Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej, smutne wieści...:-(
Wczoraj wieczorem jakis drań potrącił z impetem psiaka i uciekł. Było to na Słonecznym Stoku, róg Witosa i Sikorskiego. Widziała to przypadkowa dziewczyna i chłopcy, którzy natychmiast zareagowali, zabrali psiaka i pojechali z nim do lecznicy. Podobno huk i wisk psa, były strrrraszne.
Okazało się, że ma wieloodłamkowe złamanie miednicy, nie wiadomo było wczoraj czy coś z tego będzie. Dostał kroplówkę, trochę mu się polepszyło... Ale sprawa jest beznadziejna, bo nie ma gdzie psa umiescić na czas rekonwalescencji. Mama dziewczyny kategorycznie nie wyraża zgody.
Pies na razie nie wstaje, przysiada jedynie. Przez tydzień ma 1 dziennie dostawac zastrzyk (antybiotyk), potem co drugi dzień, potem raz w tygodniu. Operacji nie przewidują, bo jak powiedziano w Canwecie, z takimi rzeczami to czeka się tylko na to, aż same się pozrastają, bo do składania się nie nadaje. Wetka mówiła, że ma chłopak szanse wydobrzeć....
Kurcze, tak pomyślałam, że można by umieścic go w klatce, zastrzyki też można podawać samemu, ale niemniej wymaga uwagi.
Najgorsze, że jeszcze od wczoraj nie siusiał, a to priorytet na chwilę obecną. Bo jak nie, dojdzie cewnikowanie.
No i jak nie znajdzie się dom, to pozostaje jedynie uśpienie... No, bo co z nim zrobić????:puppydog: Cholera!!!
Psiak ma obrożę, więc może jest czyjjś, ogłoszenie na online poszło, dziewczyna wywiesza na osiedlu, ale co na teraz:crazyeye: ? Pomóżcie, podpowiedźcie jakieś wyjście:help1:! Co z nim zrobić???
Kasa na leczenie jest, do lekarza, jakby trzeba było wozić transport jest, tylko nie ma najważniejszego - miejsca, gdzie mógłby dochodzić do siebie...

Jakby co, to mój nr tel. ............, mogę być chwilowo trochę nieobecna na wątku, więc w razie czego...

A oto i biedak..., prawda, że śliczny...

Posted

Psiak jest obecnie u dziewczyny, która go ściągnęła z jezdni, ale musi wybyć...:-(. Leczenie sfinansuje toz, za wczorajszą wizytę i rtg zapłacili młodzi ludzie zupełnie sobie obcy, nie znajacy się, ale wspólnymi siłami próbujacy pomóc. Przejęli się jego losem i jak zobaczyli, że się rusza, powieźli do lecznicy. Ale teraz jest niesamowity problem - bo co dalej???????? Utrzymuję z Kasią (ta dziewczyną) na bieżąco kontakt. Jutro do południa pojawi się z nim w lecznicy, będzie można rokować co ze stanem psiaka. Jest bardzo grzeczny, chyba go nie boli, bo nie piszczy (dostał pewnie przeciwbólowe), tylko wodzi za nią wzrokiem, ma się wrażenie, że sobie coś myśli... Jak wchodzi do pokoju, podnosi się na przednich łapkach.
Tak sobie myślę, jakie to smutne - ledwo uszedł z życiem, a teraz nie wiadomo co z nim począć:-o.
A jaki to problem dla tego, kto znajdzie takiego psiaka i nie może go wziąć do siebie... nie mówiąć o kosztach leczenia. Masakra.
Myślę, że drugi raz tysiąc razy taki ktoś się zastanowi czy nie odwrócić głowy. Niestety, taka rzeczywistość. :shake: Przerażająca.

Posted

Przy złamaniu kosci miednicy rzeczywiscie ogranicza sie ruch i zostawia do zrosnięcia bez usztywnienia. Jeśli to młody pies, powinno być dobrze.
Tylko kto go weźmie?... :cool1:

Guest monia3a
Posted

adreg niestety nie znalazłam nikogo chętnego :shake:
ciężko będzie, niestety
dla zdrowej Łaci szukam DT i nic a tu pies wymagający szczególnej uwagi :-(

Posted

Kurcze, klapa... Odezwała się jedna pani z Supraśla, że może by dała dt, ale potem już bez kontaktu... Pytała czy to ze mną rozmawiała w sprawie Maliny, bo tak nie może się zdecydować (jej psa przejechał samochód). Może to ta sama, co miała się z Tobą spotkać?
Ciekawe co dzisiaj u weta, bo wczoraj do wieczora nie siusiał, ani nic innego...
Napiszę dopiero wieczorem, bo wybywam.

