Patisa Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Mam pod swoją opieką dwie, 10 tygodniowe sunie, mixy boksera i dalmatyńczyka - moich psów...:sad: Maluchy są odrobaczone oraz wstępnie zaszczepione. W przyszłym tygodniu zostaną ponownie zaszczepione. Pierwsza z suniek to Melodia - maść czekoladowa z łatkami dereszowatymi. Sucza grubej kości, o masywnych łapkach, dosyć szerokiej klatce piersiowej, mięsistych faflach. Budową i kształtem kufy przypomina boksera ( nieznacznie ). Nazwałam ją Melodia, ponieważ ( tak jak jej ojciec) wszystko musi opisać... śpiewem. Dysponuje całą gamą popiskiwań i głośnych wzdychań, jest troszkę hałaśliwa. Jest energicznym pieskiem, bardzo żywym. Melodia ma już dom! Dziękuję wszystkim, którzy pomogli jej znaleźć odpowiednich właścicieli oraz zawieść suczkę do nowego domku! Druga sunieczka to Holly - maść czarna ( albo bardzo ciemna czekolada, jeszcze nie mogę dokładnie określić), również z dereszowatymi łatami, drobniejszej budowy, bardziej przypominająca dalmatyńczyka. Jeśli chodzi o hałaśliwość suczka jest przeciwieństwem Melodii - rzadko popiskuje, potrafi usiedzieć w miejscu( przynajmniej przez jakiś czas ;-] ), ale nie jest przy tym flegmatyczna. Również bardzo żywy piesek. Obie suczki mają krótką sierść o bardzo ubogim podszersku, dlatego absolutnie NIE MOGĄ mieszkać w budzie! Nie przetrwałyby zimy. Podstawowym warunkiem adopcji jest deklaracja przyszłego właściciela, że będzie on trzymał suczkę w domu. Poszukuję osób, które są świadome, że mały szczeniak to naprawdę wyzwanie. Nie dajcie się zwabić pięknym oczętom - te małe Łobuziary w przyszłości wyrosną na duże psy, które będą potrzebowały dużej ilości ruchu, sporo jedzenia i ogromu miłości. Nie wymagam domu z ogrodem, ale odpowiedzialności. Nie chciałabym, aby maluchy trafiły za jakiś czas do schroniska bo: robiły dużo kup, pogryzły Pani nowe buty, podrapały dziecko( przypadkowo), ubrudziły fotel. To są szczenięta, więc bądźcie na to przygotowanym. :cool3: Informujemy, że przed oddaniem psa, przyszły właściciel będzie musiał podpisać umowę, na mocy której zobowiązuje się m. in. do tego, aby w razie konieczności zwrotu psa, zwrócić go do mnie. Zdjęcia szkrabów : Melodia Holly Zdjęcia rodziców są dostępne w mojej dogowej galerii. Quote
Patisa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Może, zanim dostanę po łbie, opowiem w skrócie jak do tego doszło. Wiem, że na pewno mi się dostanie, należy mi się. Jest to dla mnie mało chlubna sprawa, wręcz bolesna, dlatego dosyć długo z tym zwlekałam. Ale ponieważ "chętni" po sunie, którzy zdążyli się zgłosić dotychczas, przyprawiali mnie o stan panicznego przerażenia, postanowiłam jednak stworzyć ten wątek Bałam się tutaj napisać, ale po krótkiej rozmowie z Martens, stwierdziłam, że na dogo rzeczywiście mam większe szanse znaleźć odpowiedzialnych, przyszłych właścicieli dla suczek. A więc do rzeczy: Wiedziałam, że muszę wysterylizować Sarę po pójściu do interka. Jednak nie zrobiłam tego z braku kasy, a na rodziców nie miałam co liczyć, bo moja mama jest totalnie anty sterylizacji( ona uważa, że suka musi mieć szczenięta dla zdrowia ). Teraz wiem, że mogłam zrobić cokolwiek, lecieć do weta, jakoś może się z nim dogadać, pożyczyć gdzieś kasę... w listopadzie Sara miała cieczkę, ja chodziłam jak naszpikowana samozapalającą się bombom atomową. Kazałam im piłować jej jak oka w głowie.Mnie nie było ( całe tygodnie w internacie). Po 7 tygodniach (dopiero) po Sarze zaczęły być widoczne oznaki ciąży. Ale była w zbyt zaawansowanym stadium, żeby ją usunąć. Byłam wściekła, wydzierałam się na wszystkich, ale już było za późno. Za kilka już dni miały przyjść na świat szczeniaczki po Sarze ( w typie