Foksia i Dżekuś Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 juz 3 raz wchodze na ten watek i czytam i sama nie wiem co w takiej sytuacji napisac i wogole czy wolno mi pisac na tym watku bo nie jestem osoba zaangazowana tutaj ale wiem jedno najwaznieszy jest dla Bazyla dom stały ,w którym bedzie do konca swoich dni ,gdzie poczuje sie zupełnie bezpieczny. Jedynie co moge napisac to goraca prośbe do Ursy żeby przez kłotnie i nieporozumienia miedzy ludzmi nie ucierpial niczego nie świadom Bazyl ,a tak bedzie jezeli sie wycofasz z adopcji. Urso zrób to dla Bazyla ,nie dla dziewczyn .:modla::modla::modla::modla::modla: Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 UrsaMaior napisał(a):Nie widzę śladu lektury mojego postu ani maila, w którym piszę o zmianie warunków życia psa w naszym domu. To do włascicieli psa. Dt bał się już na jakikolwiek temat ze mną rozmawiać. Po co to wszystko? Nie widzę żadnych konkretów (konkretnych propozycji) co do spotkania w przyszłym tygodniu. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć. W związku z tym wszystkim, odwołuję moją gotowość do SPOTKAŃ (jak rozumiem, musiałyby być jeszcze co najmniej dwa) w moim domu. Życie ma swoje prawa i każdy winien wiedzieć, na czym stoi, a nie brać udział w zabawie w kotka i myszkę. Jak rozumiem, trudno powiedzieć, co będzie z Bazylem. Gdyby miał trafić do hotelu, deklaruję wpłaty co miesiąc (oby to nie było potrzebne za długo) po 100 zł. Gdyby trafił do kogoś innego do dt (w co nie wierzę, chyba że właścicielka psa z dt uprzednio dokładnie ustalą sposób adopcji i ktoś się jeszcze na to odważy), też deklaruję pomoc finansową, na miarę moich możliwości. Na koniec pozwolę sobie coś jeszcze napisać: Również nie rozumiem, dlaczego opiekunka psa miałaby być nieobecna w czasie mojej rozmowy w właścicielką psa. Nasuwa mi się coś, może daleka analogia, ale jest w niej sporo racji. Jak mówią: nie ten jest rodzicem, kto spłodził, ale kto wychował. Kto może cokolwiek o Bazylu powiedzieć potencjalnym opiekunom na stałe? I najważniejsze: Kogo dziś Bazyl uznaje za swoją panią? Na przyszłość proponuję przepisywanie praw do psa (praw własności, z przeproszeniem, czyli papierka, który w życiu jest mało ważny, a w takich sytuacjach jak tak wg mnie najmniej ważny) na dt. Ursa nie mogę Ci zabronic zmiany decyzji odnośnie adopcji...choć ciężko też mi jest zrozumieć sytuację,kiedy wielokrotnie prosiłam o kontakt i rozmowę i nikt ze mną sie nie zechciał skontaktować .Pisałam wczoraj z prośbą o kontakt,dzwoniłam dzisiaj 2 razy.Zero odzewu.Wybaczcie,ale ja w takiej sytuacji nie poczuwam sie do winy. Czy ktoś ze mną wogóle raczył porozmawiać...?NIE -jedyna osoba,która dziś do mnie zadzwoniła i zechciała poznac moje zdanie to "tajemniczy darczyńca ",który pomógł przy wizycie Bazyla i przekazał środki na Coblata. NIKT WIĘCEJ:shake: nie mówicie mi więc,że ja nie jestem/byłam chętna iść na kompromis i ustalenia w sprawie adopcji Bazyla. oczywiście łatwiej jest ,nawet osobom nieznającym tematu,napisać swoje trzy po trzy. Ursa bardzo proszę o kontakt -jakikolwiek i rozmowę. nawet gdybym bardzo chciała-zmuszać kogoś do adopcji Bazyla nie mogę. Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 Erazm napisał(a):Kobix, przepraszam, ale wygląda na to, ze tylko Ty nie możesz nawiązać kontaktu z Ursą. Biorąc pod uwagę sytuację Bazyla( nie okłamujmy się psiaczka praktycznie nieadopcyjnego) w tej chwili powinnaś " wyjść z siebie i stanąć obok" żeby naprawić zaistniałą sytuację. Nawet napisać do Ursy na pw i użyć zwrotu- przepraszam za niedomówienia. Chyba w końcu chodzi o los Bazyla, który nie ma szans na dom. "nawet"???:crazyeye:przecież ja pisze do Ursy od ok.2 dni prosząc o konkretną rozmowę i kontakt,proponowałam swój przyjazd do Krakowa ,kiedy jej pasuje...:crazyeye:co jeszcze miałam zrobić ...stanać na nosie jak foka i podrzucać piłeczkę...? Quote
UrsaMaior Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Przestałam odbierać telefon po napisaniu na forum, że wycofuję się (czy to były telefony "zastrzeżony"? takich z założenia nie odbieram, bo zwykle to są przeróżni "telemarketerzy"). O zmianie sytuacji mieszkaniowej napisałam w pw do Ciebie, kobix, i poście na forum dziś rano. Czekałam na odzew i opinię ludzi, którzy znają się na psach - zero. Rozgrywki o władzę nad zwierzęciem i ludźmi najważniejsze. Wycofuję się, bo jestem za stara na takie sytuacje. Przemyślałam sprawę i nie zgodziłam się na rozmowę bez opiekunki tymczasowej. Całość odbieram właśnie jako zapędy inwigilacyjne. Zapraszałam do siebie, ale nie w takiej atmosferze. Za stara jestem na coś takiego. Jak pisała Isadora, czasem warto ufać. I, jak pisała salibinka, każdy zasługuje na szacunek. Za stara jestem na takie rozgrywki. Dziękuję za owiane tajemnica, sieriozne, "obiektywne" (co to jest obiektywizm?) rozmowy adopcyjne. Zdawało mi się, że jedną taka już przeprowadziłam - z duża przyjemnością. Drugą w gruncie rzeczy na forum. Więcej nie zamierzam. Przeprowadziła takie rozmowy dwukrotnie z hodowcami, zanim kupiłam koty. I dwa razy w sprawie innych psów (wspólnie dochodziliśmy do wniosku, że to nie psy do mojego domu). Nigdy nie czułam się skołowana i szykowana na Bóg wie co jak tym razem. Dziękuję za takie atrakcje. Quote
UrsaMaior Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Chciałabym jeszcze jedno wyjaśnić - mniemany brak kontaktu z kobix. Dopóki miałam na ten kontakt ochotę, pisałam na forum, na pw, na mail. I pytałam o telefon stacjonarny, wyjaśniając, że nie zadzwonię na komórkę, jeśli jest inna możliwość kontaktu, bo nie stać mnie na płacenie niebotycznych rachunków. Przed decyzją, że mam tego cyrku dość, nie dostałam nru innego niż komórkowy. Teraz już proszę uszanować moją prywatność. Przepraszam wszystkich, których to całe zamieszanie boli i którzy oczekiwaliby ode mnie innej postawy, ale w tym momencie na więcej mnie nie stać. Quote
salibinka Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Nie przepraszaj, Ursa, nie masz za co...:shake: :shake: Quote
Isadora7 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 [FONT=Arial Black]Biedny Bazyl :placz::placz::placz::placz::placz: [/FONT] Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 UrsaMaior napisał(a):Chciałabym jeszcze jedno wyjaśnić - mniemany brak kontaktu z kobix. Dopóki miałam na ten kontakt ochotę, pisałam na forum, na pw, na mail. I pytałam o telefon stacjonarny, wyjaśniając, że nie zadzwonię na komórkę, jeśli jest inna możliwość kontaktu, bo nie stać mnie na płacenie niebotycznych rachunków. Przed decyzją, że mam tego cyrku dość, nie dostałam nru innego niż komórkowy. Teraz już proszę