Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 594
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

O, to właściwie temat możemy skończyć, ponieważ ja mam dziecko, a męża nie. :)

A serio: napiszę o tym publicznie. Miałam wczoraj b. przykrą rozmowę w tzw. rodzinie. Jak rozumiem, nie przeprowadzimy się blisko mojej pracy, a to oznacza, że pies musiałby ze mną wychodzić z domu ok. 8 rano i wracać ok. 17-18 pięć razy w tygodniu. W tym czasie kilka godzin w tygodniu (6 - 8 musiałby być ze mną na zajęciach (od jego zachowania zależałoby, czy by mi na to pozwolono; albo pod czyjąs opieką - i tu może, ale nie musi, być problem), resztę w bdb warunkach w moim gabinecie na uczelni.
Droga do pracy: 30 min. autobusem.

Zostawiam pod rozwagę.

Zbieram się do Arki.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Salibinka ja cały czas wiem, że twoim celem jest dobro psa. Nie pisałam aby ci (i komukolwiek) sprawić przykrość. Wypowiedziałąm się tylko jako osoba poniekąd maczająca palce w załatwieniu domu dla Bazyla. Czytam wątek. Ale zapewniam że w 98 przyadkach na 100 ktoś kto przeczyta taki tekst:

"Jako tymczasowy opiekun Bazyla stawiam wymóg mojej obecności przy wizycie przedadopcyjnej. Wymóg podyktowany jest koniecznością utrzymania zasady transparentności przy działaniach adopcyjnych i dobro psa."

kojarzy się ze smutnym panem z powaga mówiącym przed kamerą "podjęliśmy działania zmierzające do wyłapania członków grupy przestępczej"

I to poraża. Śmiem twierdzić że sprawa jest nadal do rozwiązania, ale każdy powinien z lekka ustąpić. Nie dawać sobie po oczach. Litości psiak ma okazje super domku. Wierzę, mam nadzieję że będzie właściwy finał. Wierzę w to ze wszyscy na tym wątku spotykamy sie po to I TYLKO PO TO by dać dom Bazylowi.


Isadora, uwierz, starałam się rozmawiać inaczej - nie dało się.

Posted

kobix napisał(a):
w powyższej sytuacji -braku współpracy DT ze mną jako właścicielem psa, stawianiu mi warunkow oraz postawie roszczeniowej dt i wyraźnym szantażu z jego strony jestem zmuszona wstrzymać proces adopcyjny aż do czasu wyjaśnienia bądź unormowania sytuacji.

obawiam się,że sytuacja obecna przyniesie skutki negatywne dla psa i odbije się na jego losie.

nie interesują mnie zasady dt-transparentność,kontrola ,adopcje publiczne i inne fantazje...

nie widzę też najmniejszego powodu aby DT stawiał mi warunki na jakich zasadach ma sie odbyć adopcja psa,którego jestem właścicielem.

postawa dt -szantaż i stawianie mi warunków,zero współpracy i uwzględniania moich postulatów są dla mnie nie do zaakceptowania.


Jeśli brakiem współpracy nazywasz, pełną opiekę nad pieskiem, którego "jesteś właścicielem", dbanie o niego i o jego zdrowie, duży wkład czasu i pieniędzy ludzi dobrej woli - również moich oraz poszukiwane DS i gotowość do wspólnych działań na rzecz adopcji, informowanie Cię o wszystkim i ciągłe zaproszenia do osobistego uczestnictwa (z których nie skorzystałaś ) - (gdyby nie ten "brak współpracy", "Twój" pies siedziałby w schronie z rozwijającym sie stanem zapalny i innymi problemami, albo już by nie siedział - bo zosałby uśpiony) - to... nazywaj:shake:. Trudno.

Jeśli fantazją i postawą roszczeniową nazywasz moją obawę przed dziwną tajemniczością i Twoim działaniem za plecami, moją chęć, aby wszystko było jasne - nazywaj.

Ja tego nie rozumiem.
Też już trudno.

Wstrzymujesz adopcję, mimo, że dom czeka i wszyscy są chętni na normalne spotkanie - rozumiem, to łatwe, szczególnie, że dla Ciebie sytuacja jest wirtualna.

Nie rozumiem, gdzie w tym całym postępowaniu jest dobro Bazia.

