izabelb Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 dla mnie niestety problem, tymbardziej ze wszyscy znajomi jakich znam, którzy posiadaja psiaki to wychodza z nimi 3 razy dziennie. sorry moze gdybym siedziała w domu - to i owszem mozna polatac nawet z nudów, ale tak nie jest.mam prace, dziecko, nieraz pracuje po godzinach i sorry ale nie tylko wokól wychodzenia ciagle na spacer świat sie kreci :) tym bardziej ze jak moj pupil był mniejszy to mu trzy razy dziennie wystarczało. a co do jedzenia to ostatni posiłek je tak jak wczesniej mowiłam po 19 przed spacerem :) owszem trzeba psu poswiecac czas i ja to robie tylko jak wroce ale bez przesady niestety każdy z nas ma przeciez rowniez inne obowiazki :) Quote
jo_ann Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 Jesli pies zje przed spacerem zaraz i sie napije-to nie da rady nadmiaru oddac juz o 19 ;] po 2-sorry, ale nikt ci nie kazal miec psa. Takie mam zdanie-wiekszosci osob pies nie jest potrzeby i ok-tylko nie wiem, po co sie laduja w to, a potem pisza, ze sorry, ale 3 spacery wokol bloku i tyle. Jak sie okaze, ze sorry, ale twojemu psu 3 nie wystarcza -to co zrobisz? Quote
izabelb Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 po pierwsze gdyby był mi niepotrzebny to by już go dawno nie było i nie pisała bym na tym forum.po drugie jestem laikiem w tych sprawach ponieważ jest to moj pierwszy pies (choc nie pierwsze zwierzatko w domu) więc normalne że chcę się poradzić.wysmiewki nic tu nie dadza a napewno nie pomogą :)pozdrawiam Quote
GrubbaRybba Posted September 30, 2009 Author Posted September 30, 2009 Dziewczyny, nie kłóćcie się. Tu trzeba szukać wyjścia z trudnej sytuacji, a nie się sprzeczać. Izabelb spróbuj, tak jak pisałaś, wypróbować późniejsze spacery, ograniczenie wody i spray i daj znać, czy coś się poprawiło. Pewnie efekty nie pojawią się już po dniu, czy dwóch, ale jakby przez 2 tygodnie nic się nie poprawiło, daj znać. Będziemy kombinować dalej. Quote
izabelb Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 GrubbaRybba napisał(a):Dziewczyny, nie kłóćcie się. Tu trzeba szukać wyjścia z trudnej sytuacji, a nie się sprzeczać. Izabelb spróbuj, tak jak pisałaś, wypróbować późniejsze spacery, ograniczenie wody i spray i daj znać, czy coś się poprawiło. Pewnie efekty nie pojawią się już po dniu, czy dwóch, ale jakby przez 2 tygodnie nic się nie poprawiło, daj znać. Będziemy kombinować dalej. napewno dam znac.wprowadzam zmiany i zobaczymy co z tego wyjdzie :) mam nadzieje ze bedzie ok.ale jedno moge potwierdzić że na mojego psiaka działa odstraszająco płyn do podłóg o mocnym kwiatowym zapachu :) myłam wczoraj podłogę w kuchni używając dużej ilości płynu i pomogło. w kuchni nie nasikał ale zrobił to w korytarzu :) wiec w weekend mycie całego domu ajaxem hahahaha Quote
misiogdy Posted March 9, 2012 Posted March 9, 2012 Witam wszystkich! Reaktywuję temat. Mamy w domu 2 psy i 2 koty. Wszystkie żyją ze sobą w zgodzie i nigdy nie miały z tym problemu. Traktują cały dom i domowników jako jedno stado. Ponieważ są równo traktowane, nie mają poczucia "niesprawiedliwości", o nic się nie kłócą bo wiedzą, że zawsze sprawiedliwie zostaną obdzieleni, czy zabawą czy jedzeniem, do tego stopnia, że żadne nie ruszy (no może poza kotkiem łakomczuszkiem czasami) jedzenia z miski drugiego nawet jeżeli jego jest już pusta. Kiedy jesteśmy w domu w jednym pokoju zawsze jest wianuszek, każde gdzieś tam leży lub się bawi, tak samo w nocy, wszyscy (poza synkiem) śpimy w jednym pokoju, bo choć zwierzaki mają dostęp do całego mieszkania, wolą być z nami. W łóżku spi tylko kotka, bo reszta po prostu nie chce, nawet zachęcana. Po prostu w łóżku im za gorąco, wolą posłania. I gitara, można powiedzieć idyllicznie. Jednak najmłodszy (choć