boksera) i Frodzie( dalmatyńczyku). Z mety powiedziałam, że uśpię szczeniaki. Tak się stało, że Sara urodziła w środku tygodnia, gdy ja byłam w internacie. Dzwoniłam do domu, kazałam im wezwać weta i uśpić szczeniaki. Nie zrobili tego. Gdy sama wróciłam, okazało się, że są tylko dwie suczki, w dodatku bardzo już ruchliwe...myślałam, że szlag mnie trafi. Wiedziałam, że właśnie zaczynają się bardzo hardcorowe 3 miesiące, wychowywanie szczeniąt i najgorsze- szukanie odpowiedzialnych właścicieli. Pieniędzy brakowało mi właściwie na wszystko. Moi rodzice, którzy tak ostro krytykowali mój zamiar sterylizacji, a potem uśpienia szczeniąt, teraz umyli ręce. Tak więc, psami zajmuję się sama, w tygodniu, gdy jestem poza domem, zajmuje sie nimi moja siostra. Niemniej, wszystkie koszty pokrywam ja. Nie ma to jak w porę umyć ręce... Naprawdę, nie chciałam ujawniać się z tą sprawą. I może nie tyle za sprawą dumy( choć narusza to mój honor, miesza z błotem moje poglądy...), co ze strachu przed dogowłądnymi ludźmi, którzy chodzą od wątku do wątku i gnoją taką właśnie nieodpowiedzialność ludzi. Mnie można bić, ale nie można na mnie krzyczeć... stąd mój strach. Pękłam, gdy zadzwonił do mnie 1 "chętny" (głoszenia wystawiłam na ale gratce i allegro). Facet powiedział: "no właśnie, szukałem na allegro takich amstafów nie amstafów" -ja już na same te słowa miałam serce w gardle. Wiedziałam, że ten facet na pewno nie dostanie mojej suczki, żadnej. Zaczęłam więc tłumaczyć, ze to nie są amstafy, że to są kundelki i ze nawet nie będzie do amstafa podobna. Gość powiedział, że mu to nie przeszkadza. Zaczęłam mówić o umowie, ale ten kompletnie mnie nie słuchał. Powiedział tylko, że "on sobie po nie wpadnie w sobotę". Mnie zamurowało. Powiedziałam, że może najpierw zapozna się z umową ( wyślę mailem), ale odparł, że on już ja czytał. Ja na to "ale jak to?" Powiedział, że przesyłałam mu ją 2 dni temu. Umowę rzeczywiście przesyłałam 2 dni temu, ale osobie, która napisała, ze nie chce adoptować psa, że prosi o samą umowę, bo także musi wydać komuś szczenię,a dzięki umowie być może trafi an lepszego właściciela. Podałam więc nazwę e-maila i spytałam czy to ten. Facet się upierał, że tak. Więc dalej pytam, z niemałym zażenowaniem w głosie, że przecież napisał mi tutaj, że ma szczenię na wydanie. O Boże...facet zaczął dukać, przełykać ślinę na głos, zupełnie jakbym mu posłała kopa w delikatne miejsce... po czym zaczął się wykręcać, ze to nie jego e-mail, że jego jest inny ( podał mi). Więc miałam mu przesłać tą umowę. Lecz po chwili dostałam sms, że rezygnuje. Chwała Bogu! Chciałam je wykastrować przed adopcją, ale wet powiedział, że można dopiero po 1 cieczce. Quote
Patisa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Zadzwoniło do mnie jakieś dziecko, dziewczyna ok. 10lat. Zaczęła mi mówić po imieniu, powiedziała, że jej się piesek spodobał i sobie nawet na pulpit wrzuciła. Nie słuchała mnie kompletnie. Pytała co chwilę gdzie mieszkam, bo ona tak o 17 by wpadła po psa, bo jej się podoba... tłumaczyłam, że mnie w ogóle dzisiaj nie będzie w domu. Nic. Ta dalej swoje. W dodatku słyszałam w tle jak ktoś starszy( matka?) podpowiada jej co ma mówić. Nie rozumiem, czemu sama ze mną nie porozmawiała? Ja nie wytrzymałam, zażenowana mocno tym telefonem, spławiłam dziewuchnę i rozłączyłam się. :grab: Oj ludzie ludzie...:shake: Nie mowię, że to byłby zły dom...ale przeraziło mnie, że Ci ludzie,w obydwu zresztą przypadkach, w ogóle nie interesowali się charakterem psa. Nie pytali o stan zdrowia. Nie obchodziła ich umowa ( tak, jakby nie miała ich obowiązywać:wallbash: ). Nic. Kompletne zero. Ważne było tylko to, że piesek się podoba i że chcą go mieć. Te dwa telefony mnie złamały, poddałam sie kompletnie. Napisałam do Martens. Wiedziałam,z e powinna mnie opieprzyć, za to do czego dopuściłam,a le liczyłam tez na wsparcie. Zamiast opieprzu, Martens tylko doradzała( za co dziękuję ;) ). Poradziła mi, żebym jednak założyłą wątek tutaj, że tu prędzej trafią się rozsądni ludzie - oby sie nie pomyliła. Quote
