maarit Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 kiedy to się skończy??? ile bestialstwa ze strony ludzi jeszcze zobaczymy??:placz: Dobrze,ze tam byłaś Marysiu... Quote
Paulina_mickey Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 http://img228.imageshack.us/img228/9008/pict0165ja7.jpg Widzę, że rana się dobrze goi;) Super, że wszystko idzie ku dobremu :multi: Quote
Marysia1986 Posted February 3, 2009 Author Posted February 3, 2009 Wkurza mnie w sumie, ze weci, u ktorych bylam malo sie tym psiakiem przejeli... ten, ktory go operowal najpierw nam kazal jechac do schroniska, bo to przeciez "nie wasz pies jest" i byl strasznie zniesmaczony ze na nocnym dyzurze bedzie sie musial babrac w czyszczenie rany z martwica. Wcale go to nie ruszylo, co sie psu stalo... nie raczyl nic zrobic oprocz tej rany... mogl mu uszy wyczyscic, zwazyc, przepisac odrobaczenie, poinformowac chociaz o szczepieniach... nastepny tez nic, byle szybko wychodzic... i dzisiejszy tez nie. Nie wiem, czy oni sa w tych klinikach dla kasy tylko? Dodam, ze to w Krakvecie wszystko.... Quote
Lintie Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Polecam przychodnię Szydłowskich na Złotej Jesieni. Nie mają co prawda nocnych dyżurów i szpitalika, ale bardzo sensowne podejście. Quote
gonia66 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Kurcze..Marysi trzeba pomoc finansowo..pozniej przeleje pare zlotych bo ma inne zobowiazania ale trzeba porozsylac chyba watek...bo juz jestesmy uspokojone losem psiak to taka mala cisza"finansowa"..Marysia albo domek przyszly na pewno bedzie potrzebowal wsparacia...a wlasnie..Marysiu- co z tym domkiem ewentualnym??Bo juz nic nie wspominasz?/To jeszcze aktualne?? Quote
Marysia1986 Posted February 4, 2009 Author Posted February 4, 2009 Hej dziewczyny, na razie sobie radze finansowo, ale rachunek za jego leczenie wyniosl juz prawie 300 zl :placz: Z domkiem tymczasowym jest tak, ze kolega sie zgosil, przyszedl, obejrzal, byl bardzo chetny, mial dzis przyjsc, ale sie w sumie nie odzywa... ma z pewnoscia dobre checi, ale mam kilka ale (on chcialby go wziazc na stale). Ma 20 lat, na stale mieszka we Wroclawiu, tutaj w wynajetym mieszkaniu, w ktorym prawie zawsze ktos by byl. Jego rodzice nie wiedza jeszcze o psie. Kolega jest niezwykle imprezowy, ale zarzekal sie, ze dopoki pies sie nie przyzwyczai i odstresuje, zadnych szalenstw nie bedzie. Ma juz jednego pieska, malego, tez przygarnietego. Wczesniej mieli kotka-umarl ze starosci. Nie chce go wydawac nikomu zanim nie skonczy sie saczyc ta rana, ale w sumie nie wiem, jak tego chlopaka jeszcze "przeswietlic". Nie chce byc zbyt podejrzliwa, ale z drugiej strony sie martwie o psiaka strasznie, rozumiecie :( Quote
Dana i Muszkieterowie Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Rozumiem świetnie ! A może dogomaniacy z Krakowa by pomogli ? Quote
mru Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 o matko :( zaznaczam... edit: dziwne, on wygląda bardzo ładnie - praktycznie na zadbanego hmm dziwne, nie? ale może taki typ śliczny jest w ogóle piękna mordka, cudowny kolor... ooh boski psiak! a on był przywiązany? Quote
Marlena:) Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Podniosę biedactwo.Ma jakieś imię? :roll: Quote
