, które od jakiegoś czasu mieszkają przy kapliczce w Paskach.
Wczoraj widziałam na rynku w Socho małą suczkę biegającą za każdymi nogami, które stanęły koło jej noska - sunia wygląda na ciężarną.
psy w Kampinosie.
Telefon o panu u którego dwa nieduże psiaki uwiązane do traktora jako dach mają wiatę i ani źdźbła słomy pod tyłki. Pan twierdzi że na wsi tak psy mieszkają a jego mają i tak dobre bo czsami dostają jedzeni.
przed wczoraj kilka telefonów z Teresina.
Zaczynam ze stachem nasłuchiwać dzwięku telefonu. ZAŁAMUJĘ SIĘ PO MAŁU. :placz::placz::placz:

Zwijaj tę ciężarną, bo za chwilę będziemy ją mieć ze szczeniakami - póki czas, Luka.
Zaraz mnie szlag trafi. jak to sie usuwa? kiedys wiedziałam..

Posted

Renata5 napisał(a):
To właśnie był ten pies,co go sąsiedzi dokarmiali.Kulał i był wystraszony na maxa.Teraz go nie ma na milion procent.On rezydował na przeciwko mojego domu w krzakach,a teraz gdzieś się przeprowadził


Tak jak pisałam, rodzice bardzo często go widują na działce na dokładnie na przeciwko kładki.

A my dziś w Wawie byliśmy na zakupach i pod Realem na parkingu biegał przestraszony psiak. Taki ładny czarny kudłaczek. Co jakiś czas się zatrzymywał i wył :( Ganialiśmy go z parówkami aż zupełnie przemarzliśmy i daliśmy za wygraną. Nie dał do siebie podejść... Chcieliśmy go zabrać i strasznie mi przykro, że się nie udało :( Niech już się ta zima skończy!

Posted

[FONT=Tahoma]Przeraża mnie każdy telefon. Ludzie dzwonią, że gdzieś jest pies, zwierzak w takiej to a takiej sytuacji, Uważają , że telefon załatwił wszystko. Potem opowiadają znajomym jak zainteresowali sie zwierzakiem i mu pomogli. Każdego z takich tel-ratowników pytam - jak jego zdaniem mam pomóc zwierzakowi? Telefon to początek góry lodowej. Trzeba zwierzaka złapać ( zabrać) , trzeba go zbadać, trzeba zaszczepić, odrobaczyć, często leczyć, trzeba gdzieś go umieścić. [/FONT]
[FONT=Tahoma]Fundacja NERO ma pod swoimi skrzydełkami ponad 60 psów. Psów, które w większości przypadków wymagają specjalistycznego leczenia, muszą brać leki, często takie które muszą jeść karmę specjalistyczną, muszą być operowane. Opiekujemy się zwierzakami, które nie przyszły do nas z super warunków, tylko niejednokrotnie stanęły na progu życia i śmierci. Nie mamy schroniska, miejsca gdzie moglibyśmy je umieścić i nie płacić za to. Wszystkie nasze zwierzaki mieszkają w hotelach.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Nikt się nie zastanawia jakie koszty ponosimy w związku z przejęciem każdego psa czy kota? Nikogo nie interesuje z jakich źródeł są środki na utrzymanie zwierząt? [/FONT]
[FONT=Tahoma]Dobra, zakładam watek, wszyscy się cieszą, że pies jest bezpieczny. Radzą co powinno się zrobić, jakie badania, w jakim pomieszczeniu powinien mieszkać - super. Wszyscy są zadowoleni. A my zaczynamy główkować skąd zebrać kasę na spełnienie tych rad ( słusznych i koniecznych).[/FONT]
[FONT=Tahoma]Do czego zmierzam. Drogie ciotki, cieszę się jak zaglądacie na watki i interesujecie się naszymi wspólnymi zwierzakami i proszę Was o dalsze zainteresowanie. Prawda jednak jest taka, Fundacja robi bokami, nie możemy przyjąć już ani jednego psiaka, nie mamy za co go przyjąć. Nie mamy pieniędzy na opłacanie hotelu za te psiaki, które już mamy, a dołożenie kolejnych ok 20,- dziennie to pętla na szyję.[/FONT]
[FONT=Tahoma]Na każdym wątku wołam o pomoc finansową. Fundacja utrzymuje się tylko z datków od sponsorów, a sponsorzy też maja swoje finansowe granice - mogą dać tyle ile mogą. [/FONT]
[FONT=Tahoma]Ciotki i wujkowie proszę w imieniu zwierzaków - pomóżcie nam je ratować, bez Waszej pomocy nasza praca będzie musiała się skończyć.[/FONT]
[FONT=Calibri]Proszę, nie zostawiajcie nas z tym problemem samych. Proszę nie w swoim imieniu lecz Falka, Lulu, Burego, Darka i wszystkich tych par oczu, które z wdzięcznością i ufnością patrzą na ludzi, którzy wreszcie pozwalają im spokojnie zasnąć. PROSZĘ[/FONT]

