lilith27 Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 [SIZE="4"]Kiki zmarła. Cierpiała na atonię pęcherza. Nie wytrzymały nerki. Odeszła jednak wierząc, że człowiek potrafi być dobry. Kiki nie była sama. :placz::placz: Malinka vel. Mona zostaje na stałe w dt. Zasiedziała się na stałe u najwspanialszych ludzi na świecie. :loveu::loveu: DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!! [SIZE="5"]Ten watek miał powstać dawno temu już........niestety z przyczyn osobistych, które finalnie skutkowały absolutnym brakiem czasu, nie zawisł jeszcze na forum. O ironio losu......w końcu przecież nawet już stosowny tekst powstał (poprawny stylistycznie). Jednakże przewrotny los zrządził, iż z dnia na dzień pojawiły się nowe, coraz poważniejsze troski. Wobec powyższego postanowiłam założyć wątek samodzielnie. Oto Kiki i Malinka. Oto matka i córka. Kiki ma około 2 lat i bardzo wiele wycierpiała. Zimą Ania wypatrzyła ją na jednej z podradomskich wsi. Kiki była w ciąży, jednak wtedy jeszcze podchodziła do człowieka. Po porodzie zachowanie Kiki zmieniło się, stała się nieco dzika. Maluszki, jej – jak to maluszki- nie znały dotyku ludzkiej ręki, więc również uciekały. Czas mijał, a Ania wraz rodziną odwiedzała psią rodzinkę wraz z miskami pełnymi jedzenia. Kto wie.......(ja tak przypuszczam obecnie) gdyby nie to, pieski by nie przeżyły. Czasem przecież zdarzyło się nawet, że miski psiakom ginęły....(jak to na wsi, ludziom wszystko się przydać może). Kiedy Goldi, Pako i Astor znaleźli dom, zwolniło się miejsce dla psiej rodzinki. Po długich oczekiwaniach i kilku podejściach oraz różnych perypetiach, Kiki i Malinka znalazły się u mnie na działce. Drugie dziecko Kiki, chłopięcy odrostek - wybrał wolność. Po prostu wbrew wszystkiemu nie dał się złapać, gdyż środki farmakologiczne nie działają na tą psią istotę. Panny to takie dzikuski. W szczególności Malina – dzika i przerażona sunia. Ile sobie teraz liczy? Może maksymalnie pół roku. Siedzi w kącie i patrzy jak matka się przymila. Malinka patrzy i udaje posążek. Udaje, że jej nie ma i drży. Kiki zaczyna się przełamywać. Do Ani, Ewy i do mnie podchodzi już dość chętnie (jednak na przykulonych nogach). Do naszych TZ wykazuje pewien dość wyraźny dystans, który objawia się szczekaniem. Osobiście mam wrażenie, iż Kiki chce, po prostu chce podejść, ale się zwyczjanie boi. [SIZE="4"]W dniu 05 września 2009 roku Kiki odwiedziła weterynarza, ponieważ ma pewien ogromny problem, w postaci wielkiego brzucha i słabego posikiwania. Diagnoza jest następująca: Kiki nie może się załatwić i wielki brzuch to po prostu nabrzmiały pęcherz. Kiki u weta spędziła 3 godziny, a my wraz z nią. Obecnie czuje się nieco lepiej. Jednak pani weterynarz zaleciła sterylizację, która ma stanowić antidotum na problemy z załatwianiem. Kiki podczas porodu (najprawdopodobniej) po prostu doznała urazu, w wyniku którego coś (chyba pochwa, a może macica) blokuje (gniecie) jej cewkę moczową. Wobec tego decyzja była jedna, Kiki musi przejść ten zabieg. Po ściągnięciu ogromnej ilości moczu, Kiki dostała antybiotyk, który był jej podawany dwa razy dziennie przez tydzień. Czuje się lepiej. Obecnie Kiki czeka na sterylkę. (przepraszam za brak profesjonalizmu w wyrażaniu się o chorobach) W tym wszystkim jest pewien szkopuł. Z końcem września nie będę mogła zajmować się dziewczynami. Koniecznym jest hotelik. Panienki wymagają sporo pracy i socjalizacji. [SIZE="5"]Bardzo proszę o ile jest to możliwe o wsparcie finansowe dla Ani i Ewy. To one ponoszą jak na razie wszelkie koszty. [SIZE="4"]Korzystając z okazji, dziękuje włodiemu, za pomoc i wsparcie. [SIZE="4"]Kiki 28 września idzie na zabieg koszt zabiegu to kwota 250 złotych potem kikunia musi trafić do hoteliku Kikunia jest bardzo chora pojechała do warszawy 05.10.2009, gdzie