Posted

No więc psinka ma założony cewnik, bo niestety z siusianiem był problem, ma prawdopodobnie odbite nerki.
Weterynarz dał nadzieję na wydobrzenie psiaka, mówił, że powinno być ok.
W granicach miesiąca powoli powinien wrócić do jako takiej normy.
Najgorzej z tym domkiem.:shake:
Co prawda doktor z Canwetu zaproponował Kasi, że jak się nic nie znajdzie to może go oddać do schroniska. A słyszałam, że tam takie przepełnienie... No i ciekawe, co na to kierownik? No i zastanawia mnie, jakby wyglądało leczenie przy takim urazie... Przecież on wymaga opieki codziennej i podawania zastrzyku... Nie mówiąc, ze boks i zimno, to chyba nie najlepsze dla niego miejsce. Jakoś sobie tego zbytnio nie wyobrażam, ale jeżelli nic się nie znajdzie, to niestety będzie jedyne wyjście...:-(
On naprawdę nie może zostać u dziewczyny. Dzisiaj i jutro to dobra wola rodziców...

Posted

Przepraszam wiem ,ze to co piszę jest okropne ale w takim stanie do schronu to oznacza miesiąc męki dla psa ( nie znam złaman ,które NIE BOLĄ) a potem i tak sie nie poprawi ( bo brak troskliwej opieki) i go uśpią:-(. Więc jesli nie znajdzie się dom to chyba lepiej go uspic teraz . To jest trudniejsze dla naszych sumień ale lepsze dla psa ! Tej Kasi trzeba pogratulowac odwagi , serca i wszystkiego. Być może nie Ona ( za mało doswiadczenia ) może iśc sama do weta w tym celu , trzeba jej pomóc. Tak czy siak Kasia uratowała tego psiaka przed wielogodzinnym konaniem na m ulicy, i uspienie na ręku dobrego człowieka jest na pewno lepsze !! Błagam nie dajcie go do schroniska. Trzymam kciuki za cud domku oczywiście ! Ale tez o brak niepotrzebnych cierpień !

Posted

[quote name='jkp']Trzymam kciuki za cud domku oczywiście ! Ale tez o brak niepotrzebnych cierpień ![/quote]
No właśnie, ja też... Tym bardziej, że psiak ma dużą szanse z tego wyjść. Jest młody i ma niezłe rokowania...

Posted

To było wczoraj...
Dziś koło 11.00 przeszedł za Tęczowy Most:-(
Nastąpiło pogorszenie, zaczał wymiotować z ciemną wydzieliną, męczyć się... Kasia pojechała do weta i ten powiedział, że szanse niewielkie, a cierpienia dużo...
Prawdopodobnie urazy wewnętrzne. Kasia mówiła, ze huk uderzenia był ogromny, a psinka przeciez taka mała. Do ostatniej chwili wierzyłam, że się uda. Tak cięzko mi o tym myśleć. Jeszcze od piątku się męczył, z mojej też winy, bo koniecznie chciałam ratować... Nie wyobrażałam sobie inaczej. Wspólnie podjęli decyzję, że lepiej mu będzie przejść na drugą stronę. Nic więcej nie napiszę, bo nie dam rady, dopiero teraz odchodzą ze mnie wieści z dzisiejszego poranka i cały czas mam obraz psiaka ze zdjęcia...
Wiem, że Kasiu tu zajrzysz. Dzięki że zajęłaś się biedakiem i nie musiał dogorywać samotnie na drodze, zanim inny samochód by nie dokończył dzieła. Są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Wiem, że zrobiłaś wszystko, by go utartować.

Posted

:shake::shake::shake::shake: szkoda psiaka.
DO KASI - od samego początku byłaś dzielna i wspaniała ,dałaś psiakowi godne odchodzenie , czasami to więcej warte niż niejedno życie !! Człowiek przez duże C to wcale nie oczywistość ! Pozdrawiam joanna

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...