ZUZANNA11 Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 Tosia2 napisał(a):Absolutnie sie zgadzam! Adopcja takiego psa jak Malwina nie jest łatwą sprawą, a poza tym powinien się tym zająć ktoś, kto sunię oswoi, pozna... Jeśli zabierze ją ten technik właśnie, obawiam się że więcej o niej nie usłyszymy... Tośka, najłatwiej napisać. Gorzej z wykonaniem. Pisze na wątku wielu osób, ale ile zaoferowało pomoc ? Może ktoś postwi się w mojej sutuacji ? Wytykana palcami, rodzice mają ochotę mnie z rodziny usunąć za te moje psy. Cała rodzina w domu, rodzinny obiad, a ja gdzie ? Niewiadomo gdzie, latam za jakimiś kundlami. Fajnie, co ? Uroczo...:roll: Gunia całą swoją wolną sobotę poświęciła na... nic. Rano wyjechała, pojachała po klatkę, która nie zmieściła się do samochodu. Byłyśmy w szczerym polu przez ponad 2 godziny. Nikt nie mógł pomóc, przetrzymac psa do poniedziałku, eh... Nawet nikt nie miał telefonu do pati. Eh.. dogomania. :roll: Ja już nie wiem co o tym wszytkim myśleć, naprawdę. Trzeba jak najszybciej zabrać Żółtka z tamtąd. Jak narazie, to jest priorytet. Quote
zulugula Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Przykro mi, że Was rozczarowałam swoją decyzją. Niestety nie mam warunków, żeby zapewnić schronienie na dłużej w ciasnym mieszkaniu wiekszemu psu niż poniżej kolana. To byłoby bardzo nieodpowiedzialne z mojej strony. Gdzie miałabym zostawiać takiego psa podczas wyjazdu np. do rodziny? Staram się pomóc szczennej suczce, ponieważ mam świadomość powagi sytuacji. Żółtek się nie rozmnoży. Ale także potrzebuje schronienia. O ile dobrze pamiętam miał trafić na DT do koleżanki Zuzi - Oli. Wnioskuję, że nic z tego nie wyszło (?). Zuzia, co z tym bezdomnym maluszkiem miodowym z Lubochni z Twojego podpisu? Quote
ZUZANNA11 Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 ŻÓŁTEK SIĘGA PONIŻEJ KOLANA ! Może na zdjęciach wygląda na większego, ale nie jest. Jest wielkości beagle'a. Quote
ZUZANNA11 Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 Niestety Ola będzie mogła brać psy na DT dopiero po tym jak ogrodzą teren. Szkoda. Quote
zulugula Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Przez tel. nikt mi nie mówił, że chodzi o Żółtka. Byłam przekonana, że chodzi o tego beżowego trochę mniejszego niż ONek. A gdybym nawet wiedziała, że to psiak poniżej kolana, to pewnie odpowiedz byłaby podobna, tzn. na tydzień od poniedziałku. Decyzja o DT do czasu znalezienie pieskowi DS jest poważna i nie może być podejmowana spontanicznie. Mam świadomość tego, że pies może u mnie mieszkać nawet parę lat (w najgorszym razie, jeśli nie znajdzie się domek - dożywotnio). Nie bierzecie też pod uwagę, że pewne sytuacje wymagają przedyskutowania i wyrażenia zgody przez kilka osób. Quote
ZUZANNA11 Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 Zulugula, rozumiem. Ciebie zupełnie o nic nie oskarżam i nie mam pretensji. To jest naprawde poważna decyzja, to też rozumiem. Quote
gunia Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Kurcze, wiecie co, my naprawdę łapiemy się każdej deski ratunku. Nikogo nie chcę oskarżać, Zulugula w pełni Cię rozumiem i nie mam żadnych pretensji. Po prostu przedstawiłam jak było bo się parę osób dopytywało. Technikowi też nie ufam, ale tak jak mówię, przecież nie zostawimy u niego żadnego psa na pastwę losu. Proponowano nam schronisko, ale tak by było najłatwiej ale i najgorzej dla psa. We dwie z Zuzką na tym szczerym polu nie miałyśmy wielkiego pola do popisu. Wiem, że każdy ma prawo do swojego zdania, lecz weźcie pod uwagę to, że Zuza ma 12 lat i całą okolicę prawie przeciwko sobie, a ja choćbym chciała i codziennie być koło Lubochni i próbować złapać Malwinę i Żółtego to nie dam rady (nie mam prawka, korzystam z uprzejmości i miłości do zwierząt mojego Maćka). Także zamiast pisać tutaj wywody trzeba działać. Ja już byłam skłonna zabrać go do domu lecz byłam umówiona z rodzicami na 18 (a przyjechałam w sumie po 22), nie mogłam im odmówić wizyty, a i tak robili mi wielką przysługę, że przyjęli wraz ze mną i Figą Nankę. Co do Malwiny, to choć i Zuzka i ja dobrze o tym wiemy, że nie da jej się łatwo oswoić, a może i w ogóle. Ale czy zatem my miałyśmy prawo w sobotę wydać na nią wyrok, po którym pewnie byśmy zostały zeżarte na dogomanii?? Każdemu psu trzeba dać szansę, już nawet myślimy, żeby ją uśpić, zrobić sterylkę i znów wypuścić i ze zrzutek lub składek dokarmiać ale powtarzam jeszcze raz, my same nic nie zdziałamy i zamiast gdybać co jest dobre a co złe, powinniśmy zebrać się i pomóc. Nie chcę się narażać tutaj nikomu, ale siedząc w domu i komentując żadnemu psu się nie pomoże. Quote
