Jump to content
Dogomania

Lacrimosa w hotelu,Lacrima traci kolejne szczeniaki...Zdeformowana mała Nike...


Recommended Posts

Posted

Sandra nie ma czasu aby siedziec ciagle w sieci, ma duzo zwierzat do obrobienia, nie tylko te dwie dobermanki. Wiemy, ze sa bardzo zniszczone psychicznie, jakby kontakt z czlowiekiem mialy od wielkiego swieta. No ale zobaczymy w sobote. Mamy z Ania ponad 50kg karmy i witaminki dla nich.

Posted

Bylo bardzo sympatycznie! Jestem pelna podziwu dla Sandry, dla jej poswiecenia. Widac jak zwierzaki ja kochaja, jak ciesza sie na jej widok, jakie sa szczesliwe.

Dobcie sa w dobre kondycji fizycznej, przynajmniej wzrokowo. Matka bardzo kontaktowa, cieszy sie na widok czlowieka, wzieta na smyczke spaceruje grzecznie, lubi sie tulic, mozna ja dotykac, zagladac w zabki, w uszy. Suczka bardzo sympatyczna.
Corka troszke chyba zalekniona cala sytuacja, nie za chetnie wychodzi z budy, troszke boi sie jeszcze ludzi. Chyba nie miala wiele doczynienia z ludzmi, nie zna chyba glaskania. Nie wyciagalysmy jej na sile, mysle, ze potrzeba jej czasu i sie przekona.

Matka






Ktory to moze byc tydzien....Pan sie nie mogl doliczyc :-(



Corka:




Posted

no to swietnie! ja w ogole podziwiam Sandre ze pommo ciezkiej sytuacji dalej pomaga zwierzetom. :loveu: a co sie tyczy dobkow to suczydla wygladaja calkiem dobrze i wspaniale ze chociaz matka sie nie boi dzieki temu latwiej znajdzie domek a drugiej suczce tak jak pisalas trzeba dac troche czasu zeby sie przyzwyczaila. ;) wszystko jest na dobrej drodze tylko martwi mnie to ze szczeniaki maja isc do "tego goscia" :shake:

Posted

Sandra nadała suczkom imiona. Starsza to Lacrima vel Łza, młodsza to Lacrimosa vel Łezka.
Stan fizyczny suczek nie jest zły, gorzej z psychicznym.
Lacrima robi duże postępy. Lubi być w centrum zainteresowania. Dotyk człowieka jest jej znany, lubi być tulona. Nastawia grzbiecik do głaskania.Wyciągnięta z kojca wykazuje objawy lekkiego podniecenia lub radości, kreci się w koło na smyczy.
Lacrimosa przez 4 godziny zachęcania nie wyszła z budy. Nie możemy jej rozszyfrować. Teoretycznie nie wykazuje zdenerwowania. Nie ma palpitacji serca, nie dyszy. Z drugiej strony może być tak skrajnie zestresowana, że autystycznie wpatruje się w jeden punkt. Pozwala jednak delikatnie się dotykać, nie reaguje agresją.
W sobotę, 15 marca wybieram się do Sandry i dziewczynek z ponowną wizytą. Tym razem zabiorę surowe mięsko i liczę, że Lacrimosa się przełamie, wyjdzie z budy i przekona, że poza zamknięciem rownież jest bezpiecznie.

Posted

najpewniej Lacrimosa ;) nie miala kontaktu z czlowiekiem albo ten kontakt byl tylko ze malo przyjemny. raczej schylam sie do tego pierwszego. trzeba bedzie sie troche pomeczyc zeby ja przekonac by wyszla z budy. dobrze przynajmniej ze obu suczkom nie powaznego nie jest ;)

Posted

Młodsza suczka Lacrimosa.
Poród rozpoczął się niespodziewanie, 16 marca rano i do tej pory prawdopodobnie nie zakończył. Urodziło sie b. mało szczeniaków, połowa martwa. Życie suczki może być zagrożone.
Starsza suczka Lacrima.
Poród rozpoczął się 17 marca.Nadal trwa.Suka bardzo dobrze radzi sobie, jest doswiadczoną i dobrą matką.
Obie suki pozwalają wkładać ręce, dotykac dzidzie.

Posted

Porody zakończone. Obie suki żyją i są bezpieczne. Urodziło się nie za dużo szczeniąt. Ilość do końca nie znana. Lacrima jest troskliwą i opiekuńczą matką, Lacrimosa nadrabia miną autystyczną...wszystko jej wybaczam.
Sandra miała nie lada przygody, począwszy od przyspieszonego kursu nauki odbierania porodu do okupanego auta, w transporcie do weta.
Samo życie...

