Jump to content
Dogomania
Jaaga

Dwa istnienia, dwie szanse na lepsze życie - niepełnosprawny Baryton- jest bardzo źle :( Boston z Ukrainy

Recommended Posts

Chciałam wszystkich przywitać na wątku chłopaków, choć Barytona i Bostona kojarzycie juz pewnie z wątku Lindy, bo od jakiegos czasu czekałam na ich przyjazd i tam o nich pisałam.

Baryton jest starszym wilczastym psem, który jak wiele na Ukrainie został brutalnie potraktowany przez człowieka. Do schroniska trafił w krytycznym stanie z urazem głowy, bioder, kręgosłupa, postrzelony. Kiedy pierwszy raz go wypatrzyłam, to poprosiłam Marinę o wiecej informacji i dostałam screeny z forum, gdzie na bieząco był opisywany przypadek Barytona. Uwierzcie, że to cud, ze on samodzielnie się porusza. Baryton spędził w schropnisku Mariny kilka lat na wybiegu psiaków z problemami zdrowotnymi. Był bezpieczny, nakarmiony i zaopatrzony. Jednak wybieg z budami i klepiskiem zamiast trawy to nie jest szczyt psich marzeń. Długo chodził mi po głowie, ale ze względu na jego stan i wiek, nie potrafiłam się zdecydowac na sprowadzenie go. Wybrałam na DT zamojską Freyę. Dopiero niespodziewana śmierć jego niepełnosprawnego kolegi cudnego, radosnego husky była dla mnie sygnałem, że jesli nic nie zrobię, to on również odejdzie w schronisku. Jest tam tyle młodszych, zdrowych i piękniejszych psów, ze tylko ja jestem szansą dla niego na opuszczenie tego kojca.

Transport z Ukrainy w dobie wirusa zakrawa na niemozliwość. Jego organizacja wymagała mnóstwa zachodu i pieniędzy. W zwiazku z tym, szkoda było żeby do Polski przyjechały tylko 2 psy (  jeden do kolezanki, która to wszystko organizowała, drugi do mnie), to zadecydowałam że damy szansę jeszcze jakiemus szczeniakowi. Stąd pomysł na Bostona. To ok 6-7 mies. podrostek, który zdążył w schronisku wyrosnąć juz w wieku wczesnoszczenięcego. Największy w kojcu, najgłośniejszy, taki  typ przywódcy - chuligana ;) Do tego buro czarny, gładkowłosy, z praktycznie zerowymi szansami na adopcję na miejscu. Z czasem zamieniłby tylko wybieg szczenięcy na kojec dla dorosłych psów i wtedy zniknąłby w tłumie.

Psy bardzo długo czekały na swoją szansę i musiały dotrzeć do nas okrężną drogą. Na szczęście po wielu perypetiach dojechały.

Dotarły wczoraj wczesnym rankiem. Okazało się, że Baryton jest w znacznie gorszym stanie, niż na wczesniejszych filmikach. Na moje oko też jest starszy, niż wpisane 8 lat, ale moze to kwestia wyniszczenia organizmu życiem przed schroniskiem. Odkryłam, że ma na grzbiecie paskudną, opuchniętą ranę. Konieczne jest jego leczenie. Baryton większosć czasu śpi, nie reaguje w domu na dzwięki, nie wiem, czy normalnie słyszy. Dopiero na dotyk podnosi głowę. Ranę zaopatrzyłam mu, zalałam antybiotykiem, podałam wczoraj i dziś rano przeciwzapalny i przeciwbólowy Cimalgex. Przed nim pierwsza wizyta u lekarza. Porusza się chwiejnie, całe ciało jest rozedrgane. W domu ja go podnoszę i na rękach znosimy. 

Psy trafiły do mnie prywatnie, na moje utrzymanie. Bedę bardzo wdzięczna za każdą pomoc dla nich - wsparcie na leczenie, kastrację młodego, pomoc w ogłaszaniu,. bazarki.

Obu zabrałam jako Dom Tymczasowy, jednak ani jeden nie jest łatwym psiakiem i chyba trochę czasu i wysiłku zajmie szukanie im nowych rodzin.

oto Baryton i Boston u nas  oraz Baryton, kiedy trafił do schroniska. 

