Jump to content
Dogomania

OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !


Recommended Posts

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Baczek najpierw moje pytanie dotyczace potraconego psa, kto powiadomil hycla :crazyeye:


Straż Miejska, po którą zadzwonili przechodnie. Ponoć na miejscu pojawił się patrol, powiedzieli coś o wecie (ludzie zrozumieli, że przyjedzie do psa wet) i pojechali. Hycel pojawił się na szczęście jak już my byłyśmy i od razu do psa całego w drgawkach, broczącego krwią z pyska, z widocznie połamaną łapą, WYSTARTOWAŁ Z CHWYTAKIEM :angryy: twierdząc, że PIES GO UGRYZIE :mad: Na pewno by to zrobił, zwłaszcza, że trzymałam na nim obie ręce żeby trochę się uspokoił i w szoku nie wyskoczył na ulicę :roll: Jedna z kobiet, która tam stała siadła na niego co on wyprawia, a ja powiedziałam, że psa nie pozwolę ani wziąć na chwytak ani zawozić na Sikorkę. W "schronisku" rzekomo się miał nim zająć "doktor" Bobyla :angryy: , więc już całkiem się zgotowałam. Facet widząc opór nawiedzonych bab odpuścił, zadzwonił do Pałki i powiedział, że nie chcemy pozwolić psa mu zabrać. Oddał mi słuchawkę, ja potwierdziłam Pałce że psem się zajmiemy, bo wymaga natychmiastowej interwencji lekarza i bierzemy to na siebie. Zostawiłam hyclowi swój nr telefonu, po jakiejś godzienie dzwoniła do mnie jakaś baba z urzędu miasta zapytać czy na pewno zajmę się tym psem, gdzie jest, u kogo i gdzie będzie przebywał. Ponieważ było to tuż po wyjściu od weta i w momencie kiedy spotkałyśmy się już z Missieek, przekazałam słuchawkę Andżeli i to Ona już rozmawiała z tą babką.
Tyle w skrócie.

Posted

Zajme sie tym po powrocie, w przszlym tygodniu, hycel do rannego psa, :angryy::angryy::angryy: trzeci raz z rzedu , to co wiemy, a ile bylo jeszcze psow o ktorych sie nigdy nie dowiemy, :crazyeye: a dlaczego to ten od siedmiu bolesci wet po niego nie przyjechal. Tak zapewnialo oluskie UM na pismie.

Posted

[quote name='Ada-jeje']Zajme sie tym po powrocie, w przszlym tygodniu, hycel do rannego psa, :angryy::angryy::angryy: trzeci raz z rzedu , to co wiemy, a ile bylo jeszcze psow o ktorych sie nigdy nie dowiemy, :crazyeye: a dlaczego to ten od siedmiu bolesci wet po niego nie przyjechal. Tak zapewnialo oluskie UM na pismie.

To akurat mnie nie dziwi - on jest od brania pieniędzy, a nie od interesowania się zwierzakami i ich leczenia :angryy:
Psiak na Sikorce odszedłby w cierpieniach w bólu, rzucony na goły beton, a oni mieliby sprawę załatwioną :angryy:

Posted

Kinya opisała wszystko, nic dodac nic ując. Powiem tylko tyle że na bieżaco dowiaduję sie co z psiakiem, bo co dzień jeżdże z moim psem na kroplówki do Krak-vetu.
Jeżeli chodzi o Tosię, to nie potrafię dokładnie opisać jak to się stało. Był wieczór wróciłyśmy od sąsiada po winie ;) doskoczyły do siebie z zębami i nic by się nie działo, tylko wagowo się różnią jedna ma 15 a druga 35 kg. I ta mała jest dożarta, to taki nakolankowy grubas, ale jak potrzeba to startuje z zębami do psa o wiele większego od siebie. Jak się znienawidzą, to będzie problem. Ale spokojnie, Tosia na razie cieszy się wolnością, macha ogonkiem, aż jej chce odpaść :lol: a ja pracuję nad założeniem jej osobnego wątku.

