Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

o rany , ale biedactwo ....
możemy go ogłaszać , ale ludzi to chyba będzie odstraszać , chyba ,ze można porobić zdjęcia tak raczej bez widocznego gipsu....
nie wiem , tak sobie myślę , ludzie to najlepiej młode i zdrowe pieski i kotki...
tylko ,ze dla niego im szybciej tym lepiej szukać domku...

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiesz, może nie odstraszy a wzruszy właśnie? Nie mam lepszych zdjęć na razie. Nie wiem nawet kiedy ten gips będzie do zdjęcia.
Poproszę o lepsze foty. Pies ma dobrą opiekę i jest u dobrych ludzi, ale nie może zostać.
Jest w okolicach Warszawy, więc może dobrze by było jakoś tamte tereny "pokryć" ogłoszeniowo.

Posted

Asiu może trzeba mu właśnie założyć wątek, prosic o pomoc dogomaniaków z Wawy, może jakieś DT mu załatwić inne, wyadoptować psiaka w takim stanie graniczy z cudem, chociaż spróbowac można ( Azja - haszczka z Boguchwały jeszcze jako świeży połamaniec trafiła na swoich ludzi , może i jemu się uda.....)

Posted

figa33 napisał(a):
a w jakich okolicach W-wy piesek przebywa ?

Szeroko pojętych - miejscowość nazywa się Grabnik i składa z dwóch bodajże chałup. Najbliższe coś widoczne na mapie to Jaktorów, a w ogóle to niedaleko od Grodziska Mazowieckiego.
To nie jest tak, że on musi zniknąć z dnia na dzień, nikt go nie wyrzuci i nic mu nie grozi - chodzi o to, żeby szukać domu, bo to nie jest miejsce na stałe.

Posted

Absolutny szczyt bezczelności!!! Parówa bije wszelkie rekordy!
Parę dni temu miała miejsce ekscytująca nocna ucieczka - bo jak się okazało w dolnym narożniku ogrodu ktoś zrobił dziurę w siatce. Po długiej pogoni i poszukiwaniach parówa została odnaleziona. Bodajże dwa dni później została przyłapana na kombinowaniu przy tej samej - już zatkanej - dziurze. Tkwiła tam i myślała jak by tu dziurę odnowić, łapą grzebała, ryj wtykała w siatkę. Została oczywiście objechana i odesłana do domu.
A dziś przeszła samą siebie. Bo zazwyczaj parówa ucieka tak mimochodem. Ot, bawią się pieski grzecznie w ogrodzie, chodzą sobie, węszą, parówa raz czy drugi znika z oczu, ale zawołana zawsze okazuje się być za jakimś krzakiem - powolutku, dyskretnie znosi ją w stronę dziury i myk!
Ale nie dziś. Dziś psy już były po porannym bieganiu, ja właśnie chciałam zjeść śniadanie, ale Gjalpo zaczął drapać w drzwi ogrodowe. Otworzyłam mu te drzwi, a on jak zwykle utknął w nich oddając się głębokiemu namysłowi. Drzwi się nie da zamknąć, bo pies stoi - zad w domu, łeb na zewnątrz - i się zastanawia. Ja tkwię z ręką na klamce i czekam, co pies zdecyduje. Łucja przemyka pod brzuchem Gjalpa. Wychodzi, rozgląda się tymi lemurzymi oczyskami, dla niepoznaki obwąchuje jakiś listek i ...galop! W oczach obłęd, kierunek - dziura w dolnym narożniku...No to pędzę za nią. Jest głucha na wołanie, ma mnie gdzieś - pędzi do dziury i mało łap nie pogubi!
Zreflektowała się dopiero parę metrów przed tą dziurą. Nagle wyhamowała , zmieniła kierunek i zmieniła taktykę - ruszyła w moją stronę z miną urażonej godności, że niby czemu porządny pies nie może sobie wyjść na spacer, jak chciał tylko pooddychać troszkę świeżym powietrzem ( łapanie górnego wiatru), sprawdzić te kretowiska ( nos w ziemię), obwąchać to i owo ( nos w liście). Jaka dziura? W życiu bym nie pomyślała o żadnej dziurze! Bardzo mi przykro, że mnie o to posądzasz, o zobacz jak mi przykro, o całkiem smutna jestem i wlokę się do domu, skoro mi nic nie wolno i wpadnę w depresję bo mi nie ufasz.
I tak wróciłyśmy sobie do domu z parówą - w samą porę, żeby zobaczyć jak Gjalpo kończy moje śniadanie...

Posted

Uciekaj, Łucja, uciekaj!
Ty nawet nie wiesz, co oni Ci szykują, te człowieki!
Balbinę szykują, co ma jeszcze bardziej krzywe łapki, jeszcze bardziej zakręcony ogon i jeszcze bardziej wyłupiaste oczki...

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Uciekaj, Łucja, uciekaj!

