ZUZANNA11 Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 A może zagonić ją na podwórko i w trójkę ją złapać ? Zaraz zadzonię do guni. Quote
Kar0la Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Klatka działa w ten sposób, że na drugim końcu do bolca przyczepia się kawałek jedzenia np. kiełbasy czy mięsa. Pies próbując to zjeść ciągnie za bolec i wtedy opada tylna klapa klatki. Ona się nie zamknie jeśli pies tylko wejdzie. Musi próbować zjeść to co na bolcu. Można na dnie klatki ułożyć ścieżkę do bolca z jakiś smakowitych maleńkich kawałeczków. Takich by pies się tym nie najdał, a miał ochotę wejśc dalej po to co jest na końcu klatki. Najlepiej jest zostawić klatkę i odejść. Pies wtedy zapoznaje się z klatką, widzi, że sama obecnośc klatki nie powoduje niczego złego. Jeśli jest głodny to z czasem kombinuje jak wydobyć smakołyk. Tak złapało się kilka psów, ale każdy pies reaguje inaczej. Jednen się złapie od razu, a z innym może to trwać kilka dni. Zuzia sama nie da rady jest przenieść. Potrzebne są dwie osoby. Ona naprawdę jest ciężka i niewygodna do dłuższego niesienia. Najlepiej byłoby ją zostawić tam, gdzie najczęściej sunia przebywa. Tylko czy nikt w tym czasie nie zabierze klatki. U nas długo by nie postała, zaraz by ją rąbnęli na złom, ale na wsi chyba nikomu by się nie przydała. Ewentulanie jeśli jest tak możliwość można by sunię zagonić na podwórko i tam zostawić klatkę. Tylko nie wiem czy na obcym terenie wogóle będzie chciała podejść do klatki. Może być zbyt zestresowana.:roll: Quote
zulugula Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Na obcym terenie na pewno straci apetyt i do klatki nie wejdzie. Klatkę mogą i na wsi "rąbnąć". Uważam, że na noc trzeb ją zabierać do domu. W dzień może gdzieś tam sobie stać w mniej widoczym miejscu. A co myslicie o tym, żeby ja troszkę zamaskować? Sama klatka nie musi budzić zaufania psa. Jeśli jednk się ją przykryje jakimiś gałązkami, sianem, itp, to stworzy norkę. Do takich miejsc Malwina chyba lepiej jest przyzwyczajona. To jej klimaty ;) Jest jednak prawdopodobieństwo, że w ten sposób złapie się jakiś inny głodny zwierz :evil_lol: Można ją też wstawić w głąb jakiś krzaczorów. Byleby się cały mechanizm nie zablokował. Quote
gunia Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Słuchajcie, sprawa wygląda tak, że jednak plany się zmieniły:))) Wpadłam a genialny plan, aż jestem z siebie dumna i się sama śmieje do siebie:)) Po tę biedną jamniczkę, która ma na dniach rodzić zdecydowaliśmy się jechać jutro i od razu ją przetransportować do weta na sterylkę. Po Malwinkę wrócimy w sobotę, tak jak mówiłam zaopatrzeni w klateczkę od Karoli. To wiele upraszcza, bo jak wiem od Tosi obie nie mogą jednocześnie trafić do weta, a ciężko byłoby mi zdecydować która ma iść pierwsza: Malwinkę, która by czekająć u mnie na sterylkę mogłaby strasznie się denerwować czy jamniczkę, która lada chwila się rozsypie. Myślę, że to dobry plan. Poza tym jamniczka nie ma dachu nad głową i Zuzia nie może jej dać schronienia na dłużej. Tosiu, odezwij się do mnie bo nie wiem gdzie mam podrzucić jamniorkę na zabieg!!!!!!!!!! Quote
Tosia2 Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Poprosze koleżankę o tel na Podleśną, dowiemy sie wtedy kiedy mają wolny termin... Jutro jedna sunia idzie na sterylke do nich... Quote
zulugula Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Podleśna w Warszawie? Można powiedzieć, że to po sąsiedzku ze mną. Quote
ZUZANNA11 Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 A ja mam ogromny problem ! Przyjechał do mnie technik weterynaryjny z gminy. Mówił, że piszą do niego różne skargi, aby zlikwidować te dwa psy (Żółtka i Malwinę). Technik dowiedział się, że ja zajmuje się tymi psami i chciał pogadać. A więc psy muszą zniknąć w ciągu 2 tygodni. Malwina jedzie w sobotę do zuluguli, ale Żółtek... Ola mi powiedziła, że go weźmie jak ogrodzą podwórko. W ciągu tych dwóch tygodni raczej się nie wyrobią. Jutro idę do rodziców Oli i będę negocjować. Mam nadzieję, że się uda. Aha i już wiem dokładnie co robią z psami w naszej gminie. Gmina nie ma podpisanej gminy z żadnych schroniskiem. Psy są nielegalnie wożone do Rzeczycy, bo podobno tam jest jakiś znajomy i tymi psami się zajmuje. A jak nie...poprostu usypiane. :roll: To jest zapewne ten facet co się za każdym razem tak czepia, że karmię te psy. CHORE ! Quote
