Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj moje dwie suńki strasznie się pogryzły!! :shake: Nawet nie wiem o co,
a były tuż przy mnie .....

Zdarzyło się to pierwszy raz, do tej pory żyły w wielkiej przyjaźni. Wszystko robiły razem: razem jadły, razem się bawiły, razem przychodziły na pieszczoty, razem wychodziły na podwórko!
Teraz obchodzą się jak najgorsi wrogowie i cały czas są przerażone wczorajszym zdarzeniem. Zupełnie nie te same psy. Nie chcą do nas podchodzić i nie chcą wychodzić na podwórko! Przemykają chyłkiem po domu i nic nie chcą jeść od wczoraj.
Pinia na widok Roni "podjeża" sierść trochę....
Qrcze, nie wiem co mamy robić! Poradźcie coś!!

Posted

Skonczyl sie "okres ochronny", czesto tak bywa, ze sunie potrafia walczyc do upadlego, bardziej liczy sie wyeliminowanie rywalki, moze ktoras jest tuz po cieczce lub przed, bedzie moze miala szczeniory? Na razie sprobuj nie interweniowac, zachowaj uklad,jaki byl do tej pory, sunia dominujaca pierwsza dostaje jesc, pierwsza jest glaskana itp.
Jesli bedzie coraz gorzej, moze trzeba bedzie je rozdzielic w roznych pomieszczeniach ...

  • 2 weeks later...
Posted

Kasia & Nemo, a co Ci da ten szkoleniowiec ? :lol: Szkolenie nie jest po to by zaprzyjaźnić ze sobą psy, tylko nauczyć je posłuszeństwa. Wiecznie właścicielka nie będzie nad nimi siedziała i w podbramkowej sytuacji nie będzie wysyłała na posłania, czy kazała jakieś siady ćwiczyć.

Psom zdarzają się starcia. I jestem ciekawa jak wyglądało to "poważne starcie" ? Krew się polała, trzeba było szyć, czy po prostu się troszkę poszturchały ?

Ciężko cokolwiek doradzić, bo nie opisujesz dokładnie co się wydarzyło. Psy nigdy tak same od siebie nie rzucają się, bo coś im głupiego do głowy przyszło. Musiał być jakiś powód który powinnaś wyeliminować.
Czyli jak np. pogryzły się o zabawkę pochować luźno leżące zabawki, by żadna nie mogła niczego bronić itd.

Ja i tak sądzę, ze jeżeli sunie się lubiły i to był jednorazowy incydent to po pewnym czasie wszystko wróci do normy.. Oczywiście jeżeli nie będziesz robiła jakiś cyrków wokół psów, bo wyczują, że coś jest nie tak i mogą być do siebie agresywne. Baw się z nimi tak jak dawniej i uważnie obserwuj. Gdyby atak sie powtórzył to analizuj nawet najbardziej błache powody, które mogły przyczynić się do ataku.

Posted

*Daria* napisał(a):

Ciężko cokolwiek doradzić, bo nie opisujesz dokładnie co się wydarzyło.


Chodziło mi właśnie o to co napisałaś w tym zdaniu: przez Internet trudno coś doradzić, a jeśli pójdzie się do kogoś znającego się na psach ( szkoleniowiec, behawiorysta ) może się on dokładnie wypytać, zobaczyć psy, ich relacje z właścicielem i poznać przyczyny problemu i doradzić co konkretnie robić. A do tego nie chodziło mi o jakiś kurs posłuszeństwa w grupie, tylko o indywidualną poradę, bo przecież także takie usługi dają szkoleniowcy. Taka osoba może także wytłumaczyć, jak reagować w sytuacjach zagrożenia i co znaczą poszczególne postawy psów i ich zachowania. Oczywiście należy poszukać DOBREGO szkoleniowca. ;)

Posted

Nie szkoleniowca tylko behawiorysty jak już. Szkoleniowiec nie musi zajmować się zachowaniami psów. On ma za zadanie głównie nauczyć psa posłuszeństwa.
Behawiorysta jest od problemów natury "psychologicznej" ;)

Posted

*Daria* napisał(a):
Nie szkoleniowca tylko behawiorysty jak już. Szkoleniowiec nie musi zajmować się zachowaniami psów. On ma za zadanie głównie nauczyć psa posłuszeństwa.
Behawiorysta jest od problemów natury "psychologicznej" ;)

Tu się z tobą nie zgodzę... korzystam z rad szkoleniowca od kilku miesięcy i do tej pory nie było nauki ŻADNEJ komendy. I "siadów" nie ćwiczymy. Mój pies ma problemy z agresją.