jbk Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 No cóż, zdarza się. Trzymam kciuki, żeby trafili się odpowiedzialni ludzie, którzy przygarną dziewczynki :) Swoją drogą - są prześliczne :) Gdybym nie mieszkała w bloku z dwoma psiakami, to sama bym którąś wzięła :) Quote
iwonamaj Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Śliczne dziewuszki- do góry! Domki najlepsze potrzebne! Quote
Martens Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Holly wygląda zupelnie jak amstaff - teraz można zobaczyć jak pseudohodowcy mogą robić ludzi w trąbę; widać ze mixa boksera z dalmatem można wystawić za przykładowo 300 zł jako amstaffa i mnostwo ludzi by się nabrało... Współczuję sytuacji, bo wiem jak to jest zostawiać psa pod opieką rodzinki - pół roku mieszkałam w Warszawie, mój pies został wtedy z rodziną i o mało nie zszedł na babeszjozę :wallbash: Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Banner zamówiłam, ale póki co M&T się nie odzywa... . Nowe zdjęcia suniek. Melodia Holly I sunie razem : Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Martens napisał(a):Są naprawdę prześliczne :loveu: mam nadzieje,z ę przyszły właściciel będzie potrafił docenić ich urodę, ale mam też nadzieję, że nie będzie świadomy, że takie pieski to nie "słodka zabaweczka dla dziecka" ...:shake: Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Holly maleńka :) I Melodyjeczka Melodia śpiewająca :loveu: Quote
andzia69 Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 śliczne szkraby:loveu: trochę to dziwne, ze w miocie były tylko 2 maluchy...:razz: Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Nie wiem czy dziwne, na blogu hodowli bonomilla wyczytałam, że gdy shar pei przypadkowo pokrył mopsiczkę też urodziły się tylko dwa takie mieszańce.:roll: Tak czy siak, wierz mi, gdybym miała usypiać miot, to zostawiłabym tylko jedno szczenię, a nie dwa. ;) Quote
andzia69 Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Patisa napisał(a):Nie wiem czy dziwne, na blogu hodowli bonomilla wyczytałam, że gdy shar pei przypadkowo pokrył mopsiczkę też urodziły się tylko dwa takie mieszańce.:roll: Mopsy i np. buldozki mają małe mioty więc akurat przykład zły... natomiast u dalmasiów, boksiów są liczne mioty:razz: Patisa napisał(a): Tak czy siak, wierz mi, gdybym miała usypiać miot, to zostawiłabym tylko jedno szczenię, a nie dwa. ;) no przecież cię podobno nie było na miejscu - to skad wiesz ile tak naprawdę sie urodziło? suka może rodzić i 48 godzin - mogło byc tak, że jednak urodziło się więcej i rodzice przerazlili się i uśpili pozostałe maluchy pod nieobecnośc twojej siostry Quote
Martens Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Myślę, że rodzice by o tym powiedzieli - pati sama nalegała na uśpienie miotu... Ale masz rację, pewni na 100% być nie możemy. Quote
auraa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Są prześliczne! Poproś w tytule o ogłoszenia!!!! Quote