Patia Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Marysiu , wkleję Twój watek na ogólnu watek krakowski tutaj : http://www.dogomania.pl/forum/f98/krakow-watek-pom-plakat-rozlicz-dla-psow-kotow-bezd-w-kr-owie-linki-pwp-str-1-a-32052/ Tu skupiają się wolontariusze z Krakowa i okolic . Mozesz wysłać historię psa ze zdjęciami i swoim numerem telefonu do programu Kundel bury i kocury [email protected] (tel. 423 60 77) Możesz napisać PW do Dogomaniaczki Camara , która ogłasza "nasze" psy w Gazecie Wyborczej. Foksia i Dżekuś pomoże ogłosić psiaka w Gazecie Krakowskiej . Często ogłoszenie musi odczekać w kolejce . Quote
karusiap Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Biedactwo ,mial szczescie. Marysiu,jesli rodzice chlopaka nie wiedza to nie ma co na razie... Quote
Asior Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 mogę zrobić mu allegro no i oczywiście wyślij jeszcze dziś zdjęcia ze dwa do pani Magdy Hejdy do programu , to jutro ukaże się z programie.... Nawet jeśli rano wyślesz to będzie.... Quote
Marysia1986 Posted February 4, 2009 Author Posted February 4, 2009 Na zadbanego wyglada? Czy ja wiem... Wazy mniej niz moja duzo mniejsza od niego Sookie (inna sprawa, ze ona z kolei wazy ciut za duzo). Moze na tych zdj nie widac, ale ma bardzo boczki zapadniete i zeberka widac i czuc mocno. Poza tym jest na maxa zarobaczony, pani wet kazala mi sie odrobaczyc rowniez na wszelki wypadek, jak piesek pojdzie do domu nowego (na razie nie mozna pozbyc sie tasiemcow, bo jest na antybiotykach). Nie jest po prostu zabidzony do ostatecznosci. Wydaje mi sie, ze wrosniety lancuch to wynik glupoty a nie celowego bestialstwa. Pewnie chlop wyrzucil, jak zobaczyl, co sie stalo zamiast tradycyjnie zatluc palka. Ma imie robocze Dingo, ale mowie do niego "malutki" ;) Natomiast zaczynam sobie powoli nie radzic z finansami... jakby ktos cos mogl mi przelac, to bylabym bardzo wdzieczna... co drugi dzien trzeba wydac 30 zl na antybiotyk :( moj chlopak (ktory ma DT tylko mruczki trzyma) obiecal zrobic jakis bazarek, ech ech Quote
gonia66 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Marysia1986'] Natomiast zaczynam sobie powoli nie radzic z finansami... jakby ktos cos mogl mi przelac, to bylabym bardzo wdzieczna... co drugi dzien trzeba wydac 30 zl na antybiotyk :( moj chlopak (ktory ma DT tylko mruczki trzyma) obiecal zrobic jakis bazarek, ech ech[/quote] KONIECZNA POMOC DLA MARYSI I SUNI...prosze podaj konto zeby mozna bylo cos niecos wyslac... Quote
kiwi Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 o jestescie ! marysiu tu dominika co ammaie marcina psy donosiła :oops: ja dopeiro odczytałam maila od was. jaki ten antybiotyk? jezdzisz tylko na antybiotyki czy jeszcze weci oglądają ranę? bo moze wystarczyłoby mu samodzielnie podawac antybiotyki a na oczyszczanie rany jezdzic co kilka dni, szkoda płacic za wizyte. zreszta wygląda jakby się dośc ładnie goiło... trzymam ckiuki i zbey kolega okazał się godzien zaufania Quote
Marysia1986 Posted February 4, 2009 Author Posted February 4, 2009 NUMER KONTA JEST NA DRUGIEJ STORNIE TEMATU, DRUGI POST OD GORY Dzieki wielkie :) PS to jest piesek, nie sunia :cool3: Quote
AgaG Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Już wrzucam na pierwszą stronę link do watku pieska. A ile on może miec lat? jest wielkości wilczura? Quote
