Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no dokładnie mówię o Tobie Aniu :) nawet nie wiesz ile osób złamało się po bardziej błahych doznaniach szczerze kibicuje i podziwiam bo ja nie mam nawet połowy Twojej cierpliwości :)

Posted

Niestety chyba nie jestem taka cierpliwa i wytrzmała jak się wydaje.Kajko ostatnio pokazuje już tylko swoją ciemną stronę.Załatwia się tylko i wylącznie w domu,nawet jak się z nim wychodzi co godzinę.Na dwór nie chcę wychodzić wcale,na ręce nie da się wziąć.Mnie zupełnie przestał akceptować,warczy na mnie i gryzie jak podchodzę.Najbardziej poszkodowany jest mój kot,który już przestał jeść bo boi się podejść do miski i zamieszkał na stałe na lodówce.Kajko niestety capnoł go w pysio i Puchatek zaczoł się go panicznie bać.Kajko nie chcę jeść,całe dzionki szczeka i piszczy o co sąsiedzi suszą mi głowę.Jest mi bardzo przykro bo pomimo moich starań nie mam już pomysłu na tę psinę.Byliśmy u weterynarza i Kajko jest całkowicie zdrowy,nic mu nie dolega.Jeśli ta sytuacja się nie zmieni niestety Kajko nie będzie mógł u mnie dłużej zostać.Nie umiem oddać mojego kota,którego wychowałam,powoli nie widzę wyjścia z sytuacji.Bardzo proszę nie mieć do mnie pretensji.

Posted

Ja tylko głośno myślę, ale skoro on skakał na psiaki i był, że tak powiem pobudzony to być może kastracja by go wyciszyła. Chłopak nie ma jak rozładować swojego popedu i byc moze to jest jedna z przyczyn jego zachowania. Jesli jest zdrowy, badania sa ok to raczej nie ma zagrożenia zycia jesli chodzi o dokonanie takiego zabiegu. Jednak decyzja nie należy do mnie.

Posted

Czy Kajtek ma przepisane jakieś leki wspomagające działanie tarczycy?
Czy zdiagnozowano czy to jest nadczynność czy niedoczynność?

Pytam, bo przez kilka lat miałem pracownika z chorą tarczycą, nie przyjmował leków i choć świetny fachowiec, to trzeba go było izolować od klienta...
Trzeba też było mieć sporo cierpliwości do niego i wyrozumiałości, bo jego reakcje były nieprzewidywalne!!!
Przykład: Podchodzisz do niego, widać nad czymś się biedzi, pytasz:
- jakiś problem, coś Ci pomóc?
odpowiada:
- SPIER**LAJ! ... (swemu pracodawcy ...:lol:)
:roll:
Czasem był przyjazny i ożywiony, kiedy indziej milczący, ale najczęściej wybuchał nieopanowanym gniewem z byle powodu ...

Niewiele znalazłem tu informacji (fakt nie wszystko przeczytałem, ale nie mam siły przedzierać się przez utarczki słowne...), więc może ktoś coś zbiorczo dołoży coś czego nie wziąłem pod uwagę (szczególnie coś więcej o aktualnym zachowaniu w nowym DS).
Bo widze, że w zalezności od nastroju, albo jest grzeczny, albo szaleje ...
Napady lękowe przed wychodzeniem na zewnątrz mogą także być wynikiem problemów hormonalnych związanych z tarczycą.
Tarczycowcy (z moich prywatnych obserwacji) są jak Dr. Jeckyll i Mr. Hyde...
Mają właśnie takie rozchwiane nastroje ...

Moim laickim okiem, strach przed wyjściem może być przyczyną warczenie "na wszelki wypadek" na "sprawcę stresu" (tego kto go wyprowadza). Stress przeżywany podczas wychodzenia może powodować, że kupę robi dopiero gdy ma spokój i czuje się "bezpieczny" (a więc w domu...).
Być może za kilka dni wejdzie w inną fazę i znowu będzie dobrze... (?)

[Druga skrajność to nasz suczka wzięta ze schronu była tak rozentuzjazmowana spacerami, że zapominała zrobić kupę na spacerze i przez pewien czas robiła dopiero po powrocie (na szczęście mamy ogródek).]