Tak, jesteś "właścicielem psa", którym opiekuje się ktoś inny, któremu inni ludzie robią ogłoszenia, którego inni finansują, wożą, poświęcają mnóstwo czasu, który szuka domu i mógłby mieć wspaniały dom...

Jesteś właścicielem. Zdecydowałaś. Wystraszyłaś nie tylko mnie.

Ja muszę zaakceptować Twoją decyzję. TYLKO co dalej z "Twoim" psem?

Kurczę, świat rzeczywiście zwariował i czas chyba się z niego "wylogować":-(

Posted

Dzięki wielkiemu sercu wspaniałych ludzi, byliśmy dzisiaj w ARCE na konsultacji dotyczącej wzroku Bazia. Została również pobrana krew do badań (po wyniki jadę jutro)

Bazio nie będzie już widział na prawe oko. Oko nie boli i stan ten nie będzie sie pogłębiał. Udało nam się wyleczyć już stan zapalny :).

Tutaj cytuję dokładną diagnozę:
"KOnsultacja. W prawym oku stan po przebytym zapaleniu. Zmiany w ciele szklistym, odklejenie lokalne i zanik siatkówki. Degeneracja tarczy nerwu wzrokowego. Oko niewidzące, stan oka nie będzie ulegał pogorszeniu, nie ma bolesności".

Bardzo się cieszę, że obyło się bez premedykacji (czy jak tam się to nazywa). Dr. Stefanowicz poradził sobie ;)

Po zapłaceniu za wizytę, zostało 165 zł, które, kobix, przekazuję na życzenie darczyńcy Cobaltowi. Dlatego proszę o nr konta (najlepiej pani Marty, która się nim opiekuje) albo inny sposób na przekaz.

Dziękuję bardzo Romi za pomoc i transport, Ursa - za obecność, pomoc i 100 zł, które wpłaciłaś na wizytę, dziękuję Wspaniałej Anonimowej Osobie za przekazanie 200 zł i organizację całości :)

Posted

salibinka napisał(a):
Po zapłaceniu za wizytę, zostało 165 zł, które, kobix, przekazuję na życzenie darczyńcy Cobaltowi. Dlatego proszę o nr konta (najlepiej pani Marty, która się nim opiekuje) albo inny sposób na przekaz


jestem wdzięczna darczyńcy za troskę o zdrowie Cobalta i jeśli jest taka jego wola-finanse zostaną w całości przeznaczone dla Cobalta(cele pisałam w poście wyżej)

pominę oczywistą sugestię-do której,jako obraźliwej i nieuzasadnionej,a tym samej szkalującej moje imie -nie odniosę się.

finanse przeznaczone dla Cobalta proszę przekazać na moje konto-powtórzę po raz setny-zostaną one rozliczone na wątku Cobalta który pani Marta czyta.cel-zasugerowany przez p.Martę to diagnoza łapy na którą utyka ,oraz dalszy kastracja(moja sugestia-jest agresywny do psów oraz mieszanką amstafa)gdy będzie pewność jego zdrowia.Obydwa zostały już przedstawione pani Marcie-co i kiedy zależeć bedzie od naszej wspólnej organizacji czasu (jej i mojego)oraz kliniki w Tarnowie.
widzę jeszcze potrzebę zakupienia Coaltowi tabletek na podniesienie odporności -jako że diagnoza weta była "podejrzenie nosówki"

będę u Cobalta w tę sobotę,więc cel i kolejność zabiegów zostaną omówione z p.Martą. tym bardziej że jest poinformowana,że "zbieramy" finanse na koniczne zabiegi.Cobalt jako "rozkujący" -tak bezpiecznie" napiszę,będzie już ogłaszany do adopcji.

to tyle z mojej strony-chetnie pomoc dla Cobalta przyjmiemy,
ja tłumaczyć się "że nie jestem żyrafą" nie zamierzam...

Posted

kobix, na litość, pani Marta mieszka w Tarnowie, jak zrozumiałam, stąd moja sugestia,że na jej konto, żeby dwa razy pieniądze nie przechodziły przez konta (prowizje, podatki). Żadnego innego celu ta sugestia nie miała. Z resztą napisałam, że może być iny sposób na przekaz...

Już mi naprawdę ręce opadają.

Posted

salibinka napisał(a):
kobix, na litość, pani Marta mieszka w Tarnowie, jak zrozumiałam, stąd moja sugestia,że na jej konto, żeby dwa razy pieniądze nie przechodziły przez konta (prowizje, podatki). Żadnego innego celu ta sugestia nie miała. Z resztą napisałam, że może być iny sposób na przekaz...