Posted

Wrócę jeszcze na chwile do apelu Luki.
Niestety, tak to wygląda, ze różnymi kanałami dostajemy prośby o pomoc dla zwierzaków. Dostajemy i nie śpimy po nocach. Bo nasze możliwości na dziś się skończyły. O pomoc dla ONka z Konstancina musiałam prosić Dogomanię, bo nie jesteśmy w stanie udźwignąć następnego psa w hotelu. Nie sami, z własnych, umówmy się, prywatnych środków.
Zadziwia sposób myślenia artykułowany przez niektórych: "przecież DOSTAJECIE tyle pieniędzy"
Na pytanie:"od kogo? Od Pani/Pana?", pada odpowiedź, nie, nie ode mnie, ale od innych. I tyle.
Niewiele dostajemy, ułamek kosztów w formie zwrotu np za sterylizację konkretnego psa. I za to dziękujemy, i wszystkim darczyńcom jesteśmy wdzięczne ogromnie
Ale bywa (najczęsciej), że przyjeżdża "nocny desant" pod bramę, padają obietnice pomocy w formie karmy, koców, bud, udziału w kosztach leczenia, szukania domu dla psa....I na tym się kończy. Radzimy sobie jakoś, ale jak długo? Czasami pies jest trudny, agresywny, wycofany, nie nadaje się do szybkiej adopcji - zostajemy z tym same. Fundacja Nero nie odmawia pomocy? Cieszy mnie ta dobra opinia.
Ale co sie rozpeta, jak raz odmówi? Wszyscy wiemy.

Posted

chodziło mi o kudłatego, bo miałam info, że w Skierniewicach był taki prawie york na ulicy. Też biegał i wył. Niestety zniknął - być może zamarzł.

Posted

Dzwoniłam do sąsiadów w sprawie złapania tego beżowego,kulawego psiaka.Nic z tego.Kiedyś już prosiłam o złapanie go,a ja bym go przechwyciła na swoje podwórko.Podobno próbował,ale pies na tak bliską odległość nie chciał podejść.Tyle się dowiedziałam i nic konstruktywnego z tego nie wynika,bo nikt nie pójdzie łapać psa

  • 2 weeks later...
Posted

Tacie udało się zrobić zdjęcie. Jakość słaba, bo komórką i to ze sporej odległości, bo psiak się nadal bardzo boi. Brzuszek ma pełny, bo codziennie dostaje jedzonko. Niewiadomo gdzie ma swoją kryjówkę, mam nadzieję, że bardzo nie marźnie...

Posted

Roumiem, że do niego nikt nie moze bliżej podejść? Z dmuchawka też nici, znaczy się:( Moze jednak sedalin, jak sie ociepli i kilka osób do lokalizowania? Gdyby się próbował oddalać w kilku kierunkach na raz?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...