Nie wiem, czy to co napisałem coś wniesie.
Sytuacja gdy pies ma problemy natury "psychologicznej" jest skomplikowana i niezwykle trudna dla "przeciętnego posiadacza psa".
Przez wiele lat sam borykałem się z tego typu psem (na tle agresji lękowej) i wiem jak to "smakuje", no ale ja go miałem od szczeniaka...

Może trzeba spróbować podać coś na tarczycę i wróci dobry kochany piesek a ten z ciemnej strony mocy odejdzie...??

Posted

Piszę w imieniu SBD, która wyjechała i dopiero we wtorek będzie miała dostęp do netu.
Prosiła mnie żebym przekazała, że jej zdaniem kastracja tu nie pomoże, wiele już zostało zrobione dla Kajko, ale z jednej drogi jeszcze nie skorzystano - z pomocy dobrego behawiorysty.
SBD bardzo prosi osoby z fundacji o podpowiedź, czy jest ktoś w Łodzi kogo można polecić w tym zakresie, rada fachowca, który zobaczy Kajko, porozmawia z Opiekunami i da wskazówki, jak z nim pracować mogą okazać się ostatnią deską ratunku.

Posted

a ja mam pytanie czy dom u znajomego Oli jest aktualny?
zaraz sprawdze psich behawiorystów



"Jeżeli Twój pies lub kot
-jest agresywny
-lękliwy
-niewłaściwie się załatwia

lub sprawia Ci inne problemy,z którymi nie możesz sobie poradzić, skorzystaj z mojej pomocy.
Jestem lekarzem weterynarii, zoopsychologiem, behawiorystą.
Udzielam porad na terenie Warszawy, Łodzi oraz okolic. Konsultacje odbywają się u klienta.
Każdy problem można rozwiązać, nie zwlekaj!

lek.wet. zoopsycholog Jolanta Łapińska
tel. 0 601 817 877
e-mail : [email protected]
www.zoopsychologia.com.pl" - mailowo: [email protected]
_______________________________________
Zapraszam - Katarzyna Sapierzyńska - psycholog zwierząt - specjalista zachowania psów

KONSULTACJE PROWADZONE SĄ 7 dni w tygodniu W WARSZAWIE, w weekendy w ŁODZI.

UWAGA: Dodziny wizyt dopasowane są do rytmu Państwa pracy."

"Psycholog zwierząt, behawiorysta, inż.Katarzyna Sapierzyńska - specjalista zachowania psów, członek PTE, założycielka Centrum Psychologii i Szkolenia "Perect Dog", udziela porad dotyczących zachowania psa.

Bez względu na to, czy Twój pies ma zwyczaj ujadać, kiedy zostaje sam w domu, demoluje mieszkanie, boi się ludzi, załatwia się w domu, czy ciągnie na smyczy... źle zachowujący się pupil potrafi być prawdziwym utrapieniem - najwyższy czas, żeby to zmienić.

Teraz nie jesteś sam - jeśli nie wiesz, jak rozwiązać problem Twojego psa - jako psycholog zwierząt, zoopsycholog służę poradą psychologiczną. Mogę Cię zapewnić, że dobrze trafiłeś - nie czekaj aż problem zacznie narastać - umów się na konsultacje:
- telefonicznie: 508 845 875

Posted

Kurcze taki mały a tyle problemów :-(. Myślałam że w końcu ma ten swój stały dom , a tu taki zong. :shake: Nie ma szczęścia chłopak . A co do kota to może uda sie Kajka jakos przyzwyczić ? Moja Zuzia ( już chyba troszkę nie moja:evil_lol:)tez szarpała moje kotki za ogony , ale jakoś jej przeszło. Może dawać kotu na początku jeść w pomieszczeniu gdzie Kajko nie będzie mógł wejść. Kurde szkoda mi tego psiaka , znowu będzie musiał przeżywać zmianę domu a w jego przypadku to chyba nie wyjdzie mu to na dobre:-(

Posted

to juz bodajże 6 miejsce do którego trafił Kajtek,ok 20 czerwca otrzymałam info że pogorszyło się ale opiekunowie dają sobie radę, nie było tragedii
sytuacja szybko sie pogorszyła, czy Kajtek dostanie jeszcze szansę?

