Jump to content
Dogomania

Niufki: Zmorka, Szelma[*], kot Tommy[*], collak Aris[*] i puli Luśka .


Recommended Posts

Posted

beria napisał(a):
Ale zagubiny humor Ci wrócił :bigok:

To niech teraz ten zagubiony humor da mi koopa w doope żebym poszła spać bo jutro nie wstanę do pracy i wtedy będę miała wesoło :diabloti:
Dobranoc życzą zasrańce :diabloti:

Posted

[quote name='Pysia']Luuuuuuudzieeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!
Tommy zrobił [SIZE=7]qpke !!!!! :multi::Cool!::sweetCyb::sweetCyb::cunao::laola::drinking:Zaraz padnę z radości :bigcool: Dzieki niebiosa !!:modla::modla::modla:
[SIZE=2]Boszzzzzzzzzzzzz:crazyeye: Nigdy mi nie przyszło do głowy że będę się cieszyć że kot się zesrał :mdleje::klacz::klacz:


[quote name='Pysia']I powiem Wam coś! Zabiję choróbsko Tomisia !!:chainsaw: Zakatrupię gronkowca który nęka Szelmusie :snipersm: Zetre w miazge łojotok Zmorki i nie będzie capiła psem:2gunfire: A rybki jak będą zdychać to je ugotuje Tommyemu na obiad :diabloti: A jak jutro te moje zwierzaki nie zaczną zachowywać się jak pomylone to będą miały o czym gadać ze sobą w swięta :mad:
Gratuluję sukcesu groźby pomogły :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

[quote name='Iza i Avanti']Pysiu! A co u was tak cicho? Tommy Was zasrał??? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Pysiu ...no co u Was:razz:

Posted

[quote name='Maga100']cóż.... :roll:
nowość to dla mnie żadna :diabloti:
Znasz ten stan z autopsji - wiem :diabloti:

[quote name='aga1215']Gratuluję sukcesu groźby pomogły :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Sama widzisz ze użalanie się nad zwierzakami i sobą nie prowadzi do niczego dobrego :evil_lol:

[quote name='Iza i Avanti']Cieszymy się i my, że Tommy walnął kupona :multi: :multi: :multi:
Cześć Pysiu!
Cześć Izuniu :multi:

[quote name='Iza i Avanti']Pysiu! A co u was tak cicho? Tommy Was zasrał??? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Tak :diabloti: I teraz odkopuję dom :evil_lol:

[quote name='Alicjarydzewska']:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Pysiu ...no co u Was:razz:
Nie zyjemy...:eviltong:

[quote name='malawaszka']mam nadzieję, że wszystko jest OK z Tommym, a Pysia dzisiaj miała z Szelmą do weta jechać więc pewnie za jakiś cza swróci
Byłam ze WSZYSTKIMI zwierzakami :mdleje:

[quote name='tygra']dobry wieczór :)
Dobry bo w końcu w domu ;)

Posted

Uffffffffffff...Poodpowiadałam na te liczne ( ... ) posty a teraz opowiem Wam mój dzień pełen wrażeń
Zaraz po pracy do domku i ...No właśnie :cool1: Od razu szybko się przebrałam w dziadowskie ciuchy coby Tommy u weta nie poszatkował mi eleganckiego ubioru :diabloti: Najpierw szelki dla kota i gonitwa po domu za Tommym jak je tylko zobaczył :mad: No może kawałek gonitwy bo chłopak nie ma jeszcze sił za wiele:roll: Potem transporter i zero zapierania się co mnie ciut zmarwiło. Chciałabym aby było wielkie MIAU i trzymanie się z opieraniem...No nie było . Acha! Zapomniałam na początku napisać ze w misce jedzonko było wymiecione a w kuwecie qpa :multi: Wiecie ze ja kocham qpki :loveu: Oczywiście Tomisia :diabloti:
Potem podróż do lecznicy oddalonej o 11 km. z kotem wrzeszczącym na szczęście nie za głośno ( nadal słaby ) ale i tak wystarczająco abyśmy nabawili się psychozy :-o W końcu nasza podróż została uwieńczona sukcesem bo znaleźliśmy się w o dziwo :crazyeye: pustej poczekalni :multi: Tommy został gruntownie zbadany a następnie zdjęto mu wenflon. Byłam przeszczęśliwa słyszoc wydobywający się warkot lwa z gardła Tommyego :diabloti: Nasze ręce ocalały :multi:
Potem szybko do domu. Nakarmienie kota, swierza woda, pasta i dawaj Zmoroszelmy do auta. Te oczywiscie stwierdziły że obie muszą jechać na siedzeniu. Wkrochmaliły się obie do tyłu :mad: Najpierw wyciągnęłam Zmorke i do bagażnika z nią. Wtedy Szelma stwierdziła ze w bagażniku pewnie lepiej i dawaj do niego :crazyeye: Znowu miałam dwa psy w jednym miejscu :hmmmm: No to wzięłam Zmorke z bagażnika i kazałam wejść na siedzenie. W tym samym czasie Szelma stwierdziła ze też tam wlezie :wallbash: I znowu miałam obie na siedzeniu :grab:Dodam że nie da sie zamknać drzwi wyciagając zapierającego sie niufa czy to z siedzenia auta czy z bagażnika :help1:W końcu mój iloraz przypomniał sobie że istnieje i wyciagnęłam Zmore, wsadziłam ja do domu a Szelme zamknęłam na siedzeniu w aucie :diabloti: Potem poszłam po Zmore i udostępniłam jej bagażnik :thumbs: Po tej mozolnej pracy zjawił się TZ który sobie w najlepsze jadł w tym czasie kanapke :2gunfire: Pojechaliśmy w koncu do tego weta oddalonego o 17 km. w zupełnie inną strone niż ten koci...
Zmorka u wetki pełny looz :loveu: Zadowolona najpierw ryczała że jej nie wpuszczaja a jak wpuscili to natychmiast zabrała się za zwiedzanie lecznicy w czym jej przeszkodziłam będąc równie uparta jak ona :diabloti: U Zmorki wszystko w miare oprócz tego że zaczyna linieć ...:mdleje:
Kolej na Szelmusie. Z tą już tak lekko nie poszło. Musiała zostać przywołana do porzadku i dopiero udało mi się ja wprowadzic do środka a nie spadać w przyspieszonym tempie ze schodów :angryy: Były płacze przy pobieraniu wymazu na posiew i oczywiście łzy w moich oczach też :-( Biedne to uszko smierdziuszko Szelmusi :-( Wygląda to paskudnie. Dostała od razu antybiotyk który mam nadzieje że szybko pomoże :roll:
W drodze powrotnej nie ominęły nas atrakcje :mad: Szelmusia stwierdziła ze w naszym Pasikoniku jest za czysto i za ładnie pachnie i udekorowała nam auto od środka zawartościa swojego brzuszka :eek2: No cóz.....
To tyle...

