Jump to content
Dogomania

Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie


Recommended Posts

Posted


[/HR]Nasz teren, czyli stara kopalnia wapienia :p Lubię tu chodzić, bo pełno tu skamieniałości, wapienia muszlowego, gdzie są zachowane całe muszle ramienionogów i małży sprzed wielu tysięcy lat... W sumie w Strzelcach ciągle stąpa się po cmentarzysku tych żyjątek ;)






A tu już park i wiosenne węszenie.



Oraz drzewowanie ;)








Co do bzdurania sobie różnych rzeczy... Pan Frotek wymyślił ostatnio cudną metodę na uciekanie. Po spacerze idzie na tył domu. Jeżeli się go nie zauważy i wpuści wszystkie psy do środka, a on się schowa, to potem skacze przez bramę i idzie na pobliski śmietnik :mdleje: Wrócił już raz z chlebem i raz ze słoniną. Ten pies mnie kiedyś przyprawi o zawał.

PS. Zdjęcia też na poprzedniej stronie ;)

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ale macie pustynne tereny :D
Ucieczek Frotka bardzo nie zazdroszczę - ja przez 11 lat znosiłam ucieczki Fredka i za każdym razem miałam taki sam zawał, mimo, że uciekał bardzo regularnie i często... jak nie jakąś nową dziurą w płocie, to przez furtkę. Wystarczyło, że ktoś obcy wchodził do nas na podwórko i nie umiał "zachować się" przy Fredku - ten wywijał się między nogami niczym ryba i ZAWSZE uciekał. Pamiętam do dziś... ile to razy mówiłam komuś, żeby chwilkę zaczekał i nie otwierał furtki, to ja złapię psa BO UCIEKNIE. Odpowiedź zawsze była taka sama: "Nie, nie ucieknie, przypilnuję go!". Nikt mi nigdy nie wierzył, że nie da rady i nikt nigdy jednak rady nie dawał - Fredek ZAWSZE nawiewał... jedynymi osobami, które mogły wejść przez furtkę tak, żeby go nie wypuścic byłam ja i mój tata... reszta ludzi nie była w stanie ogarnąć szybkości, z jaką Fredek wyślizgiwał im się między nogami za ogrodzenie :diabloti:

Posted

makot'a;20554838 napisał(a):
Ale macie pustynne tereny :D
Ucieczek Frotka bardzo nie zazdroszczę - ja przez 11 lat znosiłam ucieczki Fredka i za każdym razem miałam taki sam zawał, mimo, że uciekał bardzo regularnie i często... jak nie jakąś nową dziurą w płocie, to przez furtkę. Wystarczyło, że ktoś obcy wchodził do nas na podwórko i nie umiał "zachować się" przy Fredku - ten wywijał się między nogami niczym ryba i ZAWSZE uciekał. Pamiętam do dziś... ile to razy mówiłam komuś, żeby chwilkę zaczekał i nie otwierał furtki, to ja złapię psa BO UCIEKNIE. Odpowiedź zawsze była taka sama: "Nie, nie ucieknie, przypilnuję go!". Nikt mi nigdy nie wierzył, że nie da rady i nikt nigdy jednak rady nie dawał - Fredek ZAWSZE nawiewał... jedynymi osobami, które mogły wejść przez furtkę tak, żeby go nie wypuścic byłam ja i mój tata... reszta ludzi nie była w stanie ogarnąć szybkości, z jaką Fredek wyślizgiwał im się między nogami za ogrodzenie :diabloti:


Wbrew pozorom, to nie pustynne - tam nie ma piasku zupełnie, tylko drobne wapniowe kamyczki ;) Po drugiej stronie tego kamieniołomu są lasy, gdzie tysiące lat temu były plaże, można znaleźć tam mnóstwo zarośniętych wydm, a jak się pokopie to tam faktycznie jest taki piasek jak nad morzem ;)