Posted

jestem. o tej tarczycy mad niegłupio mówi, moja wetka nawet mówiła, ze łyse placki na łapach moga być na tym tle. ale kajko miał teraz robione badania, tylko nie pamiętam, czy hormony tarczycy też.
niemniej jednak -sytuacja patowa. spotkałam sie raz z taką, gdzie jedenz kotów przerażony całkowicie przestał pić, musiał być nawadniany - to bardzo niebezpieczne. a kajko zachowuje się dziwnie.

przyznam, ż emiałam nadzieję,z e fundacja ma kontakt - sprawdzony - z jakims szkoleniowcem. behawiorystom, zwłaszcza nieznanym - nie dowierzam po lekturze wątku, który opisuje ścieżke nauki tego zawodu. o wiele lepszy byłby szkoleniowiec z doświadzceniem, taki, co pracował z psami z przeszłością, a nie tylko nauczał, jka oduczyć szczeniaczka sikac w domu. taki szkoleniowec siłą rzeczy musi znać behawior - nie tylko metody na smoka.

co do kastracji - uważam, że nie pomoże, ale moge sie mylić, no nie ;)?

co do pierwszego kandydata na dom dla kajka - powiadomiony został od razu. jego sytuacja - niepewna. powiedziałam mu, ze zorientuję sie w sytuacji i zobaczymy, czy dom kajka będzie miał siłę na kolejne próby -tym razem ze szkoleniowcem. to też jest istotne. bo z opisu jest ciężko.

Posted

niestety nie współpracujemy z behawiorystą, mamy tylko znajomego szkoleniowca, ale tu sie nie sprawdzi, niestety taki dziwny przypadek jak Kajtek zdarzył nam się pierwszy raz,na razie szukamy hotelu który podejmie sie opieki nad takim psem, różnie może być

Posted

to może inaczej - kto w łodzi adoptował lub miał na dt trudnego psa, po przejściach? wiadomo, ze taki kajko trafia się raz na tysiąc lat, ale wydaje mi się, ze kajko coraz lepiej się ma, jeśli chodzi o jego zdolność obserqwacji i analizy, nie jest tak źle. zatem wydaje mi się, ze te problemy moga byc ściśle szkoleniowe - o ile nie sa tarczycowe. po pierwsze - badania hormonów. po drugie -osoba doświadczona z psem jak najdziwniejszym, jak najtrudniejszym... ale tak naprawdę zaczęłąbym od tej tarczycy..

co na to dom kajka? jak myślicie, dacie radę jeszcze to sprawdzić, czy nie macire juz siły? bo i sytuacja kota jest ważna, nie zapominajmy.

Posted

Witajcie.Na samym początku chciałam napisać,że dobro Kajka jest dla mnie najważniejsze.Bardzo cierpię z powodu tego,że nie umiem sobie z nim poradzić.A niestety lepiej nie jest.Kajko zaczoł załatwiać się na meble,co niestanowi może problemu mokrej plamy co zapachu.Zasikane w domu jest dosłownie wszystko a proszę mi wierzyć,że mogę i mam możliwość być z nim na spacerze co godzinę jeśli oczywiście wyrazi chęć wyjścia.Na ręce nie pozwoli się wziąć bo warczy i próbuje ugryść.Puchatek coraz mniej je i pije zaczoł mieszkać w łazience i nie chcę praktycznie z niej wychodzić,za to Kajko zaczoł koczować w kuchni gdzie poluje i szczeka całe dzionki i nocki na zmywarkę i piec.Dwie pufy przestały się Kajkowi podobać i je gryzie.Sytuacja która mnie spotkała naprawdę rujnuje moje życie rodzinne,ponieważ kłócimy się z mężem,o zasikane buty,kanapę i ławę.O to,że sąsiedzi zaczynają się czepiać ciągłego szczekania psiaka.Proszę mi wybaczyć,ale chyba nie poradzę sobie z tą sytuacją.Powiem wprost,że na behawioryste mnie nie stać.Ale jeśli coś ma to pomóc pójdę do Weta ponowanie i zrobimy badania raz jeszcze.