Domku można szukac na za 2 miesiące.

Posted

Greven dzis przelałam na Twoje konto 240 zł z mojego bazarku.
Czekam na jeszcze jedną wpłatę z drugiego.

I czekamy niecierpliwie na wiesci jak sie mają szczeniaki i ile ich dokładnie przeżyło :lol:

Posted

Nie, on będzie je po prostu sprzedawał.
Interesu na tym nie zrobi - od Lacrimosy przeżyje prawdopodobnie tylko 1 z 2 szczeniaków, a Lacrima urodziła 6, ale nie wiem, czy najmniejszy i najsłabszy też nie padnie. Patrząc na maluchy, takie śliczne, gładkie, lśniące i nieporadne, zastanawiam się - wiem, brzmi okrótnie - czy nie bardziej poszczęściło się tym, które umarły...

Ale od początku.

Lacrimosa zaczęła rodzić w niedzielę - nie wiem, czy w nocy, czy rano. Tydzień przed sugerowanym przez "hodowcę" terminem... Bardzo dziękuję Ci Aniu (wihu), że przyjechałaś, bo nie wiem, jak sama poradziłabym sobie z tym wszystkim.

Pierwszeg szczeniaka suka zgniotła, dwa następne ok, a ostatni urodził się martwy. Niestety, obawiam się, że jeden z tych, które są, również padnie, bo jest bardzo mały (mała, to dziewczynka), słaby, niemrawy. Suka czuła się wyraźnie źle, była niespokojna. Istniała obawa, że w środku są jeszcze szczeniaki, więc pojechałam z nią do Szczecina. USG wykazało, że to łożysko, nie piesek. Wydaliła je po oxytocynie. Przez 5 dni ma dostawać synolux osłonowo.

W poniedziałek rano w budzie Lacrimy - starszej dobermanki - było już sześć szczeniaków i myślałam, że urodzi kolejne, ale na sześciu na szczęście się zakończyło. Jeden jest słaby, ale reszta wygląda bardzo dobrze. Suka też. Ładnie im matkuje, w przeciwieństwie do swojej córki, która nie bardzo się dziećmi interesuje.

W drodze do weterynarza Lacrimosa, mimo krótkiej smyczy dała radę przedostać się z bagażnika na tylne siedzenia, gdy usłyszała skomlenie swoich szczeniaków (jechały z przodu, pod nawiewem ciepłego powietrza przy fotelu pasażera) i kupą, krwią i innymi wydzielinami wysmarowała dosłownie wszystko. W drodze powrotnej od weterynarza musiałam zahaczyć o myjnię i było profesjonalne pranie tapicerek. W poczekalni w myjni weszła na kanapę i wczołgała się za plecy Ani, która się nią zajmowała. Bidulka, otwarta przestrzeń tak ją przeraża... :shake:

Suki są rozdzielone, w osobnych kojcach. Mają duże, zabezpieczone od przeciągów budy z sianem. Lacrima już dziś zostawiła na sekundę szczeniaki i wyszła przywitać się ze mną, a Lacrimosa odważyła na chwilkę wychynąć, ale szybko wróciła do środka. Dostają karmę od Ani i Beaty, witaminy.

Niestety, w związku z koniecznością przeniesienia Lacrimy do osobnego kojca (dodam, że wszystko było robione post factum, czyli gdy Lacrimosa rodziła, ponieważ "hodowca" o tydzień! pomylił się z datą krycia...), musiałam zawieźć Kremowego na przechowanie na ogródki działkowe i PIES ZOSTAŁ SKRADZIONY W PONIEDZIAŁEK między 13:40 a 17:30. Jestem w szoku. Więcej napiszę w jego wątku.

Posted

no tak sprzedawal bo taki gosc na pewno nie bedzie dawal szczeniakow do sprawdzonych domkow tylko aby zarobic ale fakt duzo na tym nie zyska 6, maksymalnie 8 szczeniakow na dwie suki :razz: Lacrimosie mozna wybaczyc bo rodzila (chyba) pierwszy raz wiec nie ma sie co dziwic a Lacrima to juz doswiadczona i opiekuncza matka :loveu:

myslac o przyszlosci szczeniakow to moze i fakt ze te co odeszly moga miec lepiej niz te pozostale przy zyciu - nie powinnam nawet tak myslec ale ... :shake:

najważniejsze ze obie suki sa cale i zdrowe :mdrmed:

a tak swoja droga co ta za hodowca zeby pomylic sie z data krycia i to o tydzien?! :mad:

Posted

TYGRYS-ica. napisał(a):
Lacrimosie mozna wybaczyc bo rodzila (chyba) pierwszy raz wiec nie ma sie co dziwic

Na pewno nie pierwszy raz, ma wyciągnięte sutki.