Posted

an1a, najwyraźniej trafiłaś na takiego który (mam nadzieje) zna się na tyle na psiej psychice, ze będzie potrafił Ci pomóc. Ale ilu w Polsce takich mamy, którzy nie schrzanią sprawy ?

Posted

*Daria* napisał(a):
an1a, najwyraźniej trafiłaś na takiego który (mam nadzieje) zna się na tyle na psiej psychice, ze będzie potrafił Ci pomóc. Ale ilu w Polsce takich mamy, którzy nie schrzanią sprawy ?

tak, trafiłam najlepiej jak mogłam i światopogląd mojego psa jest przewrócony do góry nogami :) szukałam na własną rękę i mogłam "wpaść" w metody pana szkoleniowca, który miał pojęcie właśnie tylko o posłuszeństwie.
Po to są fora, żeby się dowiadywać. Tutaj uzyskałam informację o szkoleniowcu i jestem bardzo zadowolona.

Posted

Oczywiście, są różni szkoleniowcy. Niektórzy zajmują się po prostu posłuszeństwem, inni szkolą psy do sportów, inni jeszcze do pracy, a są też tacy, którzy zajmują się także psami z problemami ( agresja, strach itp. ). Sęk w tym, by poszukać osoby, która będzie nam odpowiadała.

  • 4 weeks later...
Posted

I jak się sytuacja rozwiązała?
Moje panie już miały trzy takie starcia w ciągu ostatnich dwóch lat.Jedna ma 3 lata i waży 30 kg, a druga 12 lat i 15 kg,więc średnio wyrównane szanse;)
U mnie to wyglądało tak,że za pierwszym razem nieopatrznie zostawiłam piłkę na niskiej półce i nawet nie wiem kto zaczął,rozdzielałam je jakieś 15 min,tzn wcześniej by mi się udało,bo młoda odpuściła, ale emerytowany zadzior nie chciał odpuścić i doskoczył do młodej drugi raz, a że ta szybsza,to w końcu musiałam tłuc młodą o framugę i rozdzielić je drzwiami. W każdym razie ze starszej było niezłe sitko,ale do szycia się nie nadawało,tylko antybiotyki i płukanie dziur na szyi,głowie i karku.I jakiś miesiąc trzymania osobno,a jak razem to tylko z kagańcami na mordach,aż do unormowania syt.Po kilku miesiącach to samo,starsza zgubiła swoją piłkę i wlazła młodej prosto w ryj warcząc,tym razem młoda jej tylko wlazła na brzuch no i było dwa tyg kuśtykania,już myślałam ze przepuklina,ale na szczęście tylko obite.I znowu to samo,ale krócej.Ostatni raz jakieś 10 dni temu.Młode miało cieczkę a stara ją molestowała i młode nie wytrzymało,ale na szczęście nie byłam sama i rozdzieliliśmy w 3 sek,obyło się bez dziur itp,a razem trzymałam jej już po pół h.
Kochać to one się nigdy nie kochały głównie dlatego,że starsza jest niedotykalska i nietowarzyska. Także trzeba teraz się mieć na baczności przy karmieniu-osobno,przy zabawkach-pakować tak,żeby nie widziały i ogólnie mieć psy na oku i jak się widzi,że jedna na drugą za długo patrzy to zainterweniować łagodnie,zwrócić uwagę na coś innego itp.

Posted

Ja mam dwie sunie yorka, jedna ma 3 lata druga 4 lata i nagle jakieś 3 miesiące temu z wielkiej przyjaźni wyrosła wielka nienawiść. Rozdzielanie spowodowało jedynie, że teraz cały czas czychają jedna na drugą i próbuja sie zagryść. Nie ma możliwości wypuszczenia ich razem. Masakra. Czy ktos zna może jakiegoś behawiorystę?

