Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć! Poradźcie mi, proszę. Jak działa gaz na psy i w jakich okolicznosciach mogę go użyć? Wraz z rozwojem osiedli wokół Kopy cwila pojawia się coraz więcej psów. Oczywiście bez smyczy i kagańca. Podbiega "toto" i zaczyna się gryźć z Gackiem, właściciele mają to w d****. Psy nieodwoływalne, jak zwracam uwagę, to właściciele mnie wyzywają. I to są ciągle te same psy. Aż strach tam chodzić. Fiodor przerażony, Gacek reaguje agresją na agresję, ja trzymam go na rękach, na mnie skacze warczący obcy pies, a potem warczą na mnie właściciele, których opierdzielam za brak kontroli nad psem.. Koszmar.. zastanawiam się czy mogę takiemu psu psiknąć gazem w pysk? Te sytuacje są dla mnie na prawdę strasznie stresujące.

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

o, kochana, morze klawiaturowego atramentu wylano w tym temacie.
najważniejsze - z uporem maniaka dzwonić po sm lub policję - naprawdę. wychowasz ludzi, na twój widok będa zapinac psy na smycz.
drugie - gaz jest wątpliwy (tak ludziska piszą) bo wiatr źle zawieje i dostaniesz ty i twoje psy.
ponoc nieźle sprawdza się łańcuszek cięzki, albo pęk kluczy rzucany pod nogi podbiegaczowi - psy nie lubia takich dźwieków i to rozprasza atak. możesz też stawac pomiędzy podbiegaczem, a twoimi psami, to też bardzo ładnie działa w wielu przypadkach. stoisz pomiędzy nimi i patrzysz z marsową miną na podbiegacza. tylko gacek nie może ci wyfruwać zza nogów ;-).
przy okazji można poćwiczyć skupienie gacka na tobie w rozproszeniu. będzie wmiare spokojny - to smaczek. nawet siad mozna próbowac stosowac. fajnie do takiego skupienia doprowadzić psa, bo wtedy i podbiegacz nie jest nakręcany i łatwiej go opanowac. ale powiem ci, że samo stawanie pomiędzy (nie zaciaganie psa za siebie, tylko wychodzenie przed niego) bardzo dużo daje w wielu przypadkach.

pies na rękach automatycznie powduje podskakiwanie podbiegacza - jeśli sytuacja tego nie wymaga, unikałabym chyba.
a poza cwilem i cwilami ;-), co u wa słychac? kiedy białoruś?

Posted

Biorę Gacka na ręce, bo się o niego boję. Jest bardzo malutki. Niedawno kundel przegryzł mu uszko, a babsko- właścicielka powiedziała, że jest po operacji i nie utrzyma psa na smyczy, po kaganiec ma daleko do sklepu, a pies to pies i musi gryźć. o_o (!!!!!!!!!!!)
Jeżeli pies jest spokojny i ODWOŁYWALNY, to inna sprawa. Ale dlaczego ludzie puszczają luzem psich psychopatów. :/

Na Białorusi jestem co jakiś miesiąc, zależnie od zleceń, więc można powiedzieć, że już jest grana. :)

Fiodorek jest przekochany, nadal bardzo nieśmiały, ale bezproblemowy. No może oprócz tego, że za długo węszy. :P Gacek też jest kochany, dość posłuszny, choć chyba kwalfikuje się do kastracji...

Posted

z uwzględnieniem obydwu ;-).

tak naprawdę warto byłoby obejrzec te ataki. czasem wyglądają na groźniejsze, niż są. i wtedy bym na ręce chłopaka nie brała, bo w dłuższej perspektywie nakręca to jego strach i agresję. ale za przegryzione ucho to sm/policja i opłacenie wydatków weterynaryjnych. raz sie przełamiesz i zadzownisz z "histerią" (dobrze jest się popłakac władzy na przysłowiowym ramieniu i trzęśc ze strachu) i później idzie jak spłatka, odruchowo się dzwoni, a nie zastanawia, czy warto, bo zanim przyjadą...
a na ludzi działa najlepiej chęc świętego spokoju i niechęć do kontaktów z władzą. zośka dwa razy była pogryziona, od razu z miejsca zapraszałam na wspólną wyprawe do weta. jakoś działało, sama nie wiem, ja czasem w nerwach aż się telepię, a ponoć na zewnątrz total spokój i taka pewnośc siebie, że się udaje. mogłam też trafić przecież na jednostki uczciwe lub słabsze ode mnie, cholera wie.

a poza tym - może warto zadzwonić po konsultacje do pawła? powie ci, co robić, zeby twoich psów nie nakręcać i żeby nie zrobiły się same agresywne, no i jak walczyć z podbiegaczami. i jakie paragrafy zacytować sm, czy policji, jakby co ;-).

na razie spróbuj z tym brzęczącym metalem i stawaniem pomiędzy psami. powinna być wyraźna poprawa. zwłaszcza, ze 90% tych podbiegaczy to nie atakujące na serio mordercze potwory, tylko starchliwe, na wszelki wypadem doskakujące i odskakujące nerwusy.