Posted

[quote name='Bączek']Kinya opisała wszystko, nic dodac nic ując. Powiem tylko tyle że na bieżaco dowiaduję sie co z psiakiem, bo co dzień jeżdże z moim psem na kroplówki do Krak-vetu.
Jeżeli chodzi o Tosię, to nie potrafię dokładnie opisać jak to się stało. Był wieczór wróciłyśmy od sąsiada po winie ;) doskoczyły do siebie z zębami i nic by się nie działo, tylko wagowo się różnią jedna ma 15 a druga 35 kg. I ta mała jest dożarta, to taki nakolankowy grubas, ale jak potrzeba to startuje z zębami do psa o wiele większego od siebie. Jak się znienawidzą, to będzie problem. Ale spokojnie, Tosia na razie cieszy się wolnością, macha ogonkiem, aż jej chce odpaść :lol: a ja pracuję nad założeniem jej osobnego wątku.

Cały czas myślę o tym biedaku :-(

A Tosia w "schronisku" po wyjęciu z klatki stała sztywna jak drąg i tylko łapy jej się trzęsły jak galareta; myślałam że pies się przewróci, bo nie ustoi, tak się telepały ;)

Posted

Kinya,Baczek - wy byłyście na rowerach przy tym psie? bo ja tam przechodziłam,ale się spieszyłam strasznie i nie mialam nawet chwili,żeby się zatrzymac.
Widzialam jakieś kobiety z plecakami na rowerach przy tym psiaku no i oczywiście na około tłum gapiów.:shake:

Posted

Z Krakowa do Olkusza na rowerach po psa to jakoś niespecjalnie ;)

Na rowerach chyba nikogo nie było kiedy podjechałyśmy; byli za to bardzo fajni dziewczyna z chłopakiem z plecakami, autostopowicze. Dziewczyna pobiegła do lecznicy sprowadzić pomoc, chłopak kupił butelkę wody mineralnej, którą starałam się psiakowi przemywać pyszczek i trochę go napoić. Potem dał nam folię termiczną, w której przewiozłyśmy psa do weta.

Posted

Trzeba zalozyc watek i zbierac na psa, nawet jezeli trzeba bedzie podjac ta najgorsza decyzje. Na chwile obecna napewno juz sa koszty niemale. Moze ktos zrobi Allegro ja zaraz wyjezdzam i nic nie mozemy zorganzowac. :shake:

Posted

Pies jest w Krak-Vecie, bo missieek zdecydowała, że tak trzeba zrobić. Tak jak pisała Bączek jest tam codziennie i na bieżąco dowiaduje się o stanie tego psa. Ja pokryłam koszty pierwszej pomocy w gabinecie w Olkuszu. Sądziłam, że skoro UM Olkusza jakoś się poczuwał do tego żeby się dowiedzieć co z psem, gdzie będzie przebywał, wziął namiary od missieek to może uda się wyrwać coś od nich. Pewnie jestem naiwna, ale nie znam uchwał i umów. Bo jeżeli płacą Bobyli ryczłtem to pewnie nic z tego, ale jeśli za konkretne przypadki to chyba wchodzi w grę jakieś przesunięcie środków? Jeżeli przepisy dopuszczają taką możliwość to pasowałoby o to zawalczyć.

Posted

Dziewczyny zajżyjcie czasem na wątek Tosi. Oto link do niego:

http://www.dogomania.pl/forum/f1160/krakow-tosia-mix-kaukaza-z-pseudoschronu-w-olkuszu-szuka-domu-w-ktorym-jest-wolnosc-144256/

Mordowałam się pół dnia ale w końcu mi sie udało. Zdjęć trochę mało, ale nadrobię w przyszłości, jak sunia choć troszkę się oswoi.
Na razie zrobienie jej zdjęcia z bliska graniczy z cudem. Ale robi szybkie postępy.

Piesek w lecznicy jeszcze żyje ale nie znam szczegółów. Lekarze najpierw zajmują sie obrażeniami wewnętrznymi, na połamane łapki przyjdzie pora później.
Nie mam za bardzo głowy, żeby sie nachalnie wypytywać, bo tym moim psem kiepsko.
Jutro jadę ponownie na kroplówkę.

Posted

Przypuszczam, że benio to robota Zuzlikowej :evil_lol:
A ten z guzem? Gdzie jest biedak?
Widziałam go ostatnio kiedy brałyśmy Tosię-Czekoladkę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...