uszanować moją prywatność. Przepraszam wszystkich, których to całe zamieszanie boli i którzy oczekiwaliby ode mnie innej postawy, ale w tym momencie na więcej mnie nie stać. czuję się w obowiązku odpowiedzieć-choćby dla formalności. wczoraj byłam poza domem do późna wieczór-w momencie gdy dostałam od Ciebie sms-również.podałam Ci mail i pocztę od Ciebie odczytałam ok.godz.23 .Czy miałam dzwonić do Ciebie o tej porze? (pytanie retoryczne)dodam,że nie mieszkam sama i z reguły nie podaje tel.stacjonarnego tylko wyłączny kontakt ze mną w sprawach prywatnych -tel.komórkowy który zawsze odbieram. wczoraj wieczorem napisałam jeszcze raz prośbę o kontakt -mailowy i telefoniczny.napisałam też do Ciebie (o ile dobrze pamietam-1 mail i 1 pm). Dziś próbowałam się skontaktować 3 razy(tak zastrzeżony-nie mam na to wpływu).napisałam 2 sms. więcej nie będę-przy braku jakiegokolwiek odzewu i checi kontaktu uznałam to za bezcelowe. w całym procesie adopcyjnym -nie zamieniłam z przyszłym domem psa na którym mi tak zależy ANI JEDNEGO SŁOWA na żywo :shake:Uważam to za kompletną porażkę... Proszę mi w takim wypadku nie zarzucać braku dobrej woli i chęci kontaktu-bo i tak mi nikt tego nie wmówi.Trochę samooceny jeszcze posiadam... Quote
Isadora7 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 [FONT=Arial Black]Biedny Bazyl[/FONT] [FONT=Arial Black] :placz::placz::placz::placz::placz:[/FONT] Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 UrsaMaior napisał(a):Przestałam odbierać telefon po napisaniu na forum, że wycofuję się (czy to były telefony "zastrzeżony"? takich z założenia nie odbieram, bo zwykle to są przeróżni "telemarketerzy"). O zmianie sytuacji mieszkaniowej napisałam w pw do Ciebie, kobix, i poście na forum dziś rano. Czekałam na odzew i opinię ludzi, którzy znają się na psach - zero. Rozgrywki o władzę nad zwierzęciem i ludźmi najważniejsze. Wycofuję się, bo jestem za stara na takie sytuacje. Przemyślałam sprawę i nie zgodziłam się na rozmowę bez opiekunki tymczasowej. Całość odbieram właśnie jako zapędy inwigilacyjne. Zapraszałam do siebie, ale nie w takiej atmosferze. Za stara jestem na coś takiego. Jak pisała Isadora, czasem warto ufać. I, jak pisała salibinka, każdy zasługuje na szacunek. Za stara jestem na takie rozgrywki. Dziękuję za owiane tajemnica, sieriozne, "obiektywne" (co to jest obiektywizm?) rozmowy adopcyjne. Zdawało mi się, że jedną taka już przeprowadziłam - z duża przyjemnością. Drugą w gruncie rzeczy na forum. Więcej nie zamierzam. Przeprowadziła takie rozmowy dwukrotnie z hodowcami, zanim kupiłam koty. I dwa razy w sprawie innych psów (wspólnie dochodziliśmy do wniosku, że to nie psy do mojego domu). Nigdy nie czułam się skołowana i szykowana na Bóg wie co jak tym razem. Dziękuję za takie atrakcje. Odpwiedzi część dalsza: Telefon był zastrzeżony -nie mam na to wpływu,tak jak pisalam próbowałam sie skontaktować 3 razy.również nie należę do osób bogatych i wyrzucających majątej na telefony-lecz na 1 telefon w ważnej sprawie każdego stać,tak uważam... Wczoraj dostałam od Ciebie pm odnośnie zmiany sytuacji mieszkaniowej-o której zresztą nie miałam "zielonego pojęcia"-bo i skąd? Nikt ze mną na ten temat i wiele innych nie rozmawiał:shake: odpisałam Ci z zapytaniem jakie to ma w praktyce przełożenie na tryb życia i opiekę nad