anhata Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 W niedziele Malinka (obecnie Mona) przyjechala do naszego domu. Tego samego dnia Lilith zawiozla nas do lecznicy na jej pierwsze szczepienie. Sunia byla bardzo wystraszona, do tego stopnia ze sie posikala. W domu przez pierwszy dzien siedziala w jednym miejscu. Bala sie gdziekolwiek ruszyc. W stosunku do reszty naszych zwierzakow domowych zareagowala nawet dobrze. Kilka razy tylko zawarczala, ale to wynikalo raczej ze strachu. Nie ma co sie dziwic. Jak miala zareagowac? Pierwszy raz znalazła sie w domu...pelno osob i obcych zwierzakow. Uczylysmy ja wychodzic na spacer, chodzic na smyczy, schodzic po schodach, a nawet glaskac. Dzisiaj jest juz u nas 3 dzien. Jej resocjalizacjna przebiega powoli i idzie w dobrym kierunku. Robi postepy z dnia na dzien. Duze zaslugi w tym ma nasza Lizi, gdyz jest ona bardzo otwarta do kazdego zwierzaka. Przymilala sie do Mony, zaczepiala ja. Dzisiaj bawily sie nawet z koscia na wersalce. W dalszym ciągu jednak widać że jest w strachu i dlatego zdarza sie jej jednak czasem zawarczec czy na kota czy nawet na nas, jak jej sie cos nie podoba. Na dworzu chodzi pomału ,jeszcze trochę sie boi i jest zagubiona. Quote
anhata Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 W poniedzialek rano Kiki zostala zawieziona do weterynarza na sterylizacje. Sterylizacja miala byc zrobiona po uprzednim sciagnieciu moczu, ktory poraz kolejny zalegal w jej pecherzu. Jednak tym razem nie udalo sie ocewnikowac Kiki. Weterynarz musiał zrobic to inna metoda. Sunia miala pecherz przepelniony moczem wielkosci pilki. To spowodowalo, ze niektore organy sie poprzesuwaly i troche odksztalcili za pecherz, na zakonzceniu ktorego znajduje sie narosl. Po operacji zostala ocewnikowana, duzo stracila krwi. Miala jechac w srode do hotelu, ale ze wzgledu, ze jest slaba, pozostala w lecznicy. Wyjazd zostal przesuniety na piatek. Kiki nie chce jesc, nie ma apetytu :(. Jezdzimy do niej dwa razy dziennie. Ja popoludniu, mama wieczorem. Rano jest wyprowadzana przez weterynarza. Jutrzejszy zdien jest wazny, gdyz suni zostanie zdjety cewnik. Bedzie wtedy wiadomo, czy moze sama juz siusiac, czy bedzie potrzebna kolejna operacja!!!!!!!!!!!!!!!!! TRZYMAJCIE KCIUKI ZA KIKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
gonia66 Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 NO to dobrze ze juz po..ale martwie sie o stan suni...:-(:-(:-(MAm tylko nadzieje ze da rade i bedzie wszystkko dobrze...biedulinka pewnie mocno cierpi..ale chyba cos na bol dostaje???Oby kolejny dzien przebiegl pomyslnie...to juz bedzie wiadomo...bede się modlila zeby nie byla konieczna kolejna operacja..i bardzo prosimy o relacje na watku o stanie suni...ja wiem ze macie teraz mnostwo zajec i dogladanie suni..ale my tu przed kompem gryziemy pazurki ze zmartwienia, wiec kazdy "raport" jest dla nas (przynajmniej dla mnie:eviltong:) wybawieniem...tipsy przeciez sporo kosztuja;) Quote
anhata Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Własnie dzwoni do nas pan doktor....Kiki jest po drugiej operacji !!!!!!!!! Quote
eski Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Więc jednak kolejna operacja była konieczna ? Jak się teraz sunia czuje ? Quote
gonia66 Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 No i co u suni???Co się dzialo ze potrzebna byla kolejna operacja???Mam nadzieje ze juz teraz bedzie tylko lepiej.....:roll: Quote