Domyślam się, że to nie było fajne z ucieczkami Fredka :roll: Coś te psy na "F" mają ze łbami :evil_lol: Jakby Fredek miał w zanadrzu Frotkową sztuczkę ze wspinaniem się na bramę, to w ogóle mielibyście ciekawie.
Nie wiem, co Frotkowi odwaliło, szczerze mówiąc. Na samym początku jak u nas był to miał takie akcje, że nawiewał jak tylko został sam na podwórku. Ale szybko mu minęło, i cztery lata nic. Teraz nagle sobie przypomniał, że umie uciec, więc ucieka "bo tak". Wystarczy go zawołać, to wraca, nie ucieka na zasadzie "spadam i nic mnie nie zatrzyma". Nie, on wyskakuje, idzie sobie powąchać najbliższą trawkę, idzie na śmietnik i wraca :roll: Tak jakby miał mało spacerów (a ma 2x 2-godzinne i jeden półgodzinny do godzinnego wieczorem). Po prostu uciekanie jest fajne chyba :diabloti:

Posted

Macie fantastyczne drzewa :crazyeye: W sam raz dla wspinaczek psich łapek :razz:

Współczuję zwiewania, mojemu też niedawno coś odwaliło i zaczął nawiewać, ale u niego szybko przeszło - kilka czułych słów i sadyzm wprowadzony w życiu, i problem zniknął jak ręką odjął :diabloti:

Posted

Jesteśmy po wyprawie do Warszawy ;) Przyznam, że byłam z Hery dumna, przeżyła pociąg, tramwaj, metro i windę, witała się grzecznie z psami, świetnie zachowywała się u znajomego w mieszkaniu :p
Wyjeżdżałam z wiosennych Strzelec, a tu w Wawie... zima :diabloti: Jakbym się cofnęła w czasie!

Ale najpierw powiew wiosny z kilku ciepłych dni :)


















:loveu:

Posted

No i aż trudno w to uwierzyć - zdjęcia późniejsze ;) Zima w Warszawie :evil_lol:

Pola mokotowskie :)

Świetny pomysł - siłownia na wolnym powietrzu :)











Hera i Szczęśliwy Pies :diabloti:



No i my, choć Hera mało chętna do pozowania :roll::eviltong:

Posted


W wegetariańskiej knajpie :)



Przed centrum handlowym ;)



Warszawska cytadela :)







Ale uciekaliśmy stamtąd pędem, tak zimno było :evil_lol:


Teraz mam już nadzieję na wiosnę... Zima mi zbrzydła ;)
Pozdrawiamy odwiedzających :loveu:

Posted

noo tereny to macie zarąbiste :loveu: :loveu:
swoją drogą to taki teren ma już ładną historię, i to jest fajne, a nawet bardzo :) ehh ot my mamy takie nuuudne okolice :evil_lol:

Hera to światowiec jest, nooo zwiedzanie Warszawy, to już coś. Pewnie bardzo wymęczona wróciła :)


A ja się nie mogę zmobilizować aby jednego ciołka do Poznania wziąć :diabloti:

Posted

W takim razie brawa Wam się należą za grzeczny pobyt Hery w stolicy :)

U nas też zima wróciła w ciągu jednego dnia :P
Jednak Twoje psy nie wyglądają na nieszczęśliwe z tego powodu :siara:

Guest wolfheart
Posted

super miejsca na spacery
i dzielna Hera,to sobie dziewczyna W-wę zobaczyła

  • 3 weeks later...
Posted

Witam w dzień świąteczny i znooowu zimowy :roll::evil_lol:

Tak straciła życie moja torba. Usłużny piesek chciał mi ją przynieść, a że była zaczepiona... Coooo tam...:diabloti:




"To idziemy?"



Lusław z nową adresówką :)



I potfora zaczajona...