Posted

NNikka przeczytaj mój post wyżej.Moje się tak pożarły,że myślałam ze mniejszą stracę.Tydzień miałam zakwasy po rozdzielaniu ich. Poza tym duzo tu robi autorytet właściciela,jak tylko widzę,że któraś filuje na drugą to je sprowadzam do poziomu słownie.Uważać owszem trzeba cały czas,szczególnie przy równoczesnym nagradzaniu czy po karmieniu,żeby unikać zapalnych sytuacji np z zazdrości,ale nie ma co panikować,tylko spróbować je powoli ponownie trzymać razem.Zobacz czy najmniejszy rozmiar namordników pasuje,bo nie ma co ryzykować,że się podziurawią.I pod kontrolą trzymać razem.

Posted

No to u nas bylo odwrotnie. Mialam suke 9 letnia i wzielam ze schroniska 2 letnia. Przez pierwszy okres potrafily sie pozrec nawet 2 razy dziennie, glownie o jedzenie. Tylko ze krew nigdy sie nie polala. To bylo tylko duzo krzyku. Teraz sa razem juz 3 lata i zdarza im sie poklocic ale bardzo sporadycznie, np raz na 3 miesiace... Ale zawsze jak nie widza sie dluzszy czas, np tydzien, to chodza kolo siebie jak kolo zbukow;P Mysle ze najwazniejsze tu jest zeby wiedzialy ze to wy jestecie alfa, a one niech sobie hierachie ustala. W naturze w stadzie tez jest zawsze kilka suk...

Posted

NNikka najlepiej jakby pierwsze spotkania odbywały się na dworze.I spokojnie, bez nerwów nawet jak do siebie doskoczą, w namordnikach krzywdy sobie nie zrobią, stanowcza reakcja i dużo cierpliwości.
karjo2 nie wiem w jakim celu siejesz zamęt, ja mam dwa zadziory i to gabarytowo totalnie różne i takie sytuacje są do unormowania, grunt to rozważny właściciel, który zna swoje psy, potrafi czytać ich zachowanie i wie, kiedy interweniować, żeby nie dopuścić do ewentualnych scysji.

Posted

[quote name='Vidge']
karjo2 nie wiem w jakim celu siejesz zamęt, ja mam dwa zadziory i to gabarytowo totalnie różne i takie sytuacje są do unormowania, grunt to rozważny właściciel, który zna swoje psy, potrafi czytać ich zachowanie i wie, kiedy interweniować, żeby nie dopuścić do ewentualnych scysji.

Nie chodzi o zamieszanie, raczej o zwrocenie uwagi, ze roznie moze byc, a wlasciciel niekoniecznie moze obserwowac psy 24 godziny na dobe :roll:

Posted

Jakie 24 h? Na wyjście do pracy czy sklepu można zamknąć w innych pomieszczeniach, jeżeli sytuacja nie jest jeszcze do końca unormowana. Na dworze masz przecież psy cały czas na oku i jak w końcu się zdarzy być w domu, to przeważnie psy siedzą razem z ludźmi.
A i jeszcze w sumie ważna sprawa, przed wznowieniem kontaktów dobrze psy zmęczyć,nie chce im się wtedy tak bardzo szukać guza.