Taaa, namawiaj ją, namawiaj, torbo. Przyjedziesz, to Ci z Łucją będziemy codziennie marszobiegi terenowe urządzać. Pobiegasz sobie za parówą to Ci przejdzie ochota do żartów!

Posted

Florentynka napisał(a):
Taaa, namawiaj ją, namawiaj, torbo. Przyjedziesz, to Ci z Łucją będziemy codziennie marszobiegi terenowe urządzać. Pobiegasz sobie za parówą to Ci przejdzie ochota do żartów!


I tak planuję bieganie, więc prosze bardzo!

Posted

Dość, dość, dość!!!
Spadł śnieg i ma to swoje konsekwencje.
Pierwsza konsekwencja jest taka , że tybetaniszczu dobrze. Siedzi w ogrodzie, ryje w śniegu, tarza się i za cholerę nie chce do domu. Mogłoby niby zostać w ogrodzie, w takim razie,prawda? Otóż nie, nie mogłoby. Jak tylko mi taka myśl przemknie przez łeb to Gjalpo, który niewątpliwie czyta w myślach, przychodzi walić łapskiem w drzwi. Jak otwieram drzwi, okazuje się że ostatnią rzeczą o której on myśli jest wejście do domu - to ja mam wyjść i się z nim bawić. Jak nie wyjdę to wali łapą w drzwi. Jak wyjdę - ucieka. Ja mam go gonić. No to gonię, z czołówką na łbie. Rzecz dzieje się mniej więcej o północy, a ja bardzo chcę go zwabić do domu bo wiem dobrze, że jak tego nie zrobię i pójdę się kąpać to skończy się to lataniem po schodach i do drzwi w przyodziewku z ręcznika, żeby wpuszczać tybetaniszcze. To ja już wolę się trochę pobawić... Pół hektara ogrodu pogrążonego w mroku, ja i tybetan. Tybetana nie widać, cisza, ciemność. Tkwię w ciemnościach, łbem kręcę omiatając krzaczory światłem czołówki i nagle coś wpada na mnie od tyłu i podcina mi nogi. Teraz już leżę - czołówka na chwilę oświetla uśmiechniętą paszczę - tybetaniszcze tarmosi mnie zębami za rękaw i oddala się w podskokach. Wstaję i udaję się w pogoń - wyskakuje zza krzaka, z podwiniętymi łapami skacze i łbem wali mnie w żołądek. Z drobnymi wariacjami bawimy się tak jakieś 15 minut, po czym, ku mojej radości, możemy wrócić do domu. Tybetaniszcze instaluje się na balkonie, ja wreszcie idę do wanny.
A potem, kiedy już umoszczę się w łóżku ( oczywiście walcząc o skrawek miejsca z dwiema sukami), kiedy już leżę wygodnie, na sekundę przed tym zanim zasnę na dobre - słyszę jak coś wali łapą w szybę od balkonu. Wstaję i wpuszczam mokrego i zimnego Gjalpona, który natychmiast pakuje się do łóżka i każe się drapać po szyjsku.
A rano mam do czynienia z kotem który umiera z głodu. Też przez śnieg. Amelia na widok zimy ma gwałtowną potrzebę przybierania na wadze - robi się z niej koci odkurzacz. Wczoraj kradła masło, żurek ( wegetariański), jogurt kokosowy, ser, ryż oraz zieloną pietruszkę. Dziś zjadła już pierwsze śniadanie i drugie śniadanie i była w trakcie trzeciego, kiedy ja postanowiłam sobie zrobić poranną kawę. Usiadłam z tą kawą, a ta zołza skończyła jeść swoje i skoczyła na stół - prosto w moją filiżankę.
To była ostatnia porcja kawy w tym domu...Jest strasznie. Kawa się skończyła ( a tego gatunku nie sprzedają wszędzie), śniegi dookoła, Adam z grypą, letnie opony...
Na wieczór zaplanowałam sobie duszenie zwierząt.

Posted

Na wieczór zaplanowałam sobie duszenie zwierząt.

hahaha....no to wieczór będzie rozrywkowy !!!
Ja swoich nie musze gonić po ogrodzie bo same patrzą żeby jak najszybciej do domu. I pomyslałby kto, że takie delikatne, schroniskowe panienki.

Posted

No bosko, u mnie Maja po 5 minutach ciągnie do domu, a Poldziowi łapki na mrozie odmawiają po chwili posłuszeństwa i sie przewraca, na ręce sie nie daje wziąć i mamy cyrk na spacerkach. Ja zimy nienawidzę

Posted

Ja też nienawidzę zimy - źle znoszę niskie temperatury.
Ale cieszę się szczęściem Gjalpona - on jest zachwycony. Mniejsze psy wychodzą do ogrodu jak Gjalpo przetrze szlaki - łażą wydeptanymi przez niego ścieżkami.
I tak co chwilę muszę wydłubywać lodowe kulki z łapek. Gjalpo ma jakieś inne łapy - nigdy mu się nie robi lód między poduszkami.
A parówa jest świetna - zasuwa jak czołg w śniegu po pachy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...