kikou Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Reksiu21 napisał(a):Takie mam straszne, straszne wyrzuty sumienia, ze niezdazylam mu pomoc, ze niezauwazylam niczego. Jak go bralam na rece to czulam ze byl dosc chudy, pod ta sierscia niebylo widac, ale przy dotyku, i w tym tygodniu mialam isc z moim do szczepienia to chcialam go zabrac do przebadania i pobrania krwi, bo dosc czesto pil wode, to balam sie ze moze mu nerki powoli nawalaly. Tak sie okropnie czuje ze niezdazylam. Cieszylam sie ze bedzie mogl teraz zemna troche pobyc, bo corki niema... On sie codziennie rano w lozku z nia tulil, zanim wstali.:placz::placz::placz: Przynajmniej to przy Ziutusiu to wszystko zrobilam co moglam, a teraz czuje sie beznadziejnie, ze to moja wina ze go wczesniej niedalam do przebadania, moze by cos wykryli, moze to serce niebylo, tylko cos innego. Tak sobie lezal rano, jakby spal, tylko oczy mial lekko otwarte, pozatym nic.:placz::placz: Niemacie pojecia jak beznadziejnie sie czuje, on byl taki przekochany, taki biedny, tyle przezyl, i musial tak nagle odejsc. Jaki to wszytko ma sens............................................................................... to strasznie przykre... bardz Ci wspolczuje ...:-(:-(:-(:-(:-(:-( ale zobaczmy tez pozytywy.... udalo sie ze ostatnie miesiace byl kochany, zyl pelnia zycia w domu pelnym milosci... ...i paradoksalnie, choc to straszny szok, przynajmniej nie cierpial tygodniami tak jak Ziuteczek biedny, skoro lezal spokojnie... to chyba nie czul strasznego bolu odchodzac... moze mial szczescie ze we snie stanelo male serdusio...bez bolu... mysle ze to wielka wartosc, ze mial prawdziwe kochajace serca wokol siebie te ostatnie tygodnie....ze nie umieral w boksie, ze zdazyl zapomniec o schroniskowym koszmarze.... Quote
Reksiu21 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 wiem Kasiu, ale to za wczesnie! On tak krotko byl tutaj, nic mu niebylo, a to tak nagle. Takie to niesprawiedliwe. Zaczal sie w koncu powoli czuc tutaj jak w domu, byl taki zastraszony na poczatku. :-( Ziutus mial tutaj przynajmniej rok, a nie zaledwie 4 miesiace. Dzisiaj rano, jak sie otrzasnelam troche z szoku, po nieprzespanej nocy i litrach lez, zabralam go do instytutu patologji na sekcje zwlok. Inaczej mi spokoju nieda, dlaczego on odszedl. Musze wiedziec czy byla w tym jakas moja wina, czy cos przeuwazylam, lub niezauwazylam, czy nic zrobic niemoglam.. Musze to wiedziec. Ciezko mi bylo go po raz ostatni poglaskac, bo go przez to pochowac niemoge, niemoge go polozyc tam gdzie wszystkie nasze pieski, bo mi go juz nieoddadza, ale inaczej mnie zal dobije.:-(:-(:-( Jakie to strasznie okropne :(((((:placz: Quote
kikou Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 mysle ze to szkoda, ze go nie mozecie odebrac po sekcji (a dlaczego wlasciwie nie?).... to zawsze tak ciut, minimalnie lzej jak wiadomo gdzie sobie spi psinka, pod ktorym drzewkiem, kiedy mozna go chociaz tak "odwiedzic"... Quote
Reksiu21 Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 [quote name='kikou']mysle ze to szkoda, ze go nie mozecie odebrac po sekcji (a dlaczego wlasciwie nie?).... to zawsze tak ciut, minimalnie lzej jak wiadomo gdzie sobie spi psinka, pod ktorym drzewkiem, kiedy mozna go chociaz tak "odwiedzic"... Poniewaz im niewolno wydawac zadnych zwierzat ktore do nich sa oddane. To niejest weterynarz, tutaj wet tego nierobi, tylko rzadowy instytut patologiczny, Chemisches und Veterinaeruntersuchungsamt . On mi tak powiedzial, ze wszystko co do nich wchodzi, juz niema prawa wychodzic. Mysle ze to ze wzgledu na rozne infekcje, choroby, itd, bo tam jest okropnie sterylnie itd. Dostalam dzis juz wyniki.:-( Rubinek mial bardzo chore serduszko.:placz: Musial byc kiedys chory, i niebyl leczony, tak mi wet powiedzial. Te klapy ktore otwieraja i zamykaja serce niedzialaly jak powinny, i serce w koncu niewytrzymalo. Mowil wet ze sie niemeczyl, poprostu oslabl i stracil przytomnosc, i wtedy serce stanelo. Okropne to wszystko, tak mi bardzo go brakuje:placz::placz:. Najbardziej go pamietam jak sie do mieszkania wchodzilo, to gonil jak szalony do drzwi, i tak sie cieszyl ze calym tyleczkiem wymachiwal. Bralam go wtedy na rece, a on z radosci lizal mnie bardzo zawziecie po twarzy i szyi. Tak tesknie za nim, tak to boli...........:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Quote