gunia Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Hmmm Tosiu, zmartwiłaś mnie, że jutro nie mogę jej zabrać od razu na zabieg, bo z tego co mówi Zuzka, ona lada chwila się oszczeni. Zaczynam się stresować. Sama bym zapłaciła za ten zabieg, ale w Warszawie to ceny są kosmiczne. Zaczynam się stresować, że nie zdążę!!!! Quote
ocelot Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Zuzanna jesli się nie uda z rodzicami Oli (mam nadzieję, że się uda) to koniecznie poproś rodziców, kogokolwiek i przywieźcie Żółtka do schronu w Tomaszowie (tam będziemy miały go na oku). Tylko niech rodzice powiedzą, że wyskoczył n ulicę przy wyjeździe z Tomaszowa np. Bo jak usłyszyły, że z Lubochni to nie przyjmie. Dalej i niech wpisze , że go przyjął, co by psiak za bramę nie został wypuszczony Quote
ZUZANNA11 Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 Do schronu nie oddam go za wszelkie skarby świata. Zwłaszcza do Tomaszowa. Coś się wymyśli. :) Quote
zulugula Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Żółtek zapewne wybrałby schron niż uśpienie. Cioteczki, nie wiem jak bedzie wyglądała sprawa z łapką Maliny. Może wymagać leczenia, była przecież złamana. Czy mogę liczyć na Wasze wsparcie? Quote
Tosia2 Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Nie chcę krakać ale nie sądzę by coś tu się dało zrobić... Kilka lat temu wykupiłam ze wsi suczke, która miała złamaną przednią łapę i podobie - sama się zrosła, na domiar złego krzywo bardzo... Konsultowałam to i poza tym że wiazałoby się to z łamaniem i ponownym składaniem łapy, to na dodatek prez rok mała się tak pryzwyczaiła do danego ułoenia łapy, że nawet po jej wyprostowaniu nie było najmniejszej gwarancji na to e bedzie chciała z niej korzystać normalnie... Po prostu mogłoby się to wiaac ze wspomnieniami bólu..... No i tak już dobre 8 lat mi tu kuśtyka, ale jak goni kota to zawsze na 4ech.... :evil_lol: Quote
zulugula Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Tosia2 ja nie chcę jej "reperować" na siłe. Chodzi mi jednak o pewne nieprzewidziane sytuacje. Ten wątek na pewne dobrze nakreśli Tobie mój niepokój: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=120012&page=33 Quote
gunia Posted October 2, 2008 Posted October 2, 2008 Zulugula, ile będę mogła pomóc (finansowo czy też transportowo) w leczeniu Malwiny tyle Ci pomogę. Trzymajcie kciuki byśmy ją w ogóle złapaly z Zuzką w sobotę... Powinnam spać lecz nie mogę, bo za 2 godzinki odbieram Nankę od weta więc same rozumiecie. Maliwinka musi się złapać, bo inaczej zwariuję chyba. Szkoda, że nie rozumie, że to dla jej dobra...Już dzisiaj gadałam z Zuzką, ona jest dobrej myśli, więc ja też muszę być. Quote
zulugula Posted October 2, 2008 Posted October 2, 2008 Ogromnie trzymam kciuki. Ciekawa jestem czy malwina faktycznie szczenna. Jeśli Nanka nie była, to może i Malwinie się upiekło. Ale to i tak bez iekszego znaczenia, skoro będzie miała zabieg. Quote
ZUZANNA11 Posted October 2, 2008 Author Posted October 2, 2008 Dzisiaj idę do bezdomniaków. Zobaczę jak sprawa wygląda. ;) Quote
ZUZANNA11 Posted October 4, 2008 Author Posted October 4, 2008 Żadnych nowych wieści, zadnych postępów. :( http://www.dogomania.pl/forum/showth...5#post11004505 Kojeny dramat lubocheński. :-( Quote
Kar0la Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Jestem już umówiona z Gunią na odbiór klatki. Oby sunia zechciala wejść. Zuzia nie karm jej dzisiaj. Niech będzie głodna. Quote
zulugula Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Zuzia dodaj banerek do I postu. Może ktoś zechce sobie wkleić. Gdy suńka będzie u mnie, zrobię nowy. Jutro nie bedzie mnie na necie. Quote
gunia Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Zuzka miałaś się dziś odezwać, a tu cisza! Mam pytanie. Napisałaś na wątku Żółtka, że przyjechał technik i go zabrał. A co z Malwiną??? Zostawiliście ją na polu? Miał jej podać coś uspoajającego przecież. Quote
ZUZANNA11 Posted October 8, 2008 Author Posted October 8, 2008 Ciotka, to nie tak ! Mój stan konta wynosi 0,01. Więc nie mogę nawet strzałki do Ciebie puścić. Dzwoniłam do Ciebie kilka razy z domowego, nie odbierałaś. Malwinka tam zostałą. Facet nie mógł ich obydwu zabrać, ma miejsce tylko dla jednego psa. Jak uporamy się z Żółtkiem zajmiemy się sprawą Malwiny. Madziu, spokojnie może do mnie dzwonić po godzinie 15.oo. Mam taki plan, że codzinnie konczę przed 15. A i mozesz dzwonić do godziny...22. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.