mru Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 a nie nie :) przez "zadbanego" chodziło mi o to, że sierść taka czysta i ładna :) że chudy to widać z resztą tego nie musi być widać - mój Diego też był strasznie chudy, ale nie było tak widać na pierwszy rzut oka ale był bardzo słaby i wolno mu biło serce i szybko się męczył... nie wyglądał jak szkielet z Krzyczek, ale był w baaardzo złej kondycji Dingo ładnie :) no pewnie wrosło się mu, bo pies rósł, a łańcuch... cholera no nie chciał :/ :razz: Quote
Marysia1986 Posted February 5, 2009 Author Posted February 5, 2009 Pies jest mlodziutki, ma max. 2 lata... widac to w jego szczeniackim spojrzeniu :cool3: I jest duzy, na razie wazy 25 kg, ale mysle, ze jak sie go odpasie i nabierze miesni, to spokojnie bedzie wazyl 10 kg wiecej. Z "Kudlem" to bym sie teraz wstrzymala, nie mam po prostu czasu na sprawdzanie domkow w tej chwili :-( sesja... Moj kolega nawet jesli wezmie go na tymczas a nie jest na 100% pewny, to ja go mam jednak stale na oku, studjujemy razem. Jakby poszedl na drugi koniec Krakowa, to nie mialabym zadnej mozliwosci dogladania go teraz. A juz raz mieslismy taka sytuacje, suczka odratowana, wysterylizowana, poszla do nowego domu i po 2 tyg zaginela i sluch o niej zaginal :-( Mamy z chlopakiem jedna osobe na oku, u ktorej pies bylby w 100% bezpieczny, ale to bardzo delikatna sprawa i na razie nie chce nic mowic, zeby przypadkiem nie zapeszyc :) Wogole, wiecie, jaki on jest pojetny? Jeszcze kilka dni temu musial dostawac srodki uspokajace przed podroza samochodem, sikal w domu i absolutnie nic do niego nie docieralo, a teraz: -pieknie wytrzymuje z sikaniem do spacerkow -nauczyl sie lotem blyskawicy komend "do mnie", "siad" "lezec" "zostaw" - na smyczce nie ciagnie, a puszczony luzem nie odbiega na wiecej niz kilka metrow -nie robi w domu demolki! Niczego nie pogryzl, nie zniszczyl... Zle reaguje tylko na dotyk tylnej czesci ciala, raz w zabawie zlapalam go za ogon to warknal i klapnal tak histerycznie zebami, ale to nie bylo do mnie skierowane tylko do jego ogona. To samo dzieje sie przy dotyku po lapkach tylnich przy ogonku. Moze mial jakis uraz, albo ktos go spral po tylku porzadnie? Naprawde, ktos bedzie z niego mial pocieche! Dominiczko, nie wiem, jaki to jest antybiotyk, bo ma duzo roznych lekow wpisanych w ksiazeczke i nie wiem ktory z nich to antybiotyk. Dzis spytam weta, moze mozna juz przejsc na pigulki z zastrzykow? Ze zmiana opatrunku poradze sobie bez problemu. Pozostana tylko te wizyty kontrolne. No nic, zobaczymy, co wet powie. Quote
moana Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Miał chłopak szczęście w nieszczęściu, że Cię w tym lesie spotkał... :shake: Quote
mysza 1 Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Mogę Wam wysłać gojące opatrunki na taką ranę. Zapytajcie weta- Aquacel, Granuflex. Uważam, że świetnie się tu sprawdzi. Poproszę o pw z adresem, jesli chcecie. Trzymaj się śliczny. Quote
Ajula Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 piękny pies jakie szczęscie, że go znalazłaś, niech Ci św. Franciszek wynagrodzi dobra istoto :iloveyou: mój znaleziony Gacuś też histerycznie reaguje na dotykanie ogona, tylnych łapek i pupy - myslałam, że to z powodu połamanego biodra i tylnej nogi, ale może jednak chodzi o coś innego Quote
Asior Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Marysiu, mozna by poprosić Panią Magdę, zeby skontolowała domek, myśle, ze jak się ją by poprosiło, to nie odmówiła by... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.