psem,odpwiedzi nie dostałam nie zgodziłaś się na drugą rozmowę adopcyjną-właśnie :pproblem w tym ,że przeprowadziłaś ją z salibinką jako prywatną rozmowę między wami.Jak widzisz opiekunki są dwie-na jakiej podstwie ta druga miałaby podjąć decyzję o wydaniu bądz nie wydaniu psa?? wniosek -zostałam nie tylko całkowicie pominięta w wizycie jak i pozbawiona informacji,mało tego-dostałam zakaz (od DT)przeprowadzenia własnej,opiniotwórczej wizyty-rozmowy na podst.której mogłaym sobie wyrobić jakąkolwiek opinię o domu i móc podjąć jakąkolwiek decyzję. Twoje zdanie na temat mojego sposobu przeprowadzania wizyt pozostawiam bez komentarza-jako że nie masz na ten temat wiedzy. Nie jestem również w stanie merytorycznie opowiedzieć na (cytuję):zapędy inwigilacyjne,,sieriozne ,obiektywne rozmowy adopcyjne,szykanowanie ,skołowanie,rozgrywki i atmosferę itd. to są sprawy na które nie mam kompletnie wpływu i opinii. co do wizyty przedadopcyjnej -przyszły właścieciel ma prawo sie na nią zgodzić lub nie.Ty nie wyraziłaś zgody na moja wizytę-rozumiem i uszanowałam,jak również przyjełam do wiadomości. co do zaufania i szacunki mam identyczne zdanie-pozdrawiam Quote
Erazm Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Bazyl, co zawiniłeś? [SIZE=2]ps. nigdy nie odbieram zastrzeżonych numerów i wielu moich znajomych również. Numer wyświetla się bądź nie na życzenie abonenta. Tak, dla moich podopiecznych stawałam na nosie i podmuchami podrzucałam piłeczkę, puszczając przy tym bąki, a stopą odpalałam zapalniczkę co by robić fajerwerki, bo psiaki są na pierwszym miejscu, a moje zasrane ego Quote
irenaka Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 [FONT=Calibri]Muszę się ujawnić. To ja jestem tym tajemniczym darczyńcą o którym tu wspominacie. Muszę z bólem serca stwierdzić, że sytuacja z dnia dzisiejszego przerosła moje wyobrażenie. Bazyl to mój ulubieniec na dogo i bardzo chciałam uratować jego oczko, cieszyłam się, że znalazł dom a tu nagle taka awanturka. [/FONT] [FONT=Calibri]Rozmawiałam zarówno z Anią jak Emilią i jedyne wyjście jakie widzę to kompromis aby uratować tą adopcje. Chociaż tak naprawdę nie wiem, czy jest co ratować. Bo jeżeli Pani Beata zrezygnowała z adopcji ( i szczerze przyznam nie byłabym zaskoczona) to dyskusja na ten temat co dalej nie ma sensu! Kiedy człowiek chce adoptować psiaka po przejściach, jest tak przygotowany na tą adopcję jak Pani Beata dałabym Bazylka natychmiast. Ale Emilia ma swoje zasady i to też szanuję. Tylko wg. mnie można a nawet trzeba było załatwić to jedną wizytą. Jechać z Bazylkiem razem i omówić wszystko na miejscu. Po co te wielkie wędrówki ludów do Pani Beaty?[/FONT] [FONT=Calibri]Nawet nie wiem, jaki był cel –wymóg aby Pani Baeta na dogo opisywała szczegółowo swój rozkład dnia. Czemu to miało służyć? Przecież za rok wszystko może ulec zmianie, rozkład zajęć też. Czy naprawdę trzeba było zafundować Pani Beacie tą drogę przez mękę? A sytuacja, że dokłada pieniądze do wizyty Bazylka u dr. Stefanowicza to naprawdę mistrzostwo świata. Przecież nie musiała a chciała. Taki dom stracić , to naprawdę trzeba się „starać”.