halcia Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Nastrasz ją,ze jej te zmarszczki na gebie zostaną:diabloti::evil_lol:moze jako dama zrozumie i przestanie marszczyc pychola.A tych od sołtysa nie dziabnęła? Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 halcia napisał(a):Nastrasz ją,ze jej te zmarszczki na gebie zostaną:diabloti::evil_lol:moze jako dama zrozumie i przestanie marszczyc pychola.A tych od sołtysa nie dziabnęła? Nie dziabnęła, bo nie zdążyła. Adam się wmieszał między rozchodzących się imprezowiczów i dzięki temu cholerę znalazł - nawarczała na niego z krzaków, to zawołał i przylazła. Poszukuję takiej kuli z łańcuchem, jakie w dawnych czasach były używane dla więźniów - jedyne wyjście to przytroczyć Łucji coś takiego. Myślałam, ze paskudna parówa przynajmniej trochę się stęskniła i jak wróci do domu to parę dni posiedzi na tyłku, a ona od razu ruszyła robić obchód wsi. Quote
majuska Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Koncert był przerewelacyjny, jeszcze się nie otrząsnęłam :) Zapomniałam wcześniej napisać że Jego Wyskość ma super błyszczące jajka, na prawdę mistrzowskie ujęcie :) Quote
halcia Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 No ale jeszcze do baru Gol nie doszła,to musi byc oddzielna wyprawa....pewnie lada dzien:eviltong: Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 majuska napisał(a):Koncert był przerewelacyjny, jeszcze się nie otrząsnęłam :) Zapomniałam wcześniej napisać że Jego Wyskość ma super błyszczące jajka, na prawdę mistrzowskie ujęcie :) Ujęcie przypadkowe zupełnie, ale jak zobaczyłam zdjęcie to wreszcie zrozumiałam to powiedzonko! Ja jej dam bar Gol !!! Nawiasem mówiąc - została opierniczona za ugryzienie Jego Wysokości w cenny i utytułowany nos i teraz jest słodziutka i skruszona - zobaczymy jak długo. Wysokość też dziś był humorzasty skądinąd - na wystawie bronił miski z wodą ( musiałam kupić miskę na miejscu bo zapomniałam zabrać i w ten sposób Matylda dorobiła się nowej miseczki), bulgotał, chciał zgwałcić boksera i straszył chichuauy. Quote
Becia66 Posted August 23, 2010 Author Posted August 23, 2010 Piękne zdjęcia Florentynko, szczególnie mnie rozczuliło ,,Kłębowisko 2'' A Gjalpo serdecznie gratuluję, inaczej być nie mogło - toż on jedyny w swoim rodzaju. Quote
Florentynka Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Sama nie wiem jaki ten dzień dzisiaj...Z jednej strony rezultat kilku tygodni pracy grzmotnął nam dziś o ziemię z powodu źle zlutowanej linki stalowej...Z drugiej strony wyhamował na kinkiecie, więc straty nie są straszne - ze dwie nieprzespane noce i wyjdziemy na prostą. Z trzeciej strony - jak na ogół jestem wolna od takich babskich paskudnych żmijowatości - dziś spotkałam jedno babsko co go serdecznie nie lubię i z satysfakcją stwierdziłam, że wygląda nader niekorzystnie. A tak w ogóle - niektórym zdarza się trafić do raju za życia - byłyśmy z Dorotą na zakupach, takie piękne kosteczki dawali, nie mogłam się oprzeć, no i zobaczcie: Quote
majuska Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Nie wiem czy to Asiu nie Ty powinnaś do tego raju trafić...no ale trudno , może jakoś następnym razem, a jak reszta stadka, nie pocięli sie jeszcze o te kostki?? Quote
Dzika_Figa Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Widok zwala z nóg... coś pięknego. Parówka w parówkach (czy to marchew?) zajada kość Natomiast wizja takich gnatów w moim bagażniku... przerazająca... Quote
Becia66 Posted August 25, 2010 Author Posted August 25, 2010 Łucja na takich kościach żyła przez lata i do dzisiaj jej pewnie zostało. W Orzechowcach psom nie gotowano, nie było suchej karmy, a jak ktoś podarowal to sprzedali. Dwa razy w tygodniu przyjezdżał facet z ubojni i zwalał kości na środek schroniska. Pracownik ładowal na taczki i przerzucal do boksów. Potem zgniłe, niedojedzone, a raczej niestrawione z robalami walały sie po budach i boksach. Czasami psy tak zapchały nimi budy, że nie nie mogły wejść. Pamiętam ile tego wyciągałyśmy i to takich kilkuletnich pewnie.... Mam jeszcze zdjęcia z tamtego okresu... Bywało i tak, że nawet tych kości nie dowieżli i psy zagryzały sie z głodu. Łucja naprawdę przeszła piekło w swoim życiu.... Quote
majuska Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 SZOK!!! Słyszałam o tym, ale zobaczyć na fotach to jednak koszmar!! Quote
Florentynka Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Beciu!!! Straszliwe te zdjęcia! Tym bardziej muszę wyrazić uznanie mojej paróweczce - piekło jej nie złamało, jest ujmującą i słodką suczką - chyba, że w grę wchodzi jedzenie. W tym bagażniku zagnieździła się, jak już zostały same mniejsze kostki - Gjalpo zabrał największą, Mati i Flo dostały swoje, a Łucja nie chciała iść do kuchni po swój przydział - wolała buszować po bagażniku. Może kiedyś musiała biedna takimi gnatami żyć, ale dziś to dla niej atrakcja. Quote