hehe, i tu przechodzimy do rozdziału pt co u moich - sama mam na tymczasie takiego kargula. mieści sie pod kaloryferem, a nienawidzi serdecznie wszystkich psów, zresztą im większy pies, tym większa jego chęć do bitki. i lata wokół i brzęczy jak komar. osttanio tak orbitował wokół bawiących się onków, kompletnie zlewali kurdupla. nie zawsze go zdążę złapać, zanim na horyzoncie dostrzege psy, a puszczam forfitera tylko jak jest pusto, ale czasem jakieś się napatoczą. na szczęscie moja udręka jest doskonale znana w parku i ludzie najczęściej się smieją, bo psy patrzą na liśka wielce zdziwione i robią swoje. liśko zresztą w kagańcu chodzi. jedna suka znajoma mu bez użycia zebów pokazałą gdzie raki zimują i grzeczny był, jak aniołek. siedział 10 min bez ruchu, a jak chciał wstać, to ona nad nim urosła i znów usiadł (a to rottka jest). reszta jakoś liśka zlewa, albo wykorzystuje do zabawy w ucieczkę tą jego wściekłość. nie wiem sama, popelniam jakiś błąd, bo odwoływalny jest całkiem całkiem, ale psy lub koty - kompletna głuchota i dawaaj. więc niestety większośc czasu spędza na smyczy, dureń.

na szczęście, jak się z psem pozna, to jest spokój. to co, chcesz trzeciego ;-)?
miałabys zestaw samych przystojniaków, zaręczam.

a poza tym niedługo będzie rocznica zosi u mie i chyba zrobię małe party ;-)

Posted

Moja droga, pewnie masz rację, że wiele z takich sytuacji jest mniej groźnych, niż wygląda, ale ja zawsze przeżywam mega stres, bo jakby się coś któremuś z moich poważnego stało, toby mi serce pękło i nie wiem czy by nie doszło do rękoczynów z mojej strony.

Co do propozycji - wystarczy mi Fiedulek i Gacek. :P Jak ja będę 3 psy przewozić "w tę i nazad" przez granicę? :P Jak ja z nimi na spacer wyjdę? Z całej trójki tylko Fiodor byłby uległy, a Gacek i Kargul z chęcią "odpowiadaliby" na zaczepki, a ja bym wracała do domu z pełnymi majtkami. :P I tak czasem wracam, jak już się zdążyłam "pochwalić".

Czy to mrugnięcie przy tekście o party to takie nieśmiałe zaproszenie? :D Bo jeśli tak, to "nieśmiało" skorzystam. :D

Posted

Sposób sprawdzony przez kilku znajomych:
Krzycz z daleka, że Twój pies ma grzyba, bardzo zaraźliwą odmianę - wtedy nagle się okazuje, że właściciel jest w stanie galopem dobiec i zabrać psa :diabloti:

Posted

Trochę skompromituję Fiodora: :D



Głaszcz mnie!



Dostałem nowe wdzianko na dłuższe wypady.



I wszyscy mają ubaw oprócz mnie! :P




Właśnie dlatego trzeba pamiętać o regularnym odrobaczaniu zwierząt. :P

Posted

ech Ala ty uważaj zeby Ci ktoś chłopaków nie podprowadził
wiesz, że za mundurem panny sznurem?
tylko czekać aż sie całe tabuny tutaj na wątek za Fiodorem w mundurze moro zlecą ;)

  • 2 weeks later...
Posted

No i znowu jestem w stresie. Odkryłam dziś na stawie przedniej łapki Fiodorka gulę około 2 cm szerokości! 0_0 Rusza się razem z fałdem skórnym. Nie wiem, kiedy się pojawiła, bo mimo tego, że jest duża, to na futrzanej i puchatej łapce wogóle jej nie widać. Odkryłam ją, kiedy Fiedka uporczywie lizał łapę. Chodzi normalnie, gula raczej go nie boli przy dotyku, ale kto go wie... Na mnie by nie zawarczał, ale minę ma nietęgą, kiedy ruszam guz na łapce. :/ Lecę jutro do weta. Mama- lekarz powiedziała, że nie wygląda to dobrze. :( Mam nadzieję, że to tak zwany tłuszczak i niepotrzebnie panikuję. :/ Masakra.

Posted

byłas u weta?

jeśli wyśla cię na usg, koniecznie do marcińskiego. jeśli spraw abedzie onkologiczna, leć do jagielskiego. jeśli będziesz wycinać to, koniecznie zrób histopatologie, a najlepiej w niemczech (firma idexx).

i pisz, co powiedzieli??

Posted





Eh... W sumie to ciągle nie wiem, na czym stoję. Poleciałam do kliniki na SGGW, bo niby taka nowoczesna i t.p. i.t.d... Wizyta trwała około 3 minut (!!!), oględziny łapy trwały nie więcej niż kilka sekund (!!!). Kosztowało to 105 zł. 0_o Pan doktor (bodajże Kołodziejski) stwierdził, że to guz bakteryjny, bo Fiodor się nudzi i liże łapę. Ja mu na to, ze skóra jest nieuszkodzona (więc jak tam się niby wdały bakterie?), a Fiedka liże łapę nie dłużej niż 1 dzień, ma towarzystwo drugiego psa, mieszka w domu pełnym ludzi, spaceruje i t.p. i t.d. (więc ma mało czasu na nudę). Zignorował mnie z szelmowskim uśmiechem typu "co to nie ja", wkuł Fiedce antybiotyk w łapę i wysłał mnie do sklepu po kołnierz, żeby pies nie wyssał lekarstwa. Polecił mi też "zabawiać" Fiedkę, choć nie sprecyzowal jak. :P Chciałabym wierzyć, że doktor jest tak doświadczony, że od jednego rzutu okiem na guz, bez biopsji czy choćby nakłucia postawił genialną diagnozę. Kazał przyjść w środę za tydzień, żeby ocenić, co się będzie z guzem działo... (Pewnie kolejna stówka :P). Mama (emerytowany lekarz) mówi, że to nowotwór i żeby psa jeszcze gdzieś pokazać... Tak zrobię. Tym bardziej, że nasz pierwszy pies- Karusek umarł właśnie przez "niegroźny" guzek. Byłam wtedy dzieckiem, ale do dziś pamiętam, jak to szybko postępowało, jak siusiał krwią i trzeba było go uśpić. :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...