[/FONT] [FONT=Calibri]Każda ocena sytuacji, może być tylko subiektywna a nigdy obiektywna , zwłaszcza, że nie znam szczegółów. Ale jedno wiem na pewno. Bazyl miał szczęście, że trafił do Ani. Czytałam z dużą satysfakcją jakie robi postępy, jaki piękny ma uśmiech i jak powoli odzyskuje radość życia. Płakałam ze wzruszenia nad opisami z dnia codziennego Bazylka. I czarna rozpacz mnie ogarnia, że nadal nie ma kompromisu. Mam zapewnienie z obu stron, że Bazyl zostaje u Anii do czasu aż znajdzie dom. Bardzo bym chciała aby to był dom Pani Beaty. Uważam, że gdyby któraś ze stron złamała tą obietnicę to powinna schować się w mysią dziurę a ja i tak ją znajdę. Bazyl po tym co przeszedł i jaki ma cudowny dom nie może trafić do hotelu. Nienawidzę po prostu ludzi którzy w swojej zaciętości, żalach i pretensjach nie mają granic, nie wiedzą kiedy powiedzieć dość bo ucierpi pies.[/FONT] [FONT=Calibri]Bazyl jest w tym najważniejszy, jego dobro musi być priorytetem. Emilia obiecała mi kompromis więc mam nadzieje, że jednak do adopcji dojdzie. Pisząc ten tekst pomyślałam, że może w tej sytuacji nie ja powinnam być rozjemcą w tej sprawie. Może poprosić Krakowski TOZ o przeprowadzenie tej adopcji? Myślałam o Frotce, jest naprawdę super dziewczyną. Mam do Frotki duże zaufanie. Może któraś z Was ją zna? Może właśnie Frotka byłaby tą osobą która pomoże, zresztą jak zawsze. Tylko czy będziecie mieć do Niej zaufanie? Jeżeli tak, to dajcie znać. Jutro z Nią porozmawiam.[/FONT] [FONT=Calibri]Jeszcze raz Was proszę dziewczyny o porozumienie. Bazyl jest najważniejszy. [/FONT] [FONT=Calibri]Może umówmy się, że po moim poście nikt już nie będzie się wpisywał . Prześpijcie się i uspokójcie.[/FONT] Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 Erazm napisał(a):Bazyl, co zawiniłeś? [SIZE=2]ps. nigdy nie odbieram zastrzeżonych numerów i wielu moich znajomych również. Numer wyświetla się bądź nie na życzenie abonenta. [SIZE=6]Tak, dla moich podopiecznych stawałam na nosie i podmuchami podrzucałam piłeczkę, puszczając przy tym bąki, a stopą odpalałam zapalniczkę co by robić fajerwerki, bo psiaki są na pierwszym miejscu, a moje zasrane ego Erazm cieszę się że Ci dziś dopisuje humor -zazdroszczę:pwiesz,mi jakoś nie. albo mam okres albo się starzeję:p "zasrane ego "zostawiam pod Twoją rozwagę ja nie wiem co to jest Quote
UrsaMaior Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Pani Ireno, dziękuję. Nie mam nic przeciwko temu, żeby przyszedł ze mną porozmawiać ktoś z zewnątrz, kto przyjdzie do nas z Bazylem, porozmawiamy, zobaczy relacje dziecka do psa (co już jedna osoba widziała; czy to, że na trawie nad Wisłą się nie liczy? :p ), kocio-psie. Bardzo bym chciała, żeby takie spotkanie odbyło się w obecności salibinki - uważam, że najnormalniej w świecie należy jej się to. Chyba nie muszę wyjaśniać "za co". Proponuję najbliższą sobotę. W tygodniu też możliwe,m ale trudniej - dostałam dziś od szefa sporą magisterkę do przeczytania i wolałabym jednak, aby córka była w przedszkolu, a ja w pracy. Chętnie spotkam się z osobą, która podpisze ze mną umowę od razu (albo od razu ustalimy, ze nic z tego) lub prześpi się z tym i umówimy się np. następnego dnia. Proszę zrozumieć, mam sporo obowiązków i nie mogę każdego dnia poświęcać na sprawy, które są właściwie tylko pyskówką i po których zostaję i tak tylko ze znakiem zapytania. Jak rozumiem, najpierw musiałby się zmienić opiekun prawny Bazyla (np. na TOZ? Nie znam się na tym zupełnie.)