Posted

Prosze o rade...
u mnie 2 suki sie nie lubia teraz okolo od 6 miesiecy...
jedna 4 lata i 8kg a druga 2,5 i 23kg,
Hierarchii pilnuje od malego bo mialam juz dominujace psy i wiem jaka z nimi bajka...starcia od czasu do czasu jak najbardziej rozumiem i w nie nie interweniowałam... ale teraz sytuacja wyglada tak ze mniej wiecej 5-6 razy dziennie stoją i warczą na siebie gotowe do walki (az ktoras zrobi jedne zly ruch)...gryza sie tylko w obecnosci kogos z domowinkow i to zazwyczaj właśnie "o ich uwage" nie wiem ktora jest bardziej dominujaca... bo wczesniej tamta byla poprostu za mloda zeby nad druga dominowac...
U obu sytuacja wyglada identycznie: Jak jedna sie zawola zeby np. poglaskac to przychodzi a zaraz za nia druga wtedy ta pierwsza pokazuje jej zabki i obie sa juz wsciekle...jedyne rozwiazanie zeby nie doszlo do walki to obydwóm (niskim podniesionym glosem) kazac wyjsc z pomieszczenia, obydwie odrazu wykonuja polecenie klada sie spac i jest spokoj...(np na godzine?) jedza obok siebie i nie ma zadnego problemu jedna nie podejdzie do miski drugiej nawet jak szybciej skonczy...
Ta mlodsza od pewnego czasu przestala sie w ogole bawic... ani zabawkami ani z innymi psami (starsza owszem dalej bardzo lubi sie bawic) jak ona sie polozy i inny pies (mamy 5) jej przypadkiem nadepnie na futerko (przypadkiem) podskakuje zla do gory i daje mu ostrzeżenie...( z tego juz tez mi małe kłótnie wyrastały) probowałam sama ustawić hierarchie dajac najpierw jednej jesc, pierwsza sie nia zajmowac..itp nie dalo zadnego efektu... tak jak pisalam nie wiem ktora jest bardziej dominujaca bo sa zupelnie inne, obydwie ani nie bardzo dominujace ani poddane... nie wiem co robic... a nie chce mieszkac w domu wariatow gdzie psy bede trzymane w innych pokojach bo sie gryza...
ktos ma rady??

  • 1 month later...
Posted

Czytam i trochę mi sie humor poprawia.W poniedziałak nasza wyżlica 4 lata rzuciła się na naszą mniej wiecej o połowę mniejszą sukę Felkę(5 lat),z zamiarem jak oceniłam:zabiję cię".Efekt dwie dziury w skórze tej drugiej,trochę krwi,ale właściwie nic strasznego.Starcie odbyło się w ogrodzie i przerwałam je wylewając na panienki wodę z dziecięcego basenika.Zdarzały się im spięcia już wcześniej 3-4 razy na wspólne 3 lata (bo ta mniejsza strasznie się panoszy),zawsze w plenerze i zawsze chodzi o tzw"ważność".
Dzisiaj natomiast powiało zgrozą bo wyżlica bez powodu rzuciła sie na Felkę,ewidentnie ze złym zamiarem ,brak reakcji na nasz wrzask,jako że wode wylałam w poniedziałek nakryłam je tym basenikiem i podziałało.
Efekt kolejne bardzo głębokie dziury i dużo krwi,Felka obolała i zestresowana leży w kącie.
Cała rodzina w panice,wyżlica jako ten killer zamknięta w pokoju.Rady mamusi,zeby suke uśpic bo niebezpieczna i zagryzie dziecko:cool1:
Co robić?Kaganiec kupię dopiero jutro i co cały czas ją w nim trzymać?
Jak długo?Wyżlica jest faktycznie przed cieczką i coś jej odbiło.
Myślałam,że to koniec świata ale widzę z wcześniejszych postów,że to się zdarza.

Posted

a może wybrać się do behawiorysty?

3manie psa cały dzień w kagańcu nie jest dobrym pomysłem...a macie możliwość oddzielenia suczek?na Was kiedykolwiek zawarczała?

Posted

Dla nas i innych ludzi wyżlica jest aniołem wcielonym.Posłuszna,kochająca do nieprzytomności wrecz uzależniona od człowieka.Poza tym "wariatka" i wieczny szczeniak jak to wyżeł.Obcych psów nie znosi i dostaje furii, ale w marcu znalazłam szczeniaka i wprowadzenie go do sfory trwało góra dwa tygodnie.Do behawiorysty trudno by nam się było wybrac,raczej myślałam o zaproszeniu takowego do nas ,zeby obejrzał towarzystwo(5szt) w naturalnym środowisku.
Też nie wyobrażam sobie kaganca na wyżlej paszczy przez cały dzien.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...