A tak poza tym, 25 marca stuknęło nam z Luką dokładnie 8 lat :multi: Pamiętam jak dziś, to akurat był wielki piątek, dzień targowy, sprzedać ją chcieli znajomi (patologia) za symboliczne 2 dychy... Nie mieli smyczy, "bo wie pani, ile to kosztuje!" i do zoologicznego prowadziłam Lusię na sznurku, a ona zapierała się wszystkimi łapkami.
Potem przylepiła się do mnie i chodziła za mną krok w krok, spała na moich ubraniach. A my dopiero uczyliśmy się, jak to jest mieć takiego psa w domu... 6 lat wcześniej był rottweiler i niestety, był porażką wychowawczą :( Na szczęście Lusia wybaczyła nam wszystkie błędy i jest cudownym psem, nadal bardzo aktywnym, chętnym do spacerów i żebrzącym o buraka albo marchewkę...:evil_lol:
Ależ to szybko minęło. Czuję się stara.


A tutaj na zachętę... Zdjęcie z wczoraj. Dziś już ich nie widać spod śniegu :roll:

Posted

Śnieg? Jaki znowu śnieg? :evil_lol: U nas leje. :PP
https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-27%2008.54.39.jpg haha, jaki usłużny piesek, normalnie psi asystent :cool3:
Luka ma fantastyczną adresówkę, jeszcze takiej nie widziałam :loveu:
I życzę Wam kolejnych 8lat razem, mniej burzliwych, ale równie sympatycznych. :loveu:
https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-29%2014.45.17.jpg jak się zamaskowała :razz:

Zdrowych, spokojnych świąt :loveu::loveu:

Posted

[quote name='Ty$ka']Śnieg? Jaki znowu śnieg? :evil_lol: U nas leje. :PP
https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-27 08.54.39.jpg haha, jaki usłużny piesek, normalnie psi asystent :cool3:
Luka ma fantastyczną adresówkę, jeszcze takiej nie widziałam :loveu:
I życzę Wam kolejnych 8lat razem, mniej burzliwych, ale równie sympatycznych. :loveu:
https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-29 14.45.17.jpg jak się zamaskowała :razz:

Zdrowych, spokojnych świąt :loveu::loveu:

Ano śnieg taki, że nawet autem nie warto wyjeżdżać z domu, bo drogi nieodśnieżone... Dalej sypie, a jest już 25 cm śniegu. Jak piaskarki nie wyjadą to jutro będzie pełno stłuczek :roll:

Adresówki z allegro, tanie (6,50 - 7 zł), mam jeszcze takie:



Dziękujemy za życzenia i wzajemnie, także mam nadzieję, że z Lusławą przed nami jeszcze mnóstwo równie zwariowanych lat :)

Posted

Ano, ale mało praktyczne dla Chibi i Hery ;) One do nikogo obcego nie podejdą, jak się zgubią i ktoś, kto je zauważy, nawet się nie zorientuje, że mają adresówki, takie są małe... Dla tego dla nich na razie zostają te duże z pleksi :)

Posted

No my też mamy ten problem... głównie z Bastą - gdyby ona się zgubiła nikt by nie przeczytał jej adresówki, mimo, że widać, że ją ma... :shake:
Jestem bardziej niż pewna, że nikomu nie udałoby się do niej podejść :shake:
W Skarżysku to nie problem, bo ona jest bardzo "domowa", więc na pewno by wróciła... poza tym ludzie wiedzą, że to nasz pies. Ale w Krakowie? Nawet "wykwalifikowany" hycel, ani szkoleniowiec behawiorysta ze schroniska by jej nie złapał... :shake:

Posted

A u nas jest śmieszna tendencja... Jak błąka się pies z adresówką to ludzie nie pomogą, bo... bo "przecież ma właścicieli". I tak nieraz pies włóczy się miesiącami. Dopiero, gdy ktoś da ogłoszenie, że taki i taki pies zaginął, to zaczynają się odezwy. Wcześniej ludzie psu nie pomogą, bo i po co? A nuż jeszcze ich ugryzie? :/

Posted

U nas jak pies biega w obroży to już mu nie pomogą, bo na pewno kogoś jest :roll:
bez obroży tez pewnie nie złapaliby, bo nie ma za co.. ahhh jakie to wygodne...