Dzika_Figa Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Makabryczne te zdjęcia... Całe szczęście że Łucka ma to już za sobą i teraz kości to dla niej przysmak... Quote
karolciasz28 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 WOW!:-o Makabra przez co psy przechodziły... dobrze że Łucja i wiele wiele innych mają to już za sobą :) Quote
Florentynka Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 Oj Łucja ma za sobą wszystko złe, zdecydowanie. Trzeba ją było widzieć wczoraj - obżarta do rozpuku leżała na wznak na kanapie, a Adam siedział przy niej i głaskał po brzuszku. Łucja co jakiś czas wydawała z siebie ekstatyczne pomruki, zwłaszcza kiedy Adam nazywał ją ideałem psa. Zdjęć nie mam - nie chciałam zaburzać intymnej atmosfery. Za to Gjalpo, który wczoraj uciekł ze swoim gnatem w głąb ogrodu, żeby mu baby nie przeszkadzały, dziś uznał że kość jednak trzeba przynieść do domu. Rano przylazł się do mnie przytulić - wpakował mi się do łóżka, razem z tą wstrętną kością! Czułości czułościami, a skarb trzeba mieć na oku. P.S. Siostro - to w bagażniku obok kości to marchew - dla Twojej Lukrecji, oczywiście. Quote
halcia Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 http://www.dogomania.pl/threads/106843-Uratuj-Tanie-dla-jej-dzieci-juz-jest-za-późno!-Tania-zostaje,Na ost.strone watku,czyli294#2933/tez niezły orzeszek,ta Tania/propozycja żywcem dla Ciebie i Twoich podpiecznych. Quote
figa33 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 i ja pamiętam te zdjęcia.....:-( najpierw Brajl bez oczu i zębów, potem historia Dzielnej...:-( te kości porozrzucane wszędzie , nawet chyba cały świniaczek był... matko , nie miałam bladego pojęcia ,że takie miejsca są , miejsca męki zwierząt i dzięki kilku dzielnym dziewczynom to się zmieniło , prawda Beciu , halciu , Albiemu? historia Orzechowiec między innymi zatrzymała mnie na dogo ryczałam jak bóbr... a teraz patrzę BajkaB ma bana... Dzielnej nie ma... Quote
majuska Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 [SIZE="4"]Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla kochanej Florentynkowei i Dziko-Figowej Pani Matki!!! Przede wszystkim dużo, dużo zdrowia, cierpliwości i stalowych nerwów!!! Posyłam 1000!! buziaków!! To dla mnie wielki zaszczyt miec urodziny dzień tuż obok Pani Matki;):lol: Quote
Florentynka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Pani Matka kazała w swoim imieniu najpiękniej podziękować za życzenia. nawiasem mówiąc ona na tym dogo żyje jakimś wirtualnym życiem - niechby się zalogowała wreszcie... Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Powiedzcie mi co to jest - szósty zmysł, przenikliwa inteligencja czy co? Ale od początku... Oczywiście skoro leje, to psy wcale nie są skłonne wychodzić a przy tym nudzą się jak mopsy. Ileż ja się wczoraj naegocjowałam z parówami, żeby wyszły na siusiu. Rzucały mi udręczone spojrzenia, że niby ja okrutna chcę biedne maleństwa wygnać na deszcz. Dziś uznałam, że dość tego dobrego i postanowiłam przynajmniej po ogrodzie przegonić towarzystwo. W tym celu ubrałam się w sztormiak z kapturem - i to był błąd! Ta szara zołza nie wiem skąd, ale wiedziała, że ja mam w tym kapturze ograniczone pole widzenia...Znikła w pewnym momencie, jak to ona! Oczywiście musiałam zagnać resztę do domu i wyruszyć na poszukiwania. Biegałam po wsi, jak zwykle - jakieś 20 minut - w końcu zastałam zołzę pod kościołem, gdzie defekowała sobie na klombik przed plebanią ! Mokra na wylot, utytłana w błocie, a ja tym razem smyczy nie wzięłam...Jednocześnie z parówą spotkałam sąsiada, który wracał ze sklepu i przez całą dalszą trasę która nam wypadła wspólnie użalał się nade mną, że sobie upasłam psa a teraz muszę go nosić. W efekcie naciągnęłam sobie mięsień w grzbiecie, przemoczyłam na wylot buty i nienawidzę parówy ( która suszy się właśnie na kanapie, zawinięta w kocyk). Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 P.S. nienawidzę jej tak bardzo, że przed chwilą właśnie smażyłam jej naleśniczki na obiad, bo uwielbia. Inni też dostali. Wszystkie psy lubią naleśniki, bób i sernik. A jak któryś nie lubi - znaczy że nie pies. Quote
Dzika_Figa Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Ona to robi własnie po to, żeby zobaczyć, jak bardzo Wam na niej zależy, jak ganiacie w strugach deszczu szukając jej, jak się martwicie i jak ją na własnych rękach przynosicie do domu. Quote
majuska Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Asiu ja Ci polecam zakup kaloszków, są idealne na takie wycieczki jak dziś miałaś, ja już sobie zakupiłam, nie żeby mi moje kundle uciekały ale sprawdzaja sie na spacerkach...no i jak ona ma nie uciekać, jak potem jest noszona na rączkach owijana w kocyk i smakołyki jej pańcia smaży:evil_lol: Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Majusko - ja mam kalosze! Są w bagażniku naszego samochodu, który od wczoraj tkwi w warsztacie, bo nam szlag trafił elektrykę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.