ocelot Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 guniu ja to wszystko rozumiem, chętnie Wam pomogę łapac sunię, ale ze mną ciężko jest się umówić, nie każdy weekend mam wolny, a nawet jak mam to nie mam pewności czy któreś z dzieci mi się nie rozchoruje. w niedziele standardowo staram sie być w schronisku, sobota jest dla moich dzieci, ale jak tylko bedę mogła pomóc to sie postaram. technikowi nie ufam, bo za duzo się nasłuchałam i już. Myślę, że Żółtek jest w gorszej w tej chwili sytuacji i jemu trzeba pomóc jak najszybciej. Chocby jakies przytulisko, albo hotel, albo płatny DT. Quote
ZUZANNA11 Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 Dokładnie, skupmy się narazie na Żółtku. On jest teraz najważniejszy i on jest naszym priorytetem. Poprostu, on musi stamtąd zniknąć. W najbliższym czasie, jak najprędzej. Quote
gunia Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Słuchajcie, przenieśmy się całkiem z dyskusją na temat Żółtka na jego wątek, bo tak będzie prościej i nie trzeba będzie odwiedzać dwóch wątków naraz, tym bardziej, że wszystkie pomysły będą w jednym miejscu. Z bierzących spraw to chciałam powiedzieć, że Nana została Nelą:)) Mama postanowiła jej zmienić imię, z czym się zgodzę bo każdy pies jest niepowtarzalny. Nana naszych przyjaciół była Naną (teraz już za TM), a Nelka będzie Nelką i już:) Chociaż i tak nie reaguje na żadne imię jak narazie, tylko na gwizdanie (to w sumie dobrze, bo Pigosława za to reaguje tylko na swoje imię lub przezwiska, a nie na gwizdanie toteż nie ma zamieszania). Ładnie się już oswoiła ze mną, z Figą też, chyba się polubiły. Stwierdziliśmy, że ona ma maksymalnie rok, bo cieszy się jak szczenior i z pyszczka też czasem tak wygląda jak łypnie okiem z posłanka:) Widać też, że nie była miastowym pieskiem, bo największą radochą dla niej jest bieganie po ogrodzie rodziców, za to u mnie na spacerach wokół bloku się strasznie stresuje, a jazdy windą boi się strasznie. Telewizji też się trochę boi:) Ale powolutku się oswaja. Moi rodzice też ją polubili i strasznie im jest jej szkoda, bo na początku strasznie się bała wszystkiego, poza tym jest chuda jak szkielecik (teraz już mam wrażenie, że jest grubsza, ale wcale się nie dziwie:). Dzisiaj jedziemy na kontrolę brzuszkowcyh szwów Nelki i zastrzyki z witamin dla emerytki Figi vel. Pigosławy:) Narazie rodzice nie mają nic przeciwko, żeby była u nas jeszcze trochę, a potem będę się martwić, chociaż jest duża szansa, że zostanie na zawsze. Quote
ZUZANNA11 Posted October 7, 2008 Author Posted October 7, 2008 Trzymam kciki, ze suńka zostanie u was. Tyle serca do psów co u was to chyba nigdzie nie znajdzie. :loveu: Quote
gunia Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Oj bez przesady, jest trochę ludzi kochających psiaki, nie tylko my tutaj. Cieszę się, że mogę jakiemuś psiakowi przywrócić wiarę w ludzi. Boli mnie, że narazie tylko jednemu. Nie ogłaszajcie Neli już nigdzie, nie oddam jej nikomu. Moja mama się w niej zakochała, tata traktuje ją jak Figę (a wierzcie mi, lepiej niż córkę:) więc nie ma sensu kombinować. Nelka dzisiaj została położyła na kanapie obok mamy i zasnęła. To naprawdę duży postęp. A przed chwilą dała mi nieśmiało brzuszek do głaskania. Leży razem z Figosławą pod 2ma kocykami na kanapie. Nie mogę jej oddać bo nie potrafie jej złamać serca znów, nie umiałabym spojrzeć jej w oczy. Figa też już się przyzwyczaiła i dzielą się nawet