Już mi naprawdę ręce opadają.


wobec tego iż moge przekazać tylko moje konto-podam na pm
nie będzie straty na prowizjach ani złotówki ponieważ pieniądze na zabiegi mogę jej przekazać bezposrednio.
na resztę "mertorycznych " zarzutów opowiem wieczorem,teraz muszę się zająć psami
dodam tylko,że bez dalszego porozumienia sytuacja wydaje się patowa-odbije się z pewnością na Bazylu.
jest jednak do rozwiązania-lecz tylko i wyłącznie przy kompromisie z obu stron
wstrzymałam proces adopcji ponieważ nie mogę kontynuować adopcji ,na przebieg której mam zerowy wpływ.

Posted

Nie widzę śladu lektury mojego postu ani maila, w którym piszę o zmianie warunków życia psa w naszym domu. To do włascicieli psa. Dt bał się już na jakikolwiek temat ze mną rozmawiać.
Po co to wszystko?

Nie widzę żadnych konkretów (konkretnych propozycji) co do spotkania w przyszłym tygodniu.

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć.

W związku z tym wszystkim, odwołuję moją gotowość do SPOTKAŃ (jak rozumiem, musiałyby być jeszcze co najmniej dwa) w moim domu. Życie ma swoje prawa i każdy winien wiedzieć, na czym stoi, a nie brać udział w zabawie w kotka i myszkę.

Jak rozumiem, trudno powiedzieć, co będzie z Bazylem. Gdyby miał trafić do hotelu, deklaruję wpłaty co miesiąc (oby to nie było potrzebne za długo) po 100 zł. Gdyby trafił do kogoś innego do dt (w co nie wierzę, chyba że właścicielka psa z dt uprzednio dokładnie ustalą sposób adopcji i ktoś się jeszcze na to odważy), też deklaruję pomoc finansową, na miarę moich możliwości.

Na koniec pozwolę sobie coś jeszcze napisać:
Również nie rozumiem, dlaczego opiekunka psa miałaby być nieobecna w czasie mojej rozmowy w właścicielką psa.
Nasuwa mi się coś, może daleka analogia, ale jest w niej sporo racji. Jak mówią: nie ten jest rodzicem, kto spłodził, ale kto wychował.
Kto może cokolwiek o Bazylu powiedzieć potencjalnym opiekunom na stałe?
I najważniejsze: Kogo dziś Bazyl uznaje za swoją panią?

Na przyszłość proponuję przepisywanie praw do psa (praw własności, z przeproszeniem, czyli papierka, który w życiu jest mało ważny, a w takich sytuacjach jak tak wg mnie najmniej ważny) na dt.

Posted

Nie rozumiem o co chodzi na tym wątku...??!!:crazyeye:
Jakoś się pogubiłam! :roll:

Kobix! Chyba tak naprawdę nie rozumiem Ciebie i Twojego nastawienia!
Wyciągnęłaś Bazyla ze schronu i umieściałaś go w DT u salibinki!
Ile czasu spędziłaś z psem? Dwa dni... czy dwa tygodnie?
Co możesz o nim powiedzieć, za wyjątkiem tego że jest biedny i śliczny?? Znasz jego charakter i jego potrzeby?
Wiesz co lubi jeść i czy nie wymiotuje po rosole czy wieprzowinie?

Jestem pewna, że salibinka to wszystko wie, ponieważ Bazio przebywa u niej od miesiąca! I to przede wszystkim ona powinna uczestniczyć w procesie przed/adopcyjnym! Dlaczego się przed tym bronisz?? Pytam, bo po zaistniałej sytuacji na wątku Bao wolę "dmuchać na zimne". Poprosiłam kogoś o sprawdzenie domu tymczasowego i efektem wizyty przedadopcyjnej, jest to, że dom znalazł inny psiak a mój Bo nadal jest bezdomny.... :-(! Powiedz, kobix... masz jakiegoś pieska w zanadrzu? Dlatego nie chcesz się zgodzić na uczestnictwo Salibinki podczas wizyty przedadopcyjnej??