anhata Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 Wtedy tamto zdanie napisalam, jak akurat wet dzwonil do nas. Myslalysmy, ze Kiki jest po operacji. Niestety okazalo sie, ze wet nie podejma sie tego zadania. Kiki musi jechac do warszawy, jak najszybciej. Dlatego wczoraj odeszlam od kompa, dzwonilismy po weterynarzach w Wawie i po ludziach, gdyz mamy problem z transportem. Quote
gonia66 Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 Moj Boże....a co sie dzieje z sunia??Dlaczego wet nie chcial się podjąc tej drugiej operacji???Jak si e w ogole czuje sunia????Tak sie martwie:-(....MAm tylko nadzieje, ze wszystko sie uda.. Quote
Monday Posted October 5, 2009 Posted October 5, 2009 anhata, napisz jak się sprawa potoczyła? Czy znalazł się transport dla Kiki? Quote
gonia66 Posted October 5, 2009 Posted October 5, 2009 Monday napisał(a):anhata, napisz jak się sprawa potoczyła? Czy znalazł się transport dla Kiki? ZAgladam tu i zaglądam..i też się bardzo niepokoję....mam tylko nadzieję, że wszystko powoli sie układa.....i czekam na wieści... Quote
AnnaA Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 Chcę pomóc. Mieszkam pod Kozienicami, Służę transportem do W-wy. Lilith27 - proszę o kontakt 509142552. Quote
Monday Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 Dziewczyny, co z suczką? Czy już lepiej? Jak bedziecie miały czas to dajcie znać. Co potrzeba malutkiej teraz?? Quote
gonia66 Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 NApiszcie choc słowko....martwimy się wszystkie....:-( Quote
red Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 Wiem tylko, że sunia pojechała do Warszawy i została w klinice, Anhata i jej mama musiały wrócić ze względu na sprawy rodzinne. Jak się coś dowiem, napiszę. Quote
lilith27 Posted October 7, 2009 Author Posted October 7, 2009 dziewczyny przeżywają pewną rodzinną tragedię obecnie mają ogrom problemów na głowie ja niestety również nie mogę uczestniczyć chwilowo w redakcji wątku podrzuciłam jednak info na pierwszej stronie, mniej więcej to co wiem a niestety wiem niewiele (lub raczej nie potrafię zrozumieć) bo nie jestem weterynarzem i nie znam specyficznej terminologii Kikunia znosiła dotychczas wszystko bardzo dzielnie i spokojnie jest jednak bardzo chorutka i aż serce pęka, że tak się otworzyła na ludzi a tu marne lub coraz marniejsze prognozy zdrowotne Quote
gonia66 Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 NO to juz cos przynajmniej wiemy...moze to nie sa az takie wiadomosci na ktore czekamy..ale dobrze ze sa jakies....nie wiem co napisac..mam tylko- albo az- nadzieje ze wszystko bedzie dobrze....sunia jest dzielna i dzielnie walczy, wiec wyglada na to, ze jest silna i chce zyc- a to polowa sukcesu..i tej wersji sie trzymajmy..... Kikuniu.....nasze serducha są przy Tobie....bądź dzielna...:loveu::loveu::loveu: Quote
lilith27 Posted October 12, 2009 Author Posted October 12, 2009 witam cioteczki...... kikunia, z tego co wiem, jest leczona w warszawie podobno na tygodniu poszedł szczoszek, ale potem znów się zakorkowała więcej jednak o kiki ma napisać pati malinka (teraz mona) czuje się coraz lepiej, tylko troszkę jest wystraszona generalnie robi jednak postępy akceptuje inne suczki i (z jednym wyjątkiem) również akceptuje inne kotki, które są w domu Quote