już 6 letni) pies, którego jako szczeniaka znaleźliśmy na działce (wszystkie to znajdy) to pies pomimo, że wesoły, czuły kochany i najbardziej posłuszny to jednocześnie wyjątkowo znerwicowany. Jest to kundelek "wyrośnięty pudel" ale bez strzyżenia jest po prostu kopią briarda w mniejszej skali (25kg). Wielkościowo jest największym zwierzem. Pies ma bardzo dużo ruchu, treningi siłowe i swobodne bieganie, dużo zabawy, bardzo często razem z drugim z nami podróżuje (nawet dłuższe wyjazdy), emocjonalnie jest bardzo związany z psem starszym, który go wszystkiego uczył jako szczeniaka. Z tego też powodu od małego nie było z nim problemów "sikowych". Zrzucał co prawda doniczki, rozgryzał jakieś tam pierdoły, ale z dorosłością mu to zeszło bezpowrotnie. Mentalnie został dużym dzieckiem, bo uwielbia się bawić ale to jest akurat fajne. Ciemna strona medalu: pies wpada w nerwice bez żadnych przyczyn. Zaczęło się od drapania jednego ucha - w końcu wywołał w nim stany zapalne, które co jakiś czas (około 4 - 6 miesięcy) wracają. To nie problem, wystarczy dwa dni lekarstwa (zawiesiny do ucha) i pies o tym zapomina i przestaje drapać. No to zaczął lizać łapy, tak bardzo, że dostał uczulenia (lub na odwrót, chociaż jak nie liże uczulenia nie ma, a najpierw pojawia się lizanie). Pomaga regularne golenie włosów (na całym ciele) jest mu wtedy lżej i jest weselszy. Najgorszym problemem jest od jakiegoś czasu (jakieś 6 m-cy) posikiwanie (takie psik psik parę kropli) jak nas nie ma w domu. zaczeło się od obsikiwania kociej toalety - odseparowalismy na czas naszej nieobecności kotu i ich kuwetę - pomogło na chwilę. Jednocześnie od ponad miesiąca strasznie "ujeżdża" drugiego psa i wącha go po t.... Wyczyściliśmy temu drugiemu gruczoły bo wczesniej tez się to zdarzało. Tym razem nie pomogło. No to odseparowaliśmy tez psa. Ale psem interesuje się ostatnio nawet ja jesteśmy w domu. Wie, że nie wolno wystarczy wtedy spojrzeć i ucieka a jednak ta jego biedna główka każe mu za chwilę robić to samo. Tak samo z sikaniem. Nie muszę widzieć sików jak wracamy z pracy - wchodząc do domu zamiast się cieszyć to już piszczy leżąc na plecach i przeprasza - od zdaje sobie sprawę, że nie może tego robić. Jak się nie zsiura (bo robi to tak raz, dwa razy na tydzień) to przy spotkaniu szalej z radości bez strachu. Tak naprawdę nawet jak przeprasza to mu bardziej głupio niż się boi - ja kocham zwierzeta i nigdy żadne krzywdy nie doznało (klapsa dostaje czasem ale nie w formie zadawania bólu i on sobie nic z tego nie robi, wręcz czasem traktuje jak zabawę). Pytanie podstawowe - czy kastracja pomoże? Wydaje mi się, że on ma takie "samcze" napięcie, które (no medycznie nie potrafię wyjaśnić) rodzi się między nogami. Co można robić - powtarzam pies zdaje sobie sprawę, że robi źle, tylko nie potrafi się powstrzymać - instynkt jest silniejszy. Ktoś pomoże? Lekarze sugerowali prochy, ale ja nie będę psa otumaniał. Quote
Lady_Arashi Posted September 11, 2013 Posted September 11, 2013 Witajcie! Tym razem ja reaktywuję temat. Jestem ciekawa jak sobie poradziły osoby, które pisały już dłuższy czas temu... Mam w domu suczkę bichon frise, która ma już 6 miesięcy, było już całkiem dobrze, bo sikała tylko na dworze i noc też bezproblemowo spędzała bez sikania. Ale ta radość trwała kilka dni, znów sika w domu. Wychodzi 4-5 razy dziennie. Wcześniej wpadki jej się zdarzały, ale rzadziej niż częściej. Nie wiem co robić, może za rzadko dostawała nagrody za sikanie na zewnątrz, tylko ją ciężko nagradzać, bo jak tylko się wysika to strasznie wariuje, biega, skacze, zaczepia KAŻDEGO człowieka obcego, więc psie ciasteczko nie jest zbyt atrakcyjne, kiedy widzi innych ludzi, o psach już nie wspominając... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.