Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 508
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Saba (teraz Sara) została w nowym domku, ale o mały włos nie wróciłaby ze mną...
Bez obawy, nie jest tak źle, ale pierwszy kontakt słowno-wzrokowy z jej nową opiekunką, nie zapowiadał niczego dobrego...
Kontrola poadopcyjna jest niezbędna, a powinna mieć charakter uświadamiająco-wyjaśniający.
Adrenalinka, o której wspomniała wcześniej Ania, skoczyła mi m.in. z powodu oryginalnych poczynań "kierowcy", który usiłował okiełznać kilkadziesiąt koni mechanicznych, przy pomocy niegramotnych rąk, nóg i ogólnym braku koordynacji ruchowej.
Do tego doszła ślepota (chyba?) i brak znajomości przepisów ruchu drogowego.
Gdyby mój Anioł stróż wyjechał na wczasy, nie byłoby komu napisać poniższej relacji.
Pozwólcie jednak, ze ogarnę nieco swój zwierzyniec i nieco pózniej dokładnie opiszę kulisy dzisiejszej adopcji.

Posted

Już podczas podróży z Mińska do Hipolitowa, uderzyła mnie jedna rzecz...
Pan zapytał mnie, czy sunia jest bardzo duża :crazyeye: Pomyślałem, ze ma na myśli to, czy jest taka jak widać na zdjęciach, czy może większa itp., ale nie... okazało się, ze ani pan, który się ze mną kontaktował, ani jego brat, ani (jak się okazało później) ich matka, nie widzieli suni fotek.
Cekinka, z tego co pisałaś, p. Iwona dostała link do wątku. Czy umówiłyście się, że pokaże je zainteresowanym?
W tym miejscu pragnę wyjaśnić, ze kontakt do pana otrzymałem w ostatniej chwili, kiedy okazało się, ze przez "głuchy telefon" mamy trudności ze zgraniem wszystkich w dogodnym czasie.
Wynika z tego, ze p. Iwona poszła na żywioł i tylko ustnie przekazał o jaką sunię chodzi. Być może państwo nie mieli dostępu do netu...
Cały czas byłem przekonany, że pełnię rolę kuriera, więc nawet się nie zagłębiałem w dyskusję o samej adopcji.
Kiedy wyjaśniłem panom, że sunia nie jest ani wielka, ani maleńka, stwierdzili, że jest O.K. (nie jest źle - pomyślałem i zacząłem się zastanawiać co mnie jeszcze zaskoczy...)
No i stało się... w drodze powrotnej dowiedziałem się, ze już od roku namawiają mamę, żeby wzięła psiaka, ale matka tłumaczyła, że boi się jego ew. agresji. Owszem, zgodziła się w końcu na to, żeby przygarnąć sunię, ale co jakiś czas podnosiła problem niebezpieczeństwa ze strony agresywnego psa.
Ponieważ sunia podczas podróży była bardzo grzeczna i dawała się każdemu miziać, powiedzieli, ze są dobrej myśli :roll:
Normalnie czułem się, jakbym wiózł sunię na casting... kupi, nie kupi...
I teraz najlepsze...
Przyszła pani suni podchodzi do samochodu, zagląda do środka i mówi cyt. "Przecież to nie taki pies miał być"...
Ręce mi opadły, i resztkami woli powstrzymałem się przed wyrecytowaniem wierszyka, który każdy prawdziwy dogomaniak powinien mieć przygotowany na taką okazję...
A jaki niby miał być? - zapytałem grzecznie, aczkolwiek chyba nie do końca, ponieważ pani spojrzała na mnie wzrokiem, który miał za zadanie przynajmniej okaleczyć :razz:
Inny - odparła...
Obaj synowie i córka dawali mi cały czas jakieś znaki, mrugali itp., ale ja byłem tak wkurzony, że powiedziałem stanowczo..."na dworzec proszę !!! - nie dostaniecie suni, tym bardziej, ze w międzyczasie odebrałem dwa telefony z zapytaniem o nią."
Wtedy pani zamilkła, a jej dzieci prosiły mnie usilnie, żebym jednak pojechał do nich obejrzeć w jakich warunkach miałaby mieszkać Sara.
Kiedy zajechaliśmy na miejsce, podczas oględzin ogrodzenia (bardzo solidne), syn pani wytłumaczył mi, że matka jest "nieswoja" z powodu niedawnej śmierci męża...
Faktycznie, już na miejscu spuściła z tonu i zaczęła dopytywać o konkrety.
Zauważyłem też, ze faktycznie boi się suni. Poprosiłem, żeby podeszła do niej i pogłaskała ją. Zrobiła to bez wahania i okazało się, ze wszystko jest O.K. Padły ciepłe słowa, a Sara zdawała się być zadowolona.
Na koniec poprosiłem, żeby państwo jeszcze raz dobrze przemyśleli tę adopcję, a w razie jakichkolwiek wątpliwości, kontaktowali się ze mną.

