Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 833
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzisiaj Rubik lekko mówiąc zakochał się (poleciał do Jenny - starszej suki tej starej kolekcjonerki :mad: ..uff teraz lata za nia po gorzycach z 12 psów :cool1: w tym mój Rubik..) potem będę musiała wybrać się na łowy zakochanych (gratis lanie:mad:) no i może przy okazji domino sie do nich 'podczepi'...kto wie:cool3:.

Posted

Słuchajcie...u mnie nie jest zadobrze :shake: ... Tato się do wszystkiego wtrąca, a ja już mam dość..naprawdę. Czasem mam ochotę z tym wszystkim skończyć...przestać pomagać. eh.. ale nie mogę.
Dzisiaj pomoglam kolejnej bidzie... nawet mojej mamie zrobiło się smutno na jego widok - duży,żółty,zmasakrowany pies.. Wygląda na kilku-letniego .. no najwyzej 2-3 :shake:. Żołądek normalnie zaczyna mu przyrastać do kręgosłupa, ma rany na ciele.. Lezy w rowie na mojej ulicy,obok jednego domu,w którym nie jest mile widziany (jest tam cieknąca suka).
Biedak jest na maxa wystraszony,dziki. Przy szyi ma coś w rodzaju obroży z zapięciem do wielkeego łańcucha:-(.. Ale jak już jogi wie,ja nie mogę mu narazie pomóc-tak samo jak nie moge pomóc Rubikowi.
Może ktoś potraficoś wymyślić?...Dać tymczas,przynajmniej budę,coś do jedzenia i trochę ciepła:shake:. Bidulek jest dużym psem w stylu nie wiem,może doga niemieckiego..
Szukamy tymczasów dla małego i dużego:-(.. PILNIE!

O fotki postaram się jutro.Miałam robić dzisiaj,ale nastąpiły "komplikacje" domowe i strasznie się wkurzyłam.Potem nie byłam juz w stanie tam iść :mad:...Pies obecnie leży na deszczu w rowie:shake:,długo tak nie pociągnie. Rubik też moknie:roll:....

Posted

Jogi,ale ja nie chce,żeby obrywało ci się za mnie:shake:...

Rubik się jakoś trzyma...chociaż chudy nadal..babcia go tylko zobaczyła,odrazu zaczęła głaskać i tulić :loveu: ... No po kimś to mieć muszę:evil_lol:.
Ten duży jest nadal w tym samym miejscu:shake:..ale nie wiem ,czy da się go złapać na jakieś tabletki,czy Sadolin :roll:.. Bo jest tak przestraszony,że raczej nic nie tknie...
Nie jest agresywny..wcale,ale pełno strachu i przerażenia w jego oczach...Być może jest czyjś,ale nie zasługuje,by tam wracać:-(...Jest jeszcze młody (na moje oko,bo w zeby mu nie zaglądałam) i nie moze całego zycia spędzić na wielkim krowim,półmetrowym łańcuchu,jakich na naszej ulicy pełno.

Dzisiaj obiecałam fotki,więc będą.Teraz tylko wyjdę z psami i idę.;)

Posted

Marlenko rzeczywiście nie ciekawie. Strasznie chcialabym Ci jakoś pomóc, ale nie za bardzo mam jak. U nas miejsc właściwie nie ma, bo co chwile nowe bidy.
Masakra.
Gadałaś z kimś od nas? może maja jakieś miejsca. Ten psiak zmasakrowany nie może tak przecież leżeć, zagadaj do Malgosi ona coś zaradzi bo ja teraz jestem pod Lublinem.

Posted

Chiquita tutaj tylko stowarzyszenie może pomóc, bo ja sama jedna już wymiękam.
Bid w Gorzycach od zatrzęsienia, władze gminy mają to w d.... prywatnych ludzi chętnych do pomocy zero i tylko Marlena wbrew rodzicom na posterunku.
Tak się dalej nie da, a wszyscy umywają ręce:-(

Posted

jogi napisał(a):
Chiquita tutaj tylko stowarzyszenie może pomóc, bo ja sama jedna już wymiękam.
Bid w Gorzycach od zatrzęsienia, władze gminy mają to w d.... prywatnych ludzi chętnych do pomocy zero i tylko Marlena wbrew rodzicom na posterunku.
Tak się dalej nie da, a wszyscy umywają ręce:-(


Tak dokładnie, ludzie wolą stać z boku nic nie robić jedynie ślicznie pięknie mówić... ojjjj skąd ja to znam :shake:
Zaraz pogadam z Marleną, bo tego psiaka trzeba natychmiastowo zabrać stamtąd. Jutro pogadam o tym z Gosią bo teraz już nie będę do niej dzwonić. myślę, ze jakieś miejscu mi znajdą... muszą... :roll:

Posted

Wielki żółty nie jest umierający... przynajmniej tak mi sie wydaje.. Jest chudy i poraniony/pogryziony,ale oddycha;)... Jutro przyglądnę się bardziej i moze wkoncu uda mi sie go obfocić i ocenic w miare w jakim jest stanie. Moze ten alarm nie jest masakrycznie wielki:roll:... tylko ja jak zwykle panikuje...

Posted

Marlenko nie ma co panikować, tylko na trzeźwo i racjonalnie pomyśleć. Wiem chciałabyś wszystkie do siebie zabrać ale to nie możliwe tak samo jak u mnie.
Jutro dam znać co powiedziały babeczki z TSPZ

Posted

Nie panikuję..jak zacznę panikować,to wtedy będziecie wiedzieć,że jest naprawdę źle. Narazie jest spoko...może cieczki nie pozostawią zbyt wielu ofiar :cool1:...
Rubik ciągle szczeka,żeby wpuścić go do domu...mama wygania go,ale nasza furtka nie powstrzymuje nawet naszego byczka Toffika,a co dopiero kościstego drobnego dziadziusia :lol:... Także jest wesoło..ale spoko.
---
Żółty (myślę nad imieniem) nadal jest gościem małej suczki :roll: .. jest w nienajlepszym stanie-zarówno psychicznym jak i fizycznym.. Już nie obiecuję,ze zrobię fotki,bo nie wiem jak to jutro będzie..dzisiaj znowu wyszły nici :roll:... Jest przesuper i jeśli tylko właściciel go nie zgarnie,to napewno znajdzie super domek... jesli tylko się oswoi.
---
Aha..nasz Rubiś jest okropnie atakoway przez inne psy.. Wczoraj rzucił się na niego mój Spajk..omało go nie rozszarpał..niedługo potem pies sąsiadki..
Ja nie wiem..czy to jakiś kozioł ofiarny,czy co?:mad:
Jejku...jak sie na niego rzucają,to wskakuje mi na ręce i tak się trzęsie:-(
Jemu naprawdę by się coś przydało:shake:... Od jutra ma być mróz:roll:...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...