Posted

buuuahahahahha no jak włączyłam sobie podczas czytania projekcję tego Twojego wsadzania suczydeł do samochodu to mało z krzesla niespadłam ze śmiech uahahaha :roflt: hahahahha

dobrze że z Tommym ok :multi: Szelmusiowe uszko też będzie ok :kciuki:

a my jutro do P. Ani jedziemy do Siemianowic :placz:

Posted

PIKA napisał(a):
Cześć wnusiu :multi:

Pogonilaś kupalonowi Tomiego kota to teraz pogoń temu Szelmowemu usznemu syfowi :diabloti:

Z uchem też pogadaliśmy sobie :diabloti: Koniec zabawy z Pysią i jej pieszczochami :mad: To ja - słyszycie? Pysia :diabloti:

Posted

hahahahahahahaha Pysiu :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
ja bym wyszła z siebie i staneła obok gdyby mi psy użadzły takie atrakcje przed podróżą :mad: :mad:

Posted

Vectra napisał(a):
hahahahahahahaha Pysiu :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
ja bym wyszła z siebie i staneła obok gdyby mi psy użadzły takie atrakcje przed podróżą :mad: :mad:

Bo Ty typem mordercy jestes i psychopaty :diabloti: A ja widzisz mam dwa psy o debilnie idiotycznym szczęśliwym wyrazie mordy i mi się udziela :evil_lol: Też mam teraz taki wyraz na codzień i tak się tez zachowuję :evil_lol: Więc takie sytuacje mnie poprostu bawia :diabloti:

Posted

[quote name='Pysia']Uffffffffffff...Poodpowiadałam na te liczne ( ... ) posty a teraz opowiem Wam mój dzień pełen wrażeń
Zaraz po pracy do domku i ...No właśnie :cool1: Od razu szybko się przebrałam w dziadowskie ciuchy coby Tommy u weta nie poszatkował mi eleganckiego ubioru Najpierw szelki dla kota i gonitwa po domu za Tommym jak je tylko zobaczył :mad: No może kawałek gonitwy bo chłopak nie ma jeszcze sił za wiele:roll: Potem transporter i zero zapierania się co mnie ciut zmarwiło. Chciałabym aby było wielkie MIAU i trzymanie się z opieraniem...No nie było . Acha! Zapomniałam na początku napisać ze w misce jedzonko było wymiecione a w kuwecie qpa :multi: Wiecie ze ja kocham qpki :loveu: Oczywiście Tomisia :diabloti:
Potem podróż do lecznicy oddalonej o 11 km. z kotem wrzeszczącym na szczęście nie za głośno ( nadal słaby ) ale i tak wystarczająco abyśmy nabawili się psychozy :-o W końcu nasza podróż została uwieńczona sukcesem bo znaleźliśmy się w o dziwo :crazyeye: pustej poczekalni :multi: Tommy został gruntownie zbadany a następnie zdjęto mu wenflon. Byłam przeszczęśliwa słyszoc wydobywający się warkot lwa z gardła Tommyego :diabloti: Nasze ręce ocalały :multi:
Potem szybko do domu. Nakarmienie kota, swierza woda, pasta i dawaj Zmoroszelmy do auta. Te oczywiscie stwierdziły że obie muszą jechać na siedzeniu. Wkrochmaliły się obie do tyłu :mad: Najpierw wyciągnęłam Zmorke i do bagażnika z nią. Wtedy Szelma stwierdziła ze w bagażniku pewnie lepiej i dawaj do niego :crazyeye: Znowu miałam dwa psy w jednym miejscu :hmmmm: No to wzięłam Zmorke z bagażnika i kazałam wejść na siedzenie. W tym samym czasie Szelma stwierdziła ze też tam wlezie :wallbash: I znowu miałam obie na siedzeniu Dodam że nie da sie zamknać drzwi wyciagając zapierającego sie niufa czy to z siedzenia auta czy z bagażnika W końcu mój iloraz przypomniał sobie że istnieje i wyciagnęłam Zmore, wsadziłam ja do domu a Szelme zamknęłam na siedzeniu w aucie Potem poszłam po Zmore i udostępniłam jej bagażnik :thumbs: Po tej mozolnej pracy zjawił się TZ który sobie w najlepsze jadł w tym czasie kanapke Pojechaliśmy w koncu do tego weta oddalonego o 17 km. w zupełnie inną strone niż ten koci...
Zmorka u wetki pełny looz :loveu: Zadowolona najpierw ryczała że jej nie wpuszczaja a jak wpuscili to natychmiast zabrała się za zwiedzanie lecznicy w czym jej przeszkodziłam będąc równie uparta jak ona :diabloti: U Zmorki wszystko w miare oprócz tego że zaczyna linieć ...:mdleje:
Kolej na Szelmusie. Z tą już tak lekko nie poszło. Musiała zostać przywołana do porzadku i dopiero udało mi się ja wprowadzic do środka a nie spadać w przyspieszonym tempie ze schodów Były płacze przy pobieraniu wymazu na posiew i oczywiście łzy w moich oczach też :-( Biedne to uszko smierdziuszko Szelmusi :-( Wygląda to paskudnie. Dostała od razu antybiotyk który mam nadzieje że szybko pomoże :roll:
W drodze powrotnej nie ominęły nas atrakcje :mad: Szelmusia stwierdziła ze w naszym Pasikoniku jest za czysto i za ładnie pachnie i udekorowała nam auto od środka zawartościa swojego brzuszka :eek2: No cóz.....
To tyle...

Pysiu - Szelma to ten antybiotyk w zastrzyku dostała?
Fajnie, że z Tommym już dobrze:multi: :multi: :multi:

Kiedyś musiałam zawieść Felka do weta ... nie miałam transporterka:shake: no więc karton, sznurek, dziurki na powietrze ... może 200m ujechaliśmy jak wylazł z pudła :angryy: dobrze, że jechałam autem jako pasażer:evil_lol:

Posted

ale wy macie niewychowane koty phii :shake:
mój Ivanek jezdzi w aucie luzem :loveu: siedzi sobie grzecznie na tylnym siedzeniu i gapi przez okno :razz: HA trzeba umieć kota wychowac :eviltong:

Posted

Cześć Pysiu! Jak dobrze, że żyjecie! I to nie zasrani....

I znowu poplułam monitor :eviltong: Mam bujną wyobraźnię i opis wsadzania i wyciągania dwóch niufów to z siedzenia, to z bagażnika mnie rozwalił...:p

Posted

Witajcie :multi:
Tommy siedzi grzecznie nawet bez transportera tylko wrzeszczy ile ma sił w płucach nawet godzine bez przerwy :angryy:
Szelma dostała doustne antybiotyki plus coś osłonowego - podwójnie.
Kciuki nadal nam są potrzebne. Zaraz będę dzwonić do weta czy pod mikroskopem po odstawieniu u Szelmy leków na drożdżaki nie wyhodowały się te gadziny znowu....Byłoby kiepsko bo wtedy jeszcze Ketokonazol i podwójne obciążenie wątroby. Nie lubię paść psów lekami :shake:

Posted

[quote name='Iza i Avanti']Cześć Pysiu! Jak dobrze, że żyjecie! I to nie zasrani....

I znowu poplułam monitor :eviltong: Mam bujną wyobraźnię i opis wsadzania i wyciągania dwóch niufów to z siedzenia, to z bagażnika mnie rozwalił...:p:cool1:to jeszcze nic trzeba zobaczyć jak u Pysi goście wysiadają z samochodu i ze zdziwieniem stwierdzają ze w ich aucie zadekował sie niuf ...nie mówiac już o próbach poszerzenia otworu okiennego:razz:

Pysiu , nie bój sie tak Ketokonazolu , jak dasz od razu coś na wątróbkę to ona nie ucierpi aż tak....wiem bo też panikowałam :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...