? Na koniec: przypominam, że od 13.07 do 1.08 nie ma nas w Krakowie. Salibinka zaoferowała mi (jak teraz rozumiem, nie miałam co nawet z nią rozmawiac i "opierać się" na jej słowach), ze do początku sierpnia, po podpisaniu umowy adopcyjnej, Bazyl zostanie u nas. Jeśli mogę tu cokolwiek proponować, a nie być dzieckiem, które za grzeczne zachowanie dostanie w nagrodę cukierka, albo nie, proszę, rozważcie to. Prosiłabym tylko szybko o decyzję. Moja studentka znalazła bezpańską suczkę. Kiedy wczoraj krew mnie zalała, zgodziłam się na kocio-psie spotkanie i rozmowę o tamtej suczce. Z zastrzeżeniem, że jest inny pies, "ale zdaje się nic z tego nie będzie". Zastrzegłam - może jednak dobrze zrobiłam. Proszę, zastanówcie się. Ja tylko proszę o jedną wizytę, z osobą która może podjąć decyzję wiążącą (szkoda, że salibinka nie może), a która nie była dotąd w to zamieszana. Chętnie w towarzystwie salibinki, jeśli jednak ktoś poda mi racjonalny argument "dlaczego nie", a ona się wycofa, może być i bez. B. proszę uwzględnić i zrozumieć, że nie będę oddzwaniać na komórkę. To nie są rozmowy "na parę słów", a w tym miesiącu, z pewnych względów, muszę szukać oszczędności. ps. Isadora, z własnej woli pisałam tyle o sobie - bo wydawało mi się, że na tej podstawie JA dostanę wskazówki, sugestie, czy mogę sobie pozwolić na psa. Teraz pluję sobie w twarz, ale skąd mogłam wiedzieć, że będą rozmowy i jeszcze, i jeszcze i właściwie stracę watek, kto tu czego ode mnie chce... Na razie mam wrażenie, że to ja jestem foką z piłką na głowie. Może ktoś mi udowodnię, że się mylę. :] Myślę, że niestety trzeba wziąć też pod uwagę, ze nie mam 15 lat. Wprawdzie klimakterium też jeszcze nie (wbrew pozorom), ale jak się domyślam, ktokolwiek ze mną osobiście rozmawia i będzie rozmawiał, będę najstarsza. W moim wieku zdaje się nie mam ochoty na pewnego rodzaju kontakty i sytuacje. Starzeję się. Sorry. ;) Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 Irenaka dziękuję ,że znalazłaś czas by tu wejść i napisać. Nie zacytowałaś mnie wiernie,ale całokształt się zgadza. Frotkę znam,ale bądźmy poważnie-ona ma multum psow ,adopcji i interwencji na głowie.Czy zresztą zmnieni to fakt,że ja -jako prawny właściciel Bazyla i Salibinka -jak DT OBIE CHCEMY mieć wpływ na adopcję Bazyla a co za tym idzie-jego dalszy los?? moim zdaniem nie Obie coś w Bazyla zainwestowałyśmy choć w inny sposób-czas ,energię,nerwy i pieniądze. Jeśli ktoś myśli że tu sprawa się toczy o prawa własności do psa -ile procentowo od ogona a ile od głowy ma każda z nas...to niech tak myśli dalej i krzyczy i pluje się z satysfakcja na wątku.życzę powodzenia i osobistej satysfakcji:p obie z Salibinka jesteśmy dorosłe i obie mamy ten sam cel-znaleźć Bazylowi "dobry" dom .Problem w tym,że ile kudzi tyle poglądów "jak" ocenia się dom,jak przeprowadza wizyty i jakimi względami kieruje przy wyborze.... słowem :ILE LUDZI NA DOGO tyle POGLĄDÓW. salibinka ja potwierdzam ze swojej strony chęć mediacji i jestem za osobistą,bez posrednikow. Quote