DSC02626.JPG

DSC02621.JPG

DSC02578.JPG

106113557_583071789079912_2969338270764139044_n.jpg

106370982_261778148462474_249618012282611662_n.jpg

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozliczenie:

Wpłaty:

Nadziejka 50 zł

Anula i Bogusik  100 zł

guccio 50 zł,

Agnieszka znajoma Elik 45 zł

Marzena L. ( z FB) 80 zł

Helli 300 zł

Jo37 40 zł

Anna GR 50 zł

Nesiowata 25 zł

Tianku  20 zł

Razem 760 zł

Wydatki: 

badanie krwi 90 zł

Wizyta wet. 131 zł 

forthyron 44 zł

razem 265

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cala noc myslalam modlilam za lapenki za sile Wasza Jaguniu calem sercem

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Nadziejka napisał:

Cala noc myslalam modlilam za lapenki za sile Wasza Jaguniu calem sercem

Dziękuję Nadziejko, że jesteś z nami. Dziękuję za bazarek. Noc minęła spokojnie. Tylko martwię się, jak Barytona zabrac do lekarza. W poniedziałki zawsze jest sporo ludzi, on taki biedny. Jakoś jednak to musi przejsć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bede caly czas bede 

 nawet w pracy mysle mdle za te wszystkie istoty 

 do mojego Ukochanego Jegoswiatobliwosci Dalajlamy 14

 Jaguniu bazarusio juz zaraz ruszy 

 tylko jeszcze moje skrbenki maja nawigacje samochodowa dla lapeniek na ten kramik 

 i jak wroca z pracuni to  musza mi objasnic jak mam wpisac i jak to wszystko dziala

z calej duszy niechaj moc bedzie z Wami

Share this post


Link to post
Share on other sites

Serce poslalam teraz ku Tobie od Nadziejkow 50 zl  z calego serducha naszego 

bedziesz miec dzis boc ten sam bank chyba

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaaga, proponuje najpierw maleńka zmianę w tytule wątku - "Niepełnosprawny Baryton i supersprawny Boston ' i dalej jak napisałaś.

Wydaje mi się, że Boston jest bardzo inteligentnym chuliganem i szybko zorientuje się, kto u Was jest numerem jeden wśród psów. Nie będzie walczył o jedzenie, będzie miał więcej miejsca dla siebie - i podporządkuje się temu numerowi jeden, choć wszedł w okres, kiedy hormony najbardziej buzują. Na pewno będzie wymagał szkolenia - zanim dasz mu cokolwiek, miskę, uwagę, pogłaskanie, wymagaj siadania. Nie będzie trudne, starczy wyłapać kiedy siada sam, nazwać słowem - siad, dobrze - i podać smakol. Jeśli weźmie go ktoś z Krakowa,  mogę zaoferować dwie lekcje za free u trenera młodszego ode mnie  i moją pomoc - już bardziej teoretyczną, wspomagającą.   

Baryton straszliwie biedny.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Sowa napisał:

Jaaga, proponuje najpierw maleńka zmianę w tytule wątku - "Niepełnosprawny Baryton i supersprawny Boston ' i dalej jak napisałaś.

Wydaje mi się, że Boston jest bardzo inteligentnym chuliganem i szybko zorientuje się, kto u Was jest numerem jeden wśród psów. Nie będzie walczył o jedzenie, będzie miał więcej miejsca dla siebie - i podporządkuje się temu numerowi jeden, choć wszedł w okres, kiedy hormony najbardziej buzują. Na pewno będzie wymagał szkolenia - zanim dasz mu cokolwiek, miskę, uwagę, pogłaskanie, wymagaj siadania. Nie będzie trudne, starczy wyłapać kiedy siada sam, nazwać słowem - siad, dobrze - i podać smakol. Jeśli weźmie go ktoś z Krakowa,  mogę zaoferować dwie lekcje za free u trenera młodszego ode mnie  i moją pomoc - już bardziej teoretyczną, wspomagającą.   

Baryton straszliwie biedny.

Własnie też mi jakoś tak tytuł wygląda, jakby obaj byli niepełnosprawni, ale zakładałam wątek na szybko, dziękuję za sugestię. To prawda, że Boston jest super sprawny. On ma obsesję na moim puncie.

Najgorszą cechą jest to, że prawie nigdy nie siada, tylko stale skacze na mnie. Jestem cała podrapana, bo zarzuca mi łapy na klatkę piersiową lub skacze od tyłu na plecy. Staram się dłonią go blokować i czasem się udaje i przestaje. jesli na mnie nie skacze, to wpycha mi się między nogi. Siada chyba tylko wtedy, kiedy jakiś pies blokuje mu do mnie dostęp. Bardzo dziekuję za odwiedziny u chłopaków i rady.