przebywa w hoteliku ma być dowieziona do warszawskiej kliniki, gdzie mają się nią zająć specjaliści steryliacja nie pomogła i kikunia ma dalej problemy z pęcherzem, podobno stwardniała jej ściana być może czeka ją jakieś łyżeczkowanie oraz plastyka to dla niej ostatnia szansa kiki dobrze zniosła dotychczasowe zabiegi i była bardzo grzeczna spędziła tydzień w lecznicy i lekarze byli zdziwieni, że dzikuska mogła się tak otworzyć u Kiki zdiagnozowano atonię pęcherza Kikunia jest w hoteliku w Warszawie dowożona jest do weterynarza kiki jest ciągle cewnikowana przyjmuje stale leki [SIZE="6"]prosimy o wsparcie !!!!! PROSIMY O OGŁOSZENIA DLA MALINKI (VEL MONY) [SIZE="5"]Malinka [SIZE="5"]więcej fotek malinkowych: atonia pęcherza????Kiki na granicy TM??????prosimy o wsparcie!!!!! - Strona 12 - Dogomania Forum atonia pęcherza????Kiki na granicy TM??????prosimy o wsparcie!!!!! - Strona 11 - Dogomania Forum Quote
eski Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Śliczne sunieczki. Co z nimi będzie ? Pomóżmy psiaczkom Quote
lilith27 Posted September 16, 2009 Author Posted September 16, 2009 dziewczyny wymagają dużo pracy i zaangażowania dziś najparwdopodniej zapadnie decyzja o terminie zabiegu Quote
lilith27 Posted September 16, 2009 Author Posted September 16, 2009 Kiki w dniu 28 września 2009 roku zostanie poddana zabiegowi wcześniej jeszcze musi odwiedzić leczniczę, żeby można bylo sprawdzić pęcherz ponownie kwota zabiegu wstępnie to 250 złotych pozdrawiamy Quote
red Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Piękne zdjęcia, ale rzeczywiście będzie problem z końcem września. Nie mogę pomóc finansowo (straciłam pracę i rentę), a tyle psiaków potrzebuje hoteliku. Rozumiem, że psiaki są jeszcze wypłochy i nie nadają się jeszcze do adopcji.... inaczej można by je zacząć ogłaszać. Quote
lilith27 Posted September 16, 2009 Author Posted September 16, 2009 Red bardzo mi przykro z twojego powodu :-( :-( :-( dziewczyny jeszcze nie są adopcyjne ale mamusia robi postępy kiedy się przełamała i zaufała nam okazało się, że jest ogromnym przytulakiem tylko, że jak na razie akeptuje tylko trzy kobiety do panów zachowuje się z dystansem i to nawet bardzo dużym jakkolwiek są postępy, chociaż byłyby większe gdyby kontakt z nimi był częstszy Quote
lilith27 Posted September 17, 2009 Author Posted September 17, 2009 Kiki jest bardzo chora, nie wiem czy dla niej najgorsze minęło po odciągnięciu ogromnej ilości moczu myślałayśmy, że już będzie wszystko ok jednak w tym tygodniu brzuszek Kiki rośnie w oczach w zastraszającym tempie Kiki wygląda jakby była ciężarną krówką i miała w sobie cielaczki zdecydowalyśmy, że Kiki jutro jedzie do weta na wizytę i usg miałyśmy ją zawieść tam w środę celem kontroli przed sterylką, ale to jeszcze sporo czasu, a brzuch rośnie jak nadmuchiwany balonik Kiki się nie może w ogóle załatwić martwię się o nią Ona w tym polu bez nas by umarła mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży Quote
lilith27 Posted September 17, 2009 Author Posted September 17, 2009 zrobiłam na biegu Taki brzuch miała kiedy przyjechała do mnie potem zapadł się zupełnie po ściągnięciu moczu a teraz......ten balonik zdaje się być o wiele wiele mniejszy niż Kiki ma obecnie Quote
red Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 Jeju, to co jej jest? Trzeba ją zdiagnozować, biedna, rzeczywiście bez pomocy umarłaby w cierpieniach...... Quote
anhata Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 dziekuje za zalozenie watku Madziu!..ja nadal mam problemy z dogo....watki nie chca mi sie otwierac itd....szkoda gadac...a czy bys mogla napisac na na pierwszej stronce, ze dziekujemy Panu Włodkowi, gdyz to on łapał sunie.....one byly przeciez nieoswojone...byly az trzy podejscia..... red przykro mi z powodu pracy....rozumiemy Cie....ale w zyciu nigdy nic nie wiadomo....kolo Fortuny Quote