Za tą adopcją przemawia kilka faktów:
1. duża ogrodzona posesja
2. duży dom, gdzie sunia zawsze znajdzie miejsce tylko dla siebie
3. zamożna właścicielka, którą stać na poniesienie wszelkich wydatków związanych z suną
4. świadomość opieki weterynaryjnej, oraz decyzja o rychłej sterylizacji

Należy sprawdzić:
1. czy sunia nie niszczy klombów, które są bardzo ładnie wypielęgnowane, a jeśli tak, jaki stosunek do tego ma pani? Wygląda na to, ze to jej "konik"
2. gdzie sunia będzie spać latem? W rozmowie padło pytanie, czy może spać na zadaszonym tarasie z tyłu domu. Powiedziałem, że latem w ciepłe i suche noce owszem, ale w pozostałym okresie powinna absolutnie spać w domu. Na posesji nie ma żadnego kojca, czy budy, więc nie ma alternatywy.
3. Należy bezwzględnie uświadomić jak powinno wyglądać karmienie suni teraz i w przyszłości. Wszystko powiedziałem, ale z braku czasu państwo nie zapisali. Poleciłem też, aby zasięgnęli porady weta w tym względzie.
4. Przypomnieć o zabezpieczeniu antykleszczowym. Sara ma prawdopodobnie pchły, więc i ten problem zniknie.
5. Sara linieje i plami (końcówka cieczki). Ciekawe, czy te dwa elementy nie będą mieć wpływu na stosunek do niej.

Przed samym odjazdem usłyszałem, jak pani poleciła synowi, aby wytarł Sarze łapki, zanim wejdzie na pokoje ;)

Co o tym myślicie?

Posted

Wrrr, ja mam alergię na takie "sympatyczne" zachowania. Ale fakt, trochę panią usprawiedliwia fakt, że niedawno straciła męża... w każdym razie chyba dobrze, że mnie tam nie było... mogłabym nie zdzierżyć :cool3:.

Mimo to wygląda to na dobry dom, ale na pewno trzeba trzymać rękę na pulsie i dyskretnie kontrolować.

Mam nadzieję, że oprócz wypielęgnowanych klombów, jest tam również serce...

Na pewno konieczna jest wizyta poadopcyjna w najbliższym czasie.

Pomimo wszystko, troszku dziwni ludzie :roll:. Mam mieszane uczucia...

Posted

gallegro napisał(a):
Pan zapytał mnie, czy sunia jest bardzo duża :crazyeye: Pomyślałem, ze ma na myśli to, czy jest taka jak widać na zdjęciach, czy może większa itp., ale nie... okazało się, ze ani pan, który się ze mną kontaktował, ani jego brat, ani (jak się okazało później) ich matka, nie widzieli suni fotek.
Cekinka, z tego co pisałaś, p. Iwona dostała link do wątku. Czy umówiłyście się, że pokaże je zainteresowanym?


O matko... :crazyeye: Nie wiedzieli, co biorą... no pięknie.
P. Iwona miała pokazać fotki właścicielce! :roll:


Cała ta sytuacja wydaje mi się conajmniej dziwna...

Dziś idę na niezapowiedzianą wizytę kontrolną.


Gallegro, dzięki wielkie za pomoc!!!!

Posted

Uczulam Cię... jeśli uznasz, że nie wszystko jest O.K., zabieraj Sarę.
Od ręki po nią pojadę i zawiozę do Wandzi na DT.
Nie chcę zapeszać, ale mój Bisio znalazł domek i w poniedziałek osobiście go zawożę. Nie, żebym nie miał wątpliwości, więc to czy adopcja dojdzie do skutku, okaże się na miejscu. Jeśli tak, Sara mogłaby zostać u mnie przez kilka dni. Z Allegro jest duże zainteresowanie.
Mam jednak nadzieję, ze zarówno Sara jak i mój Bisiek będą szczęśliwe i zadbane w swoich nowych domach, a moja powyższa pisanina zda się psu na budę :razz:
Nie mam jednak zamiaru się oszukiwać... pewien niepokój jest. Wyrosłem już z czasów, kiedy każdy domek był dobry. Czasem są warunki, a brakuje serca, a czasem na odwrót...

Posted

Przeczytałam relację Gallegro ze zjeżonymi włosami. Znam ja takie pańcie.
No ale moze sie mylę.
To trzeba nadzorować i natychmiast reagować. W innym przypadku pies "zginie" albo "ucieknie" i tyle będziemy wiedzieli.

Posted

Agata69 napisał(a):
Przeczytałam relację Gallegro ze zjeżonymi włosami. Znam ja takie pańcie.
No ale moze sie mylę.
To trzeba nadzorować i natychmiast reagować. W innym przypadku pies "zginie" albo "ucieknie" i tyle będziemy wiedzieli.


Masz rację. Sam mam coraz więcej wątpliwości. Zobaczymy, co wskóra Cekinka. Jeśli nie będzie pewności, że jest O.K. mam zamiar wybrać się do Mińska i z oddalenia obserwować poczynania suni i jej "panci".
Jeśli zajdzie taka potrzeba, osobiście odbiorę sunię, choćby na siłę.
Gdyby wczorajsze "nieporozumienie" rozegrało się w moim aucie, lub przynajmniej na postoju, pewnie Sara byłaby dziś u mnie, lub u Wandzi.
Kto wie jak to się skończy...

Posted

Słuchajcie! Nie widzę potrzeby zabierania Sary z nowego domu!
Kiedy przybyłam na miejsce, Sara właśnie przyjechała od weta, została zaszczepiona, odrobaczona i odpchlona. Na sterylkę jedzie za 2 tygodnie. Miała na szyi nowiuteńką obrożę. Nowa właścicielka ciągle miziała suczkę i zachwalała ją, jaka to ona jest wspaniała. Pochwaliła się też, że psina od wczoraj zdążyła już zeżreć swoje nowe posłanie. Posesja jest duża, solidnie ogrodzona. Sara ma stały dostęp do domu. W swojej misce miała swieżą wodę. Pani zgodziła się na częste wizyty kontrolne.





Posted

Uff... kamień z serca...
>Cekinka, z którą panią rozmawiałać? Z seniorką rodu, czy jej córką?
Córka również w stosunku do mnie była bardzo uprzejma.

A Sarunia jest cudna !!!

Posted

W takim razie jestem spokojny. Już na koniec mojej wizyty, nasze stosunki, a co najważniejsze stosunki między panią a Sarą, zdały się ocieplić. Myślę, ze po trosze była to swoista "maska", pod którą kryje się wrażliwy człowiek.
Oby tak było w istocie...
Nie mogę się napatrzeć na Sarę, na ostatnich fotkach jest prześliczna :loveu:

Tobie Cekinko należą się szczególne podziękowania.
Gdyby nie Ty, sunia błąkałaby sie głodna po okolicy...

Posted

z bijącym sercem czytalam relacje ...i balam sie odezwac czekając na wnioski po wizycie . Ulzyło mi ...bo juz łapałam stresa :oops: . Iwona mówiła ze to bardzo symatyczni ludzie przychodza do niej do sklepu juz jakis czas i proszą o sunie . Ale u nich w domu nie była ...wiec tu mialam pitra . Powiedziala tylko ze nie maja doświadczenia w wychowaniu psów ...bo to ich pierwszy pies . Starsza pani opiekowała sie psem sasiadki krótki czas ( jak chyba ona wyjechala ..ale nie chce zmyslać ) . Ale checi mieli wielkie zaopiekowania sie jakąs bidulą ....nie mieli nawet za duzych wymagań ;) ...sunia , zeby byla średnia , mloda ...i niegrożna . Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i sunia bedzie tam szczesliwa .
Iwona nie zdązyla im wczesniej pokazac zdjec :oops: ...bo wszystko w piątek działo sie na zwariowanych papierach . Ja bylam ostatni dzien w pracy ( na dogomanii i telefonie ;) ) Iwona na telefonie i kontakcie ze mną ...bo miałysmy pare domków i starałysmy sie zgrac wszystko przed moim urlopem . A do tego sunka tez musiala w sobote byc juz w nowym domku

Posted

Spoko, zdaję sobie sprawę, ze nie było możliwości pokazania fotek Sary zainteresowanym. Sam nalegałem, że do adopcji musi dojść w piątek, inaczej sunia trafi do DT. Domyślam się, że państwo nie dysponowali netem, więc to dodatkowo skomplikowało sytuację.
Ważne, ze wszystko dobrze się skończyło ;)
Wyszło na to, że gallegro jest przewrażliwiony i upierdliwy :razz:
Po prostu pierwsze, nienajlepsze wrażenie, zdecydowało o nieufności. Lepiej dmuchać na zimne...

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...