gonia66 Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 OJ..dzięki Bogu za jakieś wieści, bo ja juzmyslalam, ze mi sie wątek zgubił calkiem gdzies...i tak sie balam....na szzcesie Kikunia żyje....mam nadzieję, że sie uda dziewczynce...nalezy Jej sie po takiej dlugiej chorobie i tylu cierpieniach....mocno trzymam kciukaski i wolam do Sw Franciszka....i wierzę....... Quote
lilith27 Posted October 13, 2009 Author Posted October 13, 2009 dziękuje goniu, że jesteś na wątku ja wierzę, że Ty kikuni i monie farcika przyniesiesz Quote
pati Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 kochani z Kika nie ejst dobrze. Suczka wygląda wporządku, badanie krwi jest wporządku ale USG wskazuje na atonie pęcherza. Sunia nie sika wcale. Jest cewnikowana. Raz myślałam , ze sie wysikała ale okazało sie , ze jednak nie. Bierze leki zobaczymy co będzie dlaej. Najgorsze jest to, ze jesli leki nie zadziałaja jes to cos neurologicznego i nic sie z tym zrobic nie da. Wejscie do cewki jest wąskie , zapalne nie woadomo jk długo będzie mozna ją cewnikowac, jak ona bedzie sobie z tym radzić, czy nie bedzie sie gorzej czuła. Miejmy nadzieje, ze leki zaczną w końcu działać. Dziś odebrałam sprowadzony dla niej lek je juz po pierwszej dawce. Quote
gonia66 Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 Mój Boże..bardzo bym chciala zeby sie udało Kikuni...tyle juz przeszła....a co to za leki ktore sprowadzalaś????daja nadzieje????ja wierzę, ze sie uda.....musi się udać..Kikuniu..kochanie małe....damy rade.....:loveu::loveu: Quote
lilith27 Posted October 13, 2009 Author Posted October 13, 2009 pati ogromnie dziękuje, że zawitałaś trzymam kciuki za Kikunię, to super suńka Quote
anhata Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 4 pazdziernika(niedziela) o 19;55 zmarla mi babcia....mimo tego, 5 pazdziernika zawiezlysmy Kiki do Pati i od tego momentu moja mama ma czesty kontakt telefoniczny z Patrycja...nie moglysmy jednak nic napisac na watku z powodu w/w sprawy oraz dlatego, ze nie mialysmy internetu....Lizi z Mona przegryzly znowu kabel...Lizi uczy glupot Mony...mala potrafi nawet wziac pilota :/.... Dzieki dziewczyny za zainteresowanie watkiem mimo naszej nieobecnosci...jak Pati napisala na watku, Kiki jest w ciezkiej sytuacji....zreszta jeszcze zdsiiaj mama rozmawiala z Patrycja....oby sie suni udalo....obie sunie przeszly przeciez bardzo wiele....proby lapania...oswojenia itd.. Quote
gonia66 Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 anhata napisał(a):4 pazdziernika(niedziela) o 19;55 zmarla mi babcia....mimo tego, 5 pazdziernika zawiezlysmy Kiki do Pati i od tego momentu moja mama ma czesty kontakt telefoniczny z Patrycja...nie moglysmy jednak nic napisac na watku z powodu w/w sprawy oraz dlatego, ze nie mialysmy internetu....Lizi z Mona przegryzly znowu kabel...Lizi uczy glupot Mony...mala potrafi nawet wziac pilota :/.... Dzieki dziewczyny za zainteresowanie watkiem mimo naszej nieobecnosci...jak Pati napisala na watku, Kiki jest w ciezkiej sytuacji....zreszta jeszcze zdsiiaj mama rozmawiala z Patrycja....oby sie suni udalo....obie sunie przeszly przeciez bardzo wiele....proby lapania...oswojenia itd.. Dziękujemy za wszystko, co robicie dla Kikuni...dlatego tym bardziej mam nadzieje, ze sie uda....tyle osob o nia walczyyło...choćby dla Was...musi się udac...no musi....:loveu: Quote
anhata Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 wlansie...oby leki pomogly na ten jej pecherz.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.