kikou Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 matko, nawet nie probuje sobie wyobrazic jak to strasznie boli....:-(:-(:-( ale to wielka ulga ze zasnal sobie biedulek spokojnie, bez bolu, tak po prostu jak codziennie cieszac sie juz na wesole powitanie rano z Wami.... ....teraz pewnie tuli go jego dawny pan(ten zamordowany), a Rubinek opowiada mu jak mu bylo cudownie u Was te ostatnie 4 miesiace.... Quote
Reksiu21 Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Calutki dzien mysle tylko w kolko o nim, ciagle mysle dlaczego niewidzialam jaki on byl chory, dlaczego musial tak szybko od nas odejsc. On zaslugiwal tak bardzo na jeszcze dlugie zycie z nami, a tak szybko je skonczyl. Moze gdzyby jakies tabletki na serduszko dostawal, to by jeszcze troche pozyl. Latwiej sie pogodzic ze smiercia jak jest sie na to przygotowany, po dlugiej chorobie, a tak to ciagle sobie czlowiek mysli co moglbyl zrobic inaczej...........:-( Juz niewezme nigdy staruszka ze schronu zanim niebedzie przebadany, zebym wiedziala czy cos mu dolega. Promyczek jest taki sary, i chory, a zyje i zyje, a Rubinek byl silny, mlodszy, i co?:-(:-(:-(:-( Tak mi go brakuje. :-( Dostalam dzis list od corki, znow sie pyta o Rubinka, jak sie czuje, i ze bardzo za nim teskni. No co mam odpisac, co?:placz::placz: Ignoruje narazie jej pytania, niechce zeby musiala jego smierc sama tam przezywac, z daleka od wszystkich nas, bo podzielic sie bolem niebedzie mogla tam z nikim. Ale przeciez niemoge ja 3 tygodnie oklamywac:placz: Zebym w to mogla uwiezyc tak zupelnie, Kasiu, ze Rubinek teraz ze swoim panem siedzi..................................................:-( No i znow niemoge dalej pisac:placz: Quote
kikou Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 tak to jest z tym losem.... nierowno rozdaje.... ale pomysl np o Lodoweczce, byla chora na serduszko, ja nawet chcialam ja wziac ale akurat bylam w rozjazdach... nie zdazylam! rozrywa mnie to do dzisiaj.... umarla w meczarniach sama na tej ohydnej betonowej posadzce w schronisku... te szczesliwe 4 miesiace ktore daliscie Rubinkowi sa wiecej warte niz lata!!! ....z Corcia bedziesz niestety przezywac ten bol od poczatku, po powrocie, to straszny cios bedzie dla Niej... Quote
Poker Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Reksiu, nie wyrzucaj sobie, skąd mogłaś wiedzieć.I tak był u Was szczesliwy. A tak by umarł na betonie ,w schronie niekochany. Postaraj się nie mówić teraz córci.może pod koniec pobytu daj jej znać,że on nie czuje się dobrze,żeby troszkę ją przygotować. Quote
iwa77 Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Dzisiaj dopiero dotarła do mnie ta tragiczna wiadomość o śmierci Rubinka. Reksiu kochana bardzo Ci współczuje i proszę nie wyrzucaj sobie niczego. Zrobiłaś bardzo wiele dla tego biednego piesia i dałaś mu tak dużo miłości. On był przeszczęśliwy u Ciebie ! Śmierć nadeszła tak nieoczekiwanie - to nas wszystkich bardzo boli , ale dla Rubinka to lepiej , zasnął kochaneczek maleńki i może nawet nic nie poczuł. Reksiu przytulam Cię najmocniej jak potrafię . Rubinku żegnaj kochany ,do zobaczenia kiedyś [*] Quote
Agnieszka(Visenna) Posted August 7, 2009 Posted August 7, 2009 Trzymaj się Reksiu, jestem z Tobą.. To nie byla niczyja wina.. a pies dzieki tobie ostatnie miesiace swojego zycia przezyl godnie.. Quote
Reksiu21 Posted August 8, 2009 Posted August 8, 2009 Wiem, Agnieszko, ale jakos niedaje mi to spokoju. Tak strasznie mi go brakuje. On tak bardzo potrafil okazywac radosc, jak sie cieszyl to szalal poprostu, i caly tyleczek mu sie trzasl:-(. A jak pieknie sie potrafil bawic.... lapal swoje zabawki, podrzucal do gory, i gonil z misiem po calym domu od jednego konca do drugiego. Bardzo za nim tesknie, lozeczko ktore kupilam od Kikou, i ktore tak bardzo lubil, stoi puste. Musialam je wystawic do innego pokoju i zamknac drzwi, bo za kazdym razem jak je widzialam, to byl to taki okropny cios, jakby mnie ktos kolkiem palnal.:placz: Rubinku, ty moj kochany, najukochanczy...... tak bardzo mi ciebie brak!:placz::placz: Quote
Reksiu21 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Corka niemoze dojsc do siebie nadal........... napisala wczoraj przepiekny wiersz do Rubinka.:placz::placz::placz: Znowu sie poryczalam, razem z nia.:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Quote
iwa77 Posted November 11, 2009 Author Posted November 11, 2009 Gabryś przeprasza ,że się tak długo nie pokazywał (mówi ,że to ewidentna wina cioci ... ) i pozdrawia wszystkich ! Quote
Bella1 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 I gdzie mu będzie lepiej :lol: Gabrysiu wygrałeś szóstkę w totka :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.