Dziś już trochę się usamodzielnia, zaczyna sam zwiedzać, wczoraj był cały czas jak cień przy mnie. Martwi mnie, że do mnie jest taki wylewny, kontaktowy, usiłuje lizac po twarzy, stale garnie się, ale zupełnie jest wycofany do innych ludzi. Nie tylko całkiem obcych, ale i domowników. Tak jakby dla niego śwait dzielił się na nas dwoje, psy z boku oraz niechcianą resztę ludzi. Gdyby to miał byc mój pies, to nie byłby dla mnie problem, ale ma iść do adopcji, a boję się że z czasem jeszcze bardziej do mnie się przywiąże. Przed córkami ucieka, do Andrzej nie chce podejsć. Kaj czy Linda byli ogólnie strachliwi, a on przy mnie jest zupełnie otwartym psem, który zmienia się przy innych.

Za to zupełnie bezpodstawna okazała się moja obawa przed szczekaniem. Dotąd tylko słyszałam go, kiedy był zamknięty w pokoju na czas spacerów małych psów. Zupełnie inaczej, niż w schronisku. No i super zachowuje czystosć. Załatwia się w jedno wybrane miejsce.

Baryton teraz jest w ogrodzie. Znowu wybrał miejscówkę pod jodłą. Chciałam go wyjąć, alewyszczerzył na mnie zęby i dałam za wygraną, bo trudno do niego się dostać, żeby go odpowiednio chwycić. Liczę, że jak się znudzi, to wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pierwsze potrzeby ode mnie i od Bogusik została przelana kwota 100,00zł tj.po 50zł.

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Anula napisał:

Na pierwsze potrzeby ode mnie i od Bogusik została przelana kwota 100,00zł tj.po 50zł.

Anula, Bogusik, bardzo Wam obu dziękuję. Baryton miał już jechać do weta, ale śpi pod choiną i ani mysli wyjść stamtąd. Deszcz pada, poszliśmy znowu po niego, ale tam ma suchutko, bo jodła duża, gęsta bardzo i rozłozysta. Nie chcę zakładać mu pętli ze smyczy, żeby go nie zrazić i nie stresować. Może to kłapanie zębami przejdzie, jak trochę dojdzie do siebie. Na szczęście leży na boku, luźno, więc nic go nie boli. Pies Oli, który z nim przyjechał ma tak samo, nie chce do domu wejść.

Mamy budę w ogrodzie, gdzie w słomie kury mają gniazda i znoszą jajka. Boston dziś już kilka razy tam się władował i radośnie wytarzał w słomie, gniotąc oczywiście jajko, które zostawiamy. Kury za pierwszym razem były zbulwersowane wtargnieciem. To jedyny pies w domu, który wszedł do budy. Żaden na to nie wpadł, że buda to może byc psie lokum ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dobrze działa na skaczące psy blokada rozpostartą dłonią z lekko zgiętymi końcówkami paluchów skierowana w stronę psa -  taka dłoń przypominająca ostrzegawczą pazurzastą kocią łapkę. To sygnał "odzwierzęcy" zrozumiały dla zwierząt innych gatunków też.  Kto go karmi? W jaki sposób? Psy skaczące po ludziach przy powrocie do domu naprowadzałam w siad sporym, twardym smakolem - sucha bułka - i dawałam, jak usiadły - z reguły odbiegały kawałek, aby zjeść w spokoju większy kąsek, ale tego nie możesz robić przy innych psach. On proponuje Ci sojusz "my dwoje kontra świat", jakbyś taki kąsek  dawała tylko jemu w obecności innych, uznałby to za awans społeczny... pies dla młodego energicznego człowieka. Doskonały do szkolenia - nie masz w okolicy jakiegoś trenera współpracującego ze schroniskiem, z fundacjami? Ale trenera z doświadczeniem, nie po weekendowych kursach.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Sowa napisał:

Bardzo dobrze działa na skaczące psy blokada rozpostartą dłonią z lekko zgiętymi końcówkami paluchów skierowana w stronę psa -  taka dłoń przypominająca ostrzegawczą pazurzastą kocią łapkę. To sygnał "odzwierzęcy" zrozumiały dla zwierząt innych gatunków też.  Kto go karmi? W jaki sposób? Psy skaczące po ludziach przy powrocie do domu naprowadzałam w siad sporym, twardym smakolem - sucha bułka - i dawałam, jak usiadły - z reguły odbiegały kawałek, aby zjeść w spokoju większy kąsek, ale tego nie możesz robić przy innych psach. On proponuje Ci sojusz "my dwoje kontra świat", jakbyś taki kąsek  dawała tylko jemu w obecności innych, uznałby to za awans społeczny... pies dla młodego energicznego człowieka. Doskonały do szkolenia - nie masz w okolicy jakiegoś trenera współpracującego ze schroniskiem, z fundacjami? Ale trenera z doświadczeniem, nie po weekendowych kursach.