Evra Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Prawdziwa mieszanka wybuchowa :diabloti: ! Aż strach pomyśleć, jaki mix charakterologiczny z nich wyrośnie, niezłe wyzwanie dla przyszłych właścicieli. Umiem robić tylko takie prymitywne bannerki :oops: Napisz koniecznie w tytule, że to mixy boksera i dalmatyńczyka. Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Evra napisał(a): Umiem robić tylko takie prymitywne bannerki :oops: dziękuję ślicznie z banner!:loveu: Jesteś Wielka! zaraz poprawię tytuł. Wiecie, ja jestem pewna że były dwie. To ja w tym domu żądałam uśpienia szczeniaków. Moi rodzice byli tym oburzeni, w ogóle, od morderców mnie wyzywali...:shake: To zawsze łatwo jest oceniać, "jak można uśpić szczenięta", ale gdy ktoś jest świadomy co dzieję się z psami w schroniskach, jakie jest przepełnienie, że właściwie ludzie nie potrzebują kolejnych mixów, bo jest ich zdecydowany nadmiar, to trudno jest nie podjąć takiej decyzji. Dlatego chciałam to zrobić. Ale oczywiście, moi rodzice nie zadzwonili po weta zaraz po porodzie, a gdy ja wróciłam, nie miałam serca uśpić takich podrośniętych klusek.:shake: I zostały. hehe, poza tym, gdyby rzeczywiście uśpili część miotu to ja bym o tym wiedziała...bo to ja bym musiała pokrywać koszty uśpienia. Tak jak płace za całe odchowanie miotu. Odpowiedzialność moich rodziców skończyła się zaraz po tym jak wygłosili swoje piękne mowy, o tym że nie wolno usypiać, że zawsze jakiś dom się dla nich znajdzie... umyli ręce od tej sprawy, moja mama powiedziała mi tylko " rób co sobie chcesz" :razz: Ostatnio szukałam pieniędzy jak tylko mogłam, chciałam je wysterylizować przed adopcją, ale wet powiedział, że dopiero po 1 cieczce. Tak więc, mam w skarbonce 120zł, i musi mi starczyć na sterylizację Sary i Nefki ( kotki) . I kombinuję dalej... Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Zadzwonił do mnie ok. 16:00 pewien Pan. Po wstępnej rozmowie okazało się, że to chyba naprawdę porządny człowiek. Wreszcie ktoś, kto pytał o suczki, uzasadniał dlaczego chce je adoptować, dlaczego akurat suczki. Bosko:loveu: Pan powiedział, że miał bokserkę, ale w zeszłym roku zdechła, dobijając sędziwego wieku 12 lat. Powiedział, że mieszka na działce, ze suczkę będzie trzymał w mieszkaniu, tak jak poprzednią psinę. Ma 3-letnia córkę. Przesłałam mu umowę( o dziwo nie zwątpił :evil_lol:). Ma przyjechać jutro do nas i na miejscu zadecyduje, która weźmie. Zrobił na mnie dobre wrażenie, mam nadzieję, że się nie pomyliłam.:roll: Quote
majqa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Patiso, czy nie zabyt szybko to się zadziało? Nie rozważałaś opcji, by ktoś z dogo, z rejonu Pana, a za jego zgodą, udał się na wizytę przedadopcyjną i naocznie przekonał się o warunkach, jakie deklaruje Pan? Wiem (oczywiście każdy ma prawo do własnego spojrzenia na sprawę) że ja nie wydałabym psa na podstawie wyłącznie sympatycznej i zadowalającej mnie rozmowy telefonicznej. Umowa adopcyjna, za którą nie stoi fundacja na dobrą sprawę nie ma żadnej mocy sprawczej. Jeśli druga strona o tym wie, może spać snem spokojnym nawet jeśli zawali sprawę. Przemyśl to jeszcze, proszę. Po poczytaniu choćby czarnych kwiatków jestem przerażona ilu ludzi zostało naciętych wyłącznie gładką rozmową. Czy w tym momencie piję do tego Pana? Nie, w żadnym razie nie i daleka jestem do przypinania Panu łatki ale zdecydowanie wolę na zimne dmuchać. Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 majga,z pewnością masz rację, ale kto pojedzie i sprawdzi warunki? ja nie mam prawa jazdy, moi rodzice...- nawet nie mam co liczyć. Ryzyko jest, masz rację, facet chciał mi nawet przesyłać zdjęcia swojej posesji i domu mailem, jakbym w razie miała zastrzeżenia. W umowie jest zawarty podpunkt, który mówi o tym, że będę miała prawo do odwiedzania psa w jego nowym domu i sprawdzania warunków,a w razie zastrzeżeń mogę sunię odebrać. Wiem, że często to niewiele pomaga...ale chyba nie mam wyjścia. Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 I mam pytanie...dlaczego moja umowa nie ma "mocy sprawczej"? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.