Posted

Ja sie upieram przy kastracji. Wcześniej Ania nie zgłaszała takiego problemu. Byc może kajtek wyczuwa gdzieś w pobliżu sukę z cieczką , a nie mogąc zaspokoić swoich potrzeb będzie znaczył teren gdzie się da wył, szczekał, kąsał itd.

ciekawostka
zdrowie
kastracja pomaga również eliminować niepożądane zachowania jak np.:


  • agresja
  • włóczęgostwo
  • nadpobudliwość seksualna
  • znaczenie moczem
  • Interwencja chirurgiczna w celu korygowania zaburzeń behawioralnych psów przynosi poprawę w 70% przypadków (mniej skuteczna przy agresji terytorialnej, wykluczona u psów lękliwych). Zabieg nie ma wpływu na zachowanie się ogólne zwierzęcia (szczekanie, aktywność ruchową i myśliwską, nabyte umiejętności, cechy użytkowe).
    Inną formą leczenia nieprawidłowych zachowań u psów jest pomoc farmakologiczna i wychowawcza. Leki wykorzystywane przy terapii behawioralnej to preparaty hormonalne (hormony płciowe żeńskie i męskie) oraz środki psychotropowe (uspokajające, antydepresyjne, przeciwlękowe). Ze względu na szeroki margines działań dodatkowych w/w leków należy je stosować zgodnie z zaleceniami lekarza i pod ścisłą jego kontrolą.

    Faktycznie więc kastracja i sterylizacja są często wykonywane przez lekarzy weterynarii, a dzięki dzisiejszym sposobom znieczuleń i technikom operacyjnym niebezpieczeństwo wystąpienia powikłań śród- i pooperacyjnych jest ograniczone do minimum. Oba te zabiegi wykonuje się w głębokiej narkozie i po wcześniejszych badaniach kwalifikujących do operacji (analiza krwi, EKG, cytologia pochwy, USG). Dzięki temu nasi pacjenci dochodzą do siebie już po kilku godzinach od zabiegu, a w ciągu paru następnych dni całkowicie odzyskują formę. Nieprawdą jest, że psom i kotom po tego typu operacji grozi zawsze nadwaga i ospałość. Przy stosowaniu właściwej diety i odpowiedniej ilości ruchu nasze czworonogi będą długo cieszyć się dobrą kondycją i solidnym zdrowiem. A my wraz z nimi

Posted

trzeba koniecznie zrobic badania hormonów tarczycy. nie wiem, jak u AniR - u mnie jadł zatrważające ilości i w ogóle nie przybierał na wadze (tzn przybrał na początku, a potem było constans).

wszystko to jest dziwne. i powiem jedno - całkowicie rozumiem AnięR. czasem się nie da. jeśli p. Łapińska wyraziła chęć pomocy, to super, no i będziemy mieli jakąś ocenę sytuacji nie na czuja. niezaleznie, czy Ania i mąż podołają dalej kajkowi. z drugiej strony, AniuR - opowiedz tej pani, ze u mnie nie było takich problemów. tzn oprcz szczekania, jedna sąsiadka po 2 miesiącach powiedziała mi, ze czasem szczeka w ciągu dnia (kajko, nie sąsiadka ;)). ale to może być istotne, bo świadczy o zmianie.

Posted

Kastracja to nie panaceum.
kastracja sama w sobie obniży poziom testosteronu, wtedy rzeczywiście może go to trochę "ostudzić", ale takie zachowanie może być też wynikiem np. stresu - rozładowywanie frustracji, nieprawidłowego funkcjonowania układu hormonalnego, (czasem zaburzeń na tle nerwowym), a wtedy odpowiedzialne będą za to takie hormony jak np. dopamina, serotonina, kortyzol, kortykoliberyna, kortykosteron, czy hormon adrenokortykotropowy.. A one niestety nie są produkowane w jądrach, więc kastracja bezpośrednio na nie nie wpłynie.
Więc walczmy z mitem kastracji jako leku na wszelkie zło.
Może pomóc - nie zaszkodzi, więc można spróbować, ale..
Zróbcie badania tarczycy, hormonów. I to jak najszybciej.
Dopiero wtedy będzie można mówić co dalej - czy sprawa jest natury zdrowotnej, czy natury behawioralnej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...