Jump to content
Dogomania

misiogdy

New members
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by misiogdy

  1. Witam wszystkich! Reaktywuję temat. Mamy w domu 2 psy i 2 koty. Wszystkie żyją ze sobą w zgodzie i nigdy nie miały z tym problemu. Traktują cały dom i domowników jako jedno stado. Ponieważ są równo traktowane, nie mają poczucia "niesprawiedliwości", o nic się nie kłócą bo wiedzą, że zawsze sprawiedliwie zostaną obdzieleni, czy zabawą czy jedzeniem, do tego stopnia, że żadne nie ruszy (no może poza kotkiem łakomczuszkiem czasami) jedzenia z miski drugiego nawet jeżeli jego jest już pusta. Kiedy jesteśmy w domu w jednym pokoju zawsze jest wianuszek, każde gdzieś tam leży lub się bawi, tak samo w nocy, wszyscy (poza synkiem) śpimy w jednym pokoju, bo choć zwierzaki mają dostęp do całego mieszkania, wolą być z nami. W łóżku spi tylko kotka, bo reszta po prostu nie chce, nawet zachęcana. Po prostu w łóżku im za gorąco, wolą posłania. I gitara, można powiedzieć idyllicznie. Jednak najmłodszy (choć już 6 letni) pies, którego jako szczeniaka znaleźliśmy na działce (wszystkie to znajdy) to pies pomimo, że wesoły, czuły kochany i najbardziej posłuszny to jednocześnie wyjątkowo znerwicowany. Jest to kundelek "wyrośnięty pudel" ale bez strzyżenia jest po prostu kopią briarda w mniejszej skali (25kg). Wielkościowo jest największym zwierzem. Pies ma bardzo dużo ruchu, treningi siłowe i swobodne bieganie, dużo zabawy, bardzo często razem z drugim z nami podróżuje (nawet dłuższe wyjazdy), emocjonalnie jest bardzo związany z psem starszym, który go wszystkiego uczył jako szczeniaka. Z tego też powodu od małego nie było z nim problemów "sikowych". Zrzucał co prawda doniczki, rozgryzał jakieś tam pierdoły, ale z dorosłością mu to zeszło bezpowrotnie. Mentalnie został dużym dzieckiem, bo uwielbia się bawić ale to jest akurat fajne. Ciemna strona medalu: pies wpada w nerwice bez żadnych przyczyn. Zaczęło się od drapania jednego ucha - w końcu wywołał w nim stany zapalne, które co jakiś czas (około 4 - 6 miesięcy) wracają. To nie problem, wystarczy dwa dni lekarstwa (zawiesiny do ucha) i pies o tym zapomina i przestaje drapać. No to zaczął lizać łapy, tak bardzo, że dostał uczulenia (lub na odwrót, chociaż jak nie liże uczulenia nie ma, a najpierw pojawia się lizanie). Pomaga regularne golenie włosów (na całym ciele) jest mu wtedy lżej i jest weselszy. Najgorszym problemem jest od jakiegoś czasu (jakieś 6 m-cy) posikiwanie (takie psik psik parę kropli) jak nas nie ma w domu. zaczeło się od obsikiwania kociej toalety - odseparowalismy na czas naszej nieobecności kotu i ich kuwetę - pomogło na chwilę. Jednocześnie od ponad miesiąca strasznie "ujeżdża" drugiego psa i wącha go po t.... Wyczyściliśmy temu drugiemu gruczoły bo wczesniej tez się to zdarzało. Tym razem nie pomogło. No to odseparowaliśmy tez psa. Ale psem interesuje się ostatnio nawet ja jesteśmy w domu. Wie, że nie wolno wystarczy wtedy spojrzeć i ucieka a jednak ta jego biedna główka każe mu za chwilę robić to samo. Tak samo z sikaniem. Nie muszę widzieć sików jak wracamy z pracy - wchodząc do domu zamiast się cieszyć to już piszczy leżąc na plecach i przeprasza - od zdaje sobie sprawę, że nie może tego robić. Jak się nie zsiura (bo robi to tak raz, dwa razy na tydzień) to przy spotkaniu szalej z radości bez strachu. Tak naprawdę nawet jak przeprasza to mu bardziej głupio niż się boi - ja kocham zwierzeta i nigdy żadne krzywdy nie doznało (klapsa dostaje czasem ale nie w formie zadawania bólu i on sobie nic z tego nie robi, wręcz czasem traktuje jak zabawę). Pytanie podstawowe - czy kastracja pomoże? Wydaje mi się, że on ma takie "samcze" napięcie, które (no medycznie nie potrafię wyjaśnić) rodzi się między nogami. Co można robić - powtarzam pies zdaje sobie sprawę, że robi źle, tylko nie potrafi się powstrzymać - instynkt jest silniejszy. Ktoś pomoże? Lekarze sugerowali prochy, ale ja nie będę psa otumaniał.
×
×
  • Create New...