ja już od roku kupuję adresówki i nadal nie mogę się zdecydować...Najpierw było, ze czekam na trzeciego psa, potem miałam pomysł zmienić nr tel,. to stwierdziłam, ze trochę poczekam.. i potem zawsze cuś i zong... A ja i moja oszczędność i wsio chcę kupić za jednym razem, coby raz za przesyłkę płacić :D

Ale te wasze sa zarąbiste :loveu: aaaa jak mi się podobają :loveu:

Posted

Heej :) Cudne masz te psiaki :loveu: Uwielbiam jak ktoś ma psy 'w takich ilościach' :evil_lol:
A Frotek i Hera przede wszystkim mi się podobają :) Cuda nie psy :loveu:

Posted

makot'a - no właśnie, u mnie podobnie, dlatego martwię się zawsze o te moje głupki... Nie chcę, żeby ktoś do mnie zadzwonił dopiero, jak pies gdzieś padnie i go znajdzie :roll: Nie lubię psów przyjaznych do całego świata, ale fakt, że z takimi jest o niebo mniej zmartwień. Nawet pod opiekę oddać komuś takiego psa jest łatwiej, nie wyobrażam sobie za to oddać do psiego hotelu Chibi czy Hery - Chibi by po prostu zeszła na zawał, dla niej każda nowa sytuacja to ogromna trauma. A Hera nie dałaby się nawet dotknąć :cool3: Ona nadal nie akceptuje mojego ojca - a jest u nas dwa lata. Nie wychodzi z nią na spacery, nie bawi się, więc wg niej jest obcy. Brata zaakceptowała po roku, bo kilka razy z nami wyszedł. A np mojego Piotrka od razu, ale od początku chodził z nami na spacery i się z głupkiem bawił :) Hera jest typowym przykładem, że psa nie przekupisz jedzeniem - ją trzeba przekonać, że jesteś ok, zrównoważony i bezpieczny i nie głaszczesz i cmokasz na siłę. Jedzenie oczywiście weźmie, ale wcale za to kogoś nie polubi bardziej.

Ty$ka
- to jest problem, faktycznie, a to dlatego, że ludzie puszczają luzem psy i taki widok nikogo nie rusza :roll:

kalina - ja Twoim psom tych moich nowych nie polecam - one są naprawdę malutkie i w długiej sierści psów się gubią. Ale kupuj adresówkę jak najszybciej, one nie są drogie, a takie fajne wzmocnione i duże adresówki z laminatu są na allegro już za 5,50. Lepiej kupić drugi raz z nowym numerem telefonu niż pluć sobie w brodę za opieszałość, kiedy pies Ci zniknie. Ja już się tego nauczyłam, bo kilka razy dostawałam wiadomość, że do schroniska trafił pies, który zwiał właścicielowi - a właściciela znałam. No i cała akcja, żeby powiadomić właściciela, żeby odebrał psa itd. A gdyby pies miałby adresówkę, to ktoś by zamiast po hycla, zadzwonił do domu i trauma by psa ominęła.

trabeska
- a dziękujemy bardzo :) Fajnie mieć takie stadko, ale to duża uciążliwość, szczególnie z wyjazdami, chorobami itd. A człowiek nigdy nie przewidzi co mu się zdarzy ;) Pewnie gdyby moja mama "nie zeszła na psy" (tzn się tak nie zaangażowała w zwierzaki, TOZ itd), to nie zdecydowałabym się na takie stado, bo bym nie wydoliła zwyczajnie ;)


Walka z szalikiem :diabloti:



Razem oczywiście nie dało się ustawić :roll::cool3:











Nasz kumpel bałwan :diabloti:

Posted

https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-05 12.52.52.jpg ale ją znudziła ta nauka... biedny piesek :diabloti:

No właśnie, te adresówki są tanie, więc tym większy wstyd, że jeszcze ich nie zakupiłam :splat: I takie grawerowane są najlepsze, bo miałam takie zakręcane, liche to to i szybko się zgubiło...