Przecież:

kobix napisał(a):
zresztą mam do dt pełne zaufanie;)quote]

poza tym:

kobix napisał(a):

co do domu to salibinka byle komu Bazia nie wyda ,bądźcie tego pewni,ja zresztą też.

natomiast co do adopcji-chcę mieć wpływ ,aby mieć pewność i spokój ducha że Bazyl trafił w odpowiedzialne i kochające ręce-tak więc bez kontroli przedadopcyjnej i rozmowie z adoptująca osobą Bazia nie oddam:eviltong:


Wam obu na tym zależy!!! Chodzi o dobro psa!!!!!!!!! :shake: Dogadajcie się jakoś!!!

kobix napisał(a):
dobrze wiesz,że nigdy nie miałam zamiaru Cię wykluczać z rozmowy przedadopcyjnej.tylko że uważam za celowe przeprowadzenie własnej,po uzgodnieniu z Ursą oczywiście -wizyty adopcyjnej,po której zamierzałam przekazać Ci moją opinię.
zasada transparentności ma się odwrotnie proporcjonalnie do zasady prawidłowo przeprawadzonej kontroli domu adopcyjności.ja mam zasadę obiektywności i efektywwności wywiadu
kazdy ma swoje zasady-moja ma na celu obiektywne sprawdzenie domu i uważam że mam do tego prawo jako właściciel psa.Ja Ci nie zabraniałam spotkać się z Ursą na "własną" romowę -Ty mi tak.
według Twojej zasady nie miałaś prawa rozmawiać z Ursą na osobności bez mojej osoby-gdzie Twoja zasada transparentnosci?
mało to dla mnie zrozumiałe i racjonalne-od poczatku domagałam sie swojej wizyty:p


Dziewczyny.... litości!!!
Po co te przepychanki! :shake:

salibinka napisał(a):

Ursa Maior zgodziła się i zaprosiła na wizytę RAZ - patrz kilka postów wzwyż.
Na wizycie tej ma być obecna Ursa, Bazio, Ula, Ty, ja, koty. Podczas tej wizyty:
1. Zostaną sprawdzone/zweryfikowane: gotowość adopcyjna Ursy wzajemny stosunek psa i kotów, warunki, stosunek dziecka itp.
2. Zostaną potwierdzone/przekazane rzetelne informacje na temat psa i opieki nad nim.
3. Zostanie omówiona umowa adopcyjna.
4. Zostaną udzielone odpowiedzi na dowolne pytania związane z psem.
Jako opiekun Bazyla oraz osoba, do której kierowana jest wszelka dotycząca jego sprawy korespondencja a także wpłacane pieniądze, nie mogę pozwolić na brak kontroli w procesie adopcyjnym.
Dopóki Bazio będzie przebywał pod moją opieką, będę obecna w procesie adopcyjnym - mówiąc obrazowo - nie wypuszczę smyczy z ręki
Ponieważ adopcje przeprowadzane za pośrednictwem dogo są niejako publiczne oraz łączą we współpracy osoby skądinąd obce, TRANSPARENTNOŚć oraz wzajemna KONTROLA są niezbędne.
Obie zasady nie są groźne, jeśli nie mamy nic do ukrycia i stają się ochroną w przypadku odwrotnym. Jak uczą wielokrotne doświadczenia na dogo - są niezbędne.
Nie mam nic więcej do powiedzenia w tej kwestii.


Jestem tego samego zdania co salibinka!!!!!

kobix napisał(a):
w powyższej sytuacji -braku współpracy DT ze mną jako właścicielem psa, stawianiu mi warunkow oraz postawie roszczeniowej dt i wyraźnym szantażu z jego strony jestem zmuszona wstrzymać proces adopcyjny aż do czasu wyjaśnienia bądź unormowania sytuacji.
obawiam się,że sytuacja obecna przyniesie skutki negatywne dla psa i odbije się na jego losie.


Rozumiem, kobix, że w świetle decyzji o wstrzymaniu procesu adopcyjnego jesteś skłonna przejąć z DT Bazyla??
Jak długo będziesz wstrzymywać proces adopcyjny i jak długo zamierzasz trzymać "swojego" psa na tymczasie u salibinki!??


[FONT=Arial Black]Dziewczyny!!! Proszę... dogadajcie się, bo inaczej Bazio straci swoją szansę!!![/FONT]:placz::shake:

Posted

Siedzę i płaczę, autentycznie. Salibinko szkoda że twój wysiłek poszedł na marne. Wg mnie to stracona szansa dla Bazyla. Urse należało trzymać rękami i nogami. A takie domy klonować. Kobix może wyjdziesz z siebie, staniesz obok i pomyślisz o tym że Bazyl - nie ma szans na dom tak naprawdę. Rozejrzyj się po dogo i zobacz.