Isadora7 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Ursa moje zdanie na swój temat znasz - powtórzę w skrócie - takie domy jak Twój trzeba klonować, dopieszczać i całować po rękach. Myślę, że pomysł z Frotką jest OK, znam dziewczynę i wierzę że rozwiąże problem. Jakikolwiek pomysł byle Bazyl nie ucierpiał. i najważniejsze: [FONT=Arial Black]Biedny Bazyl[/FONT] [FONT=Arial Black] :placz::placz::placz::placz::placz: [/FONT]Myślę, że niestety trzeba wziąć też pod uwagę, ze nie mam 15 lat. Wprawdzie klimakterium też jeszcze nie (wbrew pozorom), ale jak się domyślam, ktokolwiek ze mną osobiście rozmawia i będzie rozmawiał, będę najstarsza. W moim wieku zdaje się nie mam ochoty na pewnego rodzaju kontakty i sytuacje. Starzeję się. Sorry. ;-) gwarantuję, że sie mylisz :) Quote
Erazm Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Erazm cieszę się że Ci dziś dopisuje humor -zazdroszczę:pwiesz,mi jakoś nie. albo mam okres albo się starzeję:p Rzeczywiście humor nie powinien Ci dopisywać, z całym szacunkiem dla tego co robisz dla psów, przy Bazylku dałaś plamę( co przecież każdemu może się zdarzyć) unosząc się honorem, czy jak ja bym to nazwała w moim przypadku zasranym ego( oczywiście znów podkreślam, ze tych słów użyłabym w stosunku do mnie) Definicja zasranego ego: bo jestem ta dobra, bo ja jestem ta najmądrzejsza, bo ja jestem wszechwiedząca, bo ja jestem nieomylna bo reszta świata z założenia jest zła, bo reszta świata z założenia jest głupia, bo reszta świata g...o wie o tworzeniu idealnego świata Quote
irenaka Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Pani Beato! Ja chylę czoła przed Panią, że jeszcze się Pani nie wycofala z tej adopcji. Bardzo Panią proszę aby Pani nie wchodziła na ten wątek, dla Pani spokoju. A reszta towarzystwa to wstyd. Jest mi za Was wstyd. Jak możecie prezentować taki poziom. Ciekawa jestem do czego dojdziecie. Quote
irenaka Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Emilio! Jeżeli znasz Frotkę i masz do Niej zaufanie, to obiecuję Ci, że jutro do Niej zadzownię i załatwię aby przeprowadziła tą adopcję. Jestem pewna, że mnie nie odmówi. Wtedy będziesz pewna , że Bazyl trafi do domu który zaakceptuje odpowiedzialna osoba. I moim zdaniem ani Ty ani Ania nie jesteście do tego potrzebne. To będzie myślę, ten kmpromis który mi obiecałaś. Quote
Isadora7 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 tak mnie kusi zapytać z całym szacunkiem: irenaka czego ja się mam wstydzić? Tego że wystawiłam aukcje i dzięki temu trafiła tu Ursa? tego ze od samego początku popierałam Ursę? [FONT=Arial Black]Biedny Bazyl[/FONT] [FONT=Arial Black] :placz::placz::placz::placz::placz:[/FONT] Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 proszę osoby trzecie by nie zmieniały wątku... mówiąc o mediacji miałam na myśli miedzy mną a salibinką...myślę,że po przedyskutowaniu paru spraw zdołamy dojść do wspólnego kompromisu...koniecznego do dalszej współpracy. napisałam swoje zdanie-nie potrzeba zewnetrznego mediatora,zdałamy porozumieć się same. Ursa czy mam rozumieć,że nie zgadzasz się na moją wizytę przedadopcyjną? jak w takim razie mam wspólnie z Salibinką wyadoptować Bazyla?proszę o odpowiedz... Quote
teapot Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 To ja się wtrącę- bardzo żałuję, że nie mieszkam w Krakowie, bo uważam, że pomoc trzeciej, obiektywnej i neutralnej osoby bardzo by się Wam przydała. Faktycznie w Waszym wypadku mediacja byłaby bardzo dobrym rozwiązaniem i naprawdę myślę, że powinnyście spróbować się dogadać. Bardzo możliwe, że przez jakieś nieporozumienia, niedopowiedzenia straci nie tylko Bazyl, ale wiele innych psów, którym mogłybyście współpracując pomóc. Nie sądzę, żeby Wasz konflikt był aż tak dalece posunięty, ale w razie kłopotów służę pomocą w poszukiwaniu zawodowego mediatora. Ps. A pozwoliłam sobie napisać, bo niejako zawodowo zajmuję się mediacją. Quote