anhata Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Teraz Magda, moja mama i tata sa u weterynarza z Kiki...:/ Quote
lilith27 Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 Aniu napisałam od razu, że dziękujemy za pomoc Tak ją dziś urządziłyśmy od godziny 18 do 21.20 Kiki przebywała sobie w lecznicy sobie przebywała, albowiem sunia się kompletnie wyluzowała chciała być głaskana i cieszyła się do nas potem to w ogóle zasnęła odkąd się otworzyła, jednego dnia po prostu okazało się, że jest wspaniała wiem jedno, że znajduszki na prawdę potrafią zaskakiwać Kiki na pewno ma do nas zaufanie (tego jestem pewna) mam wrażenie, że ona wie, że lecznica to miejsce które przynosi jej ulgę Red Kiki wypadła pochwa i gniecie jej cewkę (chociaż już dwukrotnie padło pytanie czy czasem coś lub ktoś jej nie potrąciło, co jest wysoce prawdopodbne na wsi) ale takiej wiedzy nikt nie ma, tylko suczka wie co ją spotkało Kiki nie może sie załatwiać i wszystko zostaje jej w pęcherzu już raz miała ściągany mocz wówczas spędziła u weta 3 godziny miałyśmy potem jechać w środę na kontrolę i badanie tak niedługo przed sterylką ale nagle brzuch zaczął rosnąć w oczach jak balon a sunia nie mogła się w ogóle już załatwić decyzja zapadła, że nie czekamy do środy teraz ma cewnik oraz kołnierzyk no i ma płaski brzuch cewnik ma nosić 5 dni potem mamy nadzieję, że wytrzyma do zabiegu termin ma na 28 września wybrany został z uwagi na mnie i moją niedyspozycję ktora będzie korespondować z oddaniem Kiki do hoteliku, (co obok kosztów zabiegu będzie stanowić też kolejny wydatek) również z uwagi na poniedziałek co sugerował lekarz dzisiejszy dzień był po prostu mega pracowity Quote
lilith27 Posted September 19, 2009 Author Posted September 19, 2009 postaram się zabrać aparat jak będę jechać do suczek tymczasem na pierwszą Quote
red Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 No nie, wygląda jak stworek...:cool3: bardzo żal tego biedactwa, Boże, brzuch by jej pękł, gdyby nie oddawała moczu, w porę ją uratowałyście....Trzymam kciuki za sunię. Quote
lilith27 Posted September 19, 2009 Author Posted September 19, 2009 Kiki ma się dziś lepiej ale źle znosi kołnierz sama go sobie ściągnęła zrezygnowałam zatem z ponownego zakładania drżała gdy go na sobie miała, chociaż pozwoliła mi go zapiąc cewnika jednak nie wyrwała zdecydowałam, że będzie bez kołnierza Kiki dziś podeszła sama do mojego TZ:multi: tak się prezentuje bez brzuszka widać, że czuje ulge nawet skakała na mnie z radości mam nadzieję, że nie nazbiera jej się znowu ten mocz Quote
anhata Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 to super ze sie cieszy juz na facetow...bo byl z tym problem na poczatku....chyba tak, chyba lecznice be3dzie kojarzyla z czyms dobrym.. Quote
red Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 Gdzie ona ma ten cewnik, żeby sobie go nie wyrwała.... Quote
lilith27 Posted September 20, 2009 Author Posted September 20, 2009 cewnik jest miękki, wisi jej pod ogonkiem napiszę dzisiaj co i jak, jak od niej wrócę Quote
anhata Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 nio jeszcze 4 godzinki do spotkania :)... Quote
lilith27 Posted September 20, 2009 Author Posted September 20, 2009 wszystko fajnie Kiki nie ruszyła cewnika ladnie zjadła i troszkę się pomiziałyśmy dziś zaintrygowana moim niecodziennym zachowaniem malinka nawet wyszła z budy i podeszła troszkę bliżej potem kiedy już z Kiki siedziałam i ją czesałam malina nawet podeszła do nas na odległośc ok. 1 metra i położyła się na chwilkę musiałam też troszkę posprzątać na działce ponieważ malina zrobila tam niezły bałagan to niezła trzpiotka tylko jeszcze po prostu dzika ii nieufna do człowieka Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.