Boże ja chyba spasuję, takie nieszczęście. Bo inaczej nie można nmazwać utraty domu Bazyla. Super domu, na 99,9% jedynej jego szansy. Jakby to dało się odwrócić...

Posted

A pomiędzy tym wszystkim zagubił się Bazyl, dla swojego dobra zostanie na tymczasie, albo wyląduje w hoteliku, ciekawe na jak długo?
Jestem gotowa go ukraść i podrzucić Ursie na wycieraczkę, bo wiem, ze wciągnie go do środka i otoczy opieką.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Siedzę i płaczę, autentycznie. Salibinko szkoda że twój wysiłek poszedł na marne. Wg mnie to stracona szansa dla Bazyla. Urse należało trzymać rękami i nogami. A takie domy klonować. Kobix może wyjdziesz z siebie, staniesz obok i pomyślisz o tym że Bazyl - nie ma szans na dom tak naprawdę. Rozejrzyj się po dogo i zobacz.

Boże ja chyba spasuję, takie nieszczęście. Bo inaczej nie można nmazwać utraty domu Bazyla. Super domu, na 99,9% jedynej jego szansy. Jakby to dało się odwrócić...


Isadorko!! Znasz mnie... wiesz, że niechętnie na forum wypowiadam swoje opinie! Ale w tym przypadku powiem jasno.... Kobix zawaliła!! :angryy: Zupełnie niepotrzebnie wprowadziła zamieszanie na wątku!
JA będąc na miejscu salibinki, znając psa i jego potrzeby, a także mając na względzie jego dobro również upierałabym się przy obecności na wizycie przedadopcjnej!! Bo tylko JA tak naprawdę znam tego psa!! I tak naprawdę JA znam jego potrzeby i JA mogę ocenić czy ewentualny dom jego potrzeby będzie w stanie zaspokoić!!! JA i nikt inny! :shake:

Urse! Błagam poczekaj jeszcze chwilkę!!:modla:
Przecież pokochałaś Bazylka....:placz:

Posted

Też siedzę i płaczę a Bazio siedzi obok i patrzy i... mam nadzieję, że nie rozumie.

Myślałam, że jasna, prosta sytuacja, jedna normalna wspólna wizyta - wystarczą. Szczególne w przypadku Ursy. Ale... rzeczywiście może to moje fantazje.
Nie wolno wchodzić w jakąkolwiek pozytywną sferę emocjonalną z potencjalnym domem - bo to rozwala cały obiektywizm i cała "inwigilacja" na marne?
Nie wolno być na wspólnej wizycie przedadopcyjnej, bo to przeszkadza - pewnie nawet Baziowi (lepiej go wozić bez przewodnika, niech sie stresuje). Nie wolno mieć żadnych warunków ani wpływu na adopcję, bo jest się "tylko domem tymczasowym" - czyli co, darmowym hotelem? "Drewnianą budą" dla psa?

A jeśli się ma "fantazje", że jest inaczej, bo to dogo - FORUM MIŁOŚNIKÓW PSÓW, GDZIE W POSZANOWANIU SĄ DOBO PSÓW< UCZCIWOŚĆ I KLAROWNOŚĆ W DZIAŁANIACH - to jest się nazwanym "DYKTATOREM", "SZANTAŻYSTĄ", "ROSZCZENIOWCEM", "OSOBĄ NIE NADAJĄCĄ SIĘ DO DZIAŁAŃ ADOPCYJNYCH" itd.

Jeśli pies nie jest rzeczą - dlaczego nie może godnie i z jak najbardziej ograniczonym stresem przejść przez całą tę drogę do DS?

Co to jest zasadne, racjonalne, klarowne działanie - czy w ogóle coś takiego istnieje?

Czym dłużej w tym uczestniczę, coraz bardziej (jak ktoś gdzieś już wspomniał) zaczynam rozumieć ludzi adoptujących psy "z pod ciemnej gwiazdy" oraz tych, którzy się wylogowali.

Również człowiekowi należy się szacunek - również takiemu, który ośmielił się chcieć adoptować psa z dogo a nie wyszczególnił przebiegu cyklu miesiączkowego, stanu cywilnego, konta i co tam jeszcze. Również takiemu, który jest tylko budą dla psa. Gdzie są granice??? Gdzie jest poszanowanie godności????