A co do hoteli, to Owczary mogę zostawić i będzie pełen luz. Choć w przypadku wyjazdu to wolę zostawić je w kojcu i poprosić znajomych, coby przyjeżdżali, wypuszczali i dawali jeść. Ale Ciap w hotelu padłyby z rozpaczy. Skomlałby tak długo, aż nie skonałby. Jedzenia a nawet wody tez pewnie nie tknąłby. Ale nie ma lęku separacyjnego, ale tez pod naszą nieobecność jeść nie będzie. Po prostu w domu idzie spać i wstaje jak my przyjedziemy. Ale też nigdy nie widziałam tak fałszywego psa w stosunku do obcych.

U nas ciepło.. resztki śniegu jeszcze leżą... Buuu nie chcę jeszcze wiosny....:placz:

Posted

trwa trwa żyć się już nie chce jak tak szaro i smutno przynajmniej u mnie ... do tego straszna chlapa jest ..
Mam nadzieję, że szybciutko wiosna zawita :) :)


Adresówki są super bardzo mi się podobają :) Ja kupiłam ostatnio na allegro i napis mi się starł więc muszę poszukać coś trwalszego a u was nie ma tego problemu ??

Posted

kalyna - no to na allegro marsz i zamawiać! :evil_lol: ja miałam raz taką odkręcaną adresówkę, ale Chibi ją odkręciła i zjadła. Od tej pory unikam :diabloti:

Fałszywy w stosunku do obcych? Dlaczego? Ja mogłabym tak czasem Lukę nazwać, bo miała dwa razy akcję pt. znajomy jest, niby wszystko dobrze, nagle on się odwraca a ona go chaps za spodnie - oczywiście od tyłu :roll: Ale to były osoby, które ją prowokowały, bo to zabawne, denerwować małego pieska wgapiając się w niego i drocząc się z nim (mimo moich próśb, by tego nie robić). No to się odegrała :roll: Ale fakt, że Luce najmniej ufam z całego stada mimo wszystko, jeżeli chodzi o obcych. Hera nie da się głaskać, jak kogoś nie polubi to będzie burczeć i szczekać, ale przynajmniej wiadomo, jaki ma do kogoś stosunek.

A ja już mam dość zimy, brak słońca mi się daje we znaki, chcę cieeepło ;)


wedara - witamy :) No właśnie szaro strasznie... Bo jak jest jeszcze słońce i śnieg to się żyć chce, ale te mgły, śnieg z deszczem, błoto, to się odechciewa. I co mam nadzieję, że śnieg stopnieje, pomęczę się z chlapą, ale będzie potem ładnie - to znowu pada śnieg i znowu od nowa: topnienie, błoto, brud...:roll:

W starszych adresówkach napis się nie ściera, bo on wygrawerowany w laminacie, a nie tylko nadrukowany :) Dodatkowo adresówki są wzmocnione metalem, więc jeśli się je przypnie do obroży to nie ma problemu. Jedną straciliśmy, bo moja mama przypięła smycz do kółka od adresówki :diabloti:
To są takie:
http://allegro.pl/identyfikator-z-grawerem-adresowka-dla-pupila-i3147820367.html

A te drugie, ładniejsze są z firmy KALAIT, ale są tak malutkie, że nie polecam.


trabeska - u nas też dziś próbuje słońce świecić (w końcu!), ale chlapa niestety. Ważne, że idzie ku dobremu - ku wiośnie :)

Tak, Hera jest największa (wbrew pozorom, Frotek jak zarośnie to się wydaje większy, ale on wzrostem jest niewiele ponad Chibi). Ona w ogóle ma zachowanie, maniery i myślenie dużego psa. Jest powolna, opieszała, długo się namyśla... Ale jak się rozpędzi to jest najszybsza ze stada, tylko niezbyt jej się chce używać tej prędkości przy aportowaniu np. :roll::cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...