 

Własnie tak go dłonią blokuję i często, choć nie zawsze to działa, ale wiadomo nie od razu wszystko da się osiągnąć. Karmię go z innymi psami. Teraz psy śpią w pokoju, bo mąż ściany maluje, młody jest z nim luzem. Ostatnie suszone smakołyki podawał mu Andrzej, zeby mu pokazac, ze nie jest zły. Byłam przy tym, młody chwycił mi zebami dłoń, w której trzymałam akurat chipy, patrzył na mnie w oczekiwaniu na coś dobrego i nie zwracał uwagi na to, co Andrzej mu podawał. Musiałam wziać ucho do ręki, przekazac je mężowi i wtedy dopiero wziął je od niego. Ujęłaś  w punkt jego postepowanie - " my dwoje kontra świat".

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Sowa napisał:

zanim dasz mu cokolwiek, miskę, uwagę, pogłaskanie, wymagaj siadania. Nie będzie trudne, starczy wyłapać kiedy siada sam, nazwać słowem - siad, dobrze - i podać smakol.

Udało się :) teraz wytrzymał przy podawaniu smakołyków, grzecznie siedział i czekał na nastepne. Jestem dumna, siadał czterokrotnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, Jaaga napisał:

" my dwoje kontra świat".

Miałam takiego psa, 30 lat temu. Teraz nie dałabym rady zapewnić dość ruchu dużemu, dynamicznemu psu.  Teraz ucz siadania na hasło bez smakoli, tylko pochwała, a smakol co drugi, trzeci raz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I ja zaglądam na wątek. Barytona mocno mi szkoda i jednocześnie cieszę się, że dostał od Ciebie szansę na lepsze życie, DZIĘKUJĘ :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Jo37 napisał:

Na jakie konto wpłacić?

Na razie podaje moje, bo czekam na konto fundacji, która zgodziła się rozliczać chłopaków. kolezanka, która sprowadziła psiaki dopiero skończyła prace i nie dostałam danych.Podac Ci Joasiu?

 

41 minut temu, Tyś(ka) napisał:

I ja zaglądam na wątek. Barytona mocno mi szkoda i jednocześnie cieszę się, że dostał od Ciebie szansę na lepsze życie, DZIĘKUJĘ :)

Cieszę się, że zaglądnęłas, zostań z nami. Baryton jest naprawdę biedny.

Dziś tracę nadzieje na jego adopcję. W ogóle nie raguje na wołanie, trzeba nim potrząsnąć, żeby się obudził. Z zębów zostały mu kły. Mieliśmy jechac dziś z nim do lekarza, ale nie miałam sumienia go budzić. przespał cały dzień. Bernard od Oli, który z nim przyjechał, podobnie. Ponoć tylko odsypia tą 6 dniową drogę. Wzieliśmy go z ogrodu do domu i dostał jeść. namoczyłam mu karmę suchą, dodałam puszki, mięsa z makaronem, drożdzy i jajko, więc wsunął z wilczym apetytem dużą porcję. Rana wygląda lepiej po antybiotyku.Trzeba go nosić na rękach. Dobrze, że jest lekki, bo Andrzej już ma trening z noszeniem Lindy. Teraz ma dwa do tego.

Musze przyznac, że mój mąż to prawie święty człowiek. Najpierw wiedział tylko o młodym, potem powiedziałam o Barytonie. Baryton miał jedynie sztywno chodzic, bo tak widziałam na filmiku zeszłorocznym. Pies do adopcji. Przyjechał głuchy, niekontaktowy, stary do noszenia na rękach, który nie potrafi się poruszać samodzielnie w domu po podłogach. Zaścieliłam całą podłogę w pokoju poszewkami z kołder i dopiero po tym Baryton sam porusza się.

30 minut temu, guccio napisał:

Poleciał.Zdaje się,że ten sam bank.

Sprawdzę i dam znać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...