jedzeniem. Jak jechaliśmy dziś do weta z obiema to zbiły się w jedną czarną kupkę na tylnym siedzeniu i wyglądały prześmiesznie:) Pigosława z racji wieku jest jej nauczycielką i sama przynajmniej teraz z Nelą nie będzie się nudziła sama w domku. Powiem wam jedno. Nie ma dla mnie większej satysfakcji niż pozwolenie na szczęście u swojego boku pieskowi, który go nigdy nie miał. A najpiękniejszą rzeczą na świecie jest patrzenie, jak taka mała, skrzywdzona istotka przełamuje strach na rzecz radości i miłości. W sumie można zamknąć wątek Neli, chyba, że będę informować na bierząco co u niej słychać. Chętnie wstawię też kilka zdjęć choć nie wiem jak za bardzo;/ Quote
ZUZANNA11 Posted October 8, 2008 Author Posted October 8, 2008 Hura ! :multi: Suńka już na stałe u Ciebie ! :loveu: Quote
zulugula Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 :evil_lol: a ja wiedziałam, że już jej nie oddasz :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
taxelina Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Eh te DT :P potem sie ludzie zakochuja i maja wspanialego psiaka!! Quote
baffi2 Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 co za wiadomość:loveu: guniu, nie ma potrzeby zamykania wątku, moderator przeniesie go do działu 'już w nowym domu' i zawsze będziesz mogła napisać co u was i pochwalić się fotkami;) Quote
ocelot Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 guniu zdjęcia koniecznie czarnego kłębuszka z sunieczek;) Quote
ZUZANNA11 Posted October 8, 2008 Author Posted October 8, 2008 Wiesz Madziu. Nie dziwię się Ci zupełnie, że Nanka zostaje u Ciebie na stałe. Ja po kilku dniach (podczas, których tylko do suni chodziłam i ją karmiłam) bardzo się do suńki przywiązałam. Trudno było mi ją oddawać, ale cóż...wiedziałąm, że będzie jej u Ciebie lepiej, niżgdyby miała zostać na tym kompoście, marznąć i żywić się śmieciami. Dziękuję Ci Madziu ! :loveu: Quote
gunia Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Napiszę może parę słów co u Nelki. Otóż ma już zdjęte szwy, jest zaszczepiona na wścieksę oraz odrobaczona jeden raz:) Muszę ją jeszcze wykąpać bo ma łupież ale już chyba się wytarła w moją pościel bo już nie ma zapaszku kompostu:) Nie chciałam jej kąpać narazie by jej nie stresować. Ogólnie już się przyzwyczaiła do tego, że w weekendy jeździmy do rodziców i wszystkie łóżka w których jestem z Figą (czy to moje w mieszkaniu, czy to w domu rodziców) są też jej łóżkami:) Radośnie podskakuje na widok smyczki i obróżki (w domku panienki chodzą jak je Pan Bóg stworzył:) co zwiastuje spacerek. Daje brzuszek do głaskania i o dziwo już przestaje bać się obcych w domu. Apetycik dopisuje co mnie cieszy, a poza tym moja Figosława z bardzo wybrednego psa przy Neli je ładnie wszystko. Poza tym jak zauważyłam Nela ma dużo kocich cech, np przeciąganie się zupełnie jak kot, turlanie, zwinięcie się w kłębuszek do spania:) Uwielbia też nabiał a szczególnie owocowe jogurciki i maślankę truskawkową. Rodzice też już się przyzwyczaili do nowego członka rodziny i bardzo ją lubią. Ogólnie to bardzo miły i zabawny piesek, a oczęta ma przecudowne. Robiłam już im parę zdjęć ale w związku z tym, że zdjęcia wyszły mi średnio to w niedzielę zrobię łądniejsze w plenerze, bo jedziemy na wycieczkę do lasu i wtedy wstawię:) Quote
Tosia2 Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Guniu, pełen szacunek !!! Niezmiernie sie cieszę ze sparawa tak sie skończyła... Nela miała wieeeeeeele szczęscia :loveu: Quote
gunia Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Miło, że ktoś wpadł odwiedzić wątek Nelki i przy okazji zmobilizować mnie do wstawienia fotek:) Swoją drogą fotosik to porażka:) Oto Nelka jakiś tydzień po przyjeździe do mnie (niech Was nie zmyli ta nieśmiała minka:) A oto moje suczydła na spacerze nad Bugiem (a miały gdzie hasać, żadnych gałęzi, sama trawka) A tutaj zażywają relaksu:) Wiem, wiem, dużo mamy tych koców psich:) A tutaj sama Figosława:) Moja ukochana emerytka i rencistka:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.