Jump to content
Dogomania

Proszę o szybką poradę,pilne.


bou
 Share

Recommended Posts

Czy schronisko przyjmie (rasowe) psy od właściciela (na jakiś czas-blizej nieokreslony),w sytuacji,jesli właściciel został bez dachu nad głową?

Nie przyjmie,prawda? Czy jest taka definicja -  'właścicielski pies'?

Co może zrobić z psami taki człowiek?Jak je zabezpieczyć?Czasu już brak...tułają się po pustostanach na wsi,pieniędzy brak.(młoda kobieta i m.inn,- suka ze szczeniętami - szczegółów nie znam).

Link to comment
Share on other sites

Zgodnie z prawem - nie przyjmie (tym bardziej "na przechowanie, do późniejszego zwrotu", bo to nie hotel). Być może udałoby się - z uwagi na szczególnie trudną sytuację - dogadać przejęcie psów na zasadzie zrzeczenia, ale wiadomo - to droga w jedną stronę. 

Jeżeli zwierzęta są rasowe to może lepszym pomysłem jest stukać do bram fundacji, która zajmuje się rasą i tam prosić o pomoc.

Link to comment
Share on other sites

Ta osoba nie jest chyba zrównoważona,kontakt z nią jest trudny,nie znam jej osobiście,wszelkie propozycje kontruje...To bardzo skompikowane I nie wiem do jakiego stopnia wiarygodne.To nie jest ktoś z Dogo,mam z nią wyłącznie kontakt mailowy.

Chcialam jej podpowiedziec rozwiązanie..dlatego spytałam tutaj - Was.

 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, bou napisał:

Chcialam jej podpowiedziec rozwiązanie..dlatego spytałam tutaj - Was.

Ponieważ pytasz na podforum Prawo, to w tym przypadku trudno jest zjeść ciastko i mieć ciastko. Trudno za friko oddać psy na utrzymanie, a jednocześnie zachować nad nim władztwo (własność). Jeśli pragnie się dobra psa/psów, trzeba zrzec się prawa ich własności i poszukać im nowych domów - bezpośrednio, albo przez pośredników (propsie stowarzyszenia). Pozostaje jeszcze Dogo, ale to już sama wiesz, jak to się robi w płatnych hotelikach Pod Różami.

Link to comment
Share on other sites

Wiem,Ryss. Ta osoba tak ,czy inaczej nie wydaje mi sie zdolna do jakichkolwiek ruchów,szczególnie do aktywności,zarówno w temacie - psy,jak i swoim własnym.

Uczucie bezradności jest dla mnie największym dyskomfortem,niestety czasem trzeba sie pogodzic z tym,że NIC nie mozna zrobić,a słowa...pozostaną wyłącznie słowami.

Dziękuję Wam wszystkim,kończąc temat....

Link to comment
Share on other sites

Bou, co Ty taka Szybka Billka? Jak nie można lekko, łatwo i przyjemnie (vide psy-przynęty wyciągane ze schronów, by podreperować budżet hotelików Pod Różami i zyskać za friko na Dogo małojecką sławę schroniskowej wyciągaczki), to od razu do widzenia pani Gienia? Tam gdzieś jednak zostały psy w potrzebie... Może warto podtrzymać choćby ten wirtualny kontakt z właścicielką piesków, by nadzieja umarła ostatnia? Bo dopóki rozmawia się z człowiekiem, dopóty jest szansa. Może spróbować nawiązać kontakt bezpośredni - pogadać, zrobić zdjęcia, opisać tu i na tym potężnym medium Facebooku? Może coś drgnie. Tak sobie głośno myślę, ale Ty pewnie wiesz lepiej, że niedasie...

Link to comment
Share on other sites

Jeśli psiaki małej rasy to myślę, że warto skontaktować się np. z Mikropsami. To dobra fundacja.

Nie wiem, czy będą skłonni pomóc na zasadzie "proszę mi przechować zwierzaki, a ja je kiedyś odbiorę" (sama przyznaj, że to brzmi niepoważnie - tym bardziej w przypadku kogoś, kto najwyraźniej z czymś sobie nie bardzo radzi), ale warto przynajmniej spróbować - np. na zasadzie zrzeczenia części zwierząt w zamian za prawo do odebrania dwóch. Myślę też, że ogłoszenie z prośbą o pomoc w tymczasowaniu psiaków do chwili, kiedy właścicielka będzie w stanie ponownie przejąć nad nimi opiekę spotka się z większym odzewem jeśli pojawi się na profilu fundacji, która celuje w maluchy.

Link to comment
Share on other sites

są schroniska, które przyjmują psy na przechowanie na takiej samej zasadzie jak hotel. musisz poszukać, czy w pobliżu miejsca przebywania tej pani jest jakieś schronisko z funkcją hotelu. jeśli nie to pozostają inne hotele, ale tu też potrzeba pieniędzy.

 

chociaż warto sprawę zbadać bliżej, bo może trzeba psom szukać domu już teraz, a nie za te parę miesięcy, jak się okaże, ze właścicielka nie da rady ich odebrać.

Link to comment
Share on other sites

Wyjaśnie tyle,ile mogę,jeszcze raz dziękując Wam, za zaangażowanie.Z (nazwijmy ją X) - mam kontakt tylko mailowy,nie znam jej osobiście,Mam uzasadnione przesłanki do tego,zeby ocenic ją jako osobę niezrownoważoną.Może ma te psy...a moze nie ma.Pisze,ze jest ich 7 w tym suka ze szczeniętami,ze rasowe I 'malej rasy'. X nie ma dachu nad głową,przemieszcza się z psami od kilku m-cy,odrzuca wszelkie formy ewent.pomocy (sobie) - "bo psy".W tej chwili jest gdzieś na południowym zachodzie Polski I nie powie gdzie dokladnie.Sądziłam,że będę mogła jej podpowiedzieć np: - podejdz do najblizszego schronu,zostaw je tam,(lub coś innego,co byłoby pomocne)...potem zajmij się szukaniem pomocy dla siebie - tu juz jest kilka sensownych mozliwości...Tak więc - temat na forum się wyczerpał...Dzięki jeszcze raz.M.

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...