Tak, pewnie stanę się w przyszłości takim "smutnym panem przed kamerą" (jak zauważyłaś, Isadora), bo rzeczywistość nie daje szans na co innego
Być może to ostatni raz. Może rzeczywiście żyję w świecie fantazji i czas się obudzić, albo "wylogować".

Wysiłku włożonego w Bazia, Isadora, nie szkoda. Bazio jest już psem zdrowym (jeśli badania krwi również okażą się w porządku), sprawnym, zadbanym i coraz weselszym, coraz bardziej czującym sie bezpiecznie. Nie szkoda - bo wielu ludzi pracowało na to, żeby tak było. I jest.
Ma wszystko - oprócz najważniejszego - DOMU STAŁEGO.

Co dalej? To jedyne już pytanie, które mogę - mam prawo???? - zadać.

Posted

Erazm napisał(a):
A pomiędzy tym wszystkim zagubił się Bazyl, dla swojego dobra zostanie na tymczasie, albo wyląduje w hoteliku, ciekawe na jak długo?
Jestem gotowa go ukraść i podrzucić Ursie na wycieraczkę, bo wiem, ze wciągnie go do środka i otoczy opieką.


Erazm, świetny pomysł. Jestem za. Pomogę.

Posted

proponuję sobie takie niesmaczne żarty zostawić na pm.

Ursa nie rozumiem całkowicie Twojej postawy-próbuje się z Tobą skontaktować i prosiłam cały czas o kontakt i rozmowę.dzwoniłam dziś do Ciebie 2 razy i nie odbierasz....po czym piszecie to wszystko.mówiłam i pisałam,że zależy mi na kompromisie i adopcji Bazyla....ale widzę że ta sprawa zeszła na plan dalszy,ważniejsze są sądu i opinie.

nie mam czasu cały czas siedzieć na dogo i czytać zdania,sądy i opinie.mam ograniczona ilość czasu i napisałam że będę tu wieczorem.

prosiłam Ursę o kontakt i rozmowę,to byłoby najbardziej wyjasniające.cóż,niedoprosiłam się.a najprościej byłoby po prostu porozmawiać i wszystko ustalić

widzę że to przerasta dorosłych ludzi,jakimi wszyscy jesteśmy...:shake:
co do Twojej zmiany sytuacji mieszkaniowej URSA , napisałam Ci wczoraj pm,prosiłam o wyjaśnienie co to w praktyce oznacza- dla psa ,nie wiem czy wiesz,ale NIC MI NA TEN TEMAT NIE WIADOMO,bo dt mi nie wyjaśnił...
nie dostałam odpowiedzi...
LUDZIE JAK JA MAM W TAKIEJ SYTUACJI PODEJMOWAĆ JAKIEKOLWIEK DECYZJE skoro najmniej z Was wszystkich jestem dopuszczana do informacji!! to jakaś paranoja...ośmielam się stwierdzać ...zanim na kogoś wyjedziecie,zastanówcie się może co piszecie,dobrze?

Posted

To ja Isadora. Siedzę teraz u Erazm i... płaczemy nad losem Bazyla. Kobix wygląda na to że zamknęłaś drogę Bazylowi do szczęścia. Chyba, że jak pisałam wcześniej wyjdziesz z siebie i staniesz obok. A Ursa odpocznie i... wróci.

DIF tak wiem, że nie ma w tym winy salibinki, poświęciłam chwilę czasu (kosztem aukcji ktore powinnam wystawić) i przetrzepałam wątek. Cały czas jednak wierzę, że kobix oprzytomnieje, a Ursa dostanie swojego ulubieńca w którego włożyła nie tylko kasę (nie wiedząc czy go dostanie) ale i serce.

Bazylku :placz::placz::placz:

Posted

Kobix, przepraszam, ale wygląda na to, ze tylko Ty nie możesz nawiązać kontaktu z Ursą. Biorąc pod uwagę sytuację Bazyla( nie okłamujmy się psiaczka praktycznie nieadopcyjnego) w tej chwili powinnaś " wyjść z siebie i stanąć obok" żeby naprawić zaistniałą sytuację. Nawet napisać do Ursy na pw i użyć zwrotu- przepraszam za niedomówienia. Chyba w końcu chodzi o los Bazyla, który nie ma szans na dom.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...