Dziś rano słabszego szczeniaka znalazłam w budzie nieżywego, a po południu zagryzła tego silniejszego, co oznacza, że nie ma już miotu. Teraz trzeba ją zasuszyć, jak najszybciej wysterylizować i do nowego domu. Dość nieszczęść, niech w końcu zacznie się nowy etap w życiu Łezki.

Natomiast Lacrima świetnie matkuje swoim maluchom, dziś podglądałam ją przez kilka minut - tego najsłabszego szczeniaczka szczególnie troskliwie nagrania do mleka, długo wylizuje, szturcha nosem, aby pobudzić. Reszta jest ruchliwa i wrzaskliwa, więc myślę, że odchowa conajmniej 5, a jak się uda, to i 6 doberków.

Zaczynam zastanawiać się nad tym, czy nie rozprowadzić szczeniaków wśród zaufanych ludzi (plus umowa, oczywiście), a "hodowcę" po prostu spłacić. Przynajmniej miałabym pewność, że maluszki dobrze trafią, bo naprawdę serce mnie boli na myśl, że za kilka tygodni będę musiała je po prostu oddać i on z nimi pojedzie na jakąś giełdę, czy coś... Ale to na razie tylko pomysł, najpierw muszę zapytać, na ile wycenia szczeniaka itd. Co o tym sądzicie?

Posted

Na pewno nie pierwszy raz, ma wyciągnięte sutki.

Dziś rano słabszego szczeniaka znalazłam w budzie nieżywego, a po południu zagryzła tego silniejszego, co oznacza, że nie ma już miotu.


nie wiedzialam :oops: ale to na jedno wychodzi. skoro juz wczesniej rodzila to nie miala odpowiedniej opieki i teraz pokazuja sie efekty :mad:


Teraz trzeba ją zasuszyć, jak najszybciej wysterylizować i do nowego domu. Dość nieszczęść, niech w końcu zacznie się nowy etap w życiu Łezki.


to jest najlepsze wyjscie. niech trafi do nowego kochajacego domku ktory nie bedzie jej trzymal do rodzenia szczeniat :razz:

Natomiast Lacrima świetnie matkuje swoim maluchom, dziś podglądałam ją przez kilka minut - tego najsłabszego szczeniaczka szczególnie troskliwie nagrania do mleka, długo wylizuje, szturcha nosem, aby pobudzić. Reszta jest ruchliwa i wrzaskliwa, więc myślę, że odchowa conajmniej 5, a jak się uda, to i 6 doberków.


czyli nie ma sie czym martwic tylko ten jeden malutki ale moze akurat sie uda i on przezyje... kto wie ;)

Zaczynam zastanawiać się nad tym, czy nie rozprowadzić szczeniaków wśród zaufanych ludzi (plus umowa, oczywiście), a "hodowcę" po prostu spłacić. Przynajmniej miałabym pewność, że maluszki dobrze trafią, bo naprawdę serce mnie boli na myśl, że za kilka tygodni będę musiała je po prostu oddać i on z nimi pojedzie na jakąś giełdę, czy coś... Ale to na razie tylko pomysł, najpierw muszę zapytać, na ile wycenia szczeniaka itd. Co o tym sądzicie?


jestem calym cercem i dusza z toba Greven :loveu: jesli by sie udalo je wykupic to przynajmniej mialy by lepsze zycie a tak to jeszcze one posluza jako maszynki do rodzenia nastepnych szczeniat :shake: nie wiem jak mysla inni ale to jest chyba najlepszy sposob. pozostaje tylko kasa ale chyba byly jakies wplaty na Twoje zwierzaki?? :razz:

Posted

[quote name='lothia']u suk podobnie jak u ludzi termin porodu nie zawsze jest co do dnia,nie żebym bronila tego pana ale tak poprostu jest
najwazniejsze że suki wreszcie maja normalną opiekę i juz nie będą maszynkami do rodzenia
cobym nie była gołosłowna znalezione w necie http://ortowetrybinski.republika.pl/sub/ciaza.html

mimo wszystko gdyby byl odpowiedzialnym opiekunem to by wiedzial kiedy bylo krycie :roll: no ale jak piszesz to najwazniejsze ze suki sa juz bezpieczne teraz tylko pozostaja szczeniaki ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...