UrsaMaior Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Czy inwestuje się po to, by móc dysponować? Czy nie jest możliwe zaufanie? Myślałam, że w zwierzęta nie inwestuje się po to, żeby potem coś na tym ugrać. Np. satysfakcję z samodzielnego dysponowania psami, ludźmi, domami. Choć może się mylę przypisując złe intencje, bo już się w tym pogubiłam. Kobix, czy bierzesz pod uwagę możliwość przekazania prawnej opieki nad Bazylem komukolwiek z Krakowa, kto, mam nadzieję, uszanuje także moje zdanie o charakterze tej nieszczęsnej "wizyty przedadopcyjnej"? Jeśli nie, nie wracajmy już do tego tematu. Prosiłabym o jedną rozmowę u mnie w domu, koniecznie z Bazylem, osoby z zewnątrz, która będzie mogła przy mnie podjąć decyzję o przyszłości psa i mojej. Jestem winna odpowiedź także mojej studentce. Czy ma nas odwiedzić z psem przed 12.07. To też jest psiak podobno "nieadopcyjny". *** Może jeszcze wyjaśnię, skąd wzięła się moja niechęć do dalszej rozmowy o Bazylu: jak zrozumiałam, salibinka chciała się spotkać u mnie z Bazylem i kobix. Kobix uznała, że na takim spotkaniu nie zada żadnego istotnego pytania i że i tak musi się ze mną spotkać w cztery oczy, a salibinka ma o tym nie wiedzieć(?) a jeśli wiedzieć, ale przyjąć do wiadomości, że ta wspólna wizyta nic nie wnosi(?) - tego nie zrozumiałam; w każdym razie miałam zostać odpytana jeszcze w cztery oczy, a potem miało się odbyć jakieś konsilium(?), na którym jak wynika z dzisiejszych postów, każdy kto nie jest prawnym opiekunem miał robić za statystę, bo i tak ostatnie słowo ma prawny opiekun(?). ???? Kto chciałby wziąć w tym udział? Tia, znam ludzi, którzy po przejściach na miau.pl i poszli po kota o pseudohodowców. Tego chcecie? Quote
kobix Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 irenaka napisał(a):Emilio! Jeżeli znasz Frotkę i masz do Niej zaufanie, to obiecuję Ci, że jutro do Niej zadzownię i załatwię aby przeprowadziła tą adopcję. Jestem pewna, że mnie nie odmówi. Wtedy będziesz pewna , że Bazyl trafi do domu który zaakceptuje odpowiedzialna osoba. I moim zdaniem ani Ty ani Ania nie jesteście do tego potrzebne. To będzie myślę, ten kmpromis który mi obiecałaś. P-szam bardzo ale tu padają rzeczy zadziwiające....czy ja komukolwiek obiecywałam zrzeczenie się prawa do psa oraz decyzji o wyborze domu??:crazyeye: nikogo bardziej odpowiedzialnego ode mnie i salibinki do przeprowadzenia adopcji Bazyla nie ma! pisząc o mediacji -prosiłam o mediacje między mną a salibinką...:crazyeye: nie prosiłam o pomoc w przeprowadzeniu adopcji bo to potrafią i CHCĘ zrobic sama.to chyba oczywiste,że jak się ratuje psa od uśpienia,wyciąga ze schronu (proszę zabrać psa z Dymin to się przekonacie jakie to łatwe)to chce się osobiście wyadoptować psa aby mieć przekonanie że to właściwa,odpowiednia i odpowiedzialna osoba. obiecywałam pójść na kompromis z salibinką,nie zrzeczenia się prawa do przeprowadzenia ADOPCJI!!! jestem tym oczekiwaniem oburzona i zniesmaczona...szczerze. jak tego